Tak naprawdę najlepsza pozycja to ta najwygodniejsza dla obojga - ale każda para na jakimś etapie związku ma ochotę wypróbować coś, co wydaje się bardziej wyrafinowane. Weź jednak pod uwagę, że ta rzeczywiście "wyższa szkoła" seksu, czyli niektóre techniki miłości tao i tantry, to są figury naprawdę trudne, czasem wymagające pomocy osób trzecich, podtrzymujących kochanków. Np. w ułożeniu, gdy kobieta stoi na głowie i maksymalnie rozszerza uda, co ma harmonizować przepływ energii seksualnej w ciele, ułatwiać szczytowanie i pogłębiać doznanie rozkoszy. 

Mogę jednak zaproponować pewną odmianę takiej akrobatyki, możliwą do wykonania przez was samodzielnie. Ty siedzisz na krześle, a partnerka siada na tobie, tak żeby członek znalazł się w pochwie, a następnie maksymalnie się odchyla. Jej głowa znajduje się więc poniżej reszty ciała. Czy widzisz, że w ten sposób masz dostęp do łechtaczki? Dla wygody można przygotować poduszkę. Jeśli to ty chcesz zaznać dodatkowych atrakcji wynikających ze wzmożonego napływu krwi do naczyń w mózgu, połóż się na plecach, z głową zwieszoną. Partnerka ponownie siada na tobie. Dodatkowo może zastosować drobną sztuczkę: przytrzymać kciukiem oraz palcem wskazującym - dość mocno! - napletek oraz skórkę członka (tuż przy korzeniu) przez cały czas trwania stosunku. Przyspiesza to wytrysk, więc testowanie na mężczyznach, którzy mają problem z przedwczesną erekcją, nie jest wskazane. Pozycje z głową na dole dają wrażenia podobne do tzw. podduszania. Tu pojawia się kolejne przeciwwskazanie: podwyższone ciśnienie.

Popularna i dość trudna - lecz warta przećwiczenia - jest figura, w której ty stoisz, a partnerka obejmuje cię udami i ramionami, starając się utrzymać.  Ćwiczenie dobre dla osób silnych, zwłaszcza dla par, gdzie kobieta jest drobna i lekka. Ty podtrzymujesz ją za pośladki. Ruchy frykcyjne mogą być utrudnione, lecz partnerka ma możliwość kołysania biodrami na wszystkie strony; ruchy okrężne są szczególnie silnie pobudzające! Jeśli jest wygimnastykowana, kochanka może spróbować odgiąć się do tyłu, spuszczając głowę maksymalnie nisko. Nie jesteś w stanie utrzymać dziewczyny? Uprzedź ją o tym i postaw, możecie kontynuować stosunek w innym ułożeniu. Nie ma też przepisu zabraniającego stosowania pozycji jedna po drugiej.

Oto inna propozycja dla par wysportowanych. Kobieta stoi do ciebie tyłem - tak by była w stanie złapać się za kostki. W takim ustawieniu ruchy frykcyjne mogą być silne - staraj się wykonywać naprzemiennie pchnięcia płytkie i głębokie, to dodatkowo pobudza.

Różnorodne pozycje stosuje się nie tylko do urozmaicania seksu. Służą głównie do tego, żeby członek mógł w trakcie stosunku penetrować w odmienny sposób różne rejony pochwy. U jednej kobiety silniej reaguje dolne, u innej - górne sklepienie waginy, a do uzyskania orgazmu potrzebny jest mniejszy lub większy nacisk na wzgórek łonowy albo łechtaczkę. To wszystko można sprawdzić, próbując najróżniejszych ułożeń. Z czasem odkryjecie, które jest dla was najbardziej skuteczne.

W stymulacji tylnej ścianki pochwy pomaga np. taka pozycja: kobieta kładzie się na plecach przy skraju łóżka, mężczyzna wnika w nią od góry, ręce opierając na podłodze. Ona ma dostęp do jego ud i pośladków i może pieścić te silnie unerwione okolice.

Inna propozycja: partnerka kładzie się na plecach na skraju łóżka i przyciąga zgięte w kolanach nogi do piersi lub kładzie je za głową. To dobre ułożenie, gdy kobieta potrzebuje głębokiej penetracji i ma czułą przednią ściankę pochwy. Może się przydać także mężczyźnie z niezbyt długim członkiem.

Jeśli pozycje mają służyć głównie urozmaiceniu, nie trzymajcie się ściśle przepisów, po prostu eksperymentujcie. Bo seks to przede wszystkim wolność!