Nie chodzi o e-fajki, w których nikotyny się nie pali tylko waporyzuje, a o regularne papierochy. Takie śmierdzące, śmiercionośne, klasycznie bogartowskie. Patent polega na dodaniu dobrych chemikaliów:

- do tytoniu (enzymu likwidującego proteiny i polifenole, które podczas spalania stają się toksyczne, oraz węglanu wapnia i gliceryny "rozcieńczających" dym)

- oraz do filtra (żywicy filtrującej aldehydy powstające podczas spalania i węgla aktywnego, wiernego swej nazwie - bo aktywnie wychwytującego toksyny).

Ulepszone papieroski testowano na śmiałkach, sprawdzając zawartość syfu w ich urynie i ślinie, a odczyty porównano z odczytami zebranymi od grupy niepalących oraz palących normalesy. Poziom rakotwórczych nitrozoamin spadł o 90 proc., a 3- i 4-aminobifenylu - o procent 40.

Podobne badania prowadzi też Philip Morris International. Thank you for smoking!