Volvo V40 Cross Country: marzenie tatusia

Piotr Hykawy-Zabłocki
Kojarzone głównie z bezpieczeństwem Volvo pokazało auto, którym chciałoby się pojechać ryzykowniej. V40 Cross Country to zaskakujący samochód, w którym łatwo się zakochać, nawet wbrew głosowi rozsądku.
fot. Volvo fot. Volvo

Uterenowiony hatchback

Jest taki moment w życiu faceta, kiedy musi zrezygnować ze swojego kawalerskiego sportowego kabrioletu (lub - jak w przypadku autora - z Cinquecento Sporting z pełnym dachem) i przesiąść się do rodzinnego kombi. Wiadomo, bezpieczeństwo, miejsce na wózek i fotelik dla dziecka... Ale w drodze do przedszkola mężczyzna tęsknie rozgląda się za autem, które jest jednak szybsze od żółwia i do którego chciałby zaprosić atrakcyjną koleżankę z marketingu...

Szansa na przekonanie żony, że małe bmw czy alfa romeo to rodzinny samochód, jest równa zero. Ale volvo? Volvo to przecież synonim bezpieczeństwa i auta familijnego. I tu pojawia się V40 Cross Country. Niby hatchback z mnóstwem systemów bezpieczeństwa, ale pod maską może mieć ponad 250 koni. Zadziorna sylwetka, podniesiona o 4 cm, ale w środku wygodna elegancja ze sportowym zacięciem.

samochody, Volvo V40 Cross Country: marzenie tatusia, Volvo V40 Cross Countryfot. Volvo

Tak ten crossover nazywa marketing Volvo. Stąd miejsce testów - okolice Krynicy-Zdroju, gdzie wyciągi narciarskie i małe górskie wioski połączone są serpentynami, wijącymi się urokliwie pomiędzy zaśnieżonymi stokami Beskidu Sądeckiego. Siadam za kółkiem, pod maską czeka na mnie silnik o mocy 254 KM i z momentem obrotowym 400 Nm osiąganym przy 1800 obr./min. Po uruchomieniu dźwięk aż kusi do szybszej jazdy, ale wokół Krynicy istnienia asfaltu można się tylko domyślać, drogi pokryte są śniegiem.

Pierwszy plus - auto prowadzi się przyjemnie zarówno przy setce na liczniku (więcej nie próbowałem), jak przy leniwej czterdziestce. Drugi - samochód pewnie trzyma się drogi, płynnie wchodzi w zakręty. Szczerze mówiąc, robi to tak płynnie, że na początku w ogóle tego nie doceniłem. Dopiero po powrocie do Warszawy, gdy swoim autem prawie zrobiłem kółeczko na oblodzonej alejce, uświadomiłem sobie, jak dobrze działały wszystkie systemy wspomagające jazdę w cross country.

samochody, Volvo V40 Cross Country: marzenie tatusia, Volvo V40 Cross Countryfot. Volvo

Auto naszpikowane jest elektroniką: aktywny tempomat, system rozpoznawania pieszych, system zapobiegający kolizjom. Sprawdziłem, działają. Kilka kółek po Krynicy wykonałem, nie dotykając ani hamulca, ani pedału gazu. Gdy wyjechałem na drogę do Nowego Sącza wreszcie zobaczyłem asfalt. Mogłem sprawdzić, ile wart jest silnik.. Było nieźle, choć szczerze mówiąc ta sama jednostka napędowa w usportowionym V40 R-Design sprawowała się lepiej. R-Design reagował na każdy ruch pedału gazu, cross country potrzebował chwili (pewnie były to ułamki sekund, ale wyczuwalne), żeby pokazać, ile mocy drzemie pod maską. Ku mojemu zaskoczeniu lepiej i dynamiczniej jeździło mi się po górskich serpentynach w cross country z silnikiem D4 (diesel, 177 KM).

1
fot. Volvo fot. Volvo

Szwecja-elegancja

W środku Cross Country to pierwsza liga. Przełączniki są intuicyjnie rozmieszczone, wszystko jest pod ręką. Rzadko mi się przydarza uczucie, że samochód jest "mój" już przy pierwszej jeździe, ale w tym aucie tak właśnie było. Wielkim plusem jest bagażnik. Mimo że Cross Country to hatchback, do środka ze spokojem można włożyć dwie duże walizki, a na nie mniejsze pakunki. Wózek też się zmieści.

Minusem była dla mnie dość niska pozycja kierowcy. Przy wsiadaniu na dużym, prawie pustym parkingu musiałem się mocno zgiąć, by nie zawadzić o nic głową. W zatłoczonym mieście, gdybym mógł tylko lekko uchylić drzwi, czekałaby mnie spora gimnastyka. W zamian za to miejsca z przodu są bardzo komfortowe. Z tyłu natomiast sięgałem głową sufitu (mam 182 cm wzrostu), więc mógłbym ewentualnie przejechać się jako pasażer po mieście, ale na dłuższej trasie umarłbym z niewygody. V40 Cross Country to samochód dla pary z małym dzieckiem (lub bez), rodzice nastolatków raczej będą go omijać szerokim łukiem.

samochody, Volvo V40 Cross Country: marzenie tatusia, Volvo V40 Cross Countryfot. Volvo

Projektanci Volvo postarali się, by Cross Country przyciągał uwagę. Jest lekko podniesiony w stosunku do zwykłego V40, uwagę przyciągała srebrna osłona podwozia i pionowe światła do jazdy dziennej. W aucie, którym jeździłem, świetnie wyglądała skórzana tapicerka. Są miłe gadżety - np. designerski elektroniczny wyświetlacz, którego ustawienie można wybrać.

2
fot. Volvo fot. Volvo

Lans, czy nie lans

Z jednej strony to auto dla rodziny z małym dzieckiem, z drugiej daje dużo przyjemności z jazdy. Auto jest efektowne, ale nie efekciarskie. Z mojego punktu widzenia (żona + 4-letnia córka) auto jest jednak za małe na samochód rodzinny, a za drogie (ceny wersji podstawowej ze 115-konnym silnikiem D2 zaczynają się od 98 tys. złotych, najlepiej wyposażona wersja z 254-konnym silnikiem T5 - prawie 150 tys. zł) na drugi samochód w rodzinie.

Ale kiedy będę odwoził córkę do przedszkola i wyprzedzi mnie cross country, to obejrzę się z zazdrością.

samochody, Volvo V40 Cross Country: marzenie tatusia, Volvo V40 Cross Countryfot. Volvo

Czy wiesz, że

znaczek volvo to symbol żelaza przekreślony ukośną kreską. W pierwszych modelach volvo ta ukośna kreska służyła po prostu do trzymania znaku volvo na grillu, by nie odpadał. Dopiero później stała się elementem logo.

3
Więcej na ten temat: samochody