Tekst | Wojciech Orliński

 

Zawsze mam wyrzuty sumienia, gdy jako dziennikarz wprowadzam do języka polskiego kolejny żargonowy anglicyzm. O Fordzie Kuga nie można jednak mówić inaczej niż "crossover". Szufladka SUV, do której wrzucaliśmy wszystkie samochody z napędem na cztery koła, od Range Rovera po Nissana Murano, po prostu tu nie pasuje. Crossover to krzyżówka, motoryzacyjna próba pogodzenia ognia z wodą. Ma umożliwić właścicielowi relaksującą przejażdżkę w łatwym terenie. Bez szans na start w Rainforest Challenge, ale i bez utraty komfortu jazdy na asfalcie. Idealny crossover zapewnia radość jazdy w każdych warunkach.

 

 

Serpentyny Andaluzji

 

Ford Kuga

 

Nieprzypadkowo Kuga dostępny jest tylko na rynku europejskim. Stary Kontynent odegrał dużą rolę w wykreowaniu światowej mody na ten typ auta. Amerykanina nie pociąga koncepcja "samochodu do wszystkiego". W USA rodziny mają po pięć pojazdów - inny na wakacje, inny na co dzień, inny do pracy w terenie, inny do rozrywkowej jazdy w piękną pogodę, a jeszcze inny dla małżonki. Poza tym w Stanach dominują drogi proste, jakby je wytyczono przy linijce (zresztą pewnie tak rzeczywiście było i to całkiem niedawno). W Europie nawet autostrady biegną krętym szlakiem dawnych rzymskich traktów. Drogi wiją się jak serpentyna nie tylko w górach, ale i między płaskimi jak stół polami uprawnymi.Na premierę modelu Kuga zaproszono dziennikarzy do Andaluzji, hiszpańskiej prowincji przez długie lata leżącej na granicy między światem chrześcijańskim a arabskim (dlatego w nazwach okolicznych miejscowości często występuje słowo "granica", czyli "frontera", np. Jerez de la Frontera, będąca stolicą pysznego wina sherry). Napotkamy tu trochę pagórków, a i tam, gdzie jest płasko, drogi biegną po dziwnych szlakach, wytyczonych zapewne jeszcze za czasów Emiratu Kordoby, jeśli nie za panowania legendarnego wizygockiego króla Alaryka (IV w.).

 

Ford Kuga

 

Po krętych drogach, inspirowany zabójczymi widokami, człowiek najchętniej by pomknął sportowym kabrioletem. Tyle że takim słabo się jeździ po szutrówce, odbijającej od asfaltu w stronę niesamowitych ruin na horyzoncie... W Amerycenie ma takich miejsc. Tam bez stuningowanego wranglera nie ma czego szukaćw terenie. A jak jest droga - to tylko płaska. Nie poznają więc przyjemności jeżdżenia crossoverem. No i bardzo dobrze, Kuga po prostu nie jest samochodem dla kowbojów. Za to równie przyjemnie będzie się nim jeździło po Andaluzji, co po Toskanii czy Mazurach. Polną dróżką wiodącą ku starej leśniczówce lub ruinom gotyckiej warowni pomkniemy równie lekko jak po asfalcie.

 

 

Drobne przyjemności

 

Ford Kuga  

 

"Przyjemność" to w przypadku crossovera słowo kluczowe. Od zawieszenia po rozplanowanie bagażnika - wszystko zaprojektowano pod kątem dogadzania użytkownikowi różnymi drobiazgami. Ford wpadł na dużo świetnych pomysłów, na których widok człowiek chce zakrzyknąć, trawestując znaną reklamę: "Tak powinno być w każdym samochodzie!". Np. gumowy uchwyt na butelkę w bagażniku. Jestem posiadaczem auta, którego bagażnik wychwalam jako wzór funkcjonalności, zwłaszcza że zamówiłem sobie opcjonalne taśmy mocujące i siatki na zakupy. Jednak zawsze mam problem z przewożeniem wina. Siatka jest za duża na jedną butelkę, a jak włożę dwie, boję się hamować, by się nie porozbijały. Dwa odpowiednio wyprofilowane kawałki elastycznego tworzywa, które trzymają butelkę w bagażniku Kugla, to niby drobiazg, ale ułatwiający życie. Do tego bagażnik zaprojektowano tak, by otwieranie i zamykanie klapy czy zwijanie rolety dało się robić jedną ręką, co jest genialnym udogodnieniem. Kolejny drobiazg: gniazdo 220 V. Niby można dokupić odpowiednią przetwornicę podłączaną do gniazda zapalniczki, ale przecież znacznie wygodniej jest podłączyć laptopa czy suszarkę bezpośrednio do "normalnego" gniazda. Trzy gniazdka 12 V, jakie dziś znajdziemy w zasadzie w każdym porządnym aucie, też są na swoich miejscach, możemy więc używać tradycyjnych samochodowych lodówek czy ładowarek do iPoda. Ten, nawiasem mówiąc, łatwo podłączymy do wbudowanego stereo.

 

 

Design kinetyczny

 

Ford Kuga

 

Jeśli chodzi o samochód, którym czwórka młodych ludzi ma pojechać za miasto na piknik - trudno o lepszy wybór. Nawet gdyby istniała lepsza opcja, pewnie i tak zdecydują się na Kugę, bo młodzi ludzie najczęściej kupują auta "oczami". Kiedy dwa lata temu pokazano w Paryżu samochód koncepcyjny Iosis X, który w końcu zmaterializował się jako Kuga właśnie, należał on do najchętniej fotografowanych i oglądanych pojazdów. Elementy wzornictwa nazywane przez Forda designem kinetycznym ("kinetic design") widać już w nowych Focusach, ale nie ujmując nic ich urodzie - dopiero teraz znalazły pełne rozwinięcie. Kuga, nawet jak stoi, wygląda tak, jakby jechał. Taki widok w każdym domatorze uwielbiającym spędzać wolny czasu w kapciach przed telewizorem wzbudzi wątpliwości, czy czegoś jednak w życiu traci. Kuga zdaje się mówić: zobacz, jak łatwo zapakować do mnie rower, deskę surfingową, namiot, wędkę i sprzęt do wspinaczki. Na litość boską, któraś z tych form rozrywki na świeżym powietrzu musi cię w końcu zainteresować!

 

 

Wady zamierzone

 

Ford Kuga

 

Czy Kuga ma wady? Oczywiście. Niespecjalnie nadaje się dla dużej rodziny szukającej pojemnego pojazdu na wakacje. Bagażnik ma funkcjonalność zorientowaną pod kątem zabrania np. nart, ale już nie pięciu dużych walizek. Kto potrzebuje przestronnego kombi czy minivana, musi po prostu pomyśleć o innym modelu Forda. Nieprzypadkowo też na miejsce prezentacji wybrano Hiszpanię, w której za sprawą uwarunkowań meteorologiczno-geologicznych właściwie nie występuje błoto. Kugą bezpiecznie można zjechać z asfaltu na dobrze utrzymaną drogę gruntową, ale auto polegnie w większej kałuży (z którą poradziłyby sobie inne crossovery, jak Subaru Forester czy Audi Allroad).

 

Ford Kuga

 

To wada systemu Haldex, stale napędzającego jedynie przednie koła. Tylne dostają nagły zastrzyk siły dopiero w razie poślizgu przednich. Na szczęście najnowsza generacja Haldeksa reaguje naprawdę szybko. W najstarszych modelach Hondy CRV czy Skody Octavii 4x4 przednie koła musiały wykonać pełny obrót i dopiero wtedy tylne robiły  "strzał", często nieprzyjemnie zaskakując kierowcę. Próbowałem osiągnąć ten sam efekt, testując Kugę. Nie udało się - dopędzanie tylnych kół następowało płynnie. Auto nie próbuje jednak udawać hardcore'owej terenówki, a Ford ma w swojej ofercie inne propozycje dla ludzi szukających prawdziwych wrażeń. Takie "wady" Kugi wpisane są po prostu w formułę tego samochodu.

 

 

Jazda do Sevres

 

Ford Kuga

 

Uświadomiłem sobie właśnie, że dużo napisałem o dodatkowych cechach Forda Kugi, a mało o tym, jak się nim jeździ. Ale to dobrze obrazuje ten samochód. Jeździ się... zwyczajnie. Jak Focusem. Pod maską mamy dwulitrowy diesel common rail, który pracuje bardzo cicho (i to nawet bez dodawanego najczęściej w takich sytuacjach zastrzeżenia: "jak na diesla"). Na zakrętach da się zauważyć lekką podsterowność, ale trzeba się postarać, by ją "sprowokować". Silnik jest dobrze dobrany do gabarytów pojazdu, auto się ani nie ślimaczy, ani nie zaskakuje kierowcy nadmierną zrywnością. Co prawda można wyłączyć kontrolę trakcji, lecz nawet wówczas Kuga nie przemieni się w pojazd do palenia gumy i ścigania się na 1/4 mili. Nie trzeba natomiast brać poprawek na wysoki środek ciężkości (jak w tradycyjnym SUV-ie), nie trzeba się specjalnie przejmować "turbo dziurą", nie trzeba się zastanawiać czy włączyć napęd na cztery koła, czy nie. Dla typowego nabywcy crossovera to są spore ułatwienie. No i jak dziecko ucieszy się  on z tych drobnych udogodnień piknikowo-balangowych. Podejrzewam, że jednym z pierwszych kupców będzie Międzynarodowe Biuro Miar w Sevres, które umieści Kugę w swoich zbiorach jako wzorzec crossovera, między wzorcem kilograma a metra.

 

 

Crossover

 

 Ford Kuga  

 

Podobnie jak klatka schodowa czy woda sodowa, crossover jest wynalazkiem przodujących naukowców radzieckich. Tylko że tym razem to nie jest dowcip - za pierwszego crossovera w dziejach uważa się Moskwicza 410, który Moskiewska Fabryka Samochodów Małolitrażowych wprowadziła na rynek w 1957 r. W przypadku ZSRR słowo "rynek" nie zawsze ma sens, ale akurat ten model sprzedawano nie tylko dygnitarzom partyjnym za talony. Pierwszy eksportowy sukces motoryzacji radzieckiej był po prostu "uterenowioną" wersją Moskwicza 402. Zwiększono prześwit, uszczelniono instalację elektryczną, dodano ręcznie włączany napęd na cztery koła - i tak powstał samochód na asfalcie zachowujący się jak osobówka, a w terenie potrafiący dotrzymać kroku gazikowi. Imperialiści dogonili technikę radziecką dopiero w latach 80. Wtedy Audi i Subaru wprowadziły na rynek "uterenowione" odmiany swoich samochodów sportowych z napędem na cztery koła. Szybko zaczęły wypierać tradycyjne amerykańskie SUV-y, produkowane nie przez "uterenowianie" samochodu osobowego, tylko odwrotnie - "cywilizowanie" auta użytkowego (np. poprzez umieszczenie nadwozia komfortowego kombi na podwoziu rolniczego pikapa). Ford obecnie ma w ofercie i najbardziej klasycznego z klasycznych SUV-ów (Explorera, czyli luksusowe kombi na podwoziu pikapa), i najbardziej krosowego z crossoverów. Kugę.