Amerykański ośrodek badań opinii publicznej Harris Interactive wskazuje, że około 9 proc. dorosłych mieszkańców USA dopuszcza korzystanie z podłączonego do internetu telefonu podczas seksu, a drugie tyle przyznało, że zdarzyło im się sięgnąć po smartfona w czasie łóżkowych zabaw.

Wprawdzie część komentatorów zarzuca autorom raportu, że badania były stronnicze i miały udowodnić, że mieszkańcy USA mają problem z komunikacją werbalną, ale to nie zmienia faktu, że ponad 70 proc. z nich nie odchodzi od swojego telefonu dalej niż na półtora metra. Co więcej, 20 proc. przepytanych przez Harris Interactive kobiet bez ogródek przyznało, że z chęcią zrezygnuje z jednego zbliżenia w tygodniu na rzecz odwiedzenia swojego profilu na Facebooku.

Nie tylko Ameryka i nie tylko seks

Czy to już dowód, że smartfonowa rewolucja ostatnich lat zaczęła pustoszyć nasze życie seksualne? Problem wcale nie dotyczy samych Amerykanów, ponieważ wszelkiej maści przenośne urządzenia podłączone do internetu zyskały już szaloną popularność także w Polsce.

- Nie nazwałabym smartfonów zagrożeniem bezpośrednio dla naszego życia seksualnego, ale szerzej - dla naszej sfery intymnej - komentuje seksuolog dr Alicja Długołęcka. - Może komuś wydawać się zabawne przeglądanie Facebook-a podczas uprawiania seksu, ale z drugiej strony dziś jest dopuszczalne np. gapienie się w tablet podczas spotkań towarzyskich, albo we wspólnym spędzaniu czasu z dziećmi. To coś podobnego, a jeszcze kilka lat temu to by było nie do pomyślenia - dodaje.

Smartfony faktycznie wdzierają się nie tylko do naszych sypialni, ale i konkurują zazdrośnie o czas ze wszelkimi innymi aktywnościami - i tu wracamy znów do amerykańskiego badania. Okazuje się, że 12 proc. ankietowanych mieszkańców USA zabiera swojego smartfona pod prysznic, a co piąty tweetuje w kościele na mszy. Jedna trzecia badanych bawi się komórką na randce lub sprawdza fejsa podczas seansu w kinie. Najwięcej, bo aż 55 proc. nie rozstaje się z telefonem nawet podczas jazdy samochodem.

Big Ben też bije na alarm

Temu, jaki wpływ mają smartfony na życie seksualne ich użytkowników w ostatnim czasie całkiem poważnie zainteresowali się też Brytyjczycy. Według badań opublikowanych przez czasopismo Loncet, mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa uprawiają coraz mniej seksu. Grupie wiekowej pomiędzy 16 a 44 rokiem życia wspólnie baraszkować zdarza się 5, a całej populacji tylko 3 razy w miesiącu. Oznacza to spadek aż o 20 proc. w porównaniu do 2000 r. Komentujący tę zmianę brytyjscy naukowcy również łączą ją bezpośrednio z popularyzacją smartfonów.

Wskazują m.in., że skoro coraz bardziej zaciera się granica między biurem a domem, przenosimy swoje laptopy i smartfony do sypialni, aby nawet po północy odpisać na maila naszemu (równie zafiksowanemu pracą jak my sami) przełożonemu. Zgadzamy się na to, bo jesteśmy przyzwyczajeni do odbierania wiadomości z Facebooka czy mejli nawet między wieczornym myciem zębów, a położeniem głowy na poduszce.

Tymczasem przenoszenie zawodowego stresu do sypialni to najlepsza metoda na spadek jakości życia erotycznego. Tak samo, jak zbyt częste surfowanie po cyberprzestrzeni siłą rzeczy odwraca naszą uwagę od życiowej partnerki czy partnera.

Oderwanie od prawdziwych relacji

- Ciągłe korzystanie z internetu może uzależniać i zabierać czas potrzebny np. na budowanie prawdziwych relacji z innymi - przestrzega dr Alicja Długołęcka. - Dotyczy to w większym stopniu pokolenia, które wychowywało się w nieustającej obecności komputerów i innych elektronicznych gadżetów. Niestety wpływa to na rodzaj i jakość kontaktów społecznych, w tym seksualnych. Oczywiście o uważnym, pogłębionym seksie w takiej wersji nie może myć mowy... niestety - dodaje.

Elektronika faktycznie żywych ludzi nigdy nam nie zastąpi. Duża część przepytanych przez Harris Interactive Amerykanów wskazała, że wymiana codziennie wiele wiadomości ze swoim życiowym partnerem przez internet, co jak sądzą prowadzi do umocnienia ich związku.

Tymczasem na Uniwersytecie w Bostonie przeprowadzono pewien ciekawy eksperyment: pary, którym ograniczono możliwość kontaktu przez intetnet, zaczęły ze sobą częściej rozmawiać osobiście (we współczesnej Ameryce takie rzeczy tylko w warunkach laboratoryjnych!). Uczestnicy badania zgodnie wskazali później w ankiecie, że odstawienie na bok smartfonów dało im większe poczucie bliskości oraz umocnienie wzajemnej empatii.