Tym, którzy nie czytali, i tym, którzy czytali, ale zapomnieli, przypominamy, jak to się zaczęło. Otóż Lesio, zapiwszy dnia poprzedniego, zaspał i nie zdążył do kolektury, a wypełniony wspólnie bywalcyz przyjaciółmi kupon toto-lotka pozostał w jego kieszeni. Przybity wizją miliona, który z pewnością padnie na niewysłany kupon, i zawodu, jaki sprawi najbliższym (w tym pięknej Barbarze), Lesio udał się do baru rybnego na Puławskiej. Chciał zneutralizować gigantycznego kaca i powalczyć z ogarniającym go poczuciem totalnej klęski. Gdy po trzeciej kolejce wytoczył się z baru, ujrzał podjeżdżający do przystanku na placu Unii Lubelskiej autobus z napisem "Wyścigi". "Konia!" - krzyknął. I wsiadł.

Autobusy z napisem "Wyścigi" od dawna już z placu Unii nie odjeżdżają, zatem Rudy z godnością umieścił 198 cm swojej fizyczności w czerwonym Nissanie Micra i niespiesznie ruszył na południe. Kawałek za Rzymowskiego skręcił w Wyścigową i po przejechaniu kolejnych 500 m zaparkował autko przed charakterystycznym przedwojennym budynkiem warszawskich wyścigów. Wysiadł i udał się do kasy. Nabył bilet wstępu (10 zł) i program gonitw (3,50 zł), po czym ruszył za innymi graczami.

"Przekroczywszy drzwi, Lesio znalazł się w samym środku półprzytomnej, zemocjonowanej tłuszczy, usiłującej w możliwie krótkim czasie stracić możliwie dużo pieniędzy. W samym wejściu stało dwóch panów, z których jeden chwytał się za głowę i jęczał: - Ta czwórka! Ta cholerna czwórka!..."

Rudy znalazł się w otoczeniu tłumu

Wszedłszy na parter budynku, Rudy się zdziwił. Pamiętał opisy wyścigów z rozmaitych lektur, miał przed oczami telewizyjne migawki ze słynnego toru w Ascot, wiedział, że wyścigi to eleganckie kapelusze pań i szare smokingi panów. Tymczasem znalazł się w otoczeniu tłumu, który jako żywo przypominał klientów świętej pamięci bazaru na Stadionie Dziesięciolecia. - Za dyszkę nie można, k...a. Możesz albo za 8, albo za 12 - cierpliwie pouczał starszy, otyły pan młodszego, szczurkowatego kolegę.

Rudy obstawia"[Lesio] beztrosko wyjął z kieszeni dwieście złotych i podał pani w okienku, powtarzając bez zastanowienia to, co usłyszał od poprzedzającego go gracza. Dwa jeden pięć razy". - Cztery dziesięć pięć razy - zaordynował Rudy po kilku minutach stania w kolejce i pilnego wsłuchiwania się, jak obstawiają inni gracze. Co najmniej dwóch z nich prosiło o "cztery dziesięć". Co prawda nikt nie dodawał "pięć razy" ani nawet "trzy razy", ale Rudy postanowił wiernie naśladować Lesia.

- To za ile Pan chce obstawić? - korpulentna kasjerka najwyraźniej nie czytała "Lesia". - Nie ma żadnego pięć razy. Ile pan stawia?- Dwadzieścia - odparł speszony i odebrał potwierdzenie z numerem gonitwy, obstawionym porządkiem, rysunkiem galopującego konika i kodem kreskowym.

potwierdzenie

"[Lesio] schował pięć biletów z zielonym nadrukiem i uboższy o pięćset złotych, odwrócił się w kierunku, w którym serce ciągnęło go już od pierwszej chwili. - Setkę i śledzika - zażądał stanowczo".

 Rudy pije małe piwo Z setki Rudy zrezygnował, ale na śledzika miał ochotę. Nic z tego. Na ladzie bufetu grzały się smętnie wyglądające plasterki bułki paryskiej z szarą omastą. Znajdująca się piętro wyżej restauracja, choć firmowana nazwiskiem Gessler, przypominała mesę na wysłużonym liniowcu, obijającym się po portach Morza Czarnego. Rudy zrezygnował z konsumpcji, wrócił do bufetu, zamówił małe piwo (4 zł) i postanowił poszukać koni.

"Wszyscy byli wyraźnie zdenerwowani i zdenerwowanie to zaczęło się udzielać Lesiowi, dotychczas dzięki pewności wygranej, wręcz rażącej na tle otoczenia. - Piątka ciągle prowadzi! - wrzeszczał facet z lornetką. - Piątka prowadzi, za nią trójka, potem dwójka!"

Wytężając swój nietęgi wzrok, Rudy dostrzegł poruszenie po drugiej stronie toru. Kolorowe plamki zaczęły się zbijać w jeden punkt, a jednocześnie z głośnika dobiegł głos spikera. - Sontra i Suezja wchodzą, Karate wchodzi, Czantor wchodzi. Jeszcze tylko jeden koń pozostał. Orantka też już wchodzi. Ruszyły!

I rzeczywiście - zbita plamka zaczęła się przemieszczać z prawej ku lewej, a zebrana publiczność zbliżyła się do otaczającej tor barierki. Po kilkunastu sekundach plamka stała się plamą, a po kolejnych kilku Rudy dostrzegł, że składa się ona z jedenastu kolorowo przystrojonych, lekko garbatych koników. Konie minęły zakręt i wyszły na ostatnią prostą, a Rudy zrozumiał, że narośla na ich grzbietach to nie garby, lecz jeźdźcy. - Dziesiątka prowadzi, za nią siódemka i trójka - wydarł się spiker. - Czwórka atakuje trójkę, czwórka, trójka, trójka trzecia. Koniec biegu.

Konie wyszły na ostatnią prostą

- Nie chciałem tej ósemki, mówię ci, Andrzej, k...a, nie chciałem - z podsłuchanej rozmowy Rudy wywnioskował, że nie on jeden postawił na niewłaściwe numery. Zdecydował, że tym razem obstawi dokładnie te konie, które wytypował Lesio w swoim drugim podejściu.

"[Lesio] wręczył kasjerce następne pięćset złotych, mówiąc stanowczo to, co mu wpadło w ucho przy bufecie: Dwa, trzy. Pięć razy".

- Dwa, trzy, za dwadzieścia - nauczony doświadczeniem, Rudy pominął "pięć razy". Odebrał kupon i udał się w kierunku toalety. W drzwiach minął rozmawiających dżentelmenów. - Wszystko zrobione, k...a, pod dżokejów. Ja się, k...a, w tym kiblu nie mieszczę - oznajmił jeden z nich, ale specjalnej złości w jego głosie nie było. Rzeczywiście, w toalecie obok dwóch nieczynnych, owiniętych grubą folią pisuarów zbudowano kabinki o kubaturze klatek na króliki.

bywalcy     bywalcy   

Drugą gonitwę Rudy postanowił obejrzeć z balkonu, na którym zgromadzili się starsi i, jak sądził, bardziej doświadczeni gracze. Miał rację. Rozmowy były o niebo bardziej fachowe niż na dole. - A co to jest ta twoja Putinka? Ani, k...a, pochodzenie, ani nic - starszy pan dyskutował z wyglądającym jak jego brat bliźniak kompanem. - Dla mnie Sopot, to jest, kurwa, druga liga - oznajmiał inny zgromadzonym wokół słuchaczom.

Konie wystartowały, rozmowy się urwały, wzrok graczy skierował się w dół, na tor.

- Ósemka, dwójka, trójka. Ósemka, dwójka, trójka - wrzeszczał spiker. - O Jezu, niech się ta ósemka wywali, niech ją diabli wezmą - Rudy dał się ponieść emocjom. - Ósemka, dwójka, trójka, nie trójka, dwójka, koniec biegu, będzie foto - oznajmił spiker.

Ósemka, dwójka, trójka

"Nieprzytomny i niemal wytrzeźwiały z przejęcia Lesio bez protestu pozwolił się wepchnąć z powrotem do środka. Dwa, trzy! Dwa, trzy to było to, co miał napisane na pięciu wykupionych biletach! Wygrał! Znów wygrał! Sam los był po jego stronie! (...) Co tam nędzne toto-lotki, w toto-lotka byle łachmyta potrafi grać! A w szpony hazardu oddał się tylko on jeden i oto proszę, z jakim skutkiem! Rzuci im więcej, niż oczekiwali, im wszystkim i jej... Barbarze!"

Zniechęcony brakiem sukcesu Rudy postanowił obejrzeć jeszcze kilka zniżających się do lądowania samolotów, zrobić kilka fotek i z godnością się oddalić. Nie było, jak być miało, ale był, widział, zagrał. Miał swój pierwszy raz. I może wcale nie ostatni. A na dodatek miał pretekst, aby ponownie przeczytać "Lesia".

 

Jak grać? program

Stawka za pojedynczy zakład wynosi 2 zł lub wielokrotność tej kwoty. Możemy typować (lub strzelić ?chybił-trafił"):

1. konia, który zajmie pierwsze miejsce w gonitwie (zakład zwyczajny - ZWC)

2. konie, które zajmą dwa pierwsze miejsca, bez względu na kolejność (porządek - PDK)

3. konie, które zajmą pierwsze, drugie i trzecie miejsce we wskazanej kolejności (trójka - TRJ)

4. konie, które zajmą pierwsze, drugie, trzecie i czwarte miejsce we wskazanej kolejności (czwórka - CZW)

6. konie, które zajmą pierwsze miejsce w pięciu kolejnych gonitwach grupy rozrachunkowej, czyli wybranych przez organizatora (kwinta - KWN).

Istnieją też zakłady złożone w następujących systemach:

ściana - wybór pozycji dla każdego z koni uczestniczących w gonitwie,

box - wszelkie możliwe kombinacje ustawień.

Stawka stanowi tu równowartość zakładów podstawowych składających się na zakład złożony.

W zakładach typu TRJ, CZW, KWN można wytypować konia rezerwowego na wypadek wystąpienia jednej z okoliczności specjalnych (np. koń zostaje na starcie). W innym razie system wybierze rezerwowego automatycznie (faworyta - zgodnie z notowaniami).

Gonitwy to tzw. zakłady wzajemne. Pula wygranej zależy od wielu czynników, m.in. od liczby grających, wysokości zakładów i liczby ?trafień".

  

Cytaty pochodzą z książki "Lesio" Joanny Chmielewskiej, Kobra Media, Warszawa 2003