Zacznijmy od nazwy. Jakiś czas temu pojawiły się w internecie plotki, jakoby najmniejsza alfa miała się nazywać Junior. Potem włoska firma ogłosiła plebiscyt, w którym pozwoliła internautom wybrać najlepsze imię dla swojego nowego auta. Najwięcej głosów zdobyła nazwa Furiosa, która wygrała m.in. z Venturą, Soleą i Firą. Ostatecznie jednak Włosi samodzielnie podjęli decyzję i swoje nowe dziecko ochrzcili Mi.To. Nazwa pochodzi od dwóch włoskich miast - Mediolanu (Milano, gdzie auto zostało zaprojektowane) i Turynu (Torino, gdzie mała alfa będzie produkowana). Bardzo pragmatyczne podejście do sprawy. To nie pierwszy tego typu przypadek. W latach 70. na rynku pojawił się ostro przyprawiony (jak na tamte czasy) kompakt Alfy Romeo. Jego nazwa - Alfasud - wzięła się stąd, że auto było produkowane w południowych Włoszech.

 

Mi.To

 

Mi.To bazuje na płycie podłogowej Fiata Grande Punto i jest typowym przedstawicielem segmentu B. Ma nieco ponad 4 m długości, ponad 1,7 m szerokości i niecałe 1,5 m wysokości. Rozstaw osi - 2,52 m - jest jednym z większych w klasie, co obiecuje przestronne wnętrze i pojemny bagażnik. Ale w przypadku alfy nie to jest najważniejsze. Mi.To nie aspiruje do bycia praktycznym (stąd tylko wersja 3-drzwiowa), przestronnym i rozsądnym maluchem. Włosi chcą skusić wszystkich tych, którzy poszukują modnego, atrakcyjnego, lifestyle'owego samochodu miejskiego ze sportowym zacięciem. A ci najchętniej kupują BMW Mini.

 

 

Mi.To czy MINI

 

Alfa potencjalnych nabywców mini kusi wyglądem. Pełnymi garściami czerpie z modelu 8C Competizione, co może być tyleż atrakcyjne co niebezpieczne. Dlaczego? Próba upodobnienia miejskiego wozidełka do supersamochodu to karkołomne zadanie. Włosi dali sobie jednak z tym radę. Najbardziej widać to z przodu, gdzie charakterystyczna atrapa chłodnicy i przednie światła nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do inspiracji projektantów. Z boku trudno się doszukać podobieństwa do 8C Competizione. No, może te nadmuchane błotniki i chromowane klamki coś delikatnie sugerują, ale nic więcej. A z tyłu? Dwa okrągłe reflektory LED w chromowanej obwódce wyglądają naprawdę bardzo dobrze. Do tego podwójny wydech, bezramkowe szyby, namiętnie czerwone nadwozie i przykuwające uwagę aluminiowe felgi. Mini, masz się czego bać. Tym bardziej że za projekt nadwozia małej alfy odpowiada Lorenzo Ramaciotti, który wcześniej zaprojektował 10 modeli Ferrari, trzy Maserati i kilkanaście prototypów sygnowanych przez Pininfarinę.

 

Mi.To

 

Także wewnątrz projektanci zadbali o odpowiednią atmosferę. Sportowe fotele, trójramienna mięsista kierownica, okrągłe wloty powietrza i mnóstwo niby-aluminiowych dodatków sprawiają, że choć trochę się czujemy, jakbyśmy siedzieli za kierownicą 8C. Nowością w Mi.To jest materiał, z którego wykonano górną część deski rozdzielczej. Na oko przypomina włókno węglowe, ale jest zwykłym, stosunkowo miękkim plastikiem - w końcu nie można za dużo wymagać od auta segmentu B.

Jeśli uda nam się znaleźć kawałek pustej drogi, to mamy szanse na dobrą zabawę. Wszystkie silniki benzynowe i wysokoprężne w Mi.To będą wyposażone w turbosprężarki, nawet ten najsłabszy o mocy 90 KM. Początkowo na szczycie znajdzie się silnik o mocy 150 KM, ale już przebąkuje się o 200-konnej wersji GTA. Jedno jest pewne - mocy w tym aucie nie zabraknie.

 

 

Zmień Mi.To

 

Mała alfa jest także pierwszym modelem tej firmy ze zmiennym DNA. O co chodzi? Tak nazywa się system, który zmienia ustawienia silnika, zawieszenia i układu kierowniczego w zależności od nastroju kierowcy. Ma on sprawić, że Mi.To będzie się prowadziło raczej jak Alfa 8C niż jak Fiat Grande Punto. Kierowca będzie mógł wybierać pomiędzy trzema ustawieniami - Dynamic (gdy ma ochotę poszaleć), Normal (jak nie ma na to ochoty) i All Weather (kiedy pogoda na szaleństwa nie pozwala). Poszczególne ustawienia wybieramy dźwignią, która przypomina przełączniki z samolotów bojowych.

 

Mi.To

 

To fajny gadżet, którego nie ma w innych alfach. Wszystko brzmi bardzo obiecująco. Łyżką dziegciu jest tylko cena. W Niemczech najtańsze Mi.To kosztuje 14 700 euro.

 

 

NA RYNKU: na przełomie września i października

 

CENA: od 49 900 zł

 

 

tekst | FILIP OTTO

 

Czytaj w serwisie Znam.to : iPod Touch - elektroniczny przyjaciel