Pojęcie "tablet" funkcjonuje na komputerowym rynku od blisko dekady - tą ideą Microsoft chciał ożywić rynek na początku wieku. Przygotowano wersję Windows obsługiwaną przez rysik, producenci komputerów tworzyli konstrukcje z obracanymi ekranami. Ale takie urządzenia kosztowały nawet 10 tys. zł. Domyślacie się pointy? Tablety zginęły w pomroce dziejów. Po latach termin "tablet" został wskrzeszony i jest dziś na ustach wszystkich. Cudotwórcą okazał się Steve Jobs, szef Apple, który w styczniu pokazał iPada. Pierwsze reakcje były mieszane - po co komu większy iPhone? I jeszcze ta nazwa - "pad" to po angielsku podpaska. Można sobie wyobrazić te niewybredne dowcipy. A jednak wystarczyły 4 miesiące, by żarty umilkły zniknęły, bo kolejne nowe tablety pojawiają się jak grzyby po deszczu i większość musi mieć w nazwie "pad".

Po prezentacji iPhone'a w styczniu 2007 r. sam sądziłem, że w życiu nie zamienię swojego SonyEricssona K750i na coś, co nie ma nawet MMS-ów. Ale wszystko zmienił jeden własnoręczny dotyk. Z tym większą niecierpliwością czekałem, więc na iPada.

 

 

Rozmiar ma znaczenie

 

Pierwszy iPad dotarł do naszego wydawnictwa tydzień po amerykańskiej premierze, która miała miejsce 3 kwietnia. Aby wziąć go do ręki trzeba było odstać w kolejce chętnych. Ale było warto. Owszem, iPad to taki większy iPhone, ale właśnie ten rozmiar zmienia wszystko. Oglądanie filmów, czytanie książek, gazet czy oglądanie zdjęć na większym ekranie to rozkosz dla oka. Wyświetlacz jest bardzo wyraźny, ma szeroki kąt widzenia, a dotykowy ekran reaguje na każde muśnięcie. Zdjęcia np. w aplikacji USA Today czy Guardian Eyewitness są tak ostre jakby wydrukowano je na profesjonalnym sprzęcie, a w każdej chwili można je wysłać e-mailem czy wrzucić na Facebooka. iPad jest też niezwykle szybki. Jeśli macie iPhone'a 3GS to pomnóżcie jego szybkość przez dwa i będziecie mieli wyobrażenie, jak sprawuje się iPad. Prawdziwym dziełem edytorskiej sztuki jest pierwsze tabletowe wydanie magazynu "Popular Science".

 

 

Za 4,99 dolara można nacieszyć oko świetnymi fotografiami, wykresami, artykułami. Nawigacja przypomina wertowanie papierowego magazynu, z tą różnicą, że "wirtualna kartka" rozciąga się poza ekran iPada - wystarczy ruch palcem, np. by przesuwać ją w górę czy w dół. Duży ekran iPada daje szansę na wyżycie się dyrektorom artystycznym czasopism.

 

 

Książkowe mole (stowanie)

 

iPad może służyć także jako czytnik książek. Tu Apple idzie na bezpośrednie starcie z Amazon. Czytnik Kindle Amazona ma wyświetlacz w technologii e-papieru, który nie męczy wzroku. Wyświetlacz LCD iPada też jest niezwykle wyraźny, tyle że gorzej radzi sobie w pełnym słońcu (potrafi blikować). Pod względem liczby dostępnych książek Amazon też wypada na razie lepiej - jego oferta to kilkaset tysięcy tytułów. Apple dopiero zaczyna na tym rynku. Ale już na samym początku dało Amazonowi prztyczka w nos. W sklepie z programami dla iPada znajduje się darmowy program Kindle Amazona do e-booków. Jednak przy pierwszym uruchomieniu AppStore usłużnie pyta czy przypadkiem nie chcielibyśmy sobie zainstalować również darmowego programu iBookStore, konkurenta Kindle'a.

Co więcej, po ściągnięciu dostajemy w prezencie "Kubusia Puchatka" (po angielsku). Dowcip polega na tym, że właścicielem praw autorskich do "Kubusia" jest koncern Disneya. A największym prywatnym udziałowcem Disneya - Steve Jobs.

 

Książkowym starciem Amazona i Apple'a najbardziej będą się pasjonować Amerykanie. Nie wiadomo wciąż, czy iBookStore będzie działał w Polsce. I tak jak w Kindle, polskich książek może być w nim na lekarstwo lub wcale (to kwestia praw autorskich do wydań cyfrowych).

 

 

Nie tylko oglądanie

 

iPad to nie tylko czytnik, ale żwawy komputer, którego dotykowej obsługi błyskawicznie nauczy się i dziecko, i senior. Na dzień dobry ekran iPada zawiera tylko kilka aplikacji, ale w AppStore czeka 185 tys. programów na iPhone'a (dają się uruchomić na iPadzie) oraz ponad 3,5 tys. aplikacji pisanych specjalnie na iPada. Ten dotykowy komputer pozwoli wygodnie sprawdzić maile, przeglądać sieć, komunikować się, grać w tysiące gier itd. Pisanie na ekranowej klawiaturze okazało się zaskakująco wygodne. Apple przygotowało też specjalne iPadowe wersje swoich programów biurowych: Pages, Numbers i Keynote (nie testowaliśmy ich). Prawdziwy wysyp aplikacji na to urządzenie dopiero przed nami. I na szczęście w Polsce będzie można je kupić, bo AppStore powinien działać bez problemu, tak jak na iPhone'ach.

 

 

Bez Flasha nie razbieriosz?

 

Mówiąc o przeglądaniu sieci na iPadzie nie sposób pominąć kwestii Flasha. Flashowe filmiki i gierki to dziś znaczna część internetu (np. cały YouTube). Tymczasem Steve Jobs konsekwentnie unika tej technologii w przenośnych produktach. iPhone Flasha nie obsługuje od początku, iPad - również. Uprzedzenie Jobsa do Flasha bierze swój początek w kiepsko napisanej wersji tej technologii na Macintoshe. Do tego dochodzi biznesowa rywalizacja i powstaje oto enklawa urządzeń, które nie obsługują jednej z najpopularniejszych sieciowych technologii. Rzecz w tym, że owych urządzeń jest już na tyle dużo, że to Jobs może zacząć dyktować warunki. iPhone'ów sprzedano już 50 mln, do tego 35 mln iPodów touch i pół miliona iPadów tylko w pierwszych kilku dniach sprzedaży. Jaką siłę przekonywania ma Jobs niech świadczy to, że już przed premierą iPhone'a YouTube zaczął konwertować swoje filmiki do formatu MPEG4. W dniu premiery iPada na stronie Apple'a pokazała się lista stron, które przerobiono pod kątem iPada właśnie i likwidacji Flasha. Na liście były takie potęgi jak CNN, Reuters, New York Times, Video czy Flickr. Kto wygra? Nie wiadomo, ale Adobe traktuje kanonadę ze strony Apple'a poważnie - w jednym z raportów giełdowych spółka zaznacza, że nowe technologie i urządzenia (takie jak iPad) mogą stanowić poważne zagrożenie dla jej wpływów. Gdy piszę ten tekst iPadem mogą cieszyć się jedynie Amerykanie. Pod koniec kwietnia miał się pojawić m.in. w Wlk. Brytanii, Niemczech i Francji. Według nieoficjalnych informacji do sprzedaży w Polsce iPad powinien trafić jeszcze przed wakacjami.   

 

 

Tekst: Dariusz Ćwiklak

Zdjęcia: Paweł Kiszkiel (montaż)

 

 

Zobacz też na Logo24:

 

Najseksowniejsze są produkty Apple. Od kilku lat sprzedaje się ponad 50 mln iPodów rocznie, a iPhone'y podbily rynek komórkowy. W pierwszym kwartale roku firma sprzedała 9 mln telefonów, czyli dwa razy więcej niż w analogicznym okresie 2009! Konkurencja wyczuła interes i zajęła się "przystawkami" do błyskotek Steve'a Jobsa. Z bogatej oferty wybraliśmy kilka najciekawszych. Większość kupimy przez internet.

Apple przyzwyczaiło nas do tego, że każde ich nowe urządzenie jest wielkim przebojem - znacznie wcześniej nim pierwszy egzemplarz trafia do rąk zwykłego użytkownika. Enigmatyczny iPhone był najbardziej pożądanym przedmiotem dla 70 proc. mieszkańców planety. Dzieje się tak dzięki superjakości produktów i jeszcze lepszemu marketingowi.