Pheromone Parties z Wielkiej Brytanii organizuje spotkania, na których ludzie wąchają swoje przepocone bluzki. Uczestnicy tej imprez przez trzy noce śpią w koszulce, która następnie upychana jest do plastikowego worka. Potem torebki są numerowane. Single radośnie tłoczą się wokół stołu, na którym są wyłożone i wąchają owe pidżamki. Jak zapach się spodoba, trzeba zrobić sobie fotkę z torebką z widocznym numerem. Po czym zdjęcia wyświetlane są na ścianie i wystarczy ruszyć na poszukiwania osoby, która wybrała szczęśliwy numerek.

Jedna z uczestniczek takich spotkań, Claire Selby, mówi, że zapach jest dla niej bardzo ważną częścią oceny atrakcyjności, dlatego tu przychodzi.

- Przecież nie można być w związku z kimś, kto śmierdzi! - podkreśla. I trudno się nie zgodzić.

Z kolei Bruno Mayor uważa, że to świetny sposób na przełamanie pierwszych lodów. Dla niego portale internetowe kojarzące pary są swoistym katalogiem, w którym można przebierać, ale nie gwarantują dobrego wyboru partnera. Co innego spotkania na żywo. Na tej samej potrzebie "obwąchania się na żywo" najwyraźniej oparła też swą filozofię firma Pheromone Parties.

Seks = biologia

Ale zacznijmy od początku. Co to w ogóle są te feromony? Osmologia, nauka zajmująca się badaniem właściwości i funkcji węchu, ustaliła, że mężczyzn i kobiet przyciąga do siebie nawzajem wyczuwanie selektywnych przekaźników chemicznych. Są to substancje stymulujące, które sygnalizują gotowość seksualną, stopień pożądania, poziom hormonów, płodność i głębokie emocje. Feromony odbierane są za pomocą czujników zapachowych i jak pokazały badania, przenikają przez kilka obszarów ciała: skórę, gruczoły potowe, ślinę i mocz.

Feromony działają jak katalizatory atrakcyjności seksualnej - tak jak to w bardzo zwięzłym zdaniu ujęła wspomniana wcześniej Claire. Gdy wydzielamy pot, inni wykrywają nasze feromony podświadomie. W poszukiwaniu odpowiedniego partnera, w trybie bojowym pracuje ich nos, mózg i układ nerwowy.

Męskim hormonem płciowym jest androsteron. Na panie działa on jak silny afrodyzjak i ściśle reguluje to, co zwykliśmy nazywać własnym seksapilem. Co jednak pokazuje druzgocąca statystyka, tylko 10 proc. mężczyzn wydziela znaczne ilości tego specyfiku. Wydzielają go także kobiety, ale w czterokrotnie mniejszej ilości.

Jak się też okazuje, osoby obficie wydzielające feromony, lub mające z nimi stały kontakt, w towarzystwie (zwłaszcza płci przeciwnej) czują się znacznie swobodniej. Naukowcy zauważyli u nich też rzadsze zmaganie się z uczuciem lęku i atakami paniki. Bogato obdarzonych feromonami mężczyzn cechuje też mały stopień zaburzeń nastroju, a także wzrost zaufania do otoczenia i własnej samooceny. Według Masters i Johnson, pionierskiego zespołu badającego naturę ludzkich zachowań seksualnych, stosowanie feromonów w terapii może więc przyczynić się do korygowania wielu zaburzeń występujących w sferze seksu.

Badacze na tropie prawdziwej miłości

Do feromonowej rewolucji ma dobrego nosa również branża IT. Laurynas Pliuskys - student Oxfordu i być może przyszły miliarder, tak jak Mark Zuckerberg - pracuje właśnie nad portalem LoveGene, który ma łączyć ze sobą dwie funkcje. Oprócz fascynujących opisów zawodu, zainteresowań i sweet fotek, możliwy byłby dobór randkowiczów na podstawie feromonów.

Aby zarejestrować się do portalu, trzeba będzie wysłać próbkę śliny, która zostanie przebadana w laboratorium. Informacje te będą wykorzystywane do oceny zgodności po kliknięciu na profil innego użytkownika. Pomysł wydaje się w swej prostocie genialny, ale by dokończyć obsługujący tą elektroniczną swatkę program, młodego programistę czeka jeszcze sporo benedyktyńskiej roboty.

Tymczasem całkiem inne badania dotyczące ludzkich feromonów prowadzi Noam Sobel z Weizmann Institute of Science w Izraelu. Poprosił on grupę ochotniczek o obejrzenie smutnego filmu, a następnie, wraz ze swym naukowym zespołem, zbierał ich łzy. Próbki tak uzyskanego płynu podał do powąchania mężczyznom. Wniosek - zero wywołanej empatii. Ale przy okazji się okazało, że kobiece łzy obniżają poziom testosteronu i podniecenia seksualnego u facetów.

Ampułki sukcesu

Feromony nie od dziś są też bardzo dobrze znane rozmaitym firmom kosmetycznym. Jako że są bronią niezwykle skuteczną, każdy producent perfum z ich zawartością zobowiązany jest do umieszczenia stosownej informacji na etykiecie. Aby zwiększyć pasję doświadczenia seksualnego, wielu z nich radzi wprost, aby rozpylić je w strategicznych strefach erogennych, na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania.

Feromony są bezpieczne i nie mają wpływu na zdrowie. Ale jeśli przyzwyczaisz się do chodzenia z ampułką gwarantującą noc ze śniadaniem, czy nie będzie ci później trudno zawiązać poważną relację z kobietą, opartą na czymś więcej, niż tolerancją dla twej zapoconej koszulki?