Bugatti i jego boskie automobile

Max Suski
Nazwa marki brzmi po włosku, w imieniu firmy wypowiadają się Niemcy, a jej siedziba jest we Francji. Cóż to naprawdę jest Bugatti? 9 października 2007 r. to był czarny dzień dla Bugatti. Tego dnia w Księdze rekordów Guinnessa oficjalnie zapisano, że najszybszym seryjnym autem na świecie jest SSC Ultimate Aero TT. Okazał się o pięć kilometrów na godzinę szybszy od słynnego Veyrona. Dziś Bugatti znów jest najszybsze.
fot. Gérard Delafond/wiki commons fot. Gérard Delafond/wiki commons

Szczęśliwa trzynastka

Dzieje marki prowadziły krętymi ścieżkami. Ojcem firmy był urodzony 15 września 1881 r. Ettore Bugatti, syn mediolańskiego producenta biżuterii i eleganckich mebli. Ettore nie przejął rodzinnego interesu, swoją przyszłość widział raczej w hałasie silników i zapachu spalin. Pierwsze trójkołowe pojazdy spalinowe budował jeszcze w XIX w., a pierwszy prawdziwy samochód pokazał w 1901 r. na wystawie w Mediolanie.

Ettore-Bugatti-1905

Ettore pasjonował się wyścigami, chciał budować auta szybsze od innych. W 1909 r. zdobył pieniądze na rozkręcenie biznesu i wyjechał do Niemiec. W alzackim Molsheim koło Strasburga kupił hale starej farbiarni i oddał się samochodowej pasji.

Już dwa lata później Bugatti w swoim aucie, nazwanym raczej mało poetycko Typ 13, zajął drugie miejsce w Grand Prix Francji. Samochód był mały i lekki. Choć napędzany małym, ledwie 30-konnym silnikiem, radził sobie lepiej od większych konkurentów. Ciekawe, że Bugatti już wtedy potrafił zmieścić w cylindrze aż cztery zawory, co w przeciętnym samochodzie stało się standardem dopiero pod koniec XX w.

T-13

Lokalizacja zakładów Bugattiego szybko okazała się dość nieszczęśliwa. Wybuch pierwszej wojny zmusił Ettore do ucieczki. Zdołał zabrać dwa auta, trzy inne podpalił i wyjechał do Mediolanu, gdzie znalazł pracę przy projektowaniu silników lotniczych dla armii Ententy.

Wojna przesunęła granice, Molsheim znalazło się w granicach Francji. Bugatti zaś wykorzystał pieniądze, które zarobił w czasie wojny, i na nowo uruchomił fabrykę.

1
fot. Liftarn/wiki commons fot. Liftarn/wiki commons

Czas zwycięstwa

Marka Bugatti szybko stała się synonimem sukcesu i jakości. Auta Ettore zaczęły wygrywać wyścig za wyścigiem. W Grand Prix Włoch w Brescii samochód z Ernestem Friedrichem za kierownicą przejechał 348-kilometrową trasę ze średnią prędkością 116 km/h, co w 1921 r. było niezwykłym osiągnięciem. Na cześć sukcesu modele Bugatti z 16-zaworowym silnikiem zaczęto oznaczać przydomkiem "Brescia". Inny model, Bugatti Typ 35, zebrał ponad tysiąc zwycięstw, w latach 1925-1929 rok w rok wygrywał prestiżowy wyścig Targa Florio.

T-35

Jednak wyścigi nie były granicą marzeń Bugattiego. Chciał zabłysnąć, budując prawdziwie luksusowy samochód, zdolny przyćmić ówczesne gwiazdy Rolls-Royce'a i Maybacha. Planował, że samochód idealny będzie jechać 150 km/h, zapewniając kierowcy idealną ciszę w kabinie. Auto, zaopatrzone w pięcioletnią gwarancję, przed wydaniem nabywcy miało być testowane na dystansie tysiąca kilometrów.

Bugatti: boskie automobile, logo z klasą, samochody, Bugatti Typ 40

Tak w 1926 r. narodził się Bugatti Typ 41 "Royale", większy niż jakikolwiek współczesny krążownik szos. Samochód ważył ponad trzy tony, miał sześć i pół metra długości. Jego monstrualny silnik o pojemności 12,7 l napędzał wielkie koła o średnicy 24 cali.

T-41

Niestety, Royale powstał w najgorszym możliwym momencie. W czasach kryzysu wspaniałe i bardzo drogie samochody nie były towarem pierwszej potrzeby. Między 1929 a 1933 r. powstało zaledwie sześć egzemplarzy Royale'a, a sprzedały się ledwie trzy. Mało brakowało, a Bugatti by zbankrutował. Szczęśliwie wielkie silniki Royale'a pasowały do lokomotyw. Zamówienie z kolei francuskich uratowało firmę, a Bugatti znalazł środki na wyprodukowanie jednego z najładniejszych samochodów wszechczasów - Typ 57. Nadwozie samochodu było dziełem syna Ettore - Jeana Bugattiego.

2
fot. Frila/wiki commons fot. Frila/wiki commons

Śmierć i Bugatti

Samochody były w podobnym stopniu przyczynkiem do chwały rodziny Bugattich, jak i tragicznym fatum. 11 sierpnia 1939 r., podczas prób na torze, w wypadku ginie 30-letni Jean Bugatti. Na dodatek zginął w tym samym samochodzie, w którym kilka tygodni wcześniej wygrał wyścig Le Mans.

To nie była pierwsza słynna śmierć związana z marką. 14 września 1927 r. w Nicei, szal Isadory Duncan wkręcił się prawdopodobnie właśnie w koła Bugatti, dusząc na śmierć słynną tancerkę. Piszę "prawdopodobnie", ponieważ zdaniem części znawców motoryzacji było to auto innej luksusowej marki, Amilcar, należące do przyjaciela Isadory.

T-57

Zaraz po śmierci Jeana znowu wybuchła wojna, a Molsheim zostało przyłączone do Rzeszy. Ettore planował przeniesienie fabryki do Paryża, ale poważnie się rozchorował. Zmarł 21 sierpnia 1947 r. w wieku 66 lat. Zakłady działały jeszcze na pół gwizdka, po czym w 1956 r. marka na cztery dekady praktycznie umarła.

Bugatti: boskie automobile, logo z klasą, samochody, Bugatti Typ 57

Umarła w sensie rynkowym, ale nie w sercach entuzjastów. Pod koniec lat 80. XX wieku grupa włoskich biznesmenów kupiła prawa do znaku Bugatti, pod którym w 1991 r., z okazji 110 rocznicy urodzin Ettore Bugattiego, pokazano model EB110.

Samochód był bardzo udany, ale jego produkcja okazała się bardzo droga. W 1995 r., po sprzedaniu 139 samochodów Bugatti znowu znalazł się w lodówce historii.

3
fot. M 93/wiki commons fot. M 93/wiki commons

Znowu Niemcy

Ale historia jak zwykle zatoczyła koło. W 1998 r. prawa do marki kupił koncern Volkswagena. Miłośnicy odetchnęli z ulgą - tym razem nie mogło zabraknąć pieniędzy. I rzeczywiście. W 2000 r. na najważniejszych salonach motoryzacyjnych w USA i Europie można było podziwiać niezwykłe cudo - prototyp EB 16/4 Veyron. Produkcję seryjną zapowiedziano na następny rok.

Zapowiedziano, ale w kółko przekładano. Winne temu były ambicje stworzenia następcy Royale'a. Tysiąc koni mechanicznych, szesnaście cylindrów, prędkość przekraczająca 400 km/h, cena powyżej miliona euro - to miał być samochód dla najbogatszych, grymaśnych koneserów, których stan konta pozwala gardzić wszelkimi kompromisami.

Ale rzecz nie była taka prosta. Volkswagen, spec od solidnych samochodów średniej klasy, w ośmiolitrowym Veyronie natrafiał na problemy techniczne rodem niemal z Formuły 1. Samochód, który osiąga pierwszą setkę w 2,5 s, drugą po 7,3 s, a po 16,8 s ma na liczniku "trzy paczki", to nie są żarty. Olej próbuje wydostać się z silnika każdą możliwą szczeliną, smar przy olbrzymiej prędkości obrotowej kół zaczyna ważyć swoje i rozsadza gumowe uszczelnienia. Maksymalna prędkość Veyrona to 407,5 km/h, inaczej 113 m/s. Jeszcze inaczej: litr benzyny na kilometr.

Złośliwi wróżyli Veyronowi klapę, szeptano, że auto nie trafi do sprzedaży. Ale Volkswagen nie poddał się. Veyron trafił na rynek, choć dopiero jesienią 2005 r.

Bugatti: boskie automobile, logo z klasą, samochody, Bugatti Veyron Super Sport

Popyt na Veyrona przekroczył oczekiwania producenta tak bardzo, że VW zdecydował o zwiększeniu rozmiaru rocznej produkcji z 50 najpierw do 70, a potem oszałamiających 85 egzemplarzy. Żeby jednak Veyrony się zanadto nie opatrzyły, zgodnie z pierwotnym planem powstało tylko 300 aut. Ostatni model sprzedano w 2011 r.

: boskie automobile, logo z klasą, samochody, Veyron Super Sport rekordzista prędkości - 431,07 km/h

W 2010 r. firma przedstawiła prototyp nowego Veyrona Super Sport. Już 4-go lipca tego roku pobił on rekord prędkości (odnotowany w księdze Guinnessa) rozpędzając się do 431,07 km/h. Model ten nadal utrzymuje tytuł najszybszego samochodu osobowego produkowanego seryjnie. Do sprzedaży Veyron Super Sport trafił w tym samym 2010 r. Pierwsze pięć samochodów ze specjalnej edycji zostało skonfigurowane dokładnie tak, jak rekordowy egzemplarz Veyrona. W pozostałych autach maksymalna prędkość została elektronicznie ograniczona do 415 km/h.

BUGATTIBugatti: boskie automobile, logo z klasą, samochody, Bugatti Veyron Grand Sport

Komercyjny sukces zaowocował wprowadzeniem kolejnych odmian i edycji Verona w tym Grand Sport z otwartym nadwoziem. żeby jednak auto nie traciło na ekskluzywności jego produkcja została ograniczona do 150 sztuk (Super Sport i Grand Sport).

Cena? Różnie - osiągnęła nawet 2,6 mln dolarów. Tak, Bugatti to również najdroższy produkowany seryjnie samochód świata (tego rekordu nie odnotowano w księdze Guinnessa). Nie bez kozery większość veyronów zarejestrowano w Dubaju. Ale w parę lat temu nawet w Polsce ktoś jeden kupił. Na liście potwierdzonych właścicieli tych cacek figurują Ralph Lauren, Tom Cruise i David Beckham.

Bugatti: boskie automobile, logo z klasą, samochody, Bugatti Typ 41 "Royale"

Gdzie znaleźć Bugatti?

Największą kolekcję aut Bugatti można obejrzeć w Cité d'Automobile w Miluzie. W muzeum znajduje się słynna kolekcja braci Schlumpf, licząca ponad 400 aut, z czego aż 150 to właśnie Bugatti (w tym dwa oryginalne "Royale"). Bracia Schlumpf, właściciele firmy tekstylnej, zbierali i restaurowali niezwykłe samochody od lat 50. ubiegłego wieku. Pod koniec lat 70. zakłady upadły, a kolekcję, uznaną za część dziedzictwa narodowego, w 1981 r. odkupiło państwowe stowarzyszenie muzeów. Rok później kolekcję udostępniono zwiedzającym.

4
Więcej na ten temat: samochody