Superteoria superwszystkiego: Dziennikarstwo odbite nocą na powierzchni stawu

ZLLL
Studenci dziennikarstwa jedenastu publicznych uczelni z całej Polski przyznali niedawno nagrody - MediaTory. Gdyby serwis Z czuba.pl - nominowany w kategorii PromoTor - został laureatem i gdybym to ja miał odbierać w imieniu redakcji statuetkę, gdyby wreszcie odbierającym pozwalano na krótkie przemowy - być może zebrani w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego goście usłyszeliby coś takiego:

Dziennikarstwo

"Szanowni Studenci Dziennikarstwa Jedenastu Publicznych Uczelni z Całej Polski, w imieniu redakcji Z czuba.pl chciałem serdecznie podziękować za przyznanie nam nagrody w kategorii PromoTor. Jest mi niezwykle przyjemnie, choć, przyznaję, jestem też trochę zakłopotany. Nigdy bowiem nie uważałem swojej pracy w tym serwisie za dziennikarstwo.

Nominowani zostaliśmy między innymi za nasze relacje na żywo. Chciałbym Wam zdradzić pewien sekret, coś ze zczubowej kuchni, tajemnicę naszego warsztatu: robienie relacji na żywo polega przede wszystkim na oglądaniu meczu i opowiadaniu o nim dowcipów.. Zawsze bardzo cieszyło nas, że tysiące internautów chcą razem z nami oglądać mecze i opowiadać o nich dowcipy. Ale to nie jest dziennikarstwo.

W kategorii PromoTor oprócz nas nominowani byli między innymi Tomasz Machała, Piotr Pacewicz i Michał Karnowski. Ich można nazwać dziennikarzami. Ale my mamy z nimi bardzo mało wspólnego, choć z jednym z nich pracujemy w tej samej firmie. Nie pasujemy do tego grona i - jeśli mogę dodać - chyba nie powinniśmy dostać nawet nominacji za, jak można przeczytać w definicji kategorii, "pokazywanie nowej, internetowej twarzy dziennikarstwa".

Zatem ogromna moja prośba do Was, drodzy studenci dziennikarstwa: nie mylcie dziennikarstwa z rozrywką. Jeśli ktoś, kto pracuje w mediach, wprawia Was w dobry nastrój - to nie znaczy, że jest dziennikarzem. Nie jest dziennikarzem ten, kto opowiada dowcipy, podobnie jak nie jest nim ten, kto podpuszcza swoich rozmówców. Nie jest dziennikarzem ten, kto bawi, podobnie jak nie jest nim ten, kto szokuje. Nie jest nim ten, kto zaskakuje, podobnie jak nie jest nim ten, komu z łatwością przychodzą do głowy efektowne puenty. Nie jest nim ten, kto ładnie pisze, podobnie jak nie jest nim ten, kto ładnie wygląda. Wszystkie te cechy i umiejętności możecie znaleźć u wielu dziennikarzy, ale to nie one ich nimi czynią.

Wielu pracowników mediów - w gazetach, radiach, telewizjach i internecie - uważa się za dziennikarzy. Dostają nagrody dla dziennikarzy, biorą udział w balach dla dziennikarzy i nawet piszą książki o dziennikarstwie. Niektórzy z nich są dziennikarzami, ale z całą pewnością nie wszyscy. Osobiście podejrzewam, że mniejszość. Nie dajcie się zwieść okrągłym zdaniom, ładnym krawatom, efektownym porównaniom, lekkim piórom i dobrym dykcjom. Powtórzę jeszcze raz: nie mylcie dziennikarstwa z rozrywką".

Oto TOP 5 rzeczy mylonych z innymi rzeczami

Tekst: Bohdan Pękacki

1

5. Niebo i gwiazdy odbite nocą na powierzchni stawu.

Niebo i gwiazdy odbite nocą na powierzchni stawu. Saga o wiedźminie dość powszechnie uważana jest za najlepszy produkt polskiej fantastyki generalnie, a polskiej literatury fantasy w szczególności (uszczegółowienie jest potrzebne, by nie porównywać Sapkowskiego z Lemem i Dukajem). Książki te pośród licznych zalet i okazjonalnych wad, mają jedną charakterystyczną cechę: pełne są okrągłych, znakomicie napisanych i łatwo wpadających w ucho zdań, doskonale nadających się do przytaczania w różnych okolicznościach. Spośród wiedźmińskich cytatów trudno wybrać to "najsłynniejsze", ale gdyby plebiscyt ogłosić, to "Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu" miałoby spore szanse na podium. Wielkiego sensu to zdanie nie ma, nawet osadzone w kontekście, ale za to jak brzmi! Lepiej nawet niż "Wieczór" Leopolda Staffa - wiersz, porusza podobną kwestię, ale zamiast konfrontować to co prawdziwe na niebie z tym co odbite w wodzie, miksuje wszystko w jednym obiboku: Leżę na łodzi / W wieczornej ciszy. / Gwiazdy nade mną, / Gwiazdy pode mną / I gwiazdy we mnie.

2

4. Harry Whittington i przepiórka.

W lutym 2006 roku Dick Cheney, wiceprezydent w administracji George?a W. Busha, na polowaniu na jednym z teksańskich rancz strzelił do czegoś, o czym myślał, że jest przepiórką, a co okazało się być 78-letnim mężczyzną. Harry Whittington (ur. 1927), prawnik, to pierwszy człowiek od czasów Alexandra Hamiltona (1757-1804), postrzelony przez urzędującego wiceprezydenta USA. Cytując Jona Stewarta, amerykańskiego komika: "Różnica jest taka, że Alexander Hamilton został postrzelony w pojedynku, w którym przedmiotem sporu były honor, prawość i polityczna gra. Pan Whittington został pomylony z ptakiem". Zarówno wiceprezydent, jak i pan Whittington oświadczyli, że do wypadku doszło przypadkowo.

3

3. Kawa i to, co się wymiata z dna kontenerów, a potem sprzedaje w Polsce jako kawę.

Różnica między dobrą kawą, a złą kawą jest taka, że dobra kawa jest dobra, a zła kawa jest tak paskudna, że uczciwemu człowiekowi trudno byłoby ją sprzedawać bez wyrzutów sumienia. Niestety, osiemdziesiąt do dziewięćdziesięciu procent tego, co w naszym kraju nazywane jest kawą, to całkiem przyzwoicie reklamowany syf. Rady pragnących zachować anonimowość kawowych ekspertów na początek: nie poddawaj się w szukaniu tego, co naprawdę smaczne i spróbuj w sklepach rozejrzeć się za kawami, których reklam nie wiedziałeś. Poza tym niemal zawsze kawa, którą kupujesz w ziarnach, a potem mielisz w domu, jest lepsza od tej, której mielenia nie byłeś świadkiem.

4

2. Lewa strona i prawa strona.

Podobno nieumiejętność odróżniania lewej od prawej częściej przytrafia się kobietom. Nie wiem, ale przeprowadziłem badania na bardzo wąskiej grupie mężczyzn, z których 100 procent przyznało, że zdarza im się mieć tego typu kłopoty. Bardziej naukowe teorie mówią, że około 15-25 procentom populacji trzeba pokazać palcem, zamiast mówić "Na następnych światłach w prawo". Zresztą każdy może przeprowadzić takie badania we własnym zakresie - zbierz dużą grupę ludzi i poproś, żeby podnieśli prawe ręce w górę. Ile osób się zawahało? Mylenie prawej strony z lewą często występuje w parze z dysleksją, nie wymaga leczenia, nie ma związku z inteligencją. Wąska grupa mężczyzn, o której wspomniałem, poradziła sobie z problemem w ten sposób, że z wielkim wysiłkiem zapamiętała, po której stronie w samochodzie siedzi kierowca (zasadniczo po lewej). Problem polega na tym, że owa grupa teraz jeździ rowerem.

5

Bill Murray i Jim Bellushi.

Są identyczni. Moim zdaniem to jedna i ta sama osoba.

Tekst: Bohdan Pękacki

Zdjęcia: Shutterstock, images.icanhascheezburger.com, Wikipedia (montaż)

6