Wpatrując się w półmroku w półnagie dziewczęta z zuchwale sterczącymi piersiami, ocieram się głową o orzechy kokosowe wiszące w rotangowej siatce pod powałą chaty. W sekundę później pojmuję, że nie są to wcale kokosy, ale zakurzone, zasnute pajęczyną, poczerniałe od kuchennego dymu czaszki ludzkie. Opisywany w powieściach przygodowych makabryczny dowód walk plemiennych nie wzbudza mojej litości dla ofiar. Jedynym uczuciem jest śmiertelny, paraliżujący zmysły strach. Nawet nie reaguję na rzucone mi salamat tidur, tuan!, dobrej nocy panu. Przyciskając do siebie sztucer, przez całą noc nie jestem w stanie zmrużyć oka.

indonezja, kalimantan, borneo

Osada Dajaków, potomków tajemniczych łowców głów, nad rzeką Mahakam.

Według XIX-wiecznej encyklopedii to ludzie ?skryci, zdradliwi i okrutni?

indonezjaa, kalimantan, borneo

 

Plony, zdrowie i dostatek dzięki głowie

Rano stary wojownik z plemienia Dajaków - owianych mgłą tajemniczości łowców głów - z melancholią w głosie opowiada o swoich wojennych wyczynach. Kiedy demonstruje, jak owijał sobie wokół pięści włosy indonezja, kalimantan, borneoofiary i dwoma mocnymi ciosami mandau, rodzajem maczety, odrąbywał głowę, mam poważne wątpliwości, czy proceder panjamon - rytualnego zabójstwa - rzeczywiście nie jest już praktykowany.

Dajakowie trafili na czołówki światowej prasy w styczniu 1997 r., kiedy na Borneo rozgorzała ich zażarta wojna z imigrantami z wyspy Madura. Po zabiciu dwóch osób z tego plemienia, rozgniewani potomkowie łowców głów odświeżyli tradycję, uśmiercając ponad tysiąc islamskich osadników zagrażających ich tradycyjnym wartościom kulturowym. Rytualne zabójstwo to dowód męstwa i odwagi. Przysparza wojownikowi chwały w strukturach plemiennych, pozwala przejąć siłę wroga i stać się w pełni dorosłym człowiekiem. Według wielowiekowych wierzeń trofea z takiego zabójstwa pomagają osiągnąć wysokie zbiory ryżu, zapewniają zdrowie, płodność kobiet i bogactwo zwierzyny łownej. Jak się okazuje, posłannictwo misjonarzy i wysiłek administracji państwowej nie do końca wykorzeniły uświęcony przez tradycję zwyczaj. Instynkt pozostał.

 

indonezja, kalimantan, borneo

Borneo. Już sama nazwa intryguje i pobudza wyobraźnię. Trzecia co do wielkości wyspa świata znana jest jako jeden z ostatnich dzikich zakątków globu, gdzie dominuje zabójczy klimat, bezmiar pierwotnej dżungli niezbadanej przez służbę geodezyjną, niebezpieczne zwierzęta, trudno dostępny łańcuch górski i wreszcie niezliczone choroby tropikalne. A na dodatek kilkadziesiąt gatunków jadowitych węży, insekty, pijawki i zdradliwe rzeki górskie.

Odkryta przez Magellana w 1521 r. wyspa przywodzi też na myśl fascynujące historie piratów malajskich i oczywiście złą sławę jej rdzennych mieszkańców Dajaków. Ponad sto lat temu żeglował tu Joseph Conrad i stąd pochodzą niektórzy jego literaccy bohaterzy. Tędy wędrował Tomek Alfreda Szklarskiego. Stąd też czerpał natchnienie urzeczony zagadkowym czarem Wschodu inny pisarz, William Somerset Maugham, a gość radży Brooke'a w Sawaraku, młody przyrodnik Alfred Russel Wallace, zgłębiał tu mechanizm doboru naturalnego.

 

Challenge dla panów w garniturach

Pewnego dnia Marek Gąsiewski kierujący biurem podróży Marco Polo Travel, zapytał, czy przygotowałbym specjalny program dla międzynarodowego konsorcjum. Miałby on zapewnić przygodę, survival i adrenalinę, czyli niepowtarzalne przeżycia. Konkurencja wymusza na liderach nieustanny rozwój i permanentną edukację. Dlatego firmy chcą podnieść profesjonalizm swoich menedżerów, wzbogacając ich osobowość i podnosząc poczucie wartości. Ekstremalne obciążenia wrogiej człowiekowi dżungli Borneo są surowym testem charakteru i możliwości. Ukończenie wyprawy będzie nobilitacją i dumnym punktem życiorysu.

 

Bąble, rany i otarcia

Wyjechaliśmy z leżącego na równiku Pontianaku, rozpoczynając od żeglugi majestatyczną rzeką Kapuas skrywającą w swoim górnym biegu całą serię zdradzieckich katarakt o egzotycznych nazwach: Pangin, Horirap, Batu Lintang. W lasach tropikalnych komunikację zapewniają jedynie szlaki wodne i poruszanie się jest uzależnione od stanu wód. Niski przyprawia o gęsią skórkę, kiedy stępka łodzi alarmująco zgrzyta o kamieniste dno, grożąc rozpruciem kadłuba. Wtedy trzeba przenieść bagaż po oślizgłych od glonów skałach, ostatkiem sił przeciągnąć masywną pirogę 50 metrów i ponownie ją załadować. Za kolejnym zakolem następne płycizny i progi oraz ta sama harówka. I tak wiele, wiele razy w ciągu dnia.

indonezjaa, kalimantan, borneo, Las równikowy

Natomiast ciasne przełomy, ze spienioną pośród wirów kipielą, stają się jeszcze bardziej niebezpieczne i trudne do pokonania. Najmniejszy błąd sternika czy chwila nieuwagi ?dziobowego?, który nie zdąży żerdzią odepchnąć się od wyrastających znienacka przeszkód, to początek niechybnej katastrofy. Trzeba zatem całą mocą silnika lawirować pośród głazów, aby wypatrzyć przesmyk pozwalający sforsować tarasową kataraktę. Podczas pokonywania progów sytuacji nigdy nie da się kontrolować do końca.

indonezjaa, kalimantan, borneo

Wysoki łańcuch górski Muller Borneo stawia jeszcze większe bariery. Obejmują nas zieleń i stęchłe powietrze przesiąknięte duszną wilgocią, wokół rozciąga się półmrok klaustrofobicznego lasu. Jego dno to gąszcz lian, paproci, pnączy i grzybów. Bez dokładnych map od kilku dni brniemy po śliskim i grząskim dywanie ze zwiędłych liści. Aby nie upaść, chwytamy się wszystkiego, co znajduje się w zasięgu ręki, najczęściej palmy najeżonej kolcami, kalecząc coraz boleśniej ręce. Za każdym razem towarzyszy temu seria siarczystych przekleństw. Widzę, że męczą się i przewracają także bosonodzy tragarze. Piecze otarte krocze i bolą pełne bąbli oraz ran stopy. Przesuwam się na czworaka pod zagradzającym przejście zwalonym pniem drzewa. Ciężar na plecach rzuca na kolana, wytężam wolę, aby unosić wysoko omdlewające nogi i nie potknąć się o plątaninę korzeni. Dokuczają chmary owadów żądlących boleśnie nawet przez ubranie oraz pot zalewający strugami czoło i oczy.

indonezjaa, kalimantan, borneo

Niegościnny klimat, wyizolowanie, ciągłe napięcie i podłe warunki higieniczne są w stanie zbić z nóg każdego.

Tu nie ma nietykalnych. Tu nawet największy twardziel ma chwile zwątpienia

indonezjaa, kalimantan, borneo, Las równikowy Duży wysiłek fizyczny w gorącym powietrzu przesyconym wilgocią doprowadza do przegrzania. Organizm nie jest wtedy w stanie usunąć ciepła przez parowanie potu, który w tych warunkach skapuje ze skóry. Pocenie zatem nie ochładza, a tylko odwadnia.

 

Najdrapieżniejsi ludzie świata

Mozolnie pniemy się po stromych podejściach i zjeżdżamy na siedzeniach po zboczu. Schodzimy do koryta potoku i brodząc po pas w wodzie, opieramy się bystremu nurtowi. Daje się we znaki rzęsisty deszcz będący w stanie zepsuć humor nawet weteranowi dżungli. ?Teraz rozumiem, dlaczego Amerykanie przegrali w Wietnamie - słyszę jedyny dziś komentarz zwykle gadatliwego kolegi Krzysztofa.

indonezjaa, kalimantan, borneo

indonezjaa, kalimantan, borneo

 

 

 

Po dwóch tygodniach od wyjazdu z Pontianaku docieramy do zapomnianego zakątka świata w sercu wyspy. Do legendarnych Dajaków, żyjących daleko poza zasięgiem działania prawa. 130 lat temu we francuskiej encyklopedii ?Obyczaje ludów świata? napisano o nich: ?Są skryci, zdradliwi i okrutni. Na całym świecie nie ma drapieżniejszych i bardziej zajadłych łowców głów. Każdy, kto nie należy do ich plemienia, jest wrogiem, którego czaszka powinna ozdobić ich domostwa. Mężczyzna jest tym bardziej szanowany, im więcej zetnie głów?.

indonezjaa, kalimantan, borneo

Ostatni prawdziwi Dajakowie w interiorze wyspy zachowali swój odwieczny styl życia i bogate tradycje.

 

indonezjaa, kalimantan, borneoWspólnota składa się z kilkunastu rodzin mieszkających w tradycyjnym longhouse, długim domu na palach. Pełen godności wódz ma tatuaż pokrywający całe ciało i pali cygaro z liścia dzikiego bananowca. Jego twarz nie wyraża żadnych emocji, kiedy długo i nieufnie nam się przygląda. Wreszcie zezwala na nocleg. Odwdzięczamy się podarunkami: solą, nożami, garnkami, tytoniem, przeciwmalaryczną chininą. Dumni mężczyźni z nieodłącznym mandau za pasem mają umięśnione torsy, brunatną skórę, czarne oczy i wyskubane brwi oraz rzęsy. Kobiety są szczupłe i zaskakująco ładne. Mają drobne nosy i rozciągnięte płatki uszne, w których wiszą ciężkie miedziane pierścienie. One też są okraszone tatuażami o różnych motywach. Demonstrują w uśmiechu karmazynowe usta i zęby poczerniałe od żucia orzeźwiającego i odkażającego betelu. Czas stoi tu w miejscu. Chrześcijańska kolonizacja jeszcze ich nie dosięgła, o czym świadczą wyrzeźbione w drzewie posążki. Łagodni w obyciu żyją w doskonałej symbiozie z lasem, dostarczającym im wszystkich niezbędnych rzeczy (pożywienia, drewna opałowego, budulca, lekarstw) i nie zamierzają pogodzić się z procesem wywłaszczania terytorialnego. Wiodą prymitywną i biedną egzystencję, ale nie marzą o bardziej stabilnym życiu, o lepszym domu, elektryczności, szkole, ubraniach czy telewizorze.

indonezjaa, kalimantan, borneo

Tu nie dotarli chrześcijańscy misjonarze, zachodnia technologia i nowoczesne wynalazki

 

Śmiertelne gady i trupie kwiaty

Przekraczamy grzbiet w interiorze wyspy i teraz mamy już z górki. Temperatura nie spada poniżej 30 stopni, nawet w nocy. Na nocnym niebie dostrzegam Krzyż Południa, drogowskaz starożytnych żeglarzy, ale zaraz zakrywają go burzliwe chmury zwiastujące kolejną nawałnicę. Nadciąga ogłuszający szum ulewy, któremu akompaniuje stado wyjących gibonów. Nie ma nic gorszego na świecie, niż kolejnego dnia zakładać mokre ubranie i buty. Znów marzę o suchej odzieży i klimatyzacji, o posiłku przy stole i wygodnym łóżku.

indonezjaa, kalimantan, borneo, Las równikowy

W sercu nieprzeniknionego, wiecznie zielonego lasu równikowego Borneo jedynym szlakiem komunikacyjnym są rzeki.

Niektórzy widzieli wczoraj latającą jaszczurkę z szerokimi błonami między palcami, która lotem ślizgowym miękko wylądowała na ziemi. Było też kilka jadowitych węży o perfekcyjnym kamuflażu, wśród nich dzierżący rekord śmiertelności krajt o charakterystycznej czerwonej głowie - bungarus flaviceps. Teraz napotykamy różową mięsistą raflezję, największy pojedynczy kwiat na świecie osiągający prawie metr średnicy. Ze względu na intensywną woń gnijącego mięsa Anglicy nazywają tę pasożytniczą roślinę ?lilią pachnącą trupem?.

indonezjaa, kalimantan, borneo, wąż

Las równikowy to niesamowite bogactwo form życia. Są tu śmiertelnie niebezpieczne węże, niesamowite szybujące jaszczurki...

Wyprawa z dala od świata zmusza do konfrontacji z pokusami i balansowania na granicy oddzielającej ambicję od nadmiernego ryzyka. Przygoda łatwo może przemienić się w torturę. Wielu z nas ma głęboko poranione nogi, a silny jak tur Robert cierpi na gorączkę. Później okaże się, że to denga, wyjątkowo uciążliwa choroba wirusowa przypominająca zwielokrotnioną grypę. Pomimo profilaktyki dopada nas też malaria. Jedna z łodzi rozbija się na wodospadzie, ale kończy się tylko na strachu, chociaż nurt zabiera trochę żywności. Potrzebne są odwaga, doświadczenie i zdolności improwizacyjne. Ale na nic to wszystko, jeśli nie będzie też odrobiny szczęścia.

indonezja, kalimantan, borneo,raflezja

... i dziwne rośliny jak raflezja, największy kwiat świata

 

Starsi o kilka lat

Po miesiącu docieramy do toczącego mętne brązowe wody Mahakamu spowitego woalem porannej mgły. Do Samarindy, ostoi cywilizacji, pozostaje nam już tylko jeden skok. I kres pasjonującej przygody obfitującej w ciągłe pułapki, niebezpieczeństwa i wycieńczenie. Podróż w świat nieznanych przestrzeni, zmagania z żywiołem i własnymi słabościami okupiliśmy zdrowiem. Teraz już doskonale wiemy, dlaczego Dajakowie mawiają, że ?kto czterokrotnie przepłynął w górę rzekę i spłynął nią z prądem, staje się starcem?. Po prostu zostawiliśmy tam szmat swojego życia. Ale też zyskaliśmy wspomnienia, które trudno będzie wymazać z pamięci.

 

indonezjaa, kalimantan, borneo

Czasem spływa się łodzią, czasem możliwy jest jedynie katorżniczy marsz z ciężkim ekwipunkiem na plecach

 

 

Praktyczne porady

dla wyjeżdżających na Borneo (indonezyjska prowincja Kalimantan)

WIZY Obywateli polskich dotyczy obowiązek wizowy.

KLIMAT Równikowy, pora deszczowa od maja do września.

UBEZPIECZENIE Wskazane ze względu na wysokie koszty usług medycznych.

indonezjaa, kalimantan, borneo, maskaZDROWIE Szczepienia nieobowiązkowe. Zaleca się zabezpieczenie przed malarią oraz szczepienia przeciw polio, dyfterytowi, wściekliźnie, wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B. Woda niezdatna do picia.

BEZPIECZEŃSTWO Wzrasta zagrożenie przestępczością pospolitą (kradzieże i rozboje), nasiliły się rozruchy na tle politycznym, religijnym i etnicznym.

OBYCZAJE Należy przestrzegać norm prawnych i zwyczajowych wynikających z zasad islamu.

PRZEPISY CELNE Obowiązują ograniczenia wywozu miejscowych dzieł sztuki wytworzonych przed 1945 r., oraz ograniczenia i zakazy wywozu rzadkich gatunków lokalnej fauny i flory.

PAMIĄTKI: batik (specjalnie barwione tkaniny), sarong (rodzaj spódnicy), kris (tradycyjny sztylet), porcelana, ceramika, złota i srebrna biżuteria, posążki z cennych gatunków drewna, maski, ikats (malowane tkaniny), perły.

 

Jacek PałkiewiczJacek Pałkiewicz, znakomity podróżnik, twórca survivalu w Europie. W 1975 r. przepłynął samotnie Atlantyk szalupą ratunkową. Kierował wieloma wyprawami pod wszystkimi szerokościami geograficznymi świata. Poznał największe dżungle naszej planety i należy do ostatniej już generacji eksploratorów pustyń.

W 1996 r. zlokalizował źródło Amazonki uznane przez władze peruwiańskie.

Na wniosek Thora Heyerdahla elitarne Royal Geographical Society w Londynie powołało go do swego grona.

 

Tekst: Jacek Pałkiewicz

Zdjęcia: archiwum autora, East News (montaż)

 

Zobacz też na Logo24:

podróże

Rambutany, zmiany i orangutany

Rambutany, zmiany i orangutany

Borneo to cudowna egzotyka, gęsta dżungla, endemiczne gatunki zwierząt i świeże, zjawiskowo smaczne owoce. Ale Borneo to też ciągnące się setkami kilometrów uprawy palmy olejowej - dowód na to, że to jednak człowiek jest największym szkodnikiem na Ziemi.

Dziesięć tysięcy kilometrów od Polski jest miejsce, w którym pogrzeb to najważniejsze wydarzenie w życiu człowieka. Pieniądze na jego huczne wyprawienie zbiera się od urodzenia.

Film "Czas Apokalipsy" znamy scena po scenie.

I gdy oglądamy go po raz kolejny, przychodzi do głowy myśl - może czas wyruszyć nad Mekong? W ruch idą przewodniki, mapy i podróżnicze blogi. W miesiąc trasa jest gotowa.

Jedliśmy larwy z Aborygenami w Australii i piliśmy w Afryce "piwo" Masajów z gara, który nigdy nie zaznał umycia. Jednak dopiero w Papui podano nam coś, czego nie byliśmy w stanie przełknąć - zabitego na naszych oczach prosiaka, natartego krwią i oparzonego na rozgrzanych kamieniach.