Nie odzwyczajaj! Kobiety używające regularnie wibratorów mają zwykle wyższy poziom libido, rzadziej skarżą się na zaburzenia seksualne, są bardziej otwarte na eksperymenty w seksie i mają głębsze orgazmy. To wszystko raczej powody do radości. W dodatku z faktów, które podałeś, nie wynika, że jest od wibratora lub autoerotyzmu uzależniona. Choć oczywiście zdarzają się takie przypadki, człowiek może się w odpowiednich warunkach uzależnić dosłownie od wszystkiego! Osoba uzależniona od jakiejś czynności erotycznej, techniki lub zabawki doznaje zaspokojenia tylko i wyłącznie wtedy, gdy ma do czynienia z danym bodźcem. W waszym przypadku: partnerka nie wyrażałaby ochoty na współżycie z tobą lub wręcz go unikała. Wolałaby doznać orgazmu z pomocą wibratora. A tak przecież nie jest.

Przemyśl raczej swój stosunek do jej wibratora. Pamiętając na przykład o tym, że dla sporej części ludzkości autoerotyzm i współżycie z drugą osobą to są dwie odmienne czynności seksualne, które zaspokajają inne potrzeby. Dotyczy to zwłaszcza kobiet. Rzadko się o tym mówi, ale dziewczyny, nawet te, które zasadniczo nie doprowadzają się orgazmów samodzielnie, mniej czy bardziej świadomie dostarczają sobie całego mnóstwa bodźców zmysłowych. Głaszczą się po dłoniach, ramionach i głowie, całują w przedramiona lub wnętrza dłoni, masują brzuch, dotykają okolic wzgórka łonowego itp. Poobserwuj kiedyś kobiety na plaży lub w kinie. Kiedy się zamyślą, potrafią bardzo długo np. gładzić okrężnymi ruchami jakiś punkt ciała. Nie jest to przyjemność ściśle seksualna, ale zmysłowa. Od tego "robi się milej" - bo w trakcie pieszczenia ciała mózg wydziela neuroprzekaźniki odpowiadające za poprawę nastroju. Następnym etapem jest dawanie sobie już ściśle seksualnej rozkoszy. Mężczyzna zazwyczaj masturbuje się, żeby rozładować napięcie seksualne. U  kobiet to bywa bardziej skomplikowane.

Faktem jest, że orgazmy, które kobiety robią sobie same, są silniejsze pod względem fizjologicznym, sprawdzono to w najróżniejszych badaniach i za pomocą setek czujników rozmieszczonych we wszystkich miejscach "biorących udział" w szczytowaniu, na zewnątrz i wewnątrz ciała. Ale to nie znaczy, że zastępują współżycie i orgazm z partnerem. Dla kobiet stosunek z bliskim mężczyzną to np. zaspokojenie potrzeby bliskości, intymności, przynależności. Oddanie, miłość i cała sfera innych emocji. Wibrator to wibrator - wygodne narzędzie do uzyskania przyjemności.

Patrząc z drugiej strony, każdy związek wymaga niekiedy kompromisów. Pogadaj z partnerką. Nic bardzo poważnego. Raczej coś w stylu: "Chciałbym zobaczyć, jak to jest być twoim wibratorem". Lub: "Spróbujmy we trójkę". Pamiętaj, że to nie konkurent, a zabawka, która i w twoich rękach może dawać rozkosz. Poobserwuj, jak ona tego sprzętu używa, gdzie się mocniej, gdzie słabiej dotyka. Poproś, żeby włożyła nieruchomy wibrator w  pochwę, a ty w  tym czasie pieść jej piersi, potem wzgórek łonowy i  okolice łechtaczki. Poproś, żeby wymasowała wibratorem i ciebie. Oczywiście, może się zdarzyć, że ani jej, ani tobie taki kompromis nie przypadnie do gustu. Zdarza się. Wtedy nie pozostanie ci nic innego, jak pogodzić się z faktem, że dziewczyna chce mieć dwie odmienne przyjemności seksualne, lub postawić sprawę na ostrzu noża: wibrator, albo ja. Choć brzmi to, musisz przyznać, nieco zabawnie.