MRAP jest akronimem Mine Resistant Ambush Protected, czyli w wolnym tłumaczeniu: odporny na miny, chroniący przed zasadzkami. Dla polskich sił patrolujących główną afgańską drogę z Kabulu do Kandaharu miny i tzw. fugasy (IED), czyli improwizowane ładunki wybuchowe, są niestety codziennością.

 

 

Pudzianowski z niemowlakiem

 

Mimo dużych rozmiarów Cougary 4x4 należą do rodziny średnich pojazdów typu MRAP. Polski kontyngent otrzymał je od armii Stanów Zjednoczonych na zasadzie bezterminowego wypożyczenia. Stopniowo mają zastępować, również przejęte od Amerykanów, HMMWVs (High Mobility Multipurpose Wheeled Vehicles czyli humvee, potocznie zwane hummerami). Różnicę między tymi dwoma maszynami celnie ilustruje krótka prezentacja wideo: do stojącego na poligonie hummera podjeżdża większy, szerszy, dłuższy i znacznie cięższy cougar. Wygląda to jak spotkanie Pudziana z bobasem.

 

 

V jak kadłub

 

Nowe pojazdy - nie tylko dzięki gabarytom, ale także rozwiązaniom projektowym - w dużo większym stopniu zapewniają załodze bezpieczeństwo. Wzmocnione podwozie w kształcie litery V chroni żołnierzy przed wybuchem siedmiokilogramowego ładunku trotylu pod pojazdem, a pod kołami skutecznie rozproszona zostaje fala uderzeniowa, powstała w wyniku eksplozji nawet dwukrotnie większej miny. Ray Pollard z zarządu Force Protection Industries, producenta cougarów, tłumaczy to obrazowo: "Pomyślcie o dwóch łodziach. Jednej z płaskim dnem i drugiej z kadłubem wyprofilowanym w kształcie litery V. Kiedy ta pierwsza uderzy w falę, niemal natychmiast poleci do góry. Druga utrzyma się na powierzchni wody, po prostu przecinając falę". Co ciekawe, sama konstrukcja wcale nie jest nowa - tego typu rozwiązania były stosowane już ponad 30 lat temu w pojazdach biorących udział w południowoafrykańskiej wojnie granicznej.

Cougary niejedno mają oblicze - produkowane są w wersji masywniejszej (6x6) oraz w "wariantach narodowych" (brytyjskie modele to ridgback i mastiff), a FPI nie jest, oczywiście, jedyną firmą dostarczającą ciężki sprzęt na front afgański

 

Coguar

 

Plusy i minusy

 

Choć nowy nabytek polskiego kontyngentu to maszyna wielozadaniowa, eksperci nie są jednomyślni. "Cougar będzie w porządku do ochrony konwojów wzdłuż głównej drogi, ale słabej sprawdzi się w trudniejszym terenie, w misjach patrolowych i rozpoznawczych" - mówił "Gazecie Wyborczej" Grzegorz Hołdanowicz z miesięcznika "Raport". Sceptycy podkreślają też, że stopniowo wycofywane z Afganistanu HMMWVs nie są pojazdami przeciwminowymi, dlatego MRAP-ów nie należy traktować jako ich następców.

Ze względu na ponadprzeciętne możliwości trakcyjne pierwszych i opancerzenie drugich oba modele uzupełniają się. Zwłaszcza w warunkach wojny podjazdowej na Bliskim Wschodzie, gdzie potrzebne są zarówno pojazdy zwrotne, jak i odporne. Na korzyść cougarów przemawiają statystyki. W ciągu trzech pierwszych lat amerykańskiej obecności w Iraku w ponad tysiącu eksplozji nie zginął nikt z załogi MRAP-a. Tego samego nie da się za to powiedzieć o Hammerach - w tych samochodach zginęło siedmiu polskich żołnierzy.

 

 

Niebieskie siły

 

MRAP-y mają też inne zalety. Dzięki wyposażeniu w satelitarny system Blue Force Tracking - w terminologii militarnej niebieski oznacza wojska sprzymierzone - możliwe jest współdziałanie sił międzynarodowych. BFT umożliwia lokalizowanie jednostek koalicji i pozwala uniknąć wzajemnego ostrzału. Co jeszcze tu mamy? Amortyzowane siedzenia i czteropunktowe pasy, które w razie zdetonowania ładunku i dachowania czy obrotu pojazdu nawet o 360° utrzymują pasażerów w siedzeniach. Siedmiowarstwowe szyby i pneumatycznie wspomagane zamykanie drzwi. Wydajną klimatyzację i system filtrów, chroniący przed atakiem bronią chemiczną i biologiczną... Cougary mogą także pełnić funkcje ambulansów. Dziś poza Polakami oraz Amerykanami jeżdżą nimi m.in. Brytyjczycy, Kanadyjczycy i Irakijczycy.

 

 

DANE TECHNICZNE

 

Załoga: kierowca, dowódca, 4 żołnierzy.

Ładowność: 2,7 t.

Waga: przy pełnym obciążeniu 17,2 t, czyli tyle, co 30 maluchów.

Zasięg na jednym baku: 966 km, a do tego jeszcze cztery kanistry zamontowane nad tylnym błotnikiem.

Prędkość: w warunkach operacyjnych 90 km/h, maksymalnie 105 km/h.

Silnik: Caterpillar C-7 diesel, 330 KM.

Wyciągarka: lina z hakiem, utrzyma ciężar o masie 4 t.

 

 

 

Czytaj też na Logo24:

 

  Zdmuchnąć cel   Wyciągnięty z bagna
  Czym oni strzelają?   Western dla dużych chłopców
  Raport z pola bitwy     

 

 

Tekst: Michał Karpa

 

Zdjęcia: materiały promocyjne