Tesco

 

Produkty sygnowane marką supermarketu pojawiły się u nas dość dawno. Były w tej dziedzinie pomysły gorsze i jeszcze gorsze, ale ceny niemarkowych towarów kusiły i kuszą wielu konsumentów. Od jakiegoś czasu trwa w tej materii nowa era: rozmaite biedronki kontynuują tradycję wielu produktów tanich i przeważnie niezbyt smacznych, natomiast wielkie markety, jak Tesco czy Carrefour, zaczęły na nowo wprowadzać serie towarów pod swoim szyldem. Nie znoszę chodzić do Tesco, nie lubię tescowego bałaganu, nie zawsze czytelnego rozkładu towarów na półkach itd. Ale śmiało mogę powiedzieć, że lubię produkty Tesco.

 

 

Kawa rozpuszczalna Arabica

100 g - 13,55 zł

  Kawę rozpuszczalną Tesco Gold piję już od dawna i głowę daję, że w tej cenie nie znajdziecie niczego lepszego. Teraz wypatrzyłem natomiast kawę z nowej serii Tesco - Arabikę. Tesco widać jest dość odważne, bo nie jest to kawa bynajmniej tania, a konkurować chce najwyraźniej z takimi tuzami jak Nescafé. Arabica jest smaczna, zdecydowana w smaku, z przyjemną goryczką. Kawa z charakterem. I tu pojawia się problem natury psychologicznej: jeśli mamy ochotę na tzw. dobrą kawę (oczywiście rozpuszczalną), o wyjątkowym smaku, specjalnie selekcjonowaną, to czy zdecydujemy się na kawę markową, czy supermarketową?
Teraz będzie o dżemie. Czego oczekujemy od tzw. kupnych marmolad, konfitur i powideł, gdy wiemy, że i tak nie zastąpią produktów domowej roboty? Oczekujemy sensownych proporcji pomiędzy smakiem i aromatem owoców a zawartością cukru w cukrze, czyli poziomem słodyczy. Jeśli nam odpowiada, jest OK. To M. mi się przyznała, że uwielbia kompozycję wiśni, marakui i brzoskwiń z Tesco. Przypomniałem sobie o niej (kompozycji, nie M.) przed półką sklepową i natychmiast włożyłem tę marmoladę do koszyka. Czy mnie zachwyciła? Nie aż tak, ale też nie mam jej nic do zarzucenia. Może dla mnie mogłaby być odrobinę mniej słodka. M. kocha ten dżem i męża, też zresztą na literę m. Ja nie. Ani dżemu, ani - szczęśliwie - męża nie kocham (ani na m, ani na żadną inną literę).  

Dżem: marakuja, brzoskwinia i wiśnia

450 g - 4,39 zł

 

Oliwki Tesco? Czemu nie. A te większe, może nie aż tak duże jak pyszne oliwki z Atos, na pewno zasługują na uwagę. Ja wybrałem z migdałami, bo lubię. I się nie zawiodłem. Produkt pochodzi, skąd powinien, czyli z Grecji, można jeść prosto ze słoika, można opłukać, polać oliwą (też z Tesco, np. z rejonu kreteńskiej Sitii), dodać ziół, poczekać aż smaki się połączą. Bez uwag.

  

  

Oliwki z migdałami

200 g - 7,30 zł

 

Ser brie powinien pochodzić z dawnej prowincji Brie, dzisiejszej Seine-et-Marne. I bywa taki w wybranych sklepach, i owszem, ale kosztuje sporo. Jeśli jednak nie jesteś wybrednym konsumentem, kupujesz zapewne sery brie produkowane gdziekolwiek indziej, byle według tej samej filozofii, za to znacznie taniej. Charakterystyczne trójkąty znajdziecie także w Tesco pod marką Tesco. Co ciekawe pochodzą z Francji, ale jak może już się przekonaliście, niekoniecznie to, co francuskie, jest najlepsze. Brie Tesco nie jest serem najwyższej klasy. Ma nieco zbyt twardą skórkę, odrobinę za słaby aromat, nierównomiernie się rozpuszcza, ale jest tani, a wymienione wady nie dyskwalifikują go całkowicie. Na pewno będzie lepszy z dodatkami, ale na chlebie smak całkiem się zgubi. Więc polecam, ale tylko trochę.  

Ser brie

200 g - 4,99 zł

Zupa celestyńska instant

3x13 g - 1,35 zł

  Celestyni to był męski zakon, który aż do początków XIX w. funkcjonował w kilku krajach europejskich. Czy to celestyni sprawili, że zupę nazwano celestyńską, nie wiem, choć wiem, że taka zupa pojawia się w menu. Jest to po prostu rosół z dodatkiem pokrojonego, cienkiego omletu. Przyznam, że dzieki Tesco pierwszy raz spróbowałem zupy celestyńskiej, w dodatku instant. Zupa jak zupa (w proszku) - dużo wzmacniaczy smaku i aromatu powoduje, że kompozycja jest nienaganna, ale sztuczna. Najeść się tym nie sposób. Na rozgrzewkę (jeśli nie masz czegoś innego) - może być.

 

 

 

Auchan

Auchan jest fajny, bo ma fajną nazwę. Daleko mu wprawdzie do nieistniejącego już Géanta (wymawianego na setki sposobów w rodzaju żant, żent, gent, gant, dżant itd.), ale i tak stwarza nam spore możliwości kreacji. Przecież gdy usłyszymy: "oszon, ałczan, ałszan albo aszą", od razu robi się weselej.

Auchan nie ma swojej własnej spożywczej marki, ale ma produkty oznaczone symbolem uniesionego kciuka. Jest ich mało, chyba kiedyś było więcej. Jeśli to świadoma decyzja o wycofywaniu tych towarów rynku, to ja gratuluję. Jak się czegoś nie umie robić, to najlepiej przestać, nieprawdaż?

 

Kawa rozpuszczalna

100 g - 4,90 zł

  Np. natychmiast należy wycofać ze sprzedaży kawę rozpuszczalna instant. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że brzydko pachnie, źle smakuje i ma wstrętny kolor. Po drugie, bo wprowadza w błąd. Nie jest to bowiem kawa naturalna, a "mieszanka ekstraktów kawy zbożowej i naturalnej" z dodatkiem cykorii. I smakuje rzeczywiście jak mieszanka ekstraktów.
Trochę lepiej przedstawia się sprawa z poduszkowcami o smaku toffi. Niewybredny konsument prawdopodobnie nie odczuje różnicy pomiędzy pierwszymi na rynku jaśkami firmy Chaber a tymi z kciukiem. Ale wystarczy kupić torebkę jaśków i porównać, aby różnice znaleźć. Gdy jaśków nie ma, można poduszkowce pochrupać, gdy zaś są, poduszkowce należy odłożyć na półkę. Tym bardziej że mają tak głupią nazwę. A jeszcze niech mi ktoś wyjaśni, co robi ta owca na opakowaniu.  

Poduszkowce o smaku toffi

100g - 2,90 zł

 

Brzoskwinie w syropie

850 ml - 3,90 zł

  Brzoskwinie z puszki to dyżurny dodatek do wielu deserów, a niekiedy i potraw. Ja je lubię. Podoba mi się, że są miękkie (choć nie lubię, jak się rozpadają), słodkie i że nie mają skórki. W puszce z kciukiem są cztery połówki brzoskwiń. Duże, ale jednak tylko cztery. Są trochę zbyt miękkie i trochę zbyt słodkie. Ale to ich jeszcze nie eliminuje. Natomiast fatalnie jest ze smakiem. Bo co wyczułem w miejscu, gdzie powinien był być smak brzoskwiń? Smak puszki, czyli coś metalicznego, bynajmniej nie do jedzenia, ani do wąchania. Nawet nie chciało się pić sosiku...

 

 

 

Carrefour

Carrefour wypada nieźle, bo chyba podąża taką samą ścieżką jak Tesco. Czyli produktów carrefourowych jest na półkach sporo, w dodatku w różnych, tańszych i droższych seriach. Kiedy markety Carrefour pojawiły się w Polsce, były dla mnie najelegantsze ze wszystkich, ujmowały np. jakością mięsa i estetycznym sposobem pakowania. To już przeszłość - od kiedy carrefourami są także mniejsze markety, jak np. dawne championy lub alberty, francuskiej klasy utrzymać się nie dało. Ale towary są niezłe, choć można się nabrać.

 

 

 

Purée

4x125 g - 7,49 zł

  Np. na purée wykonane w 99 proc. z ziemniaków. Czy to możliwe, że ten zaledwie 1 proc. zawartości decyduje o smaku i konsystencji potrawy? W tym przypadku chyba tak, bo purée na talerzu zachowuje się dziwnie... sprężyście, niechętnie dzieli się na porcje, jest gumowate. M. twierdzi, ze nie ma dobrego purée w proszku. Może ma rację i wtedy nie należy mieć pretensji do Francuzów (a właściwie do Niemców - przynajmniej w kwestii purée - bo to produkt niemiecki), ale do samego pomysłu.
Nieźle jest ze słonymi przegryzkami z serem ementalskim i cheddarem z serii Flutes feuilletées. Są tłuste, boć to przecież ciasto francuskie, i to z dodatkiem masła, w smaku niezłe, wyraziste. Problem z nimi polega tylko na tym, że wcale nie są tanie.  

Paluszki Flutes feuilletées

100 g - 5,99 zł

 

 

Główny atut carrefourowej oliwy extra virgin to cena. Wedle zapewnień na etykiecie oliwa uzyskana została "wyłącznie za pomocą środków mechanicznych" i pochodzi z Hiszpanii. Pachnie dość mocno i pikantnie, w smaku jest równie intensywna, lekko ostra, gorzkawa. Do maczania bagietki może nie będzie doskonała, ale w każdym winegrecie się sprawdzi bez pudła. Ujmy gospodarzowi oliwa z faktorii Carrefour raczej nie przyniesie, pod warunkiem że przed przybyciem gości przeleje ją do innej, bezimiennej butelki, np. szklanej, bo kolor, choć jasny, także jest w normie. Więc oliwa na plus.

 

 

 

 

 

 

 

Oliwa z oliwek

750 ml - 14,49 zł

 

 

Real

 

W Realu sporo jest realowych produktów chemicznych - do mycia, prania i szorowania, natomiast spożywczych - prawie nie ma. Po długim marszu z wózkiem wypatrzyłem wreszcie między regałami coś z nagłówkiem Real Quality: chipsy. Wybrałem paprykowe, bo te zazwyczaj są dobre, w dodatku porównywalne, bo ma je w swojej ofercie każda chipsowa firma. Zazwyczaj są więc dobre. Ale w tym przypadku, po nadzwyczaj krótkiej degustacji, zrozumiałem, dlaczego dyrekcja Reala nie wprowadza kolejnych produktów o jakości Reala. I dziękuję szanownej dyrekcji za tę obiektywną ocenę własnych możliwości. Chipsy są wyjątkowo marne, mało paprykowe, niewyraziste, mdłe. Nawet do marnego piwa nie polecam. Więcej produktów z nadrukiem Real Quality testować nie będę. Nawet na prośbę czytelników. Bardzo przepraszam.

 

Chipsy

160 g - 2,60 zł

 

 

Zobacz też na Logo24:

 

  Czerwone w dobrej cenie     Prosta Frosta  
  Wszystkie nasze piwa popularne   Ani smak, ani roku 
  Test w kratkę
 
Pyszna polpa 
  Etykieta win
 
Chipsy pełne wzruszeń

 

 

Tekst: Jarosław Matuszewski

 

Zdjęcia: Łukasz Falkowski, Magdalena Wyzińska