Nie ma jeszcze odpowiedniego polskiego słowa określającego to coraz popularniejsze hobby. Najczęściej polscy miłośnicy historii ożywionej określają to, czym się zajmują, mianem "historical reenactment", czyli rekonstrukcja historyczna. Choć spory terminologiczne jeszcze trwają, to ruch rozwija się w błyskawicznym tempie.

Co kilka tygodni powstają kolejne grupy i stowarzyszenia zajmujące się profesjonalną zabawą w wojnę. Niemal w każdy weekend w jakimś zakątku Polski odbywa się bitwa, potyczka, krwawa łaźnia czy chociaż manewry. Na polach bitew strzelają prawdziwe działa, czołgi rozjeżdżają zasieki, a pośród dymów uwijają się umundurowani esesmani, wehrmachtowcy, enkawudziści, czerwonoarmiści, brytyjscy spadochroniarze, żujący gumę Jankesi czy przystojni polscy ułani.

 

 

Bitwa pod Grunwaldem

Bitwa pod Grunwaldem

Bitwa pod Grunwaldem

Bitwa pod Grunwaldem

 

 

Pierwsi byli rycerze

 

Historical reenactment narodził się pod koniec lat 60. w USA. Znudzeni życiem Amerykanie mieli ochotę na zabawę jak najbardziej zbliżoną do prawdziwych zdarzeń. Zaczęli zrzeszać się w grupach miłośników jednostek wojskowych z różnych epok i z różnych części świata. Powstawały GRH (grupy rekonstrukcji historycznej) odtwarzające wojska III Rzeszy niemieckiej, amerykańskich marines z okresu II wojny światowej, angielskie i francuskie wojska z czasów I wojny światowej, a także grupy napoleońskie, wojny secesyjnej czy epok jeszcze wcześniejszych, np. średniowiecza. Grupy odziewały swoich członków w jak najbardziej zgodne z oryginałem mundury, uzbrajały ich i wysyłały na pole bitwy w celu odegrania bitwy czy potyczki. Początkowo pokazy rekonstrukcji organizowano tylko dla przyjemności ich uczestników, ale szybko okazało się, że imprezy cieszą się wielkim zainteresowaniem widzów. Największe inscenizacje odgrywane dziś w USA ogląda kilkadziesiąt tysięcy widzów.

 

wojna secesyjna
wojna secesyjna

Wojna secesyjna

wojna secesyjna

Początkowo w USA najczęściej organizowano pokazy rekonstrukcji z czasów wojny secesyjnej, ale teraz największe triumfy święci tam okres II wojny światowej. Amerykańskie GRH są naprawdę profesjonalne. Mają prawdziwe, sprawne pojazdy z epoki, nie tylko motory i transportery opancerzone, ale także sprzęt ciężki: działa, czołgi czy samochody pancerne. W Arizonie, Kalifornii czy Ohio działają grupy odtwarzające jednostki Waffen SS, Volkssturm, Armię Czerwoną, jest także kilka jednostek Wojska Polskiego. Swoją GRH ma także Polonia mieszkająca w USA. Można ich zobaczyć m.in. na słynnej "Pulaski Parade", gdy maszerują w mundurach powstańców warszawskich czy żołnierzy gen. Andersa.

 

200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem

200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem

200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem

200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem

 

Niedawno zabawa w wojnę dotarła także do Polski. Za pierwszych rekonstruktorów w naszym kraju trzeba chyba uznać organizatorów turniejów rycerskich, które od wielu lat odbywają się w polskich zamkach, przede wszystkim w Golubiu-Dobrzyniu. Za ich przykładem poszli miłośnicy innych epok i nastąpiła eksplozja popularności tego hobby. Nie tylko bractwa rycerskie i grupy napoleońskie, ale przede wszystkim grupy rekonstruujące ostatnią wielką wojnę nie mogą opędzić się od rekrutów. - Ale apogeum w Polsce dopiero przyjdzie. Reenacting będzie się jeszcze mocniej u nas rozwijał, bo zawiera w sobie to, co najlepsze, jest to rodzaj sportu połączony z zabawą w przeszłość i nauką historii - mówi Paweł Rozdżestwieński, redaktor magazynu rekonstrukcji "Do Broni", członek GRH Ułanów Jazłowieckich. Błyskawicznie powstają kolejne grupy, których jest teraz w Polsce ponad sto! W każdym większym mieście działają dwa lub trzy stowarzyszenia, najczęściej reprezentujące dwie przeciwne armie jakiegoś konfliktu. Nie ma więc problemu ze zorganizowaniem sensownie wyglądającej potyczki czy pokazu. Często działają pod patronatem lokalnych muzeów, dzięki czemu mają dostęp do eksponatów (mogą je np. kopiować lub wypożyczać). Bolek Rosiński z GRH Strzelców Kaniowskich: - Parę lat temu, gdy zaczynaliśmy naszą przygodę, nie było dosłownie nic. Problemem było dostanie munduru, dziś człowiek zastanawia się, który z dziesięciu różnych wybrać. Rekonstrukcja rozwija się dynamicznie, a z nią rynek. Powstały firmy zajmujące się produkcją umundurowania i wyposażenia albo organizujące pirotechnikę.

 

200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem
200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem

200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem

200. rocznica bitwy pod Pułtuskiem

 

 

Dlaczego się w to bawią?

Większość polskich reenactorów to dojrzali faceci wychowani na kultowych serialach "Czterej pancerni i pies" i "Stawka większa niż życie". W dzieciństwie marzyli, żeby być Jankiem albo chociaż Grigorijem i właśnie teraz mogą to marzenie zrealizować. Rekonstruktorami zostają też często modelarze, którzy po latach sklejania czołgów, samochodów i figurek teraz chcą zabawić się w wojnę w skali 1:1. Do GRH należy wielu harcerzy, a także emerytowani i czynni wojskowi, którym nie wystarcza chodzenie we współczesnym mundurze. - To, czy ktoś będzie dobrym rekonstruktorem, nie zależy od tego, czy był w wojsku. Wielu z nas nie było, a dobrze się bawi w GRH - zastrzega jednak Rozdżestwieński.

 

Krzysztof Zawidzki w mundurze strzelca Wehrmachtu z kampanii wrześniowej. 1944 r

Krzysztof Zawidzki w mundurze strzelca Wehrmachtuz

kampanii wrześniowej 1944 r. Wszystkie kopie ze sklepu mundury-historyczne.pl.

Krzysztof Zawidzki w mundurze strzelca Wehrmachtu z kampanii wrześniowej. 1944 r

 

Do GRH przyjmowani są wyłącznie ludzie pełnoletni. Żeby zostać członkiem którejś z grup, nie wystarczy jednak wypchany portfel. Grupy stawiają kandydatom wysokie wymagania i przeprowadzają rozmowy kwalifikacyjne, a nawet egzaminy z wiedzy historycznej. Do niektórych grup można być wprowadzonym tylko przez aktywnego członka. Tak GRH bronią się przed rekrutowaniem oszołomów i fanatyków.

W szczególnej sytuacji są grupy niemieckie, które wyjątkowo muszą dbać o swoją dobrą opinię i co chwilę podkreślają, że nie propagują treści faszystowskich. Z tego powodu dowódcy grup niemieckich krótko trzymają swoje wojsko. Przed inscenizacjami "Niemcy" są przestrzegani przed jakimikolwiek zachowaniami, które mogą oburzyć widzów. - Uważajcie, nawet jak podnosicie rękę, żeby się podrapać, bo fotoreporterzy mogą wam zrobić takie zdjęcie, które będzie wyglądało, jakbyście pokazywali "sieg heil" - przestrzegał Krzysztof Zawiliński "Willi", dowódca GRH 7AA, przed "bitwą o Arnhem" w Poznaniu.

 

Krzysztof Zawidzki w kamuflażu  z kampanii wrześniowej. 1944 r

Krzysztof Zawidzki w kamuflażu z kampanii wrześniowej 1944 r.

taśma z amunicją, oryginał, zdezaktywowane naboje zmontowane z osobnych łusek i pocisków, 80 zł

"nieśmiertelnik", oryginalna blacha z numerami współcześnie nabitymi oryginalnym numeratorem (Krzysztof ma numer 798, w historycznej jednostce numery skończyły się na 790), 100 zł
Krzysztof Zawidzki w kamuflażu  z kampanii wrześniowej. 1944 r

 

Dowódcy niemieccy zabraniają także swojemu wojsku picia piwa po pokazach. "Niemcom" nie wolno także wychodzić na miasto w mundurach. Zdarzało się bowiem, że atakowano tak ubranych reenactorów. W czasie pokazów też zdarzają się przypadki prowokowania przez widzów członków grup odtwarzających Niemców. Niemieckie GRH nie na wszystko mogą sobie pozwolić. Rozstrzeliwanie czy bicie jeńców raczej nie jest pokazywane. Z "Rosjanami" jest inaczej. W czasie rekonstrukcji bitwy o bunkry nad Odrą w Cigacicach (woj. lubuskie) odegrano scenę rozstrzelania niemieckiego jeńca przez Rosjan. Gdyby taką scenę odegrali "Niemcy", z pewnością skończyłoby się skandalem.

 

Piotr M. Zalewski w mundurze oficera Kawalerii Narodowej Koronnej z lat 1791-94

Piotr M. Zalewski w mundurze oficera Kawalerii Narodowej Koronnej

z lat 1791-94

Cały mundur zrekonstruowany jest współcześnie. Jego rekonstrukcja to temat pracy magisterskiej Piotra M. Zalewskiego. Większość elementów szyta i wykonana ręcznie.

Srebrny kolor krzyża i guzików wskazuje na kawalerię koronną, kawaleria litewska miała złote wykończenia. Rękawice, buty i ostrogi współczesne.

Piotr M. Zalewski w mundurze oficera Kawalerii Narodowej Koronnej z lat 1791-94 Piotr M. Zalewski w mundurze oficera Kawalerii Narodowej Koronnej z lat 1791-94

ładownica, skóra, blacha cynkowa, mosiądz, srebrzenia, 1500 zł

 

 

 

Jak zacząć?

 

Trzeba mieć sporą wiedzę historyczną i ochotę na jej pogłębianie. Żeby zostać pełnoprawnym członkiem grupy, należy zdobyć mundur i wyposażenie żołnierza, a także wiedzieć, w jaki sposób tego sprzętu używać. Sztaby grup pomagają swoim członkom w zdobyciu potrzebnego wyposażenia. Nie ma co ukrywać, nie jest to tanie. Na umundurowanie niemieckie, brytyjskie czy polskie trzeba wydać przynajmniej 1 tys. złotych. Jeszcze więcej kosztuje umundurowanie ułana i wyposażenie wierzchowca: siodło, uprząż dla konia i szabla to wydatek ok. 6-7 tys. złotych. Trzeba też mieć broń. Najczęściej wykorzystywane są kopie karabinów Mauser. W oryginalnej kolbie (ok. 250 zł) osadza się odlew lufy, spustu i przyrządów celowniczych. Z takiego karabinu nie wystrzelisz, ale wystarczy, żeby zrobić wrażenie na widzach. W Polsce działają firmy szyjące mundury oraz produkujące wyposażenie. Jedna z największych - Hero Collection - szyła mundury m.in. do filmów "Pianista", "Karol - człowiek, który został papieżem", a nawet do "Kompanii braci". Problem w tym, że na ich mundury długo się czeka. Ale w tym hobby spieszyć się nie wypada...

 

Hubert Zalewski w mundurze kawalerzysty polskiego
Piotr M. Zalewski w mundurze oficera Kawalerii Narodowej Koronnej z lat 1791-94

ostrogi, kopia firmy Mechanika, 160 zł

Hubert Zalewski w mundurze kawalerzysty polskiego

(wz. 36) i oporządzeniu zgodnym z regulaminem z 1936/38 r.

Hubert Zalewski w mundurze kawalerzysty polskiego

 

W jednym z najpopularniejszych sklepów internetowych www.mundury-historyczne.pl można nie tylko się ubrać, ale też uzbroić, np. kupić replikę panzerfausta (500 zł), bazooki (750 zł), słynny niemiecki karabin maszynowy MG 34 za 600 zł czy pistolet maszynowy Thompson (450 zł). Od biedy wystarczy plastikowa zabawka peem MP40, który kosztuje od 20 do 50 zł. Granat trzonkowy (tzw. tłuczek do kartofli) kosztuje tylko 20 zł, ale po pierwsze, trzeba ich mieć kilka, a po drugie - często giną w czasie rekonstrukcji, więc arsenał trzeba stale uzupełniać.

Sporym problemem jest broń palna. - W USA reenactorzy mogą strzelać z dowolnej broni, nawet z karabinów maszynowych, które trzymają w prywatnych kolekcjach - mówi Wiesław, rekonstruktor z Wielkopolski. Ponieważ na liberalizację naszego prawa nie ma co liczyć, stosuje się inne rozwiązania. Japońskie firmy produkują repliki strzelające amunicją hukową, na której posiadanie nie trzeba zezwolenia. Efekt zapiera dech w piersiach. Niestety, cena także - np. "schmeisser" kosztuje ponad 4 tys. zł. W czasie rekonstrukcji używana jest także strzelająca ślepakami broń z magazynów filmowych, a w bitwach napoleońskich tzw. broń czarnoprochowa.

 

bitwa pod Waterloo

bitwa pod Waterloo

bitwa pod Waterloo
bitwa pod Waterloo bitwa pod Waterloo

 

 

Od walki z cieniem do wielkiej bitwy

 

Początkujący rekonstruktorzy nie muszą mieć kompletnego oporządzenia. Często podczas inscenizacji organizatorzy wypożyczają niedoposażonym rekrutom brakujące elementy umundurowania. W wypożyczonych mundurach występują także zawodowi żołnierze i pirotechnicy, którzy na czas inscenizacji są wcielani do różnych jednostek. Ich zadaniem jest obsługa prawdziwych, strzelających egzemplarzy broni palnej. Najczęściej w czasie bitwy jest do dyspozycji kilkanaście karabinów, karabinów maszynowych, czasem działko lub nawet czołg, które strzelają ślepą amunicją. Gdy MON odmówi współpracy, uczestnicy mogą co najwyżej pokrzykiwać do siebie "pif-paf" i "bum-bum", a przecież nie o to chodzi. Na szczęście armia nie stroni od współpracy, co służy i jednej, i drugiej stronie. Dzięki temu widać coraz lepsze efekty pirotechniczne i coraz ciekawszy sprzęt. Do inscenizacji desantów na plażach wojsko wypożycza swoje łodzie, do zrzutów spadochronowych oddaje samoloty, a podczas inscenizacji przeprawy przez Ren w Poznaniu pozwoliło nawet "przerobić" radzieckie działo pancerne SU-100 na niemiecki niszczyciel czołgów Jagdpanther! - Z przyjemnością włączamy się w organizację imprez rekonstrukcyjnych, bo mają one walory edukacyjne i ułatwiają poznawanie historii - mówi kpt. Tomasz Ogrodniczuk z Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Na tej samej bitwie wojsko założyło ładunki wybuchowe w rzece. Detonacje i rozpryski wody podczas przeprawy żołnierzy na pontonach wzbudziły prawdziwy entuzjazm publiczności.

 

bitwa nad Bzurą
bitwa nad Bzurą

bitwa nad Bzurą

bitwa nad Bzurą

 

Pokazy są coraz bardziej widowiskowe. W pierwszej rekonstrukcji bitwy nad Bzurą w 2002 r. wzięło udział 30 osób uzbrojonych wyłącznie w karabiny Mauser. Wojsko Polskie walczyło z cieniami, bo strony niemieckiej nie było. Rok później nad Bzurą pojawiła się kawaleria i zaprzęgi konne ciągnące działo i taczankę. W tym roku w bitwie uczestniczyło już ponad 400 osób, w tym także rekonstruktorzy z Czech. Największą atrakcją tej największej rekonstrukcji "drugowojennej" w Polsce są pojazdy z epoki. Początkowo w bitwie brał udział tylko zbudowany współcześnie polski samochód pancerny WZ. 34. W 2005 r. pojawiła się polska tankietka TKS, którą sprowadzono z zagranicy. Do tego czasu w Polsce nie było ani jednego egzemplarza polskiej broni pancernej z tego okresu! Rekonstruktorzy mają marzenia i je realizują. Chcą zobaczyć nad Bzurą kultowy polski czołg 7TP z 1939 r. Niestety, nigdzie na świecie nie zachował się ani jeden egzemplarz tego pojazdu. W związku z tym czołg jest przez rekonstruktorów z Bielska-Białej budowany od podstaw, częściowo z elementów oryginalnych, ale w większości wykonanych współcześnie.

To nie koniec uatrakcyjniania polskich bitew. Planowana jest m.in. rekonstrukcja przeprawy przez Wisłę kościuszkowców idących z pomocą powstaniu warszawskiemu. W pokazach biorą już udział samoloty, a wkrótce pojawią się też pociągi (wysadzenie niemieckiego składu przez AK).

 

bitwa nad Bzurą

 

 

Zamach Zawiszy na prezydenta?

 

W czasie bitew największym twardzielom skacze adrenalina. Szturm w dymie i kurzu wybuchów, z bagnetem na karabinie robi niesamowite wrażenie. Rycerze uwielbiają chwilę, gdy piechota idzie do walki, uderzając mieczami w tarcze. Potem zaczyna się bitwa, która nie dla wszystkich kończy się szczęśliwie. Chociaż opiekę pirotechniczną nad pokazami sprawują fachowcy z wojska lub wyspecjalizowanych firm, to wypadki się zdarzają. W czasie bitwy nad Bzurą jednemu z uczestników petarda prawie urwała palec. W czasie bitew rycerskich bardzo często zdarzają się przypadki poważnych skaleczeń od mieczy czy toporów. W 2000 r. w czasie bitwy pod Grunwaldem król Jagiełło spadł z konia i trafił do szpitala ze złamanym barkiem. Niewiele brakowało, żeby ta największa bitwa rycerska w Polsce nie doszła do skutku, bo podczas lądowania śmigłowca z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim ktoś strzelił z hakownicy. Funkcjonariusze BOR-u poszukiwali sprawcy i nie chcieli pozwolić na rozpoczęcie bitwy. W czasie rekonstrukcji "drugowojennych" i napoleońskich zdarzają się poparzenia od petard, podobnie jak upadki z koni czy ranienia bagnetem w czasie szturmu. Z tego powodu w niektórych grupach wprowadzono zakaz używania bagnetów albo wykorzystuje się ich aluminiowe odlewy. W 2004 r. w czasie rekonstrukcji walk w Boryszynie (woj. lubuskie) nie odpaliła potężna petarda umieszczona w zamku radzieckiej armaty. Obsługujący działo żołnierze umieścili w zamku kolejną petardę i odpalili ją, powodując także detonację pierwszego ładunku. Niewiele brakowało, a artylerzyści straciliby ręce. W Cigacicach zaprezentowano wystrzał pocisku z niemieckiej pancerzownicy panzerschreck. Potężna petarda poleciała w złym kierunku i wybuchła w miejscu, które chwilę wcześniej opuścił jeden z żołnierzy. Na szczęście wypadki są rzadkie i nie odstraszają chętnych. Wprost przeciwnie, wielu rycerzy z dumą pokazuje swoje szramy i blizny.

 

bitwa nad Bzurą

bitwa nad Bzurą

 

bitwa nad Bzurą

 

 

Faszyści precz!

 

Chociaż w Polsce panuje przyjazny klimat dla rekonstrukcji, to ciągle zdarzają się problemy. Wielu Polaków nadal nie zapomniało II wojny światowej i drażnią ich młodzi ludzie w mundurach Wehrmachtu czy SS. Wszystkie polskie GRH odżegnują się od propagowania ideologii faszystowskich i komunistycznych. Jak jest w praktyce? - Zdarzają się parszywe owce także w naszym środowisku i pewnie kilku zakamuflowanych faszystów się w to bawi. Ale jeżeli taki ktoś się ujawni ze swoimi poglądami, to jest natychmiast usuwany z GRH - mówi "Mały", rekonstruktor z Trójmiasta.

 

 

bitwa nad Bzurąbitwa nad Bzurą

 

Na pokazach zasłaniane są najbardziej widoczne symbole faszystowskie. - Chodzi o to, żeby nie drażnić widzów, szczególnie starszych, bo niektórzy patrzą na nas z uśmiechem, ale są też tacy, którzy są przerażeni - mówi "Heini", rekonstruktor SS. Na szczęście publiczność coraz bardziej interesuje się pokazami i działaniem GRH. - Kiedyś podjechaliśmy motorem na stację benzynową. Kompletne umundurowanie niemieckie, MG-ta zamontowana na koszu itp. Obsługa stacji była przerażona, myśleli, że to wojna albo napad - opowiada Pauli, motocyklista niemiecki. - Kiedy rok później tankowaliśmy w tym samym miejscu, to już pytali, o której będzie bitwa...

 

bitwa nad Bzurąbitwa nad Bzurą

 

 

 

Wybrane grupy rekonstrukcyjne w Polsce

 

Amerykańskie:

Big Red One (Wielka Czerwona Jedynka)

Normandia 44

101 DP "Airborne" (101. powietrznodesantowa)

 

Niemieckie:

7. batalion rozpoznawczy 4. Dywizji Pancernej

Bastion Grolman (także powstanie wielkopolskie)

Festung Breslau

Pomerania 1945 (Wehrmacht i SS)

 

Polskie:

Polski Wrzesień (jedna ze starszych grup polskich, ma sekcje niemiecką i polską)

28. Pułk Strzelców Kaniowskich

Wrzesień 39 (mają sekcję polską, niemiecką i radziecką)

Trójmiejska Grupa Rekonstrukcji Historycznych (walki o wybrzeże w 1945 r.)

2. Morski Pułk Strzelców (Gdynia i Westerplatte)

Zgrupowanie Radosław (powstanie warszawskie)

Cytadela (Wojsko Polskie II RP)

bitwa nad Bzurą

Odwach (powstanie wielkopolskie oraz PSZ na Zachodzie)

1. PP Legii Nadwiślańskiej (okres napoleoński)

Stowarzyszenie Regimentów i Pułków Polskich 1717-1831

 

W Niemczech rekonstrukcje są całkowicie zabronione, a noszenie munduru z II wojny światowej jest przestępstwem. U nas nikt tego nie zabrania, ale rekonstruktorzy niemieccy muszą szczególnie uważać na swoje zachowanie - nie wolno im robić niczego, co mogłoby urazić np. starszych widzów.   bitwa nad Bzurą

 

Pełne kalendarium imprez dostępne na stronie militarni.pl

 

 

Tekst: Szymon Mazur

 

Zdjęcia: Tomasz Wawer, Paweł Kiszkiel, Przemysław Skrzydło, Daniel Klimczak, Pap/Epa, Bew, Patryk Larwiński, East News

 

Zobacz także:

Zabawa dla dużych chłopców - paintball