Wygrała Cisowianka, przed Nałęczowianką i Kuracjuszem Beskidzkim, który trafił na stół trochę przez przypadek...

Nie ukrywajmy, to było prawdziwe wyzwanie. Bo odróżnić jedno piwo od drugiego, albo wina, to chyba każdy potrafi. Ale jak ocenić wodę? Wprawdzie członkowie jury przed testem starali się sprawiać wrażenie, że są fachurami od wszystkiego, ale kiedy usiedli przed stołem z dziesięcioma dzbankami napełnionymi wodą, miny im trochę zrzedły. Dziesięć szklanych dzbanków z prawie identycznie wyglądającymi przezroczystymi cieczami... A tu jeszcze na kartach ocen kategorie: ?smak?, ?zapach?, wygląd?...

Kolega Figiel poddał się przy drugim dzbanku. - Kurna, woda, to woda - żachnął się. Potem pił i wystawiał oceny, ale tylko czwórki, piątki i szóstki w skali od 1 do 10. Zachowawczo. W opisy się właściwie nie bawił (- Piotr, przecież to bzdury - jęknął mi potem szeptem). Choć przy wodzie nr 9 (Kuracjusz Beskidzki) zaryzykował: - ?Słodkawa? Albo już mi odpieprza? - napisał. A, i jeszcze pijąc poznańską kranówkę, w rubryce zapach, wyraźnie zrezygnowany naskrobał: ?W istocie, pod wpływem tłumu, przyznaję, może trochę wali basenem?. Hmm, poznańska kranówka dostała od jurorów tylko 14 punktów (zwycięska Cisowianka - 46,5), więc nawet taki sommelierski antytalent jak Figiel powinien był coś zauważyć.

woda, test wody, test

Wody trafiły do dzbanków, zanim przyszli sędziowie. Jurorzy za punkt honoru postawili więc sobie wytypowanie kranówek.

 

Z eksperckim wsparciem

Nasz test był oczywiście subiektywny, poczynając od wyboru testowanych wód, na ocenach sędziów kończąc. Założenie było takie: cztery polskie wody mineralne (kupiliśmy Cisowiankę, Nałęczowiankę, Żywiec Zdrój i Kroplę Beskidu), jedna woda oligoceńska (została nalana w punkcie przy siedzibie NBP w centrum Warszawy), jedna zachodnia, droga woda butelkowana (- Kup coś naprawdę drogiego - zachęcał mnie Mikołaj, zastępca naczelnego, więc szarpnąłem się na walijski Tau, po prawie 9 złotych za 3/4 litra) i cztery kranówki. Warszawską nalaliśmy w redakcji ?Logo?, poznańska przyjechała z ul. 27 Grudnia, katowicka z placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej, a krakowska... krakowska nie dojechała. Ale razem z wodą Tau zakupiliśmy baniak Kuracjusza Beskidzkiego (niecałe 3 zł za pięć litrów!). Właściwie po to, żeby tanio nabyć ten baniak, potrzebny do nalania oligocenki i warszawskiej kranówki. Skoro jednak Galicja odmówiła stanięcia w szranki, zastąpił ją właśnie Kuracjusz. Jak się potem okazało - z wielkim powodzeniem!

woda, test wody, test

W jury zasiadł nasz naczelny Marek, jego zastępca Mikołaj (obaj wymieniali fachowe uwagi i zażądali, by przed nalaniem każdą wodę prezentować w dzbanku), zrezygnowany Figiel z działu techno, pełna zapału Ewelina, sekretarz redakcji, oraz Czarek - spec od samochodów, który przyznał się potem, że jest z siebie dumny, bo odróżnił kranówki od wód mineralnych. W ostatniej chwili dosiadł się też nasz fotoedytor Grzesiek, który okazał się niespełnionym poetą-recenzentem (oto próbka o zapachu Nałęczowianki - ?latający balon?. I bądź tu człowieku mądry).

Jako ekspert została zaproszona naczelna ?Kuchni?. Inka od razu wzbudziła nasz szacunek, fachowo rozcierając językiem kropelki wody na podniebieniu. Jej opisy były oczywiście najdłuższe i najbardziej precyzyjne. A jej gest oglądania szklaneczki z wodą pod światło szybko podpatrzyli i naśladowali i Czarek, i Grzesiek, i Mikołaj.

woda, test wody, test

Inka zadbała o ekspercki sznyt naszego testu.

 

Pogoda nam dopisała, więc usiedliśmy na dachu naszej redakcji, rozkoszując się rzadkimi w tym roku promieniami letniego słońca. Przed jurorami stanęło dziesięć dzbanków, każdy oznaczony numerem - oprócz mnie nikt wiedział, jaką wodę właśnie smakują nasi sędziowie. Przed jurorami stanęło też mnóstwo szklaneczek, na stole leżały karty ocen i długopisy. Czas zaczynać test!

 

Pierwsze koty za płoty

?Jedynkę? wszyscy próbowali w milczeniu, zerkając na siebie trochę niepewnie. Inka zaczęła od powąchania zawartości szklaneczki, jakby to było przednie wino. Wszyscy pokiwali z uznaniem głowami (wiadomo, ekspert!) i też nieśmiało wąchali. Ponieważ panowała cisza, zajrzyjmy do notatek jurorów, co napisali o Żywcu. - ?Smak gładki. Woda dobra, czysta? - zapisała ekspercko Inka. Czarek zauważył, że nawet ?lekko roślinny?. Talentem konesera błysnął Mikołaj - ?gorzka jak cholera? napisał, Marek wyczuł aromat basenu, a Ewelina doszukała się posmaku kranówki. W sumie Żywiec uzbierał 34 punkty.

woda, test wody, test

Enfant terrible testu został Figiel. - Woda to woda - krzywił się.


Marek z Mikołajem zażądali w tym momencie prezentacji wody w dzbanku - chyba chcieli zaimponować Ince. Pokazałem ?dwójkę?. Nalałem do szklaneczek. - Na bank kranówa - zaśmiała się zadowolona z siebie Ewelina. - A ja wyczuwam tu wielkopolskie iły - szelmowsko uśmiechnął się Mikołaj. Większość jurorów uznała jednak, że woda nie ma smaku, jedynie Inka skrzywiła się i zarzuciła jej ?chemiczność?. W sumie 26 punktów. Jak na flaszkę za 9 złotych (tak, tak, to był drogi, walijski Tau) mierna ocena...

Następna Kropla Beskidu uzyskała aż 38 punktów. Inka wprawdzie kręciła nosem (?niezbyt przyjemny słodkawy posmak w ustach?), ale reszta oceniających była dość zadowolona. Grześkowi przypomniały się wakacje (?zapach greckiej wody? - rozmarzył się). Ale dopiero się rozkręcał poetycko, kolejna testowana woda - oligoceńska - doczekała się od niego porównania do kubańskiego wybrzeża.

Inka doszukała się metalicznego smaku, a Czarek - oglądając szklaneczkę pod słońce, a potem rozsmakowując się każdą kroplą, tak jak podpatrzył u Inki - doszukał się smaku miękkiego, wapiennego. Razem z Mikołajem uznali jednak, że ?morzem jedzie?, co Ewelina skontrowała, że pachnie jeziorem. W sumie oligocenka dostała 28 punktów. Ciut więcej od Tau, a była za darmo.

W tym momencie jurorzy, wyraźnie rozochoceni, zaczęli głośno dyskutować o opisach wód. Grzesiek głośno bronił swojego prawa do poetyckich metafor, Figiel znacząco stukał się czoło. Obu miarkował Marek, który zakomenderował smakowanie numeru pięć. Prezentacja dzbanka, nalanie do szklaneczek... i sukces. Wszyscy zaczęli mlaskać ze smakiem. - Orzeźwienie - powiedział zadowolony Mikołaj. - Jak świeża bryza - entuzjazmowała się krytyczna wcześniej Ewelina. Marek dodał, że ?z charakterem?. Jedynie Figiel rzucił, że mu nie smakuje, ale wpisał piątkę i dopisał ?znowu bąble?, cokolwiek miałoby to wnieść do oceny wody. W sumie - 46,5 punk-tu dla Cisowianki.

 

Kranówa za kranówą

Los sprawił, że następne trzy wody naprawdę były kranówkami. Ja to wiedziałem - jurorzy nie. Byłem ciekaw, jakie oceny wystawią. Na pierwszy ogień poszła kranówka z Poznania. Zarówno ja, jak i Mikołaj, żyliśmy w przekonaniu, że nasze rodzinne miasto, oprócz wielu innych przewag, przoduje nad innymi polskimi miastami jakością wody. A tu tymczasem Mikołaj wziął mały łyczek, skrzywił się, jakby go torturowano i... - Chlor - orzekł. Jego zdanie poparła Ewelina, której dosadną opinię warto przytoczyć in extenso: ?Obrzydlistwo. Smakuje żelazem i brudem. Zapach: wali starym butem? - miażdząca krytyka, trzeba przyznać. Markowi i Czarkowi smak kojarzył się z basenem, poetycki Grzegorz napisał zaś, że woda pachnie jak ?Bałtyk w lipcu i wymoczone w nim stopy?. Inka stwierdziła, że smak taki, jak obiecywał zapach, a zapach był stęchły. Cicha próba obrony ze strony Figla (?a mi smakuje?) na nic się nie zdała - doliczyłem się tylko 14 punktów.

Po takim przeżyciu warszawska kranówka wydała się jurorom o niebo lepsza. Choć jednak wszystkim jej zapach kojarzył się albo ze stojącym jeziorem, albo wodorostami. - Jak przefiltrowana morska woda. Ma taki nieprzyjemny metaliczny posmak - podsumowała fachowo intuicyjne opisy kolegów jurorów Inka. - Smak jak boazeria - stwierdził poetycko Grzegorz, choć wszystkim wydawało się, że to porównanie było akurat bez sensu. Boazeria, nie boazeria - 21 punktów zapisałem na konto warszawskich wodociągów.

Kolejna kranówka, katowicka najpierw nie zyskała uznania. ?Aseptyczna?, ?jak destylowana?, ?szału nie ma, ale tragedii też nie? - przerzucali się jurorzy. Gdy jednak przyszło do notowania, okazało się, że punktów uzbierało się aż 39. A Inka ekspercko napisała: - ?W ustach czysta, przyjemna. W tle pozostawia miłą słodycz? - chwaliła. A głośno powiedziała, że ze względu na neutralny smak, to woda idealna do robienia lodu do drinków. Jury od razu się rozmarzyło - widać było, że sędziowie woleliby testować drinki. O katowickiej kranówce nawet Figiel postanowił coś napisać (?lekki bąbel, symboliczny?). Tak czy owak na koniec okazało się, że ta woda zajęła w naszym teście czwarte miejsce!

Mnie bardzo interesowało jednak (bo wiedziałem, co piją jurorzy), jak wypadnie dziewiątka, czyli niezwykle tani Kuracjusz Beskidzki. Okazało się, że sędziowie byli bardzo zadowoleni, nie zniechęciła ich nawet mucha pływająca w dzbanku (musiałem się nagimnastykować, żeby owad nie wpadł do czyjejś szklaneczki). Kuracjusz - roboczo i dowcipnie nazwany muszynianką - był powszechnie komplementowany. - Fresco - zaszpanował znajomością języków romańskich Mikołaj. - Ma przyjemną cierpkość - dodał. Inka i Czarek wspomnieli też o nucie słodyczy. Grzegorz określił smak jako ?śmietankowy?. Marek smak opisał jako słodkawy i słonawy jednocześnie. Kuracjusz Beskidzki zdobył aż 42 punkty i zajął trzecie miejsce.


EKSPERT dr Agnieszka Jarosz

Instytut Żywności i Żywienia:

Woda powinna być podstawowym płynem, który pijemy. Jeśli nie ćwiczymy, nie pracujemy w klimatyzowanych pomieszczeniach lub nie pocimy się, np. w czasie dużych upałów, powinniśmy wypijać 2-2,5 litra płynów dziennie. Jeśli odpowiednio się odżywiamy, nie grozi nam wypłukiwanie minerałów z organizmu. Zaletą wody jest też to, że ma zero kalorii.

Wody ze względu na zawartość minerałów dzielą się na mineralne, źródlane i stołowe. Te pierwsze mają co najmniej 500 mg minerałów w litrze, dlatego mogą być źródłem uzupełniającym niektóre składniki w organizmie. Są też wody wysokomineralizowane o zawartości minerałów powyżej 1500 mg na litr. Źródlane mają ich do 500 mg w litrze. Wody stołowe uzyskuje się poprzez wzbogacanie minerałami wód źródlanych. Te dwie ostatnie wody może pić każdy. Nie trzeba znać swoich dolegliwości. W przypadku mineralnych powinniśmy jednak sprawdzić zawartość minerałów na etykiecie. Bo na przykład osoby chore na kamicę nerkową nie potrzebują wody o wysokiej zawartości wapnia, a chorzy na nadciśnienie - wód z wysoką zawartością sodu.

Kranówkę w Polsce można właściwie bezpiecznie pić bez przegotowania i zastąpić nią wody butelkowane. Ale zależy to nie tylko od wody - ta zgodnie z przepisami musi być bezpieczna do picia - ale również od stanu rur w naszym budynku. Kranówkę lepiej przegotowac jednak dla małych dzieci i osób, które mają problemy żołądkowe.

 

A byłby na drugim, ale ostatnia testowana przez redakcję ?Logo? (z eksperckim wsparciem naczelnej ?Kuchni?) woda - Nałęczowianka - zdobyła punktów 42 i pół. Te pół Nałęczowianka zawdzięcza Ince. Wprawdzie oceny miały być liczbami naturalnymi od 1 do 10, ale Inka napisała w tabelce ?7-8?. Ponieważ zaproszonym ekspertom uwagi się nie zwraca, uznaliśmy, że jest to 7,5 punktu. Zacytujmy od razu opinię Inki: - ?Czysty, słodki smak. Zapach rzeki, ale przyjemny? - zapisała. Marek chwalił, choć narzekał, że woda byłaby smaczniejsza, gdyby ja schłodzić. Fakt, sierpniowe słoneczko rozgrzewało dzbanki, a Nałęczowianka była testowana na końcu.

 

A gdzie bąbelki?!

Po zakończonym teście jurorów najbardziej interesowało, czy rozpoznali kranówki - to chyba był sposób na podniesienie jurorskiej samooceny. - Dobrze - cieszył się Czarek. Mikołaj nie mógł przeboleć koszmarnego wyniku kranówki z Poznania. Ale wszystkich rozbawił wynik najdroższej w naszym teście walijskiej wody. A Figiel? - Trzeba znaleźć wolne toalety - wyrywał się na wolność.

woda, test wody, test

Na koniec oddajmy jednak głos Michaelowi Mascha'emu, autorowi książki ?Dobre wody: przewodnik konesera po najlepszych światowych wodach butelkowanych?. Według jego kryteriów nasz test był do kitu, bo aż 75 procent smaku wody zależy od ilości i wielkości bąbelków. A my piliśmy wody niegazowane - żeby dać szansę kranówkom. Następne 20 procent smaku zależy od minerałów. Stąd dobry wynik Cisowianki i Nałęczowianki, które miały najwyższą ich zawartość. Na ostatnie 5 procent odczuć pijącego wpływa odczyn pH wody: zasadowy sprawia, że woda jest słodkawa, kwasowy wpływa na cierpkość.

Hmm, brzmi to strasznie fachowo. My po teście możemy być pewni jednego: poznaniacy mogą pozazdrościć kranówki Katowicom.

 


 

woda, test wody, test

Cisowianka

suma składników mineralnych 742 mg/l

anion wodorowęglano    542,60 mg/l

anion fluorkowy              <1,0 mg/l

anion chlorkowy              3,2 mg/l

anion siarczanowy          2,58 mg/l

krzemionka                    18,38 mg/l

kation magnezowy         22,48 mg/l

kation wapniowy            131,26 mg/l

kation sodowy                10,71 mg/l

kation potasowy             0,78 mg/l

 

Nałęczowianka

suma składników mineralnych  650 mg/l

anion wodorowęglanowy         453,7 mg/l

anion fluorkowy              0,3 mg/l

anion chlorkowy              9,2 mg/l

krzemionka                    21,52 mg/l

kation magnezowy         23,1 mg/l

kation wapniowy            110,2 mg/l

kation sodowy 11,0 mg/l

kation potasowy             2,8 mg/l

 

woda, test wody, test

Kuracjusz Beskidzki

suma składników mineralnych 600 mg/l

anion wodorowęglanowy  384,40 mg/l

anion fluorkowy              0,08 mg/l

anion chlorkowy              7,0 mg/l

anion siarczanowy          44,85 mg/l

kation magnezowy         11,54 mg/l

kation wapniowy            41,10 mg/l

kation sodowy               100,0 mg/l

kation potasowy             1,0 mg/l

 

kranówka katowicka (pl. OMP)

suma składników mineralnych 58,2-85,1 mg/l

anion fluorkowy              0,28 mg/l

anion chlorkowy              10-12 mg/l

anion siarczanowy          11-25 mg/l

kation magnezowy         3-5 mg/l

kation wapniowy            25-30 mg/l

kation sodowy                7-10,6 mg/l

kation potasowy             2,2-2,5 mg/l

 

woda, test wody, test

Kropla Beskidu

suma składników mineralnych 322,21 mg/l

anion wodorowęglanowy       186,70 mg/l

anion chlorkowy              3,19 mg/l

anion siarczanowy          43,62 mg/l

kation magnezowy         17,01 mg/l

kation wapniowy            44,09 mg/l

kation sodowy               11,10 mg/l

kation potasowy             1,0 mg/l

 

Żywiec Zdrój

suma składników mineralnych 230 mg/l

anion wodorowęglanowy   131,06 mg/l

anion fluorkowy              0,07 mg/l

kation magnezowy         5,62 mg/l

kation wapniowy            41,69 mg/l

kation sodowy                9,65 mg/l

 

woda, test wody, test

woda oligoceńska (Warszawa, ul. Kubusia Puchatka)

suma składników mineralnych brak danych

anion chlorkowy  13,2 mg/l

żelazo                 105 g/l

mangan               63 g/l

 

Tau

suma składników mineralnych 208 mg/l

anion wodorowęglanowy        88 mg/l

anion fluorkowy              0,018 mg/l

anion chlorkowy              21 mg/l

anion siarczanowy          28 mg/l

kation magnezowy         12,2 mg/l

kation wapniowy            30,5 mg/l

kation sodowy                21,4 mg/l

kation potasowy             1,2 mg/l

azotany                        <0,1 mg/l

 

woda, test wody, test

kranówka warszawska (ul. Czerska)

suma składników mineralnych brak danych

anion fluorkowy              0,14 mg/l

anion chlorkowy              107,5 mg/l

anion siarczanowy          54 mg/l

żelazo                           <20 g/l

mangan                         <17  g/l

 

kranówka poznańska (ul. 27 Grudnia)

suma składników mineralnych brak danych

anion wodorowęglanowy  238 mg/l

anion fluorkowy              0,23 mg/l

anion chlorkowy              41,1 mg/l

anion siarczanowy          89,3 mg/l

kation magnezowy         12 mg/l

kation wapniowy            96 mg/l

kation sodowy                24 mg/l

kation potasowy             5,5 mg/l

 

Tekst: Piotr Hykawy-Zabłocki

Stylizacja: Grzegorz Suska

Zdjęcia: Wojciech Surdziel, Andrzej Krasowski, Shutterstock (montaż)

  

Zobacz też na Logo24:

testy,  testy artykułów spożywczych

Wysokoczuła kamera termowizyjna, suwmiarka, sześć ekspresów ciśnieniowych, pięcioro zagorzałych amatorów i dwoje zawodowców. Czy z takiej mieszanki uda nam się wycisnąć espresso idealne? I to dla leniucha!? Spróbujmy.

Przeciwnicy mówią: alkopopy.

Producenci: RTD. Właściwie nie ma dobrego polskiego określenia, które byłoby dla wszystkich jasne. Że niby "brizery"? O co chodzi? O napoje w małych butelkach, w niskiej cenie, które kupuje się w sklepie z alkoholami. Takie gotowe do wypicia, lekkie drinki.

Postanowiliśmy spróbować.

Może być nafta, byle kręciło - próbujemy pić tanie alkohole

Zwykle piszemy o markowych trunkach. O dobrych winach, ciekawych piwach, gatunkowych wódkach. A przecież zdarza się, że z kasą krucho, a człowiek chciałby się odrobinę narąbać, dać w palnik, sponiewierać.

Woda w proszku

Woda w proszku

Otwórz puszkę, wsyp zawartość do 4 l wody, zamieszaj. Podawaj po schłodzeniu