Kilka tygodni temu pisaliśmy o szczęściu stuttgarckich strażaków, którym sprezentowano dwa porsche cayenne. Niechaj to narodowie, wżdy postronni znają, iż Włosi nie gęsie, lecz swoje auta mają - oto policja drogowa regionu Lacjum dostała niebieskie gallardo z dumnym napisem "Polizia" na drzwiach. Auto ma nie tylko silnik o mocy 560 koni mechanicznych (rozpędza "radiowóz" do 327 km na godz.), jest też naszpikowane wszystkimi niezbędnymi dla policjantów gadżetami, np. systemem rozpoznawania tablic rejestracyjnych, który nie tylko na bieżąco odczytuje numer, ale też automatycznie łączy się z bazą danych i od razu podaje dane właściciela ściganego samochodu. Nawet koguta na dachu trzeba było specjalnie przerobić, tak by nie zakłócał aerodynamiki przy najwyższych prędkościach, ale jednocześnie był wyraźnie i z daleka widoczny.

 

Do jazdy tym samochodem kierowcy testowi Lamborghini (uwaga! czytamy "lamborgini", a nie "lambordżini") musieli specjalnie przeszkolić 30 policjantów. Tylko oni mają teraz prawo usiąść za kierownicą nowego auta.

 

Nie jest to pierwsze takie auto w służbie włoskiej policji. Od 2004 r. w jednostce w Rzymie służy gallardo pierwszej generacji (wyjeździł do tej pory blisko 140 tys. km). Również w Bolonii gliniarze mają do swojej dyspozycji jedno lamborghini.

 

(mk)