Wchodzisz na przyjęcie, wszystko jedno u znajomych czy w pracy. Tłum się kłębi. Najwyższa pora wykorzystać trochę naukowej wiedzy, żeby sobie ułatwić zadanie. W końcu każdy facet przynajmniej od czasu do czasu chciałby się widzieć w roli bezwzględnego pożeracza damskich serc, u którego stóp wiją się z rozkoszy drżące ciała branek. Przede wszystkim więc:

 

   - wybierz takie miejsce, w którym możesz stać plecami do ściany, to wzmaga poczucie bezpieczeństwa;

 

- jeśli to możliwe, stań plecami do ściany i jednocześnie tak, żeby widzieć drzwi, wtedy będziesz miał dodatkowo poczucie kontroli;

 

- nie stawaj blisko drzwi, to miejsce dla osób, które myślą tylko o tym, żeby jak najprędzej się wyrwać z tej pułapki, raczej trudno ci będzie wśród nich znaleźć swoją zdobycz;

 

- nie omijaj natomiast kuchni, to często pomieszczenie, w którym zawiązują się małe grupki i gdzie szukają odrobiny ciepła i zainteresowania różne złaknione bliskości ciała;

 

- obserwuj, co robią inni: jeśli stoją w grupie w zamkniętym kręgu lub tworzą małe grupki trzymające ręce skrzyżowane, szkoda czasu;

 

- jeśli uczestnicy otwartego kręgu rzucają spojrzenia w któryś kąt pomieszczenia lub bezpośrednio na ciebie, dołącz się;

 

- wyszukaj swoją ofiarę. Aby zmaksymalizować możliwość powodzenia, wybieraj - przynajmniej na początku - wśród kobiet, które sygnalizują uogólnioną dostępność. Na przykład siedzą swobodnie z nogą założoną na nogę i huśtają stopą, a jeszcze lepiej, gdy stopa jest wysunięta z buta. Lub siedzą, tak jak robią to jedynie kobiety, czyli z jedną nogą zgiętą i podłożoną pod udo drugiej, postawionej na podłodze;

 

- wyselekcjonuj teraz wśród nich te, które najbardziej pozytywnie zareagowały na twoje pojawienie się. Powiedzą ci o tym nieświadome sygnały wysyłane przez ich ciała: spojrzenia, które się będą zatrzymywały na tobie dłużej niż przez dwie sekundy; rozszerzone źrenice, świadczące o wzbudzeniu nadziei i odruchowej sympatii; ruchy ramion zsynchronizowane z twoimi; głowa pochylona lekko na ukos;

 

- wybierz obiekt;

 

- stwórz grupę poprzez odizolowanie ofiary od reszty kręgu;

 

- obserwuj jej stopy: jeśli są zwrócone czubkami butów w twoją stronę, ma cię na celowniku - dokładnie tak samo, jak ty ją.

 

No cóż, zawsze może się zdarzyć, że z jakiegoś powodu na tym przyjęciu nie czujesz się komfortowo: na przykład jest tam twoja eks, która bawi się świetnie i w dodatku na mur beton nie sama. Pozbawiony pewności siebie mężczyzna odruchowo staje lub siada lekko pochylony, nogi ma złączone, bo prezentacja strefy genitalnej mu nie w głowie, co zresztą podkreślają też dłonie - skrzyżowane na wysokości bioder i splecione w charakterystyczny sposób, jedna w drugiej. Często, jeśli akurat nie może spleść dłoni, na przykład przez kieliszek, który to uniemożliwia, to trzyma je nisko. Wszystko to ma tworzyć barierę ochronną. Jego ciało krzyczy: niedobrze mi tu! Potrzebuję ochrony! A teraz ciekawostka. Bez względu na środowisko w gronie kilkunastu kobiet zawsze znajdą się i takie, na które działa to dosłownie jak magnes. Lecą chronić, osłaniać, pomagać i przyklejają się na dłużej lub krócej. Na tym może polegać tajemnica powodzenia uwodzicieli niemających specjalnych walorów. Jeśli jednak zauważysz, że twoje ciało przyjmuje tego typu pozy, a nie chcesz, żeby cię odbierano jak szukającego schronienia chłopczyka, drżącego z nerwów - natychmiast usiądź, załóż nogę na nogę, jedną rękę oprzyj na kolanie, drugą połóż, jakby mimowolnie, na udzie. To bardzo dobra pozycja dla gotowego do ataku samca.                

 

Mowy ciała nie zastąpi nawet najseksowniejsze ubranie 

 

 

Kilka uwag technicznych:

 

- Mowę ciała jest o wiele łatwiej odczytywać, niż za jej pomocą kłamać.

 

- Nigdy nie interpretuj pojedynczych ruchów i postawy ciała, staraj się zauważać całe sekwencje.

 

- Kobiety są o wiele bardziej wyczulone i dostrzegają szybciej różnice między - na przykład - tonem głosu, słowami a gestami, które nie pasują do siebie. Pomimo to uwodziciele zdobywają swoje ofiary praktycznie zawsze. Prawdopodobnie mają opanowaną do perfekcji nie tylko samą mowę ciała. Potrafią także synchronizować gesty z tonem głosu.

 

- Najczęściej mowę ciała wykorzystują w swojej pracy politycy. Ale są w tym zdecydowanie gorsi od naprawdę dobrego, spontanicznego uwodziciela. Polityk czasem ćwiczy mowę ciała długo i jest w stanie wykreować w ten sposób swój wizerunek, jednak wystarczy chwila zagapienia, żeby wrażliwszy odbiorca zauważył fałszerstwo polegające na rozbieżności między tym, co polityk mówi, a mimowolnymi sygnałami wysyłanymi przez jego ciało.

 

 

Tekst: Kamila Nowakowska

Zdjęcia: Shutterstock

 

 

Zobacz też na Logo24:

  

 

Pierwsza randka 

Lekcja nr 2

    Instrukcja obsługi kobiety