Kiedyś był petting, teraz jest sexting, prawda. Ten pierwszy polega na wzajemnym doprowadzaniu się do orgazmu pieszczotami, bez stosunku. Sexting to wzajemne przesyłanie sobie zdjęć, filmów, komentarzy erotycznych.

Zazwyczaj zaczyna się od delikatnych: wizualnej migawki z kąpieli, spod prysznica. W przypadku dziewczyny klasyka to pupa w stringach, lekko rozchylone uda. Potem przychodzi czas na fotki bardziej frywolne. Punktem kulminacyjnym są zbliżenia intymnych części ciała, składanki kilku zdjęć lub wideo z sesji autoerotycznej itp.

Oczywiście, sam fakt fotografowania lub filmowania własnego ciała i czynności seksualnych nie jest żadną nowością. Ludzie to robią, odkąd zdobyli takie możliwości. Seria zdjęć lub film mogły być np. prezentem dla ukochanej osoby. Czasem taśmy wyciekały lub stawały się przedmiotem szantażu.

Wina internetu

Zmieniło się tyle, że o ile jeszcze niedawno mocno erotyczne zdjęcia pokazywało się stałemu partnerowi, o tyle obecnie coraz częściej jest to etap poznawania się pary, coś w rodzaju seksu na próbę. A jeszcze częściej sexting uprawiają osoby, które nie znają się w życiu realnym i mają ze sobą kontakt wyłącznie wirtualny.

Przykładem typowego sextingu było postępowanie pewnego amerykańskiego polityka. Przez swą kontrowersyjną pasję fotograficzną Anthony Weiner najpierw pożegnał się z Kongresem, a potem stracił szansę na udział w wyborach na burmistrza Nowego Jorku. Pod pseudonimem Carlos Danger rozsyłał fotoportrety swojego członka  pstrykał je telefonem. Jedna z dziewczyn, z którą sexting uprawiał dość długo, rozpoznała go w telewizji, bo nieostrożnie wysłał jej zdjęcie nie tylko penisa. Po całej aferze stwierdził, że to wszystko "wina internetu".

W pewnym sensie ma rację. W związku z rozwojem technologii komunikacyjnych formy kontaktów społecznych ulegają zmianom. Trudno oczekiwać, żeby nie miały wpływu także na gierki o charakterze erotycznym. Sexting jest szczególnie popularny wśród młodzieży, uprawia się go w ramach gry wstępnej lub zamiast seksu  taki wirtualny petting. Co ciekawe, ta forma romansu może działać u jednych jako swoisty bufor chroniący przed realnym zbliżeniem fizycznym i zaangażowaniem. A u innych dokładnie na odwrót  zbliża, pogłębia więź, jest dodatkową podnietą. Co nie znaczy, że to seks bezpieczny...

Kwestia bezpieczeństwa

Badania przeprowadzone przez brytyjską organizację Internet Watch Foundation wykazały, że niemal 90 proc. fotek używanych do sextingu zostaje w ten czy inny sposób skradzionych! Znajduje się je później na stronach z pornografią. Czasem służą też do szantażu, wyłudzeń, stają się bronią w kłótniach. Gdy takie zdjęcia zostają upublicznione, wśród nastolatek zdarzają się przypadki depresji, nawet prób samobójczych. O problemy bardzo łatwo, zarówno przez działanie intencjonalne, np. akt zemsty byłego chłopaka, jak i przypadkowe. Młodzi chłopcy chwalą się kolegom zdjęciami, które dostali  kiedyś ich rówieśnicy o swoich podbojach tylko opowiadali. Pamiętaj, że od chwili kiedy wysyłasz swoją fotkę, tracisz nad nią kontrolę.

Jakkolwiek by to brzmiało dziwacznie, mimo wszystko bezpieczniej jest rozsyłać konterfekt swego członka niż całej postaci. Penis jest rozpoznawalny, ale nie aż tak jak twarz... Jest też drugie możliwe wyjaśnienie zachowania młodej koleżanki: mogła po prostu nie mieć ochoty na wspólny weekend.

Prof. Lew-Starowicz o kobietach, mężczyznach, miłości i rozkoszy. Sprawdź książki >>