W "Spotlight" Phil Saviano - jedna z ofiar księży pedofilów - mówi ekipie dziennikarzy, że dla dzieciaka z ubogiej rodziny z Bostonu, bycie pod opieką księdza było jak wyróżnienie od Najwyższego. Pytał: "Jak powiedzieć Bogu nie?"

Jeszcze miesiąc temu nikt nie dawał produkcji McCarthy'ego przesadnie dużych szans na Oscara. Bukmacherzy płacili około 5 złotych za każdą złotówkę postawioną na ?Spotlight?, a większość krytyków filmowych przewidywało, że statuetkę zgarnie ?Zjawa? Alejandro Gonzaleza Inarritu. Uznanie historii dziennikarzy ?Boston Globe? najlepszym filmem roku nie było może ogromną sensacją, ale z pewnością - sporym zaskoczeniem. Producent Michael Sugar grzmiał ze sceny: - Nasz film dał ofiarom głos. Mamy nadzieję, że Oscar sprawi, że te pojedyncze głosy połączą się w chór, który usłyszy także Watykan. Co bardziej liberalni publicyści wieścili początek realnych zmian w Kościele katolickim, a Rzecznik Stolicy Apostolskiej, ks. Federico Lombardi, publicznie ucieszył się nową falą zainteresowania mediów tą ?dramatyczną kwestią?.

***

Dwa tygodnie po oscarowej nocy. Z redaktorami ?Boston Globe? trudno się skontaktować. - Nie mam dla pana zbyt wiele czasu, prośby o wywiad napływają z całego świata - informuje mnie Walter Robinson, którego w filmie zagrał Michael Keaton. W podobnym tonie zbywa mnie Sacha Pfeiffer (w jej rolę wcieliła się Rachel McAdams): - Zainteresowanie naszą pracą znów jest ogromne - oświadcza. I rzeczywiście: zdaniem wielu ?Spotlight? to nie produkcja o Kościele. - Będę się upierał, że to film o dziennikarstwie śledczym, na które nikogo już nie stać, albo które ledwo zipie pod korporacyjnym butem. Akademicy nagrodzili kino zanikające, ale niezwykle potrzebne. Kino średniego budżetu, opowiadające w strawny sposób o istotnych sprawach, z paroma drogimi aktorami i niewielką szansą na frekwencyjny sukces - przekonuje Michał Walkiewicz, redaktor naczelny Filmweb.pl.

Nie da się jednak jednoznacznie spychać tematu śledztwa - którym jest problem molestowania przez duchownych - zwłaszcza, że głos zabrali również kościelni hierarchowie. Sam papież Franciszek zalecił księżom obejrzenie ?Spotlight?.

- To nie jest film antykościelny. Pytanie nie brzmiało ?czy?, ale ?kiedy? powstanie produkcja o największym skandalu w Kościele w ostatnich latach - zauważa Jarosław Makowski, filozof i teolog.

Jego zdaniem ?Spotlight? to opowieść o potężnej triadzie - Kościół-prawnicy-dziennikarze - dzięki której tak długo i tak skutecznie krzywda niewinnych dzieci była skrupulatnie ukrywana. Dla duchownych własna przyjemność i tzw. ?ochrona dobra Kościoła? okazała się ważniejsza niż krzyk ofiar. Prawnicy, za ogromne wynagrodzenia, bardziej troszczyli się o dobre samopoczucie sprawców. A dziennikarze? Tym zabrakło czujności.

Sacha Pfeiffer nie odpiera zarzutów. Tłumaczy, że dziennikarze ?Boston Globe? byli zbyt zżyci z tamtejszą rzeczywistością. Że stracili czujność i przestali ją kwestionować. - Na początku mieliśmy wątpliwości, czy to aby na pewno temat na coś większego. Domyślaliśmy się, że trafimy na kilku księży jak Geoghan, ale że będzie ich aż tylu? - mówi w rozmowie z ?Wysokimi Obcasami?. - Po prostu patrzyliśmy w niewłaściwą stronę, instynkt dziennikarski zawiódł - dodaje Walter Robinson.

Co było dalej wszyscy wiemy. Śledztwo członków grupy ?Spotlight? nie tylko zaowocowało roszadami personalnymi w Kościele, ale także uruchomiło szereg innych śledztw w krajach na całym świecie. Nie bez powodu przed napisami końcowymi pojawia się lista miast, gdzie również wykryto przypadki molestowania przez księży. Wśród nich jest m.in. Poznań. Doprowadzono przed sąd wielu duchownych - w tym Johna Geoghana, oskarżonego o przestępstwa seksualne wobec ponad 130 nieletnich. Kardynał Bernard Francis Law - od 1984 roku arcybiskup Bostonu, członek Kongregacji Nauki Wiary, główny nadzorca angielskiego tłumaczenia ?Katechizmu Kościoła katolickiego? - został usunięty z urzędu (choć dwa lata później został archiprezbiterem patriarchalnej Bazyliki Liberańskiej w Rzymie, a w 2005 roku uczestniczył w konklawe). Autorzy publikacji w ?Boston Globe? otrzymali także nagrodę Pulitzera - najbardziej prestiżową nagrodę dziennikarską na świecie.

Gdy rozpętało się zamieszanie związane z publikacjami Robinsona i spółki, Jarosław Makowski był akurat w USA. Przyglądał się z bliska jak ?pedofilski skandal? niszczy tamtejszy Kościół i podważa zaufanie do księży. - Doskonale pamiętam rozmowę z jednym z amerykańskich jezuitów, który mówił, że rodzice zabierają dzieci z katolickich szkół. Że księża boją się chodzić po ulicach w sutannach czy koloratce. Że lekcje, które prowadzili duchowni w katolickich szkołach odbywały się przy otwartych drzwiach - wspomina teolog. Ofiary cierpiały w samotności, popadały w uzależnienia, niszczyły siebie, a także swoje rodziny. Bezradność, znikąd pomocy. Także od najbliższych.

I właśnie ten wymiar, nie do końca mierzalny liczbami, był chyba najistotniejszym pokłosiem śledztwa. Z kryzysem kapłaństwa zmagamy się właściwie nadal. Podważono także zaufanie do Jana Pawła II, który - zdaniem wielu - z aferą po prostu sobie nie poradził. - Polski papież jest autorytetem duchowym, nikt tego nie kwestionuje. Ale managerem był słabym. W momencie wybuchu skandalu znacząco już podupadał na zdrowiu, więc mnóstwo informacji po prostu do niego nie docierało. - mówi watykanista John Thavis, autor książki ?Dziennik watykański?. I dodaje:

- Jeszcze dziesięć lat temu ?Spotlight? spotkałby się z miażdżącą krytyką Stolicy Apostolskiej. Dziś otrzymuje pozytywne recenzje w katolickich pismach, a hierarchowie nazywają go lekcją dla Kościoła.

Słysząc tego typu opinie, trudno oprzeć się wrażeniu, że z produkcją Toma McCarthy'ego wiąże się ogromne nadzieje: deklaracje Franciszka, artykuły chociażby w ?L'Osservatore Romano?, urywające się telefony nagrodzonych Pulitzerem dziennikarzy. - Chcę wierzyć, że ten film będzie jak wyrzut sumienia dla Kościoła, który przez długie dekady stosował politykę milczenia. Jeśli zależy ci na Kościele - krytykujesz. Zwłaszcza, jeśli widzisz zło - przekonuje Jarosław Makowski.

Tym bardziej zasadne wydaje się pytanie: czy film taki jak ?Spotlight? rzeczywiście może mieć realny wpływ na rzeczywistość?

(Left to right) Rachel McAdams as Sacha Pfeiffer, Mark Ruffalo as Michael Rezendes and Brian dArcy James as Matt Carroll  in SPOTLIGHT.Photo credit: Kerry Hayes / Distributor: Open Road FilmsKadr z filmu "Spotlight": reporterzy "Boston Globe" pracują nad sprawą księży-pedofilów (fot. Kerry Hayes/materiały dystrybutora)

***

Dwa tygodnie po oscarowej nocy. - Proszę wybaczyć, ale muszę odmówić. Po prostu nie widziałem tego filmu - odpowiada Andrea Tornielli, czołowy włoski dziennikarz katolicki, poproszony przeze mnie o komentarz do sukcesu ?Spotlight?. - Przykro mi, jeszcze nie oglądałem tej produkcji - zarzeka się Edward Pentin, rzymski korespondent ?National Catholic Register?, najstarszej katolickiej gazety w Stanach Zjednoczonych. Najbardziej jednak zaskakuje mnie odpowiedź Johna L. Allena jr. (?London Tablet? nazwał go najbardziej wpływowym anglojęzycznym autorem piszącym o Watykanie), który także deklaruje, że nie spieszno mu do obejrzenia ?Spotlight?. Opinia tym bardziej dziwna, bo Allen współpracuje obecnie z ?Boston Globe?. Hierarchowie produkcję docenili, ale czołowi publicyści, mający nierzadko większy wpływ na opinię publiczną, w pewien sposób ją bagatelizują. Dziwne? - Nie widzieli "Spotlight"? Pewnie dlatego są watykanistami - kwituje pół żartem pół serio jeden z moich znajomych od lat piszący o katolicyzmie.

Pentin: - Nie sądzę, żeby ?Spotlight? miał jakiś zauważalny wpływ na Kościół. Ten film opowiada o bolesnych błędach z przeszłości. Błędach, ale powszechnie znanych. Thavis: - Tom McCarthy po prostu ubrał fakty w atrakcyjną, dramaturgiczną szatę. Walkiewicz:

- Pamiętajmy, że produkcję skomentował arcybiskup Bostonu. Uderzył się w pierś. Nie wiem, czy mieści się to w granicach ?wpływu na rzeczywistość?, ale na pewno film sprawdza się jako dzieło interwencyjne. Zmusił kogoś do mówienia, to najważniejsze.

Dziś - miesiąc po sukcesie ?Spotlight?, a więc w zasadzie: na chłodno - w dyskusjach wokół filmu szczególnie chętnie ocenia się Jana Pawła II, jego reakcję na aferę. - Mam wrażenie, że ówczesny papież zbytnio skupił się na ewangelizacji, na docieraniu z przesłaniem do zwykłego człowieka, kosztem wewnętrznych problemów Kościoła - mówi Edward Pentin. - Jan Paweł II był już wtedy zbyt stary i zbyt schorowany, żeby wypalać pedofilię z taką dosadnością jak robi to dziś Franciszek - przekonuje Jarosław Makowski.

Ten nasz narodowy kontekst jest szczególnie widoczny na rodzimym podwórku. Trudno napisać, że liberalni publicyści tryumfują, ale można wyczuć dozę satysfakcji w niektórych publikacjach. ?Mówiliśmy o tym wielokrotnie, dlaczego nas nie słuchaliście??. Na przykład Agata Diduszko-Zyglewska przekonuje na łamach ?Krytyki Politycznej?, że ?Spotlight? powinien obejrzeć każdy gimnazjalista. Że to film doskonały do omawiania znaczenia takich pojęć jak konformizm czy hipokryzja. A przy tym autorka wskazuje na liczne błędy, jakich dopuścili się polscy hierarchowie przy okazji wybuchu kolejnych pedofilskich skandali.

Zupełnie abstrahując od zamieszania, jakie chwilowo wywołała nagroda dla ?Spotlight?, należy nadmienić, że papież Franciszek bardzo jasno określił swoje stanowisko wobec molestujących księży. I pozostał w tym autentyczny. - Nawet jeśli wyczuwam silnie reformatorskie w tym aspekcie zapędy Ojca Świętego, należy pamiętać, że papież musi mierzyć się z istotną wewnątrzkościelną opozycją - zaznacza John Thavis. Franciszkowi wypomina się jednocześnie brak konsekwencji, chętnie przywołując sprawę chilijskiego biskupa Juana Barrosa Madrida, którego ofiary oskarżały o krycie przestępstw w Kościele, a którego Stolica Apostolska zawzięcie broniła.

- Okej, są mocne słowa i jasne deklaracje, ale, mówiąc szczerze, nie jestem pewien, jak bardzo papieżowi zależy na walce z molestowaniem wśród hierarchów. Ciężko jednoznacznie ocenić priorytety Ojca Świętego - mówi Edward Pentin.

Z kolei John Allen podkreśla, że osobą, która rzeczywiście uporządkowała watykańską strukturę i która miała realne sukcesy w walce z pedofilią był Benedykt XVI.

Nieco optymistyczniej w przyszłość patrzy Jarosław Makowski. Jego zdaniem, Kościół Franciszka nie tylko wprowadził, ale i realizuje politykę ?zera tolerancji? wobec księży pedofilów. - Papież poszedł również na współpracę ze świeckimi organami ścigania. To tylko pokazuje, raz jeszcze, jak ważne jest, by i księża i wierni zobaczyli ten film. Zobaczyli, co się dzieje, kiedy w Kościele wygrywa ?kultura milczenia? w imię obrony dobrego imienia kościelnych instytucji - tłumaczy filozof.

***

Dwa tygodnie po oscarowej nocy. Entuzjazm nieco opadł. Zapewne będą musiały minąć kolejne tygodnie, by przekonać się na ile przeceniamy rolę X muzy. John Allen: - Kościół ma jeszcze wiele do zrobienia. Największe wyzwanie? Przekonać ludzi, że polityka ?zero tolerancji? to globalny standard. Że czasy, kiedy reformatorzy wewnątrz Kościoła byli w mniejszości - minęły raz na zawsze.