Walizki PA (skrót od Power Assisted, czyli elektrycznie wspomagane) docenią zwłaszcza staruszki, menedżerowie z chorymi kręgosłupami oraz ci, którzy po prostu nie wiedzą, na co wydawać pieniądze. Każde z dużych kółek napędzane jest osobnym silniczkiem, co znacznie ułatwia ciągnięcie za sobą bagażu. W dodatku walizki wyposażone są w tzw. antygrawitacyjne rączki (cokolwiek by to znaczyło), dzięki którym 85 proc. ciężaru spoczywa właśnie na kółkach. Trzymadełka odchylają się w przemyślny sposób, dostosowując się do wzrostu podróżnego. To właśnie w rączce ukryte są sensory, wyczuwające, kiedy podróżny zaczyna ciągnąć walizkę. Te czujniki przekazują dalej informację do silniczków napędzających kółka. Silniczki zasilane są bateriami, które wystarczają na ok. dwie godziny pracy. Czyli przy przesiadce na lotnisku Paris-Charles de Gaulle wysiądą mniej więcej w połowie drogi.

 

Ile za tę przyjemność? Jedyne 700 funtów. Plus blisko 60 za wysyłkę do Polski.

Fot. Live Luggage

 

Fot. Live Luggage