Jak zrobić przerwę w karierze i na tym skorzystać

Anita Sobczak, Polska Agencja Prasowa
Pan tu nie pasuje - usłyszał w pracy Aleksander. Nikt go nie chciał zwolnić, to była życzliwa uwaga jednej ze współpracowniczek. A jednocześnie impuls, na który czekał od dawna. Zastrzyk odwagi: kilka dni po tej rozmowie rozstał się z firmą. I wyruszył w 15-miesięczną podróż swojego życia. Rozpoczął swój gap year.
rys. Łukasz Majewski/TinBoy rys. Łukasz Majewski/TinBoy

Przerwa w życiorysie

Gap year to młodszy kuzyn Grand Tour. Od XVII w. młodzi bogaci Europejczycy z arystokratycznych domów podróżowali po kontynencie. Jak wiadomo, podróże kształcą, i taki był szeroko pojmowany cel tych wypraw.

Grand Tour narodził się w Wielkiej Brytanii, którą również uważa się za ojczyznę "przerwy w życiorysie". Moda na gap year zyskiwała na popularności od przełomu lat 60. i 70. Dobrobyt w powojennym świecie zachodnim zagościł już na dobre, dokonywała się rewolucja seksualna, Europejczycy byli coraz bardziej mobilni. Gap year szybko znalazł jednak swoich entuzjastów również za oceanem, w Stanach Zjednoczonych. W ciągu kilku lat dotarł także na antypody.

Najsławniejszym chyba gap yearowcem był Amerykanin Steve Jobs. W latach 70. przerwał pracę w firmie Atari i wyruszył w siedmiomiesięczną podróż pod Indiach. Jobs twierdził potem, że spędzony tam czas nauczył go intuicji. Po przerwie wrócił do Atari, ale nie zagrzał tam miejsca. Odszedł i założył firmę Apple - a intuicja przez resztę życia zawodziła go naprawdę rzadko.

1
fot. Elzbieta Sekowska / shutterstock.com fot. Elzbieta Sekowska / shutterstock.com

Po co ta przerwa?

Jobs wyjechał, żeby szukać oświecenia. Niektórzy chcą po prostu odpocząć, naładować baterie albo uciec od rzeczywistości i przeżyć przygodę.- Uznałem, że to dobry moment na krótką przerwę - mówi Piotr Schielmann. Zaraz po studiach zaczął pracę w Londynie - zajmował się nowymi technologiami lotniczymi, dziś projektuje lotniska - ale po trzech latach wyjechał na pół roku. - Chciałem przeżyć przygodę, zanim wkręcę się na dobre w pracę i w prawdziwe życie. Ale chciałem się też odświeżyć, zregenerować - dodaje. Piotr w ciągu sześciu miesięcy odwiedził Nową Zelandię, Kanadę, Fidżi, Wyspę Wielkanocną, Chile i Argentynę.

Robienie przerwy to pomysł "zachodni". Żeby pozwolić sobie na taki luksus, potrzebny jest dobrobyt. Po drugie - ważniejsze - to kwestia kultury. Indywidualistycznej kultury zachodu. - U nas "ja" jest podstawą oceny, głównym punktem odniesienia. Dbamy nie o rodzinę, grupę czy firmę, tylko o siebie. I to nas pcha do poznawania świata - mówi Kuba Kryś, psycholog z Polskiej Akademii Nauk i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Na Zachodzie bardziej niż gdziekolwiek indziej liczą się niebanalne doświadczenia. - Dlatego gap year jest wręcz czymś pożądanym, a w innych kulturach budzi zdziwienie - uważa Kryś. Moda na gap year do Polski przyszła stosunkowo niedawno. W latach 90. mało kogo było stać na przerwę w pracy.

Teraz, gdy Polakom zaczęło się lepiej powodzić, na gap year decydują się nie tylko studenci czy świeżo upieczeni absolwenci, ale też osoby, które już rozpoczęły pracę zawodową. I to właśnie ludzie po trzydziestce najczęściej robią sobie przerwę. Jest im łatwiej, bo często mogą liczyć na pomoc ze strony rodziców, a zwykle nie mają jeszcze własnej rodziny.Co ciekawe, trzydziestokilkulatkowie częściej narzekają na niski poziom satysfakcji z pracy i wyższy poziom wyczerpania emocjonalnego niż pracownicy w innych grupach wiekowych - tak wynika z badań opublikowanych niedawno w fachowym piśmie "Journal of Occupational Health Psychology". Po pierwszych kilku latach kariery ludzie zaczynają dostrzegać ograniczenia w dalszym rozwoju, a młodsza konkurencja już zaczyna deptać im po piętach. Efektem jest wypalenie zawodowe. A to przecież doskonały powód, by pomyśleć o "przerwie w życiorysie".

Dokładnie tak to wyglądało w przypadku Aleksandra. Jak sam mówi, wydawało się, że ma pracę marzeń. Robił karierę w holdingu, który skupiał spółki zajmujące się nieruchomościami, energetyką i telekomunikacją. - Szybko awansowałem, w wieku 29 lat zostałem nawet prezesem jednej ze spółek córek - opowiada. A jednak zdecydował się tę pracę zostawić. - Była wyczerpująca: pracowałem bardzo dużo i coraz gorzej czułem się w trybikach korporacji. Nie odpowiadało mi też jej podejście do biznesu i zarządzania ludźmi - wyjaśnia. Psychicznie - jak mówi - był wrakiem. Czuł, że musi odpocząć. Odchodząc z pracy, już wiedział, że wyjedzie, nie sądził jednak, że aż na 15 miesięcy.

2
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Nie tylko podróże kształcą

- W Polsce cały czas panuje przekonanie, że wyrwany rutynie czas trzeba wykorzystać na ucieczkę - zwraca uwagę Leszek Mellibruda, psycholog biznesu. Na Zachodzie częściej poświęca się go na rozwój. Sabbatical year w kulturze pracy w Stanach Zjednoczonych to nie tylko roczna przerwa w wykonywaniu normalnych obowiązków w swojej firmie, lecz również czas na wyjazdy czy badania. - Taka dłuższa odskocznia od rutyny w wielu przypadkach ma zbawienne znaczenie - mówi Mellibruda. Według niego to szansa na zmianę zawodową, ale także społeczną i umysłową.

Idea gap year zakłada właśnie poszukiwanie, zastanowienie się, co dalej z życiem i karierą. Najczęściej przerwę wykorzystuje się na podróże; są jednak tacy, którzy decydują się na wolontariat. Studenci wyjeżdżają na staże. W zorganizowaniu wyjazdu na wolontariat bądź staż pomogą specjalizujące się w tym agencje. Nie wszyscy jednak mają ochotę na wolontariat, nie każdego stać na odłożenie pieniędzy na podróż. Czy zrobienie sobie kilkumiesięcznej przerwy i wykorzystanie jej na łowienie ryb albo pielenie ogródka także może przynieść korzyści? - Każdy ładuje baterie w inny sposób. Jedni jadą w podróż, inni rozwijają się w mniej spektakularny sposób lub po prostu odpoczywają - mówi Kuba Kryś. Przestrzega przed pochopną oceną takiego sposobu spędzenia gap year. - Mamy tendencję do patrzenia na wszystko przez pryzmat ekonomizacji życia: co się opłaca, a co nie. A przecież czas, który poświęcamy na to, czego naprawdę potrzebujemy, nigdy nie jest zmarnowany. Ważne jest, żeby nie gonić za modą, tylko słuchać siebie. Nawet jak wszyscy wokół wyjeżdżają, my możemy łowić ryby. Choć z punktu widzenia pracodawcy ktoś, kto zasmakował w wolniejszym życiu, nie będzie pewnie dobrym pracownikiem, ten ktoś, po przemyśleniu życia, sam jest w stanie zostać doskonałym pracodawcą - dodaje psycholog.

Leszek Mellibruda uważa, że wychodząc z jednego kieratu, łatwo popaść w kolejny. - Gap year to nowa oferta poszukiwania siebie, ale zagrożona wieloma schematami myślowymi. Nie trzeba wyjeżdżać, żeby odnaleźć więcej wolności czy kreatywności. Warto swoje plany skonsultować z jakimś ekspertem, przegadać z kimś mądrym - mówi. Jego zdaniem planowanie wolnego czasu, jeśli ma być skutecznie wykorzystany, wymaga wyraźnego określenia celów, którym ma służyć. - Jeśli chcę "oderwać się" od tego, co dotąd robię, muszę wiedzieć, po czym poznam, że to, co zamierzam robić, spełni moje cele - mówi Mellibruda.Na pewno nie warto traktować gap year jako ucieczki od pracy. Tomasz Dulewicz, trener i coach przestrzega: - Nadzieja, że dłuższa przerwa w pracy wszystko zmieni, może się okazać płonna. Zamiast rzucać się na głęboką wodę, lepiej działać metodą małych kroków. Zastanowić się, co to znaczy np., że jesteśmy wypaleni, co nam konkretnie przeszkadza w pracy. Przerwa nie usunie tych przeszkód, a może pogorszyć sytuację, bo wrócimy z nadzieją na to, że trudności już nie będzie. Dobrze byłoby określić, jaką sytuację chcę zastać po powrocie - radzi.

3
rys. Łukasz Majewski/TinBoy rys. Łukasz Majewski/TinBoy

Zaskakujące zmiany

Może się okazać, że po gap yearze zmiany są większe, niż się spodziewałeś. Mogą też zachodzić stopniowo. Krzysztof Stępień ze swoją dziewczyną wyjechał na pięć miesięcy. Polecieli na Sri Lankę. I wrócili stamtąd długą drogą morsko-lądową. - W czasie tej wyprawy zrozumiałem, że nie mogę pracować dla kogoś. Ten wyjazd nam uświadomił, jak powinno wyglądać nasze dalsze życie. Już bez etatu! - opowiada. Rozpoczął pracę programisty na "własny rachunek", żeby zawsze mieć możliwość wyjazdu za granicę, bez konieczności proszenia o urlop. Po kilku latach okazało się, że to był początek jeszcze większej zmiany w życiu.Wyjeżdżał coraz częściej, podróże były coraz dłuższe. - Cały czas zarabiałem, programując, jednak im częściej wyjeżdżałem, tym bardziej się martwiłem, że nie mogę wywiązać się z zobowiązań wobec klientów - opowiada. Jednocześnie powoli zaczynał odczuwać wypalenie zawodowe, od 12 lat spędzał 6-7 dni w tygodniu po 12 godzin przy komputerze. - Tak to jest we własnym biznesie, im więcej pracujesz, tym więcej masz, a ja przecież zarabiałem na podróże - wspomina.Podczas jednej z wypraw dostał propozycję poprowadzenia grupy ludzi do Indii. To był przełom, zaryzykował, udało się. Dziś zarabia na życie, prowadząc biuro podróży, które oferuje wyprawy na drugi koniec świata wedle pomysłu właściciela.

Zdaniem Kuby Krysia zmiana w życiu o 180 stopni po gap year to rzadkość, częściej wracamy na stare śmieci. Z drugiej strony, taka przerwa uświadamia, że można żyć inaczej i wcale nie gorzej. A to może zachęcać do drobniejszych, lecz ważnych zmian.- Gap year, czas z dala od codzienności, pozwala zobaczyć własne życie z dystansu. Wtedy łatwiej dostrzec, co jest ważne, a co nie, i wybrać to, czego naprawdę chcemy - mówi Kuba Kryś. Poświęcić więcej czasu na swoje hobby, częściej spotykać się z przyjaciółmi. Co więcej, po podróży człowiek nabiera poczucia, że cokolwiek by się działo, da sobie radę.

Słowa Krysia potwierdza Aleksander. - Wróciłem spokojniejszy, umiem spojrzeć na problemy z odpowiedniej perspektywy - mówi. Wspomina staruszka, z którym rozmawiał na Sri Lance. - Stracił w wielkiej fali prawie całą rodzinę. Ocaleli tylko on i jeden jego syn. Wszystko, co najgorsze, już go w życiu spotkało. A jednak miał siłę żartować, zawsze był pogodny - opowiada. Mówi, że w trudnych chwilach ten pozytywny obraz wraca do niego bardzo często.Aleksander po powrocie z 15-miesięcznej tułaczki poczuł, że chce pracować dla ludzi. Rozpoczął pracę w jednej z największych fundacji niosących pomoc w Polsce. Dostał ją zresztą właśnie dzięki podróży. - Okazało się, że zastąpię dziewczynę, która odeszła na macierzyński, a też miała za sobą taki gap year jak ja. Ten czynnik okazał się więc decydujący - podkreśla.

Piotr Schielmann po półrocznej przerwie wrócił do pracy w starej firmie. - Byłem głodny normalności, ale też aktywności. Chciałem znów poczuć, że jestem pożyteczny, używać mózgu - opowiada. Zmiany przyszły kilka lat później - zdecydował, że wróci z Londynu i zamieszka na stałe w Polsce. - Dziś myślę, że ta podróż, także w głąb siebie, uświadomiła mi, czego chcę - wspomina.

4
fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com

Uważaj na szefa

- Mój szef patrzył na półroczny urlop jak na lekkie dziwactwo, ale nie miał większych zastrzeżeń - wspomina Schielmann. Być może znaczenie miał fakt, że była to niewielka firma, start-up technologiczny, gdzie liczy się kreatywność - słowo klucz, jeśli chodzi o umotywowanie gap year.Także Krzysztof Stępień, choć odszedł z firmy, wspomina swojego ostatniego szefa bardzo dobrze. - Może i patrzył na moje hobby podejrzliwie, ale je rozumiał. Wiedział, że jak nie będę wyjeżdżał, to nie będzie miał ze mnie wielkiego pożytku - dodaje. Dla Krzysztofa gap year okazał się początkiem zmian. Jego szef jednak stracił pracownika, w którego zainwestował.

Dlatego, choć przerwa może pomóc wyzwolić kreatywność, pracodawcy nie muszą być entuzjastami takich pomysłów. Leszek Mellibruda uważa, że w korporacjach więcej mówi się o kreatywności, niż jej się naprawdę oczekuje. - Większość takich organizacji chce przede wszystkim podporządkowania - ocenia. - W USA pracownik starający się o roczny, płatny urlop bardzo solidnie przygotowuje się do negocjacji z pracodawcą. Koncentruje się na uzasadnieniu przerwy, na przykład analizie przebiegu własnej kariery oraz opisie ewentualnych korzyści dla pracodawcy - dodaje.

Ale nawet to może nie pomóc. Jakub (woli nie ujawniać swojego nazwiska), zanim poprosił pracodawcę o czteromiesięczny urlop, znalazł osobę, która go mogła zastąpić. Pracodawca się zgodził. Jakub, który od zawsze interesował się Wschodem, wyjechał w podróż po krajach byłego ZSRR. Po powrocie dowiedział się jednak, że nie ma do czego wracać. To był 2009 r., szczyt kryzysu, kolejne już w tej firmie redukcje tym razem go nie ominęły.Bo taki dłuższy urlop to zawsze ryzyko. - Co najmniej podwójne: chodzi nie tylko o to, czy pracownik wróci, ale też czy będzie wracał do tego samego - mówi Leszek Mellibruda. I dodaje, że w Polsce zmiany w firmach bywają bardzo szybkie i gwałtowne.

Paulina Baranowska, szefowa firmy Horton International Poland, zajmującej się poszukiwaniem pracowników wyższego szczebla, dodaje, że taki dłuższy urlop to zawsze koszt dla pracodawcy. - Pracownik znika, a miejsce musi być zagospodarowane. To jest kłopot. Patrząc z biznesowego punktu widzenia: firma nigdy nie podchodzi entuzjastycznie do ponoszenia kosztów - mówi. Zdecydowanie łatwiej będzie dostać dłuższy urlop cenionemu pracownikowi, którego pracodawca będzie chciał zatrzymać na dłużej w firmie. - To może być traktowane jak dodatkowy przywilej, jak rozszerzony pakiet ubezpieczenia czy służbowe auto wysokiej klasy - uważa Baranowska.

5
fot. Lightspring / shutterstock.com fot. Lightspring / shutterstock.com

Zyski i straty

Jakub przekonuje, że nie żałuje dłuższego urlopu. - Nie sądzę, by na zwolnienie miała wpływ moja podróż - mówi. - A poza tym robienie codziennie tego samego przez kilka lat było bardzo wyczerpujące. Potrzebowałem odświeżenia - dodaje. Nowej pracy szukał miesiąc. Znalazł w firmie, która zajmuje się Wschodem. Okazało się, że podróż po byłym Związku Radzieckim była mocnym punktem w jego CV.

Według Kuby Krysia nigdy nie wiadomo, czy przerwa w życiorysie będzie plusem. Elastyczność, zdolność błyskawicznej adaptacji, którą się zyskuje podczas podróży, może szefowi przeszkadzać.

- Nie wszędzie poszukuje się osób niezależnych. Czasem boimy się zmienić miejsce pracy, i pracodawcy nierzadko wykorzystują ten lęk - mówi. A osoba, która zjechała pół świata, może również z łatwością zmieniać firmy. - Z pewnością jednak znajdziemy wiele miejsc, gdzie takie doświadczenie będzie docenione - dodaje psycholog.

- Stosunek do ludzi, którzy mają taką przerwę w CV, to papierek lakmusowy uprzedzeń i stereotypów myślenia wśród menedżerów i rekruterów - dodaje Leszek Mellibruda. - Jestem pewna, że nawet jeśli kandydat do pracy wytłumaczy, że chciał coś zmienić, trzech na pięciu pracodawców będzie podejrzewało, że się coś jeszcze za tym kryje - mówi. Paulina Baranowska uważa jednak, że przy ocenie kandydatów do pracy gap year w CV nie ma aż tak dużego znaczenia. - Nie budzi zastrzeżeń, przecież to coraz powszechniejsza praktyka. Kluczowy jest przebieg całej kariery i jasny przekaz na temat tej przerwy - mówi.

Eksperci są zgodni, że gap year na tyle może cię wzbogacić, że warto podjąć takie ryzyko: potencjalnych korzyści jest więcej niż strat. Ekonomista Marek Zuber radzi jednak przyjrzeć się własnej branży. - W świecie finansów nawet rok przerwy nie jest wielkim problemem, ale już prawnik powinien się zastanowić, czy może sobie pozwolić na gap - mówi.

Także Tomasz Dulewicz zwraca uwagę na ryzyko wypadnięcia z rynku pracy. - Dlatego ważne jest, żeby czas przerwy spędzić w miarę produktywnie - mówi.Z punktu widzenia zawodowego doświadczenie gap year może być szczególnie cenny u absolwentów. - Tym bardziej że rynek pracy jest wymagający - dodaje Zuber. - Ten czas może nauczyć ich więcej niż pięć lat studiów - zwraca uwagę Kuba Kryś. Czego? Zaradności, pewności siebie, większej tolerancji, otwarcia na inność.Zdaniem Leszka Mellibrudy młodzi odraczają wejście na rynek pracy z kilku powodów. - Czasami zdarza się i tak, że jest to "czas próżni" - nie wypełniony żadnym planem, a jedynie przekonaniem, że "mam jeszcze czas na kierat i wstawanie o 7 rano". Takie motywy zawierają w sobie niebezpieczeństwo życiowej demobilizacji - przestrzega Mellibruda.

Aleksander ani przez chwilę nie żałował porzucenia intratnej posady, choć po gap yearze nie osiągnął poprzedniej pozycji zawodowej. Teraz pracuje w niewielkiej agencji reklamowej, robiąc to, co umie i lubi. - To kwestia ustalenia sobie priorytetów - mówi psycholog Kuba Kryś. Przecież zarabianie góry pieniędzy to nie jedyna droga, którą można wybrać.

6
fot. Sergey Nivens / shutterstock.com fot. Sergey Nivens / shutterstock.com

Jak Gap Year może zmienić twoje życie

Rozmowa z Ireneuszem Sielskim, psychologiem z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii

Od czego zależą priorytety w życiu?

- Od osobowości, sposobu wychowania, środowiska, w którym żyjemy. Są osoby zdeterminowane, które od początku wiedzą, czego chcą; są też takie, które się wahają. Niemałe znaczenie, szczególnie w przypadku młodych, ma też wpływ rodziców. Nadopiekuńczy mogą inicjatywę zdusić, motywujący mogą pomóc. No i otoczenie - dla przykładu inne priorytety mają ludzie żyjący w pokoju, a inne ci, którzy codziennie muszą walczyć o przetrwanie czy jedzenie.

Hierarchia nie jest ustalona raz na zawsze.

- Często do zmiany dochodzi wraz z dojrzewaniem i uniezależnieniem się (jako osoby młode, robimy wiele rzeczy, żeby spełniać oczekiwania rodziców i nauczycieli). Zmiana priorytetów może też przyjść wraz z trudnymi sytuacjami - jakiś wypadek, choroba.

Gap year może wywrócić tę drabinę priorytetów?

- Jak najbardziej. Pozwala zobaczyć swoje życie z dystansu. Szczególnie dotyczy to młodych ludzi, którzy nie są w pełni ukształtowani. W czasie takiej przerwy w życiu możemy zdać sobie sprawę z tego, czego tak naprawdę chcemy. Ale też zauważyć coś, czego nie dostrzegaliśmy, a co może wzbogacić.

To może oznaczać zupełną zmianę w życiu.

- Moje doświadczenie ze Stanów Zjednoczonych jest takie, że ludzie, którzy wyjeżdżali na gap year, żeby pracować w wolontariacie po powrocie wcale nie pracowali w organizacjach charytatywnych. Zajmowali się tym, co ich interesowało, ale wspierali takie organizacje czy działania, w których wcześniej uczestniczyli. Krótko mówiąc, wracali bardziej uwrażliwieni.

Czy często rezygnują z pogoni za pieniędzmi?

- Wielu zdaje sobie sprawę, że taka gonitwa niekoniecznie prowadzi do szczęścia. Oczywiście dla jednych pieniądze mają wartość, dla innych ważniejsze są relacje z ludźmi. Jeszcze inni odkryją, że nie chcą zarabiać wielkich pieniędzy, tylko malować albo grać, bo to jest dla nich naprawdę ważne.

7
fot. Sabphoto / shutterstock.com fot. Sabphoto / shutterstock.com

Jak zrobić przerwę w pracy

Sylwia Wojciechowska, radca prawny:

- Jeżeli nie należysz do grona szczęśliwców, którym pracodawca przyzna długi urlop w ramach porozumienia - ale masz poczucie, że musisz zrobić sobie porządną przerwę - pozostaje ci skorzystanie z możliwości przewidzianych przez kodeks pracy. Zwolnienie na wypadek choroby - to nie jest oczywiście rodzaj urlopu. Ale w sytuacji wypalenia zawodowego warto skonsultować przyczyny oraz skutki dla zdrowia. Może się okazać, że cierpisz na dolegliwości, które dają prawo do pójścia na płatne zwolnienie w ramach ubezpieczenia społecznego. Urlop wypoczynkowy - nawet maksymalny jego wymiar nie pozwala na zrobienie sobie długiej przerwy. Ale możesz spróbować go połączyć z bezpłatnym. Urlop bezpłatny - stosunek pracy ulega niejako zawieszeniu. Pracownik zostaje zwolniony z obowiązku świadczenia pracy, pracodawca zaś z zapłaty za nią. Podstawą udzielenia urlopu bezpłatnego jest porozumienie ("umowa") pomiędzy pracownikiem a pracodawcą.

Powinna określać przynajmniej termin rozpoczęcia i czas trwania urlopu. W pisemnym wniosku pracownik nie musi wskazywać jego przyczyny. Przepisy kodeksu pracy nie przewidują ograniczeń co do okresu trwania urlopu bezpłatnego. Jego długość wyznacza więc pracownik w złożonym wniosku. Udzielenie urlopu bezpłatnego co do zasady (kilka wyjątków w zakresie np. młodocianych czy też działaczy związkowych przewiduje kodeks pracy) pozostawione jest swobodnej decyzji pracodawcy, który może, ale nie musi, ci takiego urlopu udzielić. Odmowa nie podlega również kontroli sądów rozstrzygających spory ze stosunku pracy. Za porozumieniem stron okres urlopu może być przedłużony, jak również możliwe jest w tym trybie dowolne skrócenie urlopu. Gdy urlop bezpłatny ma trwać dłużej niż 3 miesiące, pracodawca może jednostronnie cię z niego odwołać.

Okres urlopu bezpłatnego nie wlicza się do okresu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze, np. wymiar urlopu wypoczynkowego, prawo do urlopu wychowawczego czy też prawo do nagrody jubileuszowej. Jest traktowany jak przerwa w zatrudnieniu. Podejmując decyzję o długim urlopie, oceń swoją pozycję u pracodawcy, jak również specyfikę rynku pracy - tak, aby urlop okazał się rzeczywiście urlopem, a ty żebyś miał do czego wrócić.

Jak to robią na zachodzie

Sabbatical (łac. sabbaticus - zatrzymanie) to płatny urlop dla tych, którzy wypalili się zawodowo i potrzebują dłuższej przerwy od pracy. Oferują go niektóre przedsiębiorstwa, zazwyczaj cenionym pracownikom. Może trwać od kilku tygodni nawet do roku.

Warunkiem najczęściej jest nieprzerwany, określony staż, czasem też obowiązek przedstawienia korzyści, jakie będzie miała firma po powrocie pracownika z urlopu. Co może zyskać przedsiębiorstwo? Mniejszą rotację pracowników, ich lojalność, zaangażowanie oraz motywację do pracy.

Jak to robią w Polsce

Od jednego miesiąca do czterech - na taki sabbatical mogą liczyć zatrudnieni w firmie PwC w Polsce. Z urlopu, podczas którego pracownicy dostają 25 proc. pensji, może skorzystać każdy niezależnie od stażu i stanowiska. - Częściowo płatny sabbatical wprowadziliśmy rok temu. Skorzystało z niego już kilkanaście osób - mówi Ewa Zmysłowska, która koordynuje program w PwC. Pracownik, który korzysta z urlopu, jest zwolniony ze świadczenia pracy, ale przysługują mu ubezpieczenie i opieka medyczna. Sabbatical można w PwC przedłużyć, jednak już tylko w formie urlopu bezpłatnego.

8
Więcej na ten temat: gap year