Sheraton, Intercontinental, Hilton - czasy, kiedy hotele tych sieci były synonimem luksusowych wakacji, należą do przeszłości. Wymagania bogatych klientów rosną. Nie chcą mieszkać w kilkunastopiętrowych molochach, w których pokoje - od Cancun do Phuket - wyglądają jednakowo. Mają dość tłoku na plaży i tłumów na basenie. Oczekują wyjątkowego designu, znakomitej kuchni, długiej listy win, wyrafinowanych zabiegów w salonie spa. A przede wszystkim spokoju i prywatności. I są gotowi za to słono zapłacić.

Skoro jest popyt, to pojawiła się podaż. Od kilkunastu lat coraz większym powodzeniem cieszą się tzw. boutique hotels - niewielkie obiekty, na ogół projektowane przez znanych architektów i dekoratorów, zatrudniające znakomicie przeszkolony personel, oferujące kuchnię na światowym poziomie. Często kilka hoteli tej klasy ma jednego właściciela, czasem występują pod wspólnym brandem i tworzą sieć. Jedną z takich sieci jest One&Only.

 

Rezerwacje rok wcześniej

 

One&Only jest stosunkowo nową marką. Powstała w roku 2002, kiedy Kerzner International - zarejestrowana na Bahamach grupa deweloperska - zdecydowała się wkroczyć na rynek luksusowych, pięciogwiazdkowych ośrodków. Kerzner jest też właścicielem m.in. gigantycznego ośrodka Atlantis na Bahamach i kasyna w Connecticut. Planuje kolejne inwestycje - na sztucznej wyspie w Emiratach Arabskich, w Maroku oraz w RPA. Spółka jest notowana na nowojorskiej giełdzie. I ma się dobrze. W grudniu 2002 r. za jedną akcję trzeba było zapłacić 20,08 dolara. Obecnie kosztuje blisko 80 dolarów.

One&Only to siedem resortów - po dwa na Malediwach i Mauritiusie, po jednym w Emiratach, Meksyku i na Bahamach. Kolejny powstaje w Kapsztadzie w RPA. Obsługą gości zajmuje się kilkutysięczna armia pracowników ze wszystkich rejonów świata władających kilkudziesięcioma językami. Średnie ?obłożenie" ośrodków sieci wynosi ponad 80 proc. Rezerwacji willi na Malediwach, szczególnie na sezon sylwestrowo-noworoczny, należy dokonać z ponadrocznym wyprzedzeniem.

 

Design, przestrzeń, prywatność

 

Projektanci ośrodków One&Only czerpią inspiracje z miejscowych tradycji. Dzięki architekturze i użytym materiałom goście Kanuhury nie mają wątpliwości, że znajdują się w północnych rejonach Oceanu Indyjskiego, zaś wypoczywający w Royal Mirage czują się jak w arabskim pałacu. Zamożni klienci każdego z resortów mają do dyspozycji dużo przestrzeni. Najmniejsze, ledwie 33-metrowe suity oferuje Ocean Club na Bahamach. Klaustrofobicy powinni wybrać willę w Le Saint Géran na Mauritiusie. Jej powierzchnia wynosi... 622 m2. Liczba pokoi, suit i willi jest różna, ale rozmiary posiadłości sprawiają, że nigdzie nie ma tłoku. Więcej niż 10 osób naraz zobaczysz tylko w restauracji. Dobrym przykładem może być Reethi Rah, położone na Malediwach najmłodsze dziecko sieci. Na potrzeby resortu przebudowano jedną z największych wysp atolu Kaafu. Powstały nowe zatoczki, a linia brzegowa wydłużyła się do niemal 6 km. Na wyspie zbudowano zaledwie 130 domków. Każdy z gości ma do dyspozycji własny, niemały kawałek plaży.

 

Wszystko dla ciała i ducha

 

Szefowie kuchni w resortach One&Only to światowa elita - Marokańczyk, Malaj, Hindus z Mauritiusa, dwóch Francuzów i dwóch Włochów. Zanim zostali zatrudnieni w jednym z resortów, przez lata pracowali w najlepszych restauracjach świata. Dziś pod ich okiem zastępy kucharzy przygotowują najbardziej wymyślne potrawy. Wiadomo, że przed posiłkiem dobrze jest wypić apéritif, do posiłku odpowiednio dobrane przez sommeliera wino, a zakończyć wieczór lampką digestifa. Mimo że Mauritius, Malediwy czy Bahamy leżą tysiące kilometrów od znanych winnic, goście mogą być spokojni. Karty win w każdym hotelu robią wrażenie. W Reethi Rah wypija się rocznie ponad 20 tys. butelek. Do tego w barze obok 20 (!) gatunków wody mineralnej można znaleźć mocne alkohole z całego świata. Nawet polską wyborową, wiśniówkę i krupnik.

Jeśli komuś nie wystarcza piękna plaża oraz czysta i ciepła woda, może skorzystać w ośrodkach One&Only z oferty sportowej. Wszędzie, poza Malediwami, przy resortach znajdują się pola golfowe. Zaprojektowane przez słynnego amerykańskiego golfistę Jacka Nicklausa (zwanego Złotym Niedźwiedziem) pole w meksykańskiej Palmilli zostało uznane za jedno ze 100 najlepszych na świecie. Z kolei w klubie na Bahamach można uczestniczyć w kursie prowadzonym przez golfistę i komentatora telewizji CBS Toma Weiskopfa. Wszystkie resorty posiadają korty tenisowe, z których goście mogą korzystać bez dodatkowych opłat. Płatne są tylko lekcje. W Meksyku udziela ich Peter Burwash, niegdyś pierwsza rakieta Kanady. W pozostałych trenerami są przeszkoleni przez Burwasha instruktorzy. Grzechem jest pojechać na Malediwy i nie zanurkować. Szkoły nurkowania znajdują się również w resortach na Mauritiusie i w Meksyku. Wszystkie oferują kursy dla początkujących oraz wyprawy dla zaawansowanych (również z nitroksem). Oprócz banalnych aktywności typu windsurfing, żaglówki, narty wodne, aerobik, jogging czy siłownia, niektóre ośrodki proponują dodatkowe atrakcje. Na przykład lekcje jogi. W Reethi Rah goście, którzy odwiedzą ten ośrodek w grudniu, będą mogli pobierać je u słynnej pianistki i projektantki odzieży Mayi Fiennes. Le Saint Géran oferuje również kursy tai-chi.

Każdy z hoteli dysponuje własnym ośrodkiem spa, często prowadzonym przez jedną z renomowanych wyspecjalizowanych firm. Tam znużeni słońcem i sportem goście mogą poddać się wymyślnym zabiegom pielęgnacyjnym i masażom. Operatorem spa na Mauritiusie i w Emiratach jest Givenchy, zaś na Bahamach amerykańska La Palestra.

 

 

tekst | adam dobrzyński

 

Kanuhura

Na Kanuhurę dotrzesz wyłącznie hydroplanem.

 

Le Saint Géran

kompleks na Mauritiusie: największa willa w całej sieci

 

Le Touessrok

Na Mauritiusie możesz spotkać europejską arystokrację i słynne modelki, np. Helenę Christensen

 

Ocean Club

Ma najmniejsze pokoje w całej sieci, ale za to bywa tu Cindy Crawford

 

Palmilla

Do meksykańskiej Palmilli najbliżej mają gwiazdy Hollywood, np. Scarlett Johansson

 

Ile to kosztuje?

 

Niemało. Gdybyś pod koniec sierpnia chciał spędzić ze swoją partnerką noc w jednym z resortów One&Only, to za wynajęcie najtańszego dwuosobowego pokoju będziesz musiał zapłacić kwotę podaną w poniższej tabelce. Cena zawiera wszystkie podatki, nie obejmuje transportu ani wyżywienia (z wyjątkiem hoteli na Mauritiusie).

 

Palmilla (Meksyk) 585 $

Ocean Club (Bahamy) 549 $

Royal Mirage (Emiraty) 339 $

Kanuhura (Malediwy) 589 $

Reethi Rah (Malediwy) 891 $

Le Touessrok (Mauritius) * 1212 $

Le Saint Géran (Mauritius) * 1148 $

 

* cena obejmuje śniadania i kolacje

 

Jeszcze trochę cen

 

Za przelot hydroplanem z lotniska w Malé na Kanuhurę zapłacisz 309 dolarów od osoby.

Wynajęcie willi w resorcie Le Touessrok (maks. 6 osób) na jedną dobę w sezonie wielkanocnym kosztuje 9570 dolarów.

Za pakiet ślubny w Reethi Rah zapłacisz 2180 dolarów (za parę). Pakiet obejmuje m.in. dekorację miejsca ślubu, urzędnika, który ślubu udzieli, 20 zdjęć, kieliszek szampana, tort, bukiet i manicure dla panny młodej oraz kolację przy świecach dla nowożeńców.

 

 

Jak tam pojechać?

 

Teoretycznie można zarezerwować pobyt przez internet (www.oneandonlyresorts.com), ale nie jest to najlepsza opcja. Po pierwsze sam będziesz musiał zorganizować dolot (co wcale nie musi być proste), po drugie duże biura mają zniżki, na które ty raczej nie możesz liczyć. Lepszym rozwiązaniem będzie skorzystanie z ofert któregoś z biur podróży. Większość hoteli One&Only (poza ośrodkami w Meksyku i na Bahamach) mają w swojej ofercie obecne w Polsce niemieckie biura TUI i Neckermann (Thomas Cook). Możesz również skorzystać z pośrednictwa jednego z renomowanych operatorów zagranicznych, na przykład brytyjskiego Kuoni (http://www.kuoni.co.uk/).

 

Reethi Rah

Bajkowy kompleks na Malediwach

 

Royal Mirage

W arabskim pałacu Royal Mirage jest spa zarządzane przez Givenchy.