Niemiecka rewolucja elektryczna. BMW na start

Cezary Jęksa
Niemiecki rząd chce wydać 1,5 mld euro na promowanie pojazdów elektrycznych. W 2020 roku ma ich jeździć już milion. Niemieckie koncerny w dziedzinie aut elektrycznych wreszcie wybrudziły się więc z letargu. Pierwszy do startu zgłasza się gigant z Monachium. Przy okazji rozbawił mnie fakt, że BMW i3 ma klasę energetyczną A+, zupełnie jak ekoprzyjazna pralka czy telewizor.
fot. BMW fot. BMW

Normalny BMW, tyle że na prąd

BMW i3 ma 170 Koni. Do setki przyśpiesza w 7,2 sekundy. Prowadzi się bez zarzutu. Po prostu BMW pełną gębą. Tyle że na prąd.

Wcześniej widziałem wcześniej na zdjęciach. Teraz, gdy stoję na parkingu lotniska w Amsterdamie, nie mam już wątpliwości - w bawarskim koncernie urodził się kosmita. Taki właśnie nieziemski wygląd mają auta, które za chwilę będziemy testować. Poza typowym, nerkowatym grillem trudno w nich odnaleźć podobieństwo do innych modeli.

Samochód jest relatywnie krótki (3999 mm) i za sprawą ukrytych pod podłogą baterii wysoki (1578 mm). Ma jeździć głównie po zatłoczonych miastach, w których trudno zaparkować. Mieszane uczucia mijają po otwarciu drzwi. W dwukolorowym wnętrzu jest naprawdę ładnie. Minimalistyczny design przypomina najlepsze skandynawskie wzory. Całkiem jak w dobrym, nowoczesnym hotelu.

W środku wygodnie zmieszczą się 4 osoby i 260 litrów bagażu. Fotele są duże, ale słabo wyprofilowane. Choć to nie problem, gdyż auto nie zostało stworzone do dalekich podróży. Jeszcze krótki kurs obsługi joysticka przy kierownicy, którym włączam napęd oraz wybieram tryby jazdy, i ruszam.

1
fot. BMW fot. BMW

Czy to na pewno jeszcze BMW?

Pierwsze, dominujące wrażenie to oczywiście cisza. Silnika prawie nie słychać. Z daleka docierają tylko odgłosy huraganu Juda, który właśnie nawiedził Holandię. Trochę się nawet bałem, że tak wysoki samochód, jak i3, będzie bardzo podatny na boczne podmuchy. Strachy na Lachy, nic złego się nie dzieje.

Drugie wrażenie - elektryczna "beemka" jest szybka. I to nie szybka jak na elektryczny samochód, ale po prostu szybka. 7,2 sekundy do "setki" to wynik osiągany przez takich ścigantów jak Ford Fiesta ST czy Volkswagen Polo GTI. A do tego przyśpieszanie nie przerywane zmianami biegów jest jak jazda superszybką windą. Niby nic się nie dzieje, ale nagle czujesz ucisk w żołądku, a krajobraz za oknem przesuwa się w niesamowitym tempie.

Kolejnym miłym zaskoczeniem jest działanie hamulca, a właściwie fakt, że prawie nie trzeba z niego korzystać. Wystarczy zdjąć stopę z pedału gazu, a włącza się system odzyskiwania energii z układu hamulcowego i auto samo wytraca prędkość (z czasem prawie przestałem używać tradycyjnego hamulca).

2
fot. BMW fot. BMW

Zwinne jak elektron

Wjeżdżamy do Amsterdamu. Jego centrum to dobry poligon do sprawdzenia miejskich umiejętności i3. Tysiące pewnych siebie rowerzystów i samochodów poruszających się w plątaninie wąskich uliczek to nie lada wyzwanie dla i3 i kierowcy. W takich warunkach bardzo przydaje się automatyczna skrzynia biegów i potężny moment obrotowy dostępny od najmniejszych prędkości, które pozwalają na zwinną, dynamiczną jazdę. Dzięki bateriom ulokowanym nisko, pomiędzy osiami, udało się uzyskać idealny (50/50) rozkład masy.

Silnik umieszczono z tyłu, więc auto ma promień skrętu poniżej 10 m. Nie próbowałem wprowadzić i3 w drift, co pewnie jest łatwe do uzyskania przy napędzie na tylną oś, bo jednak jeździliśmy po publicznych drogach. Także dlatego że badanie granic przyczepności w samochodzie wyposażonym w duże, ale wąskie koła (opony 155/70R19) wydało mi się nieco ryzykowne.

Potem ludzie z BMW przekonywali mnie, że dzięki zainstalowaniu wielkich, 19-calowych felg powierzchnia styku z asfaltem jest wystarczająco duża, by nie bać się nawet slalomu. Po dwóch godzinach jazdy zaczynam lubić ten samochód. Człowiek czuje się w nim po prostu dobrze i pewnie. Oczywiście, pod warunkiem że... nie zabraknie mu prądu.

3
fot. BMW fot. BMW

Ciemna strona mocy

i3 zużywa 12,9 kWh/100 km. Teoretyczny zasięg wynosi prawie 200 km. Teoretyczny. Dwaj dziennikarze z naszej grupy chyba zbyt ochoczo testowali dynamiczne właściwości auta i na 101. kilometrze ich samochód po prostu stanął. Mnie udało się przejechać 120, a wyświetlacz pokazywał, że mogę jeszcze zrobić kolejne 30.

BMW tłumaczy, że zbadało, iż większość mieszkańców metropolii przejeżdża samochodem tylko kilkanaście kilometrów dziennie. Całkowite naładowanie baterii z domowego gniazdka trwa 8 godzin. Możemy też skorzystać z punktów ładowania, których jest coraz więcej w europejskich miastach. W 30 minut naładujemy w nich baterie do 80 proc.

Można też kupić i3 doposażone w mały, spalinowy silnik doładowujący akumulatory (range extender). Wtedy zasięg zwiększy się do około 340 km. Tyle że wtedy mamy napęd hybrydowy i bye, bye zero emisji, a przecież głównie o to chodzi w tej zabawie.

4
fot. BMW fot. BMW

Zmiana filozofii

Rolf Perkert z BMW, który pracował przy projekcie i3 od początku, tłumaczy mi, że w bogatych krajach zmienia się podejście do samochodów. Przestają być symbolem prestiżu. Dla młodych ludzi najważniejsza jest funkcjonalność. Chodzi o to, by jak najszybciej dotrzeć z punktu A do B.

To m.in. dlatego razem z kluczykami dostaliśmy iPhone?a z aplikacją zarządzającą różnymi funkcjami auta. Dzięki niej można np. zdalnie ogrzać samochód, znaleźć stację ładowania czy go po prostu sprawdzić, gdzie go zostawiliśmy.

Parkuję w centrum Amsterdamu, grzecznie podłączam kabel autka do gniazdka elektrycznego i sprawdzam w telefonie, jak najszybciej dojść lub dojechać komunikacją miejską do naszego hotelu. Leje, więc wybieram rykszę, której "napędem" jest siła mięśni nóg.

Trafiam na kierowcę kobietę. Trochę mi głupio, że będzie mnie wiozła dziewczyna, ale żyjemy w całkiem nowych czasach i nie tylko poruszanie się pojazdami spalinowymi wychodzi z mody.

5
Więcej na ten temat: samochody