Saszetka jest niewielka, płatków także mało, pewnie to porcja dla anorektyczki. Ja bym potrzebował chyba ze trzech. Płatki typu crunchy (a więc prażone, chrupkie i lekko słodzone) początkowo pachną nieco sztucznie, ale nie odrzucają. Moja córka, z którą próbowaliśmy razem, wydłubała coś z torebki i mówi: "Patrz, truskawka". Popatrzyłem, niczego nie zobaczyłem, ale poprosiłem, żeby wydłubała i dla mnie. Znalazła coś wielkości łebka od zapałki. Było sztuczne i mdłe, niespecjalnie truskawkowe. Sądząc po składzie wypisanym na opakowaniu, był to "granulat truskawki". Dziecko chciało mi jeszcze wydłubać z opakowania czekoladkę, ale zaprotestowałem. Analitycznie tych musli rozbierać nie wolno. Trzeba syntetycznie. Wysypałem garść na dłoń, zjadłem. Potem drugą, trzecią itd. Fajne. Dodam jeszcze, że od jakiegoś czasu są w sprzedaży chrupki Fitella w opakowaniach zaprojektowanych przez znaną panią - Ewę Minge. Zawartość podobna (chrupki z dodatkami), ale czarne (!) opakowanie szczerze mnie zachwyciło. Może z jednym wyjątkiem. Po co na opakowaniu chrupek śniadaniowych nazwy czterech stolic światowej mody?

 

Musli chrupkie Fitella, Gellwe
50 g l - 1,19 zł

 

 

Tekst: Jarosław Matuszewski logo.testy@agora.pl

 

Zdjęcia: Paweł Kiszkiel, materiały promocyjne

 

 

Zobacz podobne testy na Logo24

 

 

  Hortex gęsty, Hortex zdrowy
 

 

  Śniadanie
   
   II śniadanie
   
Obiad