Należy pamiętać, że wszystkie sposoby - jakkolwiek skuteczne - nie zastępowały prawdziwego leczenia.

1. Rosół

Królowa polskich zup. Z własnego doświadczenia wiemy, że pomaga uporać się z różnymi dolegliwościami, łącznie z kacem. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że babcinej zupy nic nie przebije, ale próbować jej dorównać jak najbardziej można.

Badacze z różnych uniwersytetów na całym świecie potwierdzają, że rozgrzewający rosół ma jak najbardziej działanie prozdrowotne. Dzieje się tak m.in. dlatego, że skuteczność leczenia każdą formą ciepła (dotyczy to łagodnych infekcji) znacząco wzrasta.

Ponadto, jeśli wywar jest przygotowany na bazie warzyw (bez których porządnego rosołu sobie nie wyobrażamy), dostarczamy organizmowi wielu niezbędnych witamin. Płyn i składniki odżywcze w jednym - wchodzimy w to!

2. Syrop z cebuli

Pamiętamy, że smak był okropny. Że wzdrygaliśmy się na samą myśl o jego wypiciu. Że nawet tran witaliśmy z większym entuzjazmem niż syrop z cebuli. Ale pamiętamy jednocześnie, że stan naszego zdrowia jakby się poprawiał, a uśmiech zadowolonej babci rekompensował te sekundy ohydnego smaku.

Inne babcie - podobno - do takiego syropu dodawały również czosnek. Zapachu nie próbujemy sobie wyobrazić, ale po latach stwierdzamy, że miało to sens: zarówno cebula jak i czosnek mają silne działanie przeciwbakteryjne i przeciwirusowe, co przy łagodnych infekcjach bywa nieocenione.

3. Syrop z buraka

Kolejna mikstura rodem z pracowni profesora Snape'a. Do wydrążonej w buraku dziury wsypywało się cukier. Gdy ten zmienił się w gęstą zawiesinę - stawał się gotowy do spożycia (choć "gotowy do spożycia" to określenie nad wyraz eufemistyczne...). Małymi łyżeczkami konsumowało się syrop i liczyło na rychłe wyzdrowienie.

I znowu - smak przywodził na myśl najgorsze koszmary senne, ale ten, kto nigdy nie odmówił babci, niech pierwszy rzuci kamieniem!

4. Herbata z miodem

Dziś wypierana przez herbatkę "z prądem". Jednak tej z miodem nic nie zastąpi. Miód uniemożliwia bakteriom rozprzestrzenianie się, w dodatku działa kojąco na zszargane przeziębieniem gardło.

Pamiętamy również malinowe konfitury, które z powodzeniem zastępowały owoc pracy rąk pszczelich. Przyznamy się bez bicia, że w kuchniach wciąż trzymamy niewielkie słoiki pełne malinowej zawiesiny, które idą w ruch po pojawieniu się pierwszych objawów infekcji.

To jednocześnie jedne z niewielu babcinych sposobów na walkę z przeziębieniem, które autentycznie nam smakowały. Do tego stopnia, że po tego typu herbatki sięgamy nie tylko w stanach chorobowych.

5. Woda z solą

Pamiętamy, że niezbyt to było przyjemne, ale osolona woda świetnie płukała zapchane katarem nozdrza. W połączeniu z gorącym rosołem - który również może mieć działanie inhalacyjne - sprawiała, że dolegliwość przestawała być aż tak uciążliwa, a chusteczek wokół łóżka było jakby mniej.

6. Cytryna. Do wszystkiego

Czego potrzebujemy podczas przeziębienia? Oczywiście witaminy C. Co jest jej naturalnym źródłem? Cytryna. Dobra jako dodatek do wszystkiego - można było dodać ją zarówno do herbaty, jak i nawet do syropu z cebuli czy rosołu.

7. Uśmiech!

Wszystkie te sposoby - jakkolwiek skuteczne - byłyby jednak nic niewarte, gdyby nie babciny uśmiech i dobre słowo. Okazywały się tak bardzo skuteczne, bo przygotowywała je jedna z najważniejszych kobiet naszego życia, autentycznie zatroskana o nasze zdrowie. "Szkoda, że ja nie mogę być chora zamiast ciebie" brzmiało wzruszająco, a wspólne czytanie gazet czy oglądanie telewizji działało z większą skutecznością niż najlepszy syrop z cebuli!