Led Zeppelin wynajęli tu sześć pięter, po czym ujeżdżali po hotelowych korytarzach harleyami. Keith Richards wyrzucił przez okno pokoju 1015 telewizor. W te same ślady poszedł jego imiennik, bębniarz The Who Keith Moon, i też defenestrował swój odbiornik. Jima Morrisona z The Doors wyrzucono z hotelu za zwisanie z okna na czubkach palców.

 

To wszystko działo się w hotelu Hyatt West Hollywood, ulubionym miejscu pobytu gwiazd rocka lat 60. i 70. Swoją popularność zawdzięczał on bliskości znanych klubów nocnych, m.in. Whisky a Go Go. Miejsce swoją sławą zarobiło na przydomek Domu Demolki (Riot House). Teraz ta przeszłość odchodzi w zapomnienie.

 

Hyatt odrestaurował hotel i włączył do swojej nowej, eleganckiej sieci Andaz. O historii miejsca świadczą jeszcze delikatne kontury gitar elektrycznych narysowane na ścianach, ale właściciele wyraźnie zapowiadają, że nie chcą już gości jeżdżących harleyami po korytarzach.

 

(mk)