Powrót Króla: testujemy Peugeota 208 GTI

Cezary Jęksa
29 lat zajęło Peugeotowi zbudowanie godnego następcy modelu 205 GTI. Po kilku godzinach spędzonych za kierownicą sportowej ?dwieście ósemki? jestem przekonany, że warto było czekać.
Peugeot 205 GTI z 1984 r. Peugeot 205 GTI z 1984 r.

GTI wszech czasów

Sam miałem Peugeota 205 GTI. W latach osiemdziesiątych wisiał na honorowym miejscu na ścianie mojego pokoju, pomiędzy siatkarzami Huberta Wagnera i piłkarzami Kazimierza Górskiego. Był biały, miał czarny szyberdach z owiewką i wielgachne srebrne felgi. Plakat z peugeotem 205 GTI, pogromcą golfów GTI, opli astra GSI i audi quatro.

Był jak przybysz z dalekiego, egzotycznego kraju, w którym zwycięscy kierowcy rajdowi z bokobrodami całowali hostessy wyglądające jak piosenkarki Abby i oblewali wszystkich szampanem z ogromnych butli. Nie dziwcie się więc, że kiedy do redakcji "Logo" przyszło zaproszenie na pierwszą jazdę peugotem 208 GTI do Prowansji, gdzie mieliśmy śmigać po drogach, na których rozgrywano Rajd Monte Carlo, wyprosiłem u naczelnego wysłanie tam właśnie mnie. Na drogę wziąłem trochę literatury o Peugeocie 205 GTI, by zrozumieć, z jakim wyzwaniem musieli się zmierzyć konstruktorzy "dwieście ósemki".

Według wielu ekspertów motoryzacyjnych Peugeot 205 był najlepszym GTI w historii. Do jego sukcesu przyczyniły się na pewno sportowe wyczyny. W latach osiemdziesiątych tacy kierowcy, jak Juha Kankkunen czy Ari Vatanen, prowadząc 205 Turbo 16 z centralnie umieszczonym silnikiem o monstrualnej mocy 430-450 koni, regularnie łoili skórę konkurentom na trasach rajdów.

Wersja cywilna też była niezła. Na krętej, górskiej drodze ważące tylko 900 kg auto ze 130 KM pod maską i z dobrym kierowcą za kółkiem dawało radę Porsche 911. Produkcję zakończono w 1994 r., ale legenda żyje do dziś. Używana "dwieście piątka" GTI w dobrym stanie jest prawie nie do znalezienie, bo auta nie słynęły z trwałości, a nikt nie kupował ich po to, by wolniutko jeździć po zakupy. Tym bardziej intrygujące były pierwsze informacje o nowym 208 GTI sugerujące, że król zmartwychwstał.

Powrót Króla: testujemy Peugeota 208 GTIPeugeot 208 GTI z 2013 r.

1
Peugeot 208 GTI Peugeot 208 GTI

GTI na miarę naszych czasów

Pierwsze spotkanie na parkingu przed hotelem, w którym odbywała się prezentacja, nie zapowiadało szczególnych emocji. Na mnie nieco obła i masywna sylwetka 208 nie robi wielkiego wrażenia. Bardziej podobały mi się poprzednie generacje, czyli 206 i 207. Tym bardziej że na zewnątrz wersja GTI nie różni się szczególnie od wersji, nazwijmy ją, cywilnej.

Choć 17-calowe felgi, tylny spojler i agresywnie wyprofilowany przedni zderzak z grillem o strukturze przypominającej plaster miodu nadają autu trochę sportowy charakter. Wszelkie wątpliwości ma rozwiać dumny napis GTI na tylnej klapie. W środku kubełkowe fotele są odpowiednio twarde i należycie wyprofilowane, a gruba, skórzana kierownica dobrze leży w ręku. Czas na jazdę.

Benzynowy silnik o mocy 200 KM budzi się do życia prawie niezauważalnie, ale wystarczy musnąć stopą pedał gazu, a zachowuje się jak koń spięty ostrogą. W swojej ciągle okazywanej chęci do wchodzenia na coraz wyższe obroty przypomina należący do absolutnej elity volkswagenowski motor o pojemności 2 litrów. Dźwięk wydechu jest chrapliwy i budzi odpowiednio sportowe skojarzenia.

Powrót Króla: testujemy Peugeota 208 GTI, samochody Peugeot 208 GTI

2
Peugeot 208 GTI Peugeot 208 GTI

Na swoim terenie

Trasy jazd wyznaczono po górskich drogach we francuskich Alpach Nadmorskich. Już po kilku pierwszych ostrych zakrętach wiem, że było to znakomite posunięcie marketingowe. To idealne miejsce, by zaprezentować dynamikę samochodu.

Wygląda to tak; wchodzimy w zakręt z prędkością prawie 100 km, a wyjeżdżamy z niego na pierwszym biegu, bo tak stromy jest podjazd. Za chwilę, po kilku szybkich zmianach przełożeń, znowu jedziemy z dużą prędkością. Przed nami kolejny zakręt i tak kilkadziesiąt razy z rzędu. 
Cały czas samochód jedzie jak po sznurku, zawieszenie trochę pojękuje, ale nie dzieje się nic złego. Nie jestem wybitnym kierowcą, więc nie próbuję sprawdzić, jakie są granice przyczepności układu jezdnego, ale pewnie większość przyszłych właścicieli też nie będzie miała takich ambicji. Wystarczy im, tak jak i mnie, niesamowite poczucie bezpieczeństwa, jakie daje zawieszenie "dwieście ósemki".

Nie ma się też o co czepiać silnika i skrzyni biegów. Jeżeli sprawnie operujemy drążkiem dźwigni zmiany biegów, to nie zabraknie nam mocy w większości sytuacji drogowych. W końcu 200 KM i 275 Nm osiąganych przy 1700 obr./min oraz ubiegłoroczny tytuł ?Międzynarodowy silnik roku o pojemności od 1,4-1,8 litra? mówią same za siebie. Na dodatek przy tych wszystkich szaleństwach

208 GTI pozostaje całkiem cywilizowanym i w miarę wygodnym autem. Więc jeżeli chcecie samochód, który nie wygląda zbyt ekstrawagancko, jeździ prawie jak auto sportowe i nie nadweręży waszego kręgosłupa oraz uszu, to czas zacząć zbierać pieniądze. Moim zdaniem starej "dwieście piątki" GTI z jej niesamowitym drygiem do jazdy już nic nie wskrzesi, ale trzeba przyznać , że Francuzi bardzo się postarali. Merci!

Powrót Króla: testujemy Peugeota 208 GTI, samochodyPeugeot 208 GTI

3
Więcej na ten temat: samochody