Szermierka, łucznictwo, strzelectwo - możesz zacząć trenować późno i mieć super wyniki

Franek Przeradzki
Szermierka, łucznictwo, strzelectwo - trzy ostre sporty. Nawet jeśli zaczniesz je trenować późno, możesz osiągnąć niezły poziom. Mistrzem świata raczej nie zostaniesz, ale emocje i doskonała zabawa gwarantowane. Dodatkowy plus? Oryginalość.
Fot. ROBERT KOWALEWSKI Fot. ROBERT KOWALEWSKI

Szermierka - Mój pierwszy pojedynek

Szpadę znam doskonale. W końcu oglądałem "Trzech Muszkieterów". Szabla to też żadna tajemnica, zadbał o to Henryk Sienkiewicz. Dlatego decyduję, że spotkanie z szermierką rozpocznę od floretu.

Chciałbym spróbować floretu, czuję, że mam talent. Po drugiej stronie słuchawki cisza. Pewnie Piotr Majewski, trener floretu w warszawskiej AWF i zarazem trener kadry olimpijskiej mężczyzn, dawno nie miał do czynienia z tak skromnym facetem.

- OK, sprawdzimy. Godzina 17. Sportowy strój. Żadnych spóźnień! - mówi wreszcie (gdy się rozłączamy, wydaje mi się, że słyszę śmiech). Posłusznie stawiam się kwadrans przed czasem. Czeka mnie niespodzianka, bo oto pierwsze szermiercze kroki będę stawiał u boku Sylwii Gruchały - dwukrotnej medalistki olimpijskiej, i Michała Majewskiego - medalisty mistrzostw świata i Europy.

Na początek klasyczna rozgrzewka, więc ćwiczenia wykonuję bez problemu. Potem zaczynają się bardziej specjalistyczne ćwiczenia. Biegamy po hali tam i z powrotem, to małymi, to dużymi krokami, to przodem to tyłem. Nogi sobie, ręce sobie, bo rytm dla góry i dołu musi być inny. Właśnie na tym w dużym uproszczeniu, polega szermierka. Trzeba skoordynować zupełnie odmienne działania tego, co powyżej i poniżej pasa. Wszystko, by podczas pojedynku na planszy oszukać przeciwnika, by nie wiedział, jaką zaraz wykonasz akcję. Choć powtórzenia wykonuję kilkakrotnie wolniej od zawodników, to i tak sprawiają mi prawdziwą trudność. Serie trwają po trzy minuty, tyle samo co jedna runda walki. Nie dość, że to męczące, to piekielnie trudne do wykonania.

Trener (czyżby już ocenił mój talent?) tłumaczy, że z tego typu ćwiczeniami dobrze radzą sobie na przykład tancerze, u których to koordynacyjne rozbicie jest podobne. Chodzą też słuchy, że Bruce Lee, opracowując Jeet Kune Do (swoją sztukę walki), korzystał m.in. z porad florecistów.

Jeszcze nie wyszliśmy na planszę, a ja już jestem spocony jak w saunie. Trener dzieli zawodników na grupy. Jedna zaczyna trening siłowy, druga ćwiczy indywidualnie pod okiem Michała, trzecia zaczyna sparingi. Jak na mężczyznę przystało, od razu walczę z... Sylwią, bo jak to, dziewczynie nie dam rady? No więc nie dałem. Już po kilkunastu minutach czułem, że moje ręce mają konsystencję galarety, i nawet w nieruchomą przeciwniczkę nie mogłem trafić końcówką (fachowo: puntą) floretu. A Sylwia? Ona spokojnie opisywała, co mi zaraz zrobi, jak zablokuje moje pchnięcie i gdzie sama uderzy, po czym bezlitośnie realizowała te zapowiedzi, mimo moich najszczerszych chęci stawienia oporu. Mało tego, wiedziała, jak zachowam się w danej sytuacji. Cóż, okazuje się, że fechmistrz jest jak szachista, który potrafi przewidzieć ruch przeciwnika na kilka posunięć do przodu.

Co mi pozostało? Spocony, starałem się przez cały czas płynnie balansować na nogach. W głowie kołatały mi się rady, że ciało nie może być spięte, że muszę poruszać się tak, jakbym był z gumy. W każdej chwili muszę być przygotowany na atak - jeśli dostrzegę lukę w obronie przeciwnika, lub na obronę - jeśli to rywal zdecyduje się na wykonanie akcji.

W szermierce wszystko rozstrzyga się w ułamku sekundy. Nie ma czasu na kalkulację. Dlatego reagować trzeba automatycznie. Dopiero gdy po raz któryś z rzędu zostałem trafiony, zrozumiałem, dlaczego tak ważne są ćwiczenia koordynacyjne. To one, poparte szybkością, pewnością uderzenia, precyzją, gwarantują zwycięstwo.

Grzecznie podziękowałem za lekcję (przede wszystkim pokory). Choć zostałem zdemolowany, to spodobała mi się rywalizacja na planszy. Może poszukam sobie amatorskiej grupy? Niewykluczone.

Konkurencje szermiercze

Floret (długość do 110 cm) to broń kolna, czyli taka, w której liczą się pchnięcia. Pole trafienia jest ograniczone do tułowia. W szpadzie (długość do 110 cm), podobnie jak we florecie, zadaje się pchnięcia. Różnica polega na tym, że polem trafienia jest całe ciało. Z kolei w szabli (długość 105 cm) można zadawać i pchnięcia, i cięcia. Polem trafienia jest cała górna część ciała. Floret, szpada i szabla są poddyscyplinami szermierki olimpijskiej.

Ceny

Lekcja indywidualna - od 100 zł

Trening w grupie - ok. 50 zł

Maska - od 600 zł

Zestaw sprzętu 1500-6000 zł

Przydatne linki:

Polski Związek Szermierki: Pzszerm.pl

Internetowy magazyn szermierczy: Mat-fencing.com

Zdjęcie Indywidualne studium szermierki - Warszawa Zdjęcie Maska do szermierki - Hanwei Fencing Mask L Zdjęcie Red Dragon Armoury Ochraniacze kolan i goleni AMK13
Indywidualne studium szermierki Maska do szermierki - Hanwe... Red Dragon Armoury Ochrania...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
1
Fot. Robert Kowalewski Fot. Robert Kowalewski

Łucznictwo - Być jak Robin Hood

Chcesz być jak Wilhelm Tell czy Robin Hood? W rozstrzygnięciu dylematu pomagają przepisy. Posiadanie bez zezwolenia kuszy jest nielegalne. Będę Robinem.

Tor łuczniczy kieleckiego klubu Stella. Jest dobrze - świeci słońce, wiatr nie szaleje. Za chwilę będę "szył" do charakterystycznych tarcz. Żółte w środku, dalej czerwone, niebieskie, czarne i białe. Każde pole podzielone jest na dwa kręgi, co daje w sumie 10 kręgów punktowanych od 10 do 1. Gdy stałem blisko, byłem przekonany, że trafienie w pobliże środka nie będzie stanowić problemu. Teraz, gdy stoję kilkadziesiąt metrów od nich, całą tę pewność szlag trafił.

Szkolę się pod okiem Bartka Mikosa, olimpijczyka z Sydney, i jego kolegi z drużyny Arkadiusza Ponikowskiego, który w Stelli jest trenerem. Gdy mówię im, że czegoś nie da się zrobić zgodnie z ich wskazówkami, do akcji wkracza Mateusz Bucki. Młody zawodnik szybko udowadnia mi, że jednak się da.
Na początek dostaję łuk, który przypomina mi te, którymi bawiłem się przed laty. To apacz. Ma konstrukcję odpowiednią do trenowania... dzieci. Strzelam z niewielkiej odległości - z 5, a później 10 metrów. Trafianie wydaje się łatwe, choć dopiero uczę się, jak prawidłowo przyjąć pozycję, jak napinać i zwalniać cięciwę, jak się z tym całym sprzętem poruszać.

"Z tym całym majdanem" ciśnie się na klawiaturę, ale to byłby błąd, bo majdan to środkowa część łuku, ta, na której trzymamy rękę. Z majdanu wychodzą ramiona, do których przymocowana jest cięciwa.

Po ćwiczeniach z apaczem dostaję poważniejszą broń. To halny, konstrukcja może i nie najnowsza, ale mnie bardzo przypadła do gustu. Siła potrzebna do naciągnięcia cięciwy jest w sam raz dla dorosłego mężczyzny, który dopiero zaczyna przygodę z łucznictwem. W sam raz, czyli jaka? Taka, że można trzymać naciągnięty łuk i mierzyć do celu, nie tracąc czucia w ramionach.

Ten łuk uczy mnie również, jak ważne jest dobre ustawienie przedramienia. Siniak, który zrobiła mi na nim zwolniona cięciwa, przypominał mi o tym przez następny tydzień. Oczywiście są odpowiednie ochraniacze, ale moi nauczyciele chcieli, żebym zanim zasłużę na odpowiednią osłonę, poczuł, jak bardzo bolesne może być uderzenie. Zapominałem dodać, że wraz z większym łukiem zwiększyliśmy też odległość od tarczy. Teraz to już 30 metrów i trafienie zaczyna przypominać loterię.

Po kolejnych kilkudziesięciu strzałach dostaję do ręki profesjonalny łuk klasyczny. Wygląd robi wrażenie i mówiąc uczciwie, warto wcześniej poćwiczyć nieco więcej niż ja. Łuk waży około 4 kg, jest bardzo precyzyjnie wykonany i dopasowany do konkretnego zawodnika. Celownik, po odpowiednim ustawieniu, nie zawodzi. Zawodzą natomiast ręce. Samo naciągnięcie cięciwy nie jest problemem, ale utrzymanie naprężonej broni owszem.

Przyglądam się moim towarzyszom i dochodzę do wniosku, że ich ramiona muszą być chyba ze stali. Cierpliwe strzelam z 50. metra. Cel przypomina mi teraz znaczek pocztowy (no, może trochę przesadziłem) - naciągnięcie cięciwy, zwolnienie, kopnięcie w przedramię, charakterystyczny świst piór strzały i... za którąś próbą trafiam w tarczę. Nie, nie w środek, tylko w obrzeże, ale jestem tak dumny, jakbym został właśnie mistrzem olimpijskim.

A może łuk bloczkowy?

W najbliższych latach do świata sportu (również na igrzyska) ma trafić dobrze znany myśliwym i miłośnikom Rambo łuk bloczkowy. To zupełnie inna zabawa: celownik (optyczny lub nawet laserowy), bloczki, które ułatwiają utrzymanie naprężonego łuku. Już pierwsze próby, które przeprowadziłem, pokazują, że trafić do celu jest bez porównania łatwiej. Większość wypuszczonych przeze mnie strzał trafiała w tarczę, a do tego dość blisko środka.

Ceny

Łuk a'la Halny - 500 zł

Łuk wyczynowy - 15 tys. zł

Zestaw profesjonalnych ochraniaczy - 1000 zł

Komplet profesjonalnych strzał - 2 tys. zł

Strzała - 30-150 zł

Przydatne adresy:

Polski związek łuczniczy: Archery.pl

Specjalistyczny sklep:

Sklep-robinhooda.pl

Klub Sportowy Stella:

Ksstella.pl

Zdjęcie Łuk sportowy Eraser Zdjęcie Łuk sportowy Wizard Camo Zdjęcie Strzaly.pl Łuk Sportowy Samick Polaris / SF Optimo - Majdan
Łuk sportowy Eraser Łuk sportowy Wizard Camo Strzaly.pl Łuk Sportowy Sam...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
2
Fot. Robert Kowalewski Fot. Robert Kowalewski

Strzelectwo - Ja, pogromca krążków

We florecie zabrakło mi szybkości. W łucznictwie precyzji. Postanowiłem spróbować strzelectwa. W końcu śrut ma większe pole rażenia niż strzała, a James Bond w "Thunderballu" trafiał do rzutków, jakby to wcale nie było trudne.

Na strzelnicy Legii w Rembertowie trafiłem pod opiekę Alberta Horna (strzelectwu sportowemu poświęcił życie) i Iriny Yuhatow (trenerka z Ukrainy, która od 10 lat strzela w Polsce).

Na początku musiałem poznać przeciwników, którzy ukryli się w bunkrze poniżej stanowisk strzeleckich. Sceneria jak w wojennych filmach. Wrażenie potęgują odgłosy dobiegające z pobliskiej strzelnicy wojskowej, z której co rusz słychać wystrzały z broni zdecydowanie większego kalibru. Wracajmy jednak do przeciwników, czyli ceramicznych rzutków zapakowanych do wyrzutni. To w te niepozorne krążki, do złudzenia przypominają małe frisbee, będę musiał za chwilę trafić. Spróbuję swoich sił w trapie i skeecie, dwóch konkurencjach olimpijskich. Irina najpierw tłumaczy mi, na czym polegają poszczególne dyscypliny (patrz ramka), a potem zabiera mnie do budynku, w którym trenuje się podążanie (sic!). W tym miejscu adepci strzelectwa spędzają wiele tygodni, wodząc muszką po wyobrażonym celu. Dopiero po takim treningu trener pozwala im oddać pierwsze strzały do rzutków.

Dla mnie Albert i Irina robią wyjątek i podążanie trenuję jedynie kilkadziesiąt minut, podczas których dowiaduję się, jak prawidłowo ułożyć ciało i poruszać bronią w rytm ruchu. Kurs bardzo przyspieszony.
Jeśli twoje doświadczenie z bronią palną jest zbliżone do mojego, to strzelanie kojarzysz tylko z filmów akcji.

A tam wiadomo - dobrzy zawsze trafiają, źli nigdy, a celowniki optyczne pozwalają zestrzelić puszkę z odległości 3 km.

No cóż, sportowe strzelectwo wygląda jednak trochę inaczej.

Broń to strzelba gładkolufowa "śrutówka", dubeltówka typu bok (dwie lufy ułożone jedna nad drugą), kaliber 12/70. Pierwsza wartość to waga naboju, druga określa jego długość. W strzelectwie wyczynowym, tak jak w każdym innym sporcie, broń jest precyzyjnie dobierana do parametrów konkretnego zawodnika. Dlatego początkujący (gdy po raz kolejny nie trafi do lecącego rzutka) może ponarzekać, że "ta broń mu nie leży". Pocieszające jest to, że "śrutówka" ma pole rażenia znacznie szersze niż broń kulowa. Nie musisz zatem trafić idealnie w punkt, wystarczy, że kawałki śrutu oderwą fragment ceramicznego celu.

Zaczynam od trapu. Stoję i celuję. Daję sygnał i rzutek wylatuje z wyrzutni. Udaje mi się trafić już po kilku strzałach. To dodaje mi animuszu, i zaczynam żartować, że oto w Rembertowie pojawił się potencjalny mistrz. Irina patrzy, ale nie komentuje. Zamiast tego odchodzimy dalej. Zostaje też włączony tryb losowego kierunku lotu rzutka.

I co? Moja celność drastycznie spada. Później Irina zabrania mi czekać z wycelowaną strzelbą. Dopiero gdy zobaczę cel, mogę ją przyłożyć do ramienia, wycelować i strzelić. Łatwo nie jest, ale raz na jakiś czas się udaje. To rewelacyjne uczucie, gdy rzutek zamienia się w obłoczek gliny. Dodatkowo odrzut i huk są mniej uciążliwe, niż się spodziewałem, zapał wzrasta.

Po oddaniu kilkudziesięciu strzałów moja skuteczność już nie wzrasta. Jeden na kilka strzałów trafia do celu, ramiona powoli zaczynają się trząść, a celowanie sprawia coraz więcej trudności. To nie jest duży, ale dość specyficzny wysiłek, i mięśnie muszą się do niego przyzwyczaić. Jeden trening to po prostu za mało.

Skeet działa inaczej. Co prawda również zmienia się stanowiska, ale wiesz dokładnie, skąd i dokąd będą leciały rzutki. Jeden wylatuje z niskiej, drugi z wysokiej wieży i lecą w przeciwnym kierunku. Zadanie polega na tym, żeby trafić w nie po kolei (wylatują w bardzo krótkich odstępach). Nie będę może pisał, ile czasu zajęło mi dojście do pierwszej udanej "serii" (o ile można tak nazwać dwa oddane po sobie strzały). Gdy tylko mi się to udało, zgodnie z Iriną uznaliśmy, że pora kończyć moje pierwsze spotkanie (coś mi mówi, że nie ostatnie) ze sportem strzeleckim.

Skeet i trap

W skeecie wyrzutnie umieszczone są w dwóch wieżach, a zawodnicy chodzą po łuku, oddając strzały z ośmiu stanowisk. Na wylot rzutka czeka się z opuszczoną bronią. Umiejętność jej szybkiego przyłożenia do ciała i wycelowania jest jednym z wyzwań tej konkurencji.

W trapie stanowisk strzeleckich jest pięć, a wyrzutni aż 15 (po trzy na stanowisko). Wszystkie są ruchome, w związku z czym zupełnie nie wiesz, w którą stronę poleci twój cel. W trapie czekasz już złożony do strzału.

Ceny:

Jedna wizyta na strzelnicy z całym sprzętem i instruktorem - około 95 zł

Strzelba (żeby posiadać własną, trzeba mieć pozwolenie na broń sportową lub myśliwską wydawane przez policję) - od 3000 zł

Naboje - od 1 zł/sztukę, kupowane po 25/50 sztuk

Przydatne adresy:

Polski Związek Strzelectwa Sportowego: Pzss.org.pl,

strona sekcji strzeleckiej Legii Warszawa: Strzelectwo-legia.pl

Zdjęcie Okulary ochronne PELTOR Maxim Ballistic bezbarwne Zdjęcie Okulary ochronne PELTOR Maxim Ballistic bursztynowe Zdjęcie Przygoda na strzelnicy sportowej - Warszawa
Okulary ochronne PELTOR Max... Okulary ochronne PELTOR Max... Przygoda na strzelnicy spor...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
3
Więcej na ten temat: sport