- Łukaszu, jeśli twoja narzeczona ma obiekcje konkretnie do pochodzenia zabawki z sex shopu - może ma nieprzyjemną myśl o tym, kto jej wcześniej dotykał i ogólnie nie ma zaufania do gadżetów z nieznajomej fabryki, zastanawiając się, czy ich używanie jest w ogóle higieniczne - pamiętaj że nie ma nic prostszego, jak stworzyć własną zabawkę domowym sposobem!

W końcu od tego ludzie mają mózgi i łapki, żeby kombinować i wykonać. W roli sztucznego penisa doskonale sprawdza się np. prezerwatywa napełniona wodą i zamrożona. Może wyda ci się to dość niezwykłe, ale wiele kobiet bardzo ceni sobie doznania stymulowane właśnie odrobiną przenikliwego chłodu.

A jak narzeczona nie lubi też mrożonek, możesz napełnić prezerwatywę np. gliceryną i wrzucić do środka kulki. Doskonałymi zabawkami są też najróżniejsze przedmioty użytku domowego - trzeba im się tylko bacznie przyjrzeć. Wiele kosmetyków ma opakowania, które można wykorzystać do zabawy, rozejrzyj się też po utensyliach kuchennych.

Klamerkami do wieszania bielizny możesz pobudzać nie tylko swoje i jej sutki, ale też mogą stać się ciekawym uzupełnieniem pieszczenia wzgórka łonowego i łechtaczki (tylko Łukaszu pamiętaj, że muszą być wtedy rozluźnione!).

Ważne, żebyś wszystko, czym będziesz manipulował, najpierw dokładnie umył, a potem albo włożył w prezerwatywę z nawilżeniem, albo nasmarował grubą warstwą żelu. Jeśli narzeczona i żeli nie lubi, to ją po prostu spytaj, czym by chciała być nasmarowana.