Mój pierwszy raz: japońska szermierka

Alex Kłoś
Powiadają, że Japonia powstała z miecza. Bogowie zanurzyli jego koralowe ostrze w wodzie, a gdy wyciągnęli, do oceanu spadły cztery równe krople, z których powstały japońskie wyspy.
fot. Albert Zawada fot. Albert Zawada

Stara szkoła samurajów

Od tej legendy zaczyna się amerykańska superprodukcja "Ostatni samuraj" z Tomem Cruisem w roli głównej. - Warto ten film obejrzeć ze względu na drugi plan. Doskonale została odtworzona komputerowo architektura miasta i koloryt życia ulicy XIX-wiecznej  Japonii. Fabuła zawiera odniesienia historyczne. Cesarz Meiji, pragnąc zmodernizować na zachodnią modłę Japonię, zakazał np. noszenia mieczy - tłumaczy Jerzy Pomianowski, mistrz sztuki władania japońskim mieczem znanym na całym świecie jako katana, w samej Japonii nazywanym nihonto.

Od wprowadzenia cesarskiego zakazu fechtunek praktykowano m.in. w japońskim wojsku, a na bazie tych ćwiczeń powstały współczesne battodo i kendo. W czasie II wojny światowej katana dała się bardzo we znaki aliantom, których raziły miecze noszone przez oficerów. Potem japońską szermierką za sprawą m.in. filmów Akiry Kurosawy zafascynował się świat Zachodu.

Jerzy Pomianowski swoją przygodę z japońskimi sztukami walki zaczął prawie 30 lat temu od karate, judo i aikido. W aikido, sztuce uniku, jest posiadaczem piątego dana. Od dziesięciu lat koncentruje się głównie na tradycyjnym mieczu japońskim. Praca zawodowa w służbie dyplomatycznej zawiodła go do Kraju Kwitnącej Wiśni. W latach 1997-2002 był w Japonii ambasadorem RP. Po powrocie założył wraz z przyjaciółmi pierwszy w Polsce klub Budojo, w którym można uczyć się sztuki iaijutsu i kenjutsu.

Ta pierwsza to sztuka władania mieczem przejawiająca się w przewidywaniu zachowania przeciwnika, błyskawicznym dobywaniu miecza z pochwy i oczywiście zadawaniu śmiertelnych cięć. Uprawia się ją tępym mieczem zwanym iaito. Kenjutsu to fechtunek drewnianą bądź bambusową atrapą miecza - trening w parach i nauka układów kroków i cięć, czyli tzw. kata.

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, W dojofot. Albert Zawada

Do mieszczącego się w Warszawie na Ursynowie Budojo wchodzi się boso. Wyłożona matą do ćwiczeń aikido i kenjutsu sala ma stylowy japoński wystrój. W centrum znajduje się drewniana replika torii - japońskiej bramy shintoistycznej oraz piękne ręcznie wykonane kaligrafie. Zastajemy mistrza w trakcie treningu koryu kenjutsu.

To pierwsze słowo oznacza starą szkołę. - Tajniki systemu walki samurajów były w Japonii zawsze pilnie strzeżone i nawet dzisiaj są niechętnie udostępniane obcym. Samuraje to arystokracja, ich tradycję kultywują rodziny o bardzo konserwatywnych poglądach, po wojnie te środowiska ze zrozumiałych względów nie były pokazywane i nie dążyły do kontaktów ze światem Zachodu - tłumaczy Pomianowski.

Wrażliwi na kwestię hierarchiczności Japończycy pod wrażeniem szarży i umiejętności przybysza z Polski dopuścili go do tajników swojej starej sztuki wojennej. Poznał oryginalne techniki szkoły Kashima iaido, kenjutsu i starej samurajskiej walki wręcz - jujitsu. Te trzy elementy były podstawą dawnego systemu walki samurajów zwanego bujutsu.

1
fot. Albert Zawada fot. Albert Zawada

Debiut gajdzina

W dojo, sali treningowej, jest przeszło dwudziestu mężczyzn. Wszyscy ubrani są jednakowo: w obszerne spodnie hakama i bluzy zwane keikogi lub po prostu gi. Trenują bambusowymi mieczami owiniętymi w skórę - fukuro shinai (jap. zapakowany bambus).

- Upowszechnił się na przełomie XVI i XVII w. Przedtem przy treningach używano drewnianych mieczy - bokkenów. Były wykorzystywane do treningu kata i do bezkrwawych pojedynków. Miecz bambusowy zapewnił znacznie większe bezpieczeństwo - tłumaczy Pomianowski.

Adepci kenjutsu pracują nad kombinacjami. Jedna ze stron zadaje cięcie, druga paruje, wtedy pierwszy z ćwiczących ponawia cięcie. Potem praktykują to, co zdaniem mistrza jest najbardziej fascynujące. Rywale stoją w miejscu. Atakujący koncentruje się, starając się uśpić czujność rywala, po czym nieoczekiwanie rusza do przodu z krzykiem i cięciem. Jego partner może odpowiedzieć unikiem i kontratakiem na głowę. Jeśli oczywiście zdąży.

- Nasza koncentracja wzmaga się i opada jak sinusoida. Trzeba odnaleźć furtkę. A kluczem jest umiejętność wyczuwania pracy oddechu partnera. I zarazem ukrywania swojej intencji. Nie można patrzeć w oczy, bo one mogą zwieść. Obserwuje się drżenie twarzy, pulsowanie oddechu, obniżanie lub podwyższanie pozycji. Nie jesteśmy w stanie ukryć do końca swoich słabości, a przeciwnik będzie oczywiście starał się nas wywieść w pole - wyjaśnia Pomianowski.

Bambusowymi mieczami przeprowadza się sparingi. Co ciekawe, bez ochraniaczy. Pierwszym poziomem wtajemniczenia jest walka z cięciami zadawanymi tylko w okolice nadgarstków.

Przy drugim atakuje się także głowę. Walka toczy się również przy pomocy technik jujitsu: przechwytów, obaleń, dźwigni, duszeń i uderzeń.

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, W dojofot. Albert Zawada

Mistrz proponuje mi, żebym przekonał się na własnej skórze, jak to jest. Sam nie wiem, czy to ma sens, jestem przecież kompletnym gajdzinem, jak Japończycy nazywają ludzi spoza Azji. Zakładam gi z autografem Stevena Seagala. Gwiazdor kina akcji poprowadził w niej kiedyś na prośbę pana Jerzego jedyny trening aikido w Polsce. Biorę do ręki fukuro shinai i niepewnie zaczynam sparing z jednym z trenujących. Dostaję ostro po nadgarstkach i staram się oddawać. W pewnej chwili przechodzimy do klinczu. Miecze lądują na ziemi i zaczynamy walkę na chwyty. Udaje mi się ujść cało.

2
fot. Albert Zawada fot. Albert Zawada

Powoli umieramy

W dojo zostaje tylko kilku facetów. Zaczyna się trening iaido, a miejsce bambusowych mieczy zajmują prawdziwe katany. No może prawie prawdziwe, bo miecze do trenowania iaido są tępe i nazywają się iaito.

Mistrz i jego uczniowie wykonują kombinacje ruchów. Jedna ze stron naciera, podczas gdy katana drugiej spoczywa nadal w pochwie. W mgnieniu oka ostrze przecina powietrze, oczywiście w bezpiecznej odległości. Innym razem mistrz zachodzi za plecy ucznia, sprowadza go do parteru i przykłada nagą stal do szyi. Choć iaito jest tępy, wygląda to bardzo groźnie.

Na temat tego, jak ostre potrafi być ostrze katany, krążą legendy. Prosimy o pokaz. Jerzy Pomianowski w jednej dłoni trzyma luźno zwisająca kartkę papieru, w drugiej tym razem prawdziwą katanę. Ostrze wchodzi w papier jak w masło i kroi go nieomal w dowolnym kierunku.

Raz na pół roku ćwiczący u niego iaido przechodzą test tameshigiri. Polega on na przecinaniu zrolowanej japońskiej maty tatami omote. Kiedy zrolowana, mocno związana i nasączona wodą mata pęcznieje, jej konsystencja przypomina ponoć ludzkie ciało.

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, W dojofot. Albert Zawada

- Nie chodzi o to, czy się uda, tylko jak się uda. Przy odpowiednio wykonanym cięciu dolna część luźno stojącego snopka opada do przodu, a górna na bok. Najtrudniejsze jest połączenie siły zamachu z ruchem cięcia, bo jest na to tylko ułamkowa część sekundy - mówi Pomianowski. Przypomina mi się fragment dialogu z "Ostatniego samuraja": "Jak kwiaty powoli wszyscy umieramy. Poznając życie z każdym oddechem. Z każdą czarką herbaty, z każdym życiem, które odbieramy". To cytat z bushido, honorowego kodeksu samurajów.

3
fot. Albert Zawada fot. Albert Zawada

Droga miecza

Pozostaje mi jeszcze zmierzyć się z drugą słynną japońską szermierką. Kendo oznacza drogę miecza. Do Polski ten sport sprowadził w latach 70. Takao Mizushima. Młody stypendysta przyjechał studiować polską gospodarkę i historię. Z domu zabrał ze sobą dwie kompletne zbroje i kilka bambusowych mieczy. Bardzo szybko okazało się, że jego nauki trafiły na bardzo podatny grunt. Pierwsza sekcja kendo powstała w Łodzi w 1973 roku. Rok potem druga w Warszawie.

Kieruję się na trening Warszawskiego Stowarzyszenia Kendo. Już z daleka słychać okrzyki ćwiczących. Mam wrażenie, jakbym zbliżał się do pola bitwy. Na sali kilkanaście osób macha energicznie shinai. Nie ma zmiłuj. Kobiety i mężczyźni ćwiczą razem. Na boso, buty zostały przed drzwiami do sali. Okładają się z hukiem po opancerzonych hełmami głowach. To bez wątpienia najgłośniejszy sport walki. Każdemu atakowi towarzyszy gromki okrzyk mający wyrazić energię wewnętrzną wojownika. Każdemu cięciu towarzyszy mocne tupnięcie prawą nogą. Po zadanym cięciu szermierz wykonuje jeszcze kilka kroków tanecznego truchtu.

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, KendoWszystko tu jest dokładnie określone, np. kroków są cztery rodzaje.

- Istotą kendo jest jedność miecza, umysłu i ciała. Nie ma widocznych oznaczeń stopni. Wszyscy wojownicy są sobie równi. Na treningu ćwiczymy tak, że każdy ma szansę poćwiczyć z każdym - tłumaczy Jurek Rekucki ze stowarzyszenia, trenujący od 29 lat posiadacz trzeciego dana.

Trening prowadzi Adam Ziółkowski mający stopień czwartego dana. Pokazuje podstawową kombinację: jeden z ćwiczących wykonuje cięcie w głowę, drugi robi zejście z linii ciosu i odpowiada cięciem w głowę przeciwnika. Uczniowie wprowadzają jego nauki w życie. Salę wypełnia okrzyk: "Men!". To słowo oznacza jednocześnie głowę, hełm i cięcie w głowę.

Przy ataku w rękę krzyczy się: "Kote!", co oznacza rękę, przy ataku na korpus - "Do!", bo tak nazywa się ochraniacz.

- W kendo nie uczy się zasłon, parowania. Ruch przeciwnika wykorzystuje się do szybkiego przeprowadzenia ataku. Robimy unik i zadajemy cięcie z boku. Uczymy się zbijania i jednocześnie kontrataku. Nie ma oddzielnych obron. Jeżeli zawodnicy się zasłaniają, to robią to intuicyjnie - tłumaczy instruktor Rekucki.

Trening zaczyna się i kończy krótką medytacją. Wszyscy siadają w rządku zgodnie ze stopniami. Obowiązuje ścisła hierarchia. Ta chwila skupienia oddziela świat zewnętrzny od sali treningowej traktowanej nieomal jak świątynia. Przy wchodzeniu i wychodzeniu wszyscy składają ukłon. Podobnie przed każdym ćwiczeniem oddaje się tak szacunek partnerowi, koncentrując się jednocześnie na jego osobie. Ukłon nie może być zbyt niski. Jeżeli spuścimy przeciwnika z oczu, możemy przypłacić to życiem.

- Na zawodach punktowane są nie tylko trafienia, ale także styl, w jakim został przeprowadzony atak. Jeżeli zawodnik nie wykaże swoją postawą chęci do dalszej walki, to jego uprzednie, nawet zadane prawidłowo, cięcie nie zostanie uznane - opowiada Rekucki.

Przy pomocy obu panów ubieram się w hakamę, keikogi i zbroję. Do ręki biorę miecz. Staję naprzeciw Ziółkowskiego. Koniec miecza, który trzymam w ręku, powinien unosić się na wysokości gardła przeciwnika. Mam stać wyprostowany, ze stopami ustawionymi równolegle. - Jesteśmy czujni, ale otwarci, proszę się nie czaić i nie pochylać, bo oberwie pan za chwilę w głowę - tłumaczy pan Jurek.

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, Kendofot. Albert Zawada

Po kilku kontrolnych, całkiem znośnych razach w głowę proszę o pokaz realnego ataku. Mistrz kendo błyskawicznie wykonuje krok z obowiązkowym przytupem, uderza mocno mieczem w moją głowę, potem w rękę, a w końcu w korpus. Od razu odchodzi mi ochota do dalszej zabawy. Wrażenia są szokujące. Wyobrażam sobie prawdziwy miecz przechodzący przez moje ciało jak przez kostkę masła. Dziękuję, nie skorzystam.

4
fot. Albert Zawada fot. Albert Zawada

Kendo

W Japonii uczniowie szkół podstawowych przez rok obowiązkowo trenują jedną z narodowych sztuk lub sportów walki. Do wyboru są karate, judo, aikido i kendo. To ostatnie cieszy się zdecydowanie największą popularnością. Japońska szermierka to zarówno sztuka, jak i sport walki. W walce pole trafień jest bardzo ograniczone, można zadawać cięcia w głowę, ręce i korpus oraz jedno pchnięcie w gardło.

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, Kendofot. Albert Zawada

Punktem wyjścia powstałej pod koniec XVIII w. dyscypliny były walki bambusowym mieczem fukuro shinai. Miecz do kendo (choć też nazywa się shinai) jest całkiem inny. Tworzą go cztery bamusowe listwy połączone ze sobą kawałkami skóry i żyłką oraz zabezpieczająca rękę mała garda zwana tsuba. Do tego ochraniacze wzorowane na zbroi samurajskiej, czyli tzw. kendogu. Masywny hełm nazywa się men, ochraniacz na korpus to do, charakterystyczny fartuszek z nazwiskiem i klubowymi barwami to tare. Są jeszcze solidne rękawice oraz spodnie hakama i bluza keikogi. Cały średniej klasy sprzęt kosztuje ok. 2-2,5 tys. zł.

5
fot. Marcin Kablan fot. Marcin Kablan

Katana

Miecz japoński łączy w sobie cechy miecza i szabli. Jest zwrotny i lekki, a jednocześnie ostrzejszy niż brzytwa. Ma mniej więcej tysiąc lat. W postaci, którą znamy z samurajskich filmów, występuje od końca XVII w. Kształtem klingi i sposobem rażenia miecz przypomina polską szablę, jednak można nim władać jedną lub dwiema rękami. Samuraj nosił zwykle dwa miecze. Dłuższy, podstawowy to katana, nieco krótszy - wakizashi. Noszone były ostrzami do góry, zatknięte poziomo za pas kimona.

Na polu bitwy używano dłuższego od katany tachi, zwisającego przy lewym boku ostrzem w dół.

Za pas zatknięty był sztylet - tanto. Katana składa się z jednosiecznej zakrzywionej głowni, nierzadko misternie rzeźbionej gardy zwanej tsuba oraz pokrytej skórą rekina rękojeści owiniętej sznurem według jednego z kilku ustalonych wzorów, co ułatwia pewny chwyt.

Za właściwy miecz, duszę samuraja, uznaje się klingę. Genialny wytwór sztuki kowalskiej. Po skomplikowanej obróbce tworzyło ją nawet milion warstw na przemian miękkiej i twardej stali. Za najtańszą katanę trzeba zapłacić kilka, a za najdroższą kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zdarza się jednak, że samo ostrze może kosztować milion dolarów. W Japonii nadal działają płatnerze wytwarzający miecze według oryginalnej technologii. Takie rękodzieło jest obwarowane narzuconym przez rząd limitem rocznym.

Technika walki mieczem japońskim jest ukoronowaniem pola walki. Znamy przekaz tylko tych, którzy przeżyli. Swoją wiedzę skodyfikowali, zapisali i przekazali w formie metody treningowej. Najsłynniejszym szermierzem japońskim był żyjący w XVI w. Musashi Miyamoto. Pierwszy pojedynek wygrał, mając 13 lat. Stoczył 60 udokumentowanych pojedynków, ponosząc tylko jedną porażkę.

Wielu jego przeciwników zginęło od ciosów nie katany, tylko drewnianego bokkena.

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, Katana

 

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, Katanafot. Marcin Kablan

tsuka to rękojeść miecza (na ogół z drewna magnolii) owinięta plecionką z jedwabnej nici

menuki
menuki to metalowy, pięknie zdobiony amulet schowany pod plecionką rękojeści
tsuba
tsuba, czyli garda miecza, ma od XVII w. nie tylko wartość użytkową, ale jest najczęściej bogato zdobiona. Jej wyrobem zajmują się wyspecjalizowani rzemieślnicy, często tradycja przechodzi z ojca na syna. Służy do ochrony dłoni przed ześlizgującym się ostrzem przeciwnika, pomaga też wyważyć broń i kontrolować miecz (jeden z palców najczęściej dotyka tsuby)
seppa

seppa, czyli metalowe podkładki utrzymujące tsubę. Wykonane ze złota, miedzi, mosiądzu lub aluminium

habaki
habaki to obręcz umieszczona na początku głowni. Łączy ostrze z rękojeścią i tsubą oraz zabezpiecza katanę przed wysunięciemsię z pochwy

 

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, Katanafot. Marcin Kablan

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, Katana

mei, podpis płatnerza, jest umieszczony na nakago, czyli części głowni ukrytej pod rękojeścią

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, Katana

kissaki - śmiercionośna końcówka głowni

6
fot. Albert Zawada fot. Albert Zawada

Słowniczek

battodo (battojutsu) i iaido (iaijutsu) - sztuki władania mieczem polegające na szybkim wyjęciu go z pochwy, zadaniu ciosu i równie szybkim schowaniu. Różnica polega na tym, że battodo odnosi się głównie do samoobrony, natomiast iaido jest sztuką ofensywną

bokken - drewniany miecz używany do ćwiczeń, na ogół rozmiarami i kształtem przypominający katanę lub inne miecze

hakama - obszerne spodnie używane w sztukach walki

kata - kombinacja ruchów stanowiąca istotę zarówno teatru kabuki, sztuki parzenia herbaty, jak i sztuk walki

keikogi - strój treningowy

kendo - sztuka walki mieczem

shinai - bambusowy miecz używany w kendo

shinto - rdzenna religia japońska, praktykowana przed przyjściem buddyzmu z Chin

tameshigiri - test jakości i ostrości miecza, polegający na przecięciu zrolowanej maty (niegdyś używano do tego skazańców i zwłok)

 

 

Mój pierwszy raz: japońska szermierka, broń, mój pierwszy raz, KendoSzkoły

IAIJUTSU/KENJUTSU

Cała Polska

Kluby Polskiej Federacji Aikido

Warszawa

budojo

aikido

Lublin

instytut budokan

KENDO

Cała Polska

Kluby zrzeszone w Polskim Związku Kendo

Warszawa

kendo

Opole

iaido

 

Artykuł opublikowany na łamach logo w 2007 r. i zaktualizowany w 2013 r.

7