Prof. Brandon Irwin posadził studentki na stacjonarnych rowerkach i kazał im pedałować do utraty sił (dlaczego nie wziął do badań mężczyzn, możemy tylko zgadywać; podejrzewamy jednak, że może to mieć coś wspólnego z wysportowanymi ciałami, obcisłymi spodenkami, zroszoną potem skórą...). Średnio każda ćwiczyła przez 10 minut.

Chcesz spalić więcej kalorii? Trenuj z lepszym od siebie.

Potem zaproponował to samo ćwiczenie, ale w rywalizacji z inną dziewczyną, rzekomo znajdującą się w sąsiedniej sali - w rzeczywistości na ekranie wyświetlano zapętlone wideo z rowerzystką. Badane poinformowano, że ich przeciwniczka w pierwszej fazie miała od nich wynik o 40 proc. lepszy. I co się okazało? Większość kobiet poprawiło się aż o 9 minut!

Ale najciekawsze Irwin zostawił na koniec - tym razem powiedział studentkom, że rowerzystka po drugiej stronie ekranu jest ich partnerką, że obie pracują na wynik zespołowy. Okazało się, że żadna nie chciała zawieść lepszej koleżanki z teamu. W pierwszych sesjach rowerzystki poprawiały się o dwie minuty, ale pod koniec badań miały wynik nawet trzykrotnie lepszy, niż przy ćwiczeniu indywidualnym.

Wniosek: z fitnessem jest inaczej niż z podrywem - wybieraj się nań z lepszym kolegą. Jeśli takiego znajdziesz, oczywiście.