Koniec Casanovy: miłość w czasach równouprawnienia

Piotr Hykawy-Zabłocki, Szymon Mazur
Mężczyźni są z Marsa, kobiety są z Wenus - głosi wyświechtany slogan. Ale tak naprawdę to one chcą być trochę z Wenus, lecz też trochę z Marsa. A my, panowie, mamy przez to przerąbane.
fot. Everett Collection / shutterstock.com fot. Everett Collection / shutterstock.com

Kobiety też są trochę z Marsa

Współcześni mężczyźni są w bardzo trudnej sytuacji. To, do czego stworzyła ich natura, utrudnia im to, co stworzyła ludzkość - kultura. Zamiast zgodnie z przyrodzonym prawem dbać o przetrwanie gatunku ludzkiego, muszą naturalne instynkty stłumić.

Przez tysiąclecia ludzki samiec był poligamistą. Bywał tu i tam, i radośnie kopulował z coraz to inną samicą. Niestety takie naturalne i - nie da się ukryć - przyjemne zachowania zostały w nas zabite. Doszliśmy do momentu, w którym działamy nie tak, jak chciała natura, ale tak jak nakazują nam wartości i normy społeczne początku XXI w. Problem w tym, że także one dynamicznie się zmieniają *.

Na naszych oczach doszło do zupełnego pomieszania odwiecznych porządków. Coraz więcej kobiet zostaje dyrektorami i prezesami firm. Niektóre kierują dużymi zespołami pracowników, zostają ministrami, prezydentami miast, dyrektorami ważnych placówek naukowych. To, że mogą wreszcie piąć się w górę, zawdzięczają między innymi działaniom ruchów feministycznych, nawet jeśli same za feministki się nie uważają.

. . .

* - mniej więcej do XIX w. nie zajmował się domem. W dużym skrócie: on był od walki/pracy, ona o niego dbała. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać pod koniec XIX w., gdy coraz lepiej wyedukowane kobiety zaczęły walczyć o równouprawnienie. Dzięki pojawieniu się na Zachodzie sprzętu AGD w latach dwudziestych XX w., coraz mniej czasu musiały też tracić na prace domowe. W czasie wojen światowych mężczyźni ginęli na frontach, a kobiety zajmowały ich miejsce w fabrykach. Zdobywały w kolejnych krajach prawa wyborcze. W 1960 r. pojawiły się pigułki antykoncepcyjne, zmieniły się poglądy na temat seksu. Świat przestał być światem mężczyzn.

. . .

Partnerami cyklu są National Geographic Channel i TTV.

. . .

TABU POLSKA - Co w XXI może jeszcze wzbudzać kontrowersje? - polską wersję amerykańskiej serii "Tabu" oglądaj w poniedziałki o 22:00 na National Geographic Channel, a w czwartki o 22:00 w telewizji TTV.

1
fot. Everett Collection / shutterstock.com fot. Everett Collection / shutterstock.com

Baby mają łatwiej?

Oczywiście do faktycznego równouprawnienia droga jeszcze daleka (przy tym zaznaczmy, że nie wszyscy się zgadzają, że takie całkowite równouprawnienie jest potrzebne). Ale jak tu być prawdziwym facetem, kiedy często kobieta nie tylko trzęsie całym domem, ale pracuje, i to za większe pieniądze niż mąż? Przecież to całkowicie zmienia zasady gry między płciami! Powiedzmy sobie szczerze - zupełnie inaczej wygląda współczesne małżeństwo, w którym mąż uczy w szkole, a żona jest szefową PR w korporacji.

- Badania historyczne pokazują, że męskość nie jest niezmienna. Często ją mitologizujemy, myślimy, że w ubiegłych stuleciach wszyscy mężczyźni byli rycerscy i honorowi. Dzisiaj żyjemy inaczej, dlatego i męskość ewoluuje. Trudno powiedzieć czy mamy teraz do czynienia z kryzysem męskości czy raczej chodzi o niewykształcenie się jeszcze nowych wzorców i norm, które przystają do XXI w. - mówi Łukasz Kielban, badacz męskości, autor bloga "Czas gentelmenów". Tutaj właśnie zaczyna się problem. Dotyczy on w większym stopniu mężczyzn niż kobiet. Mamy kłopot, ponieważ nie zdefiniowano jeszcze na nowo męskich wzorców zachowań, nie określono roli i pozycji mężczyzny we współczesnym społeczeństwie, a ciągle mocno trzyma się model "tradycyjny", chociaż nie przystaje już do rzeczywistości. Nie wiemy, jaką rolę grać w "teatrze dnia codziennego".

Przykład? Proszę bardzo. W Nowym Jorku działa "NYC Dads Group" - grupa wsparcia dla ojców, którzy rzucili karierę, by zajmować się dziećmi. Jest o nich głośno w mediach, opowiadają, że mężczyzna nie musi być tylko karmicielem rodziny, że może zamienić się rolami z kobietą. Brzmi ciekawie, ale statystyka jest nieubłagana. W Stanach Zjednoczonych "at-home fathers", jak się o nich mówi, to tylko jeden procent ojców dzieci poniżej 15 roku życia. A jednocześnie sondaże pokazują, że tylko 8 proc. Amerykanów uważa, że to dobra sytuacja dla dzieci (odpowiedź "dzieciom lepiej w domu z mamą" wybrało 51 proc. respondentów).

Kobiety narzekają na szklany sufit - i faktycznie, mężczyzn jest więcej w zarządach firm, parlamentach i rządach. Na liście 500 największych firm sporządzanej przez magazyn "Fortune" tylko w 24 prezesami są kobiety. Ale na stanowiskach dyrektorskich i kierowniczych jest ich coraz więcej. Jest im zapewne ciężej, ale nikt rozsądny nie powie, że to "męskie zawody". A w amerykańskich przedszkolach? Tylko 2 proc. nauczycieli to mężczyźni. Michael Kimmel z Center for the Study of Man and Masculinities Stone Brook University w rozmowie z "Los Angeles Times" skomentował to tak: - W ostatnich czterdziestu latach kobiety powiedziały: "Jesteśmy kompetentne, asertywne i ambitne". Ale mężczyźni nie powiedzieli: "Jesteśmy mili, współczujący i opiekuńczy".

2
fot. Everett Collection / shutterstock.com fot. Everett Collection / shutterstock.com

Wiertarka, głupcze!

Jak widać, ten męski świat staje się coraz mniej męski. Ale przede wszystkim - staje się coraz bardziej zagmatwany. Niestety to przenosi się na relacje męsko-damskie. I na to, co mężczyźni nazywają podrywem. Choć część kobiet zapewne zaprotestuje, że to określenie z epoki kamienia łupanego, gdy mężczyzna zdobywał kobietę, a współczesne panie nie chcą być traktowane jak trofea wojenne. Zaprotestują, ale czy słusznie?

Zanim jednak przejedziemy do Wielkiej Teorii Współczesnego Podrywu, zobaczmy, jak to wygląda "po" - czyli już w związkach. A tu - kiepsko. Znowu groch z kapustą. Bo przecież wydaje się, że im bardziej związek partnerski, tym kobieta i mężczyzna są bliżej siebie. Szybko - razem! - pozmywają naczynia i mają czas na wspólne zajęcia *. Jak powiadał ksiądz Tischner: "Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: święta prowda, tyż prowda i gówno prowda". Tu mamy do czynienia z tą ostatnią.

Burzę wywołały dwa lata temu badania Thomasa Hansena i Britt Slagsvold z Hřgskolen i Oslo og Akershus (Szkoła Wyższa w Oslo i Akershus), z których wynika, że w związkach, gdzie kobieta i mężczyzna dzielą się pracami domowymi (lub mężczyzna wykonuje ich więcej), ryzyko rozwodu jest o ponad 50 proc. wyższe. "Policzek dla równości płci" - skomentował brytyjski "Telegraph". Bardziej naukowo podszedł do sprawy dr Frank Furedi z University of Canterbury. - Im bardziej ludzie organizują swój związek, im więcej uwagi poświęcają harmonogramom i rozpiskom, tym bardziej związek nabiera cech biznesowych - tłumaczył. A to jego zdaniem powoduje, że łatwiej podjąć decyzję o rozwodzie. - Być może czasami lepiej mieć jasno rozdzielone role - komentował wyniki badań Thomas Hansen.

A to nie koniec. Naukowcy z University of Washington zbadali wpływ dzielenia się pracami domowymi na seks. I - groza. Tam, gdzie facet czyta gazetę gdy żona sprząta, oboje mają większą ochotę na numerek. Jakieś 1,6 razy więcej stosunków miesięcznie. Wniosek oczywisty: facet ze zmiotką przestaje być atrakcyjny, a zamiast małżeństwa ma przyjaźń (oby!). Na życie łóżkowe nie mają natomiast wpływu "męskie" prace (naprawy, odśnieżanie, koszenie trawy).

Jak to jednak pogodzić z badaniami, w których kobiety deklarują coś zupełnie innego? Mówią, że chcą faceta wrażliwego, czułego, chętnego do pomocy, pamiętającego o rocznicach i urodzinach. Chcą partnera akceptującego ich niezależność i rozumiejącego zdarzające się czasem huśtawki nastroju. Znającego nie tylko ich potrzeby i poglądy, ale także ulubione kolory, kroje sukienek, wzory na bluzkach i perfumy. Jeśli takiego chcą, to czemu się potem z nim rozstają?

. . .

* - na przykład na czytanie książek. W sierpniu 2014 r. socjolog Christine R. Schwartz z University of Winsconsin opublikowała badania, z których wynika, że lepiej funkcjonują związki osób podobnie wykształconych, a nie "Pana i Władcy" z "Głupią, Ale Ładną Gąską". Jeszcze w latach 70. było odwrotnie - częściej rozwodziły się pary wykształcone, a nie "XIX-wieczne".

3
fot. Nejron Photo / shutterstock.com fot. Nejron Photo / shutterstock.com

Jedno chce, to nie chce drugie

I tak wracamy do Wielkiej Teorii Współczesnego Podrywu. Marek Koterski miał chyba jednak rację - baby są jakieś inne. A dokładniej - chcą być inne, ale tak nie do końca. One cierpią, a my, mężczyźni, dostajemy przez to łomot. Umysł nowoczesnej kobiety (wykształconej i niezależnej) szuka tego, co podpowiada jej kultura. Szuka mężczyzny - partnera, który ma podobne cele i ideały, który będzie z nią współpracował. Ale jej serce... Jak to ujęła Christine E. Laprade, blogerka z kanadyjskiego Huffington Post, współczesna kobieta "marzy o samcu alfa, który będzie ją uwodził, będzie na nią polował, odurzał ją swoją niepokorną męskością, który ją porwie, uwięzi i będzie się z nią kochał przez cała noc".

Bardziej naukowo? Proszę bardzo. Współczesne normy kulturowe są sprzeczne z kobiecymi instynktami. Instynkt szuka atrakcyjnego mężczyzny - inteligentnego, silnego, przebojowego, ambitnego. Czyli takiego, który nie ma zamiaru współpracować, tylko chce przewodzić.

Skoro więc w każdej napotkanej piękności mieszkają dwie różne kobiety, mężczyzna ma dwie strategie podrywu. Niestety, obie są złe. Pierwsza: to grać miłego faceta. Amerykańskie badania pokazują jednak, że prowadzi to do znalezienia partnerki albo przyjaciółki, a nie kobiety, z którą można iść na kolację, porozmawiać, a wieczorem szaleć w łóżku (a nawet: niekoniecznie w łóżku). W takim związku będzie empatia, przyjaźń, równouprawnienie i szacunek. Tylko że fajny facet po krótkim czasie traci w oczach kobiety, przestaje być atrakcyjny. Zapewnia partnerce poczucie bezpieczeństwa, ale powoduje, że znika jej zainteresowanie seksem. Z nim. Kobieta może natomiast zacząć się rozglądać za prawdziwymi macho. I mogą pojawić się w jej głowie pomysły na "związek otwarty", na poliamorię albo na zwykły skok w bok.

No dobrze, to może zagrać na kobiecych instynktach, zabrać na kolację, objąć mocnym ramieniem, a po randce dać orgazm stulecia, nie słuchając wynurzeń o partnerstwie i pokrewieństwie dusz? Psychologowie odpowiadają: "Jasne, stary, bzykniesz. Ale nie zbudujesz na tym związku, będziesz tylko przygodą". Co dla wielu facetów nie jest jakimś najgorszym rozwiązaniem, ale w pewnym momencie życia pobudka dwie noce z rzędu u boku tej samej kobiety zaczyna kusić.

W obu przypadkach mężczyźni mają problem ze znalezieniem atrakcyjnej kobiety, ale na długotrwały związek - zauważa dr Jeremy Nicholson, psycholog, specjalista od związków, autor bloga z poradami na portalu "Psychology Today". Innymi słowy: mężczyźni dostają tylko połowę tego, na czym im zależy. Trudno połączyć porozumienie z seksem.

W tym momencie powiesz zapewne: "Moment, moment, ludzie jednak się spotykają, mieszkają razem i większość z nich nie zmienia partnerów co miesiąc. Nie przesadzajmy z czarnowidztwem!".

I masz rację. Związek kobiety i mężczyzny to - z naukowego punktu widzenia - rodzaj transakcji. Nigdy nie przynosi samych korzyści. Rezygnujemy z wolności w zamian za bezpieczeństwo, przestajemy podrywać każdą napotkaną ślicznotkę, w zamian mamy tę jedyną. Przestajemy jeździć na biwaki z kumplami, w zamian spędzamy wakacje z ukochaną. I tak dalej. Chodzi o to, by korzyści przeważały nad stratami. A poza tym trzeba rozmawiać, negocjować, dogadywać się. - Miłość nie wystarczy, żeby zbudować dobry związek - podkreśla dr Jeremy Nicholson.

4
fot. Everett Collection / shutterstock.com fot. Everett Collection / shutterstock.com

Jak podrywać, no jak?

Jak więc w tym pogmatwanym świecie znaleźć sposób na poznanie wyjątkowej kobiety? Na ten temat napisano już miliard artykułów, książek i poradników, są kursy, warsztaty, a nawet szkoły uwodzenia i podrywania. Autorzy tych mądrych porad zapewniają, że potrafią nawet z najbardziej nieśmiałego, zakompleksionego, grubego okularnika zrobić podrywacza na miarę Casanovy. I tu zaskoczenie! Nie ma podstaw, by nie wierzyć w ich obietnice, bo - jak się okazuje - zasady podrywania są naprawdę proste. Trudniejsza jest raczej odpowiedź na pytanie: "kogo podrywać", żeby nie wpaść w pułapkę "seks albo partnerstwo".

Poszukiwania kobiety przypominają - jak przekonują naukowcy - poszukiwania pracownika. Trzeba się zastanowić kogo szukasz, opisać to tak, jak firmy robią opis stanowiska pracy. - Bardzo konkretnie. Szukasz inteligentnej kobiety? Ale co to oznacza? Kogoś z kim chcesz dyskutować o książkach Tołstoja, czy kogoś, kto potrafi zrobić karierę? - podpowiada dr Jeremy Nicholson. Co ważne, zastanów się, co chcesz dać jej w zamian.

Potem szukasz. Możesz zdać się na łut szczęścia, ale jeśli szukasz miłośniczki Tołstoja to szybciej spotkasz ją na targach książki niż na dyskotece na Ibizie. Pierwsze spotkania to "wstępna ocena", a potem... potem chodzisz na randki i oceniasz, sprawdzasz, czy to kobieta twojego życia (ekhm, albo tego roku, twój wybór), czy nie. I pamiętaj - to rodzaj transakcji. Jeśli jesteś z czegoś zadowolony, nagradzaj (czerwone róże zawsze są w cenie). Jak to żartobliwie ujął Nicholson: "Pamiętaj, by płacić pracownikowi na okresie próbnym". Aha, ona ciebie też ocenia!

Jeśli nie dogadujecie się na tym etapie, to na dłuższą metę też się nie dogadacie. Wtedy poszukiwania zaczynasz od nowa. Chyba że budowanie związku to nie jest twój kawałek chleba i po prostu chcesz zapomnieć o XXI w. i ruszyć na polowanie. Wtedy przypomnij sobie, o czym marzy współczesna kobieta: "o samcu alfa, który będzie ją uwodził, będzie na nią polował, odurzał ją swoją niepokorną męskością, który ją porwie, uwięzi i będzie się z nią kochał przez całą noc".

Paradoksalnie z tych samych badań wynika, że zarówno kobiety jak i mężczyźni są bardziej zadowoleni ze związku, gdy podział obowiązków jest sprawiedliwy. Tylko że po kilku latach częściej się rozstają.

5
fot. Everett Collection / shutterstock.com fot. Everett Collection / shutterstock.com

Miłość w czasach równouprawnienia

Rozmowa z Agnieszką Marlińską, psychologiem, coach biznesu

 

Co się zmieniło w kobietach?

- Następuje redefinicja ról społecznych. Zmienia się styl działania kobiet, styl ich życia. Wchodzą w nowe role. Zdarza się, że zarabiają więcej od mężczyzn, dziedziczą firmy rodzinne - zostają ich właścicielkami, dysponują kapitałem. Stają się przywódcami, prezeskami. Zachowują jednak swoją kobiecą wrażliwość, emocjonalność. Nawet jeśli są na świeczniku, są w stanie zadbać o rodzinę, dzieci. Sprawnie łączą role biznesowe z rolą matki i żony, są w rodzinie ministrem finansów, ministrem zdrowia, ministrem żywności. Wielu mężczyzn ma problem z tą zmianą ról, zastanawiają się - do czego jesteśmy potrzebni?

No właśnie, do czego?

- Wydaje się, że rola silnego samca alfa, dominującego w rodzinie, odchodzi już w przeszłość. Ale ciągle potrzebne jest męskie silne ramie, wsparcie, opieka. Różnice płciowe pozostają. Otwarci, szczerzy, silni faceci mogą zdobywać świat! Otwarci, szczerzy, świadomi siebie, swoich potrzeb, ale też świadomi potrzeb kobiet faceci mogą zdobywać świat.

Wiele niezależnych, dobrze zarabiających kobiet, nie wiąże się wcale...

- Nie potrzebują tego lub myślą, że nie potrzebują. Są niezależne, radzą sobie same. Idzie to niestety w stronę samowystarczalności i samodzielności kobiet. Kobiety osamotnione: bez dziecka i bez partnera. Zapewne dopuszczają możliwość bycia w związku, ale stawiają bardzo wysokie oczekiwania kandydatowi, adekwatne do poziomu, które one osiągnęły. Nie myślą o tym, czym chcą się z tym partnerem dzielić, co one dobrego i wartościowego mają do zaoferowania, jaka wymiana i prawdziwe partnerstwo może między nimi być. Rzadko każdy z partnerów szczerze koncentruje się na potrzebach drugiej strony - poprzestają na określaniu warunków, jakie on lub ona mają spełnić. To egoistyczne, gdyż potrzebujemy troski, otwartość, bliskiego kontaktu - to daje nam poczucie szczęścia i satysfakcję.

Jak - taką niezależną - uzależnić?

- Do nawiązania znajomości jest oczywiście potrzebna jakaś atrakcyjność, dobry ubiór, wygląd. Ale to tylko na początku. Potem wszystko powinno się opierać na szczerości, prawdzie. Obie strony powinny się nauczyć czerpać satysfakcję z kontaktu opartego na bliskości.

6
fot. Everett Collection / shutterstock.com fot. Everett Collection / shutterstock.com

Już nie taki męski świat

Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii pokazują, że:

96 procent ludzi, którzy umierają w pracy, to mężczyźni

95 procent więźniów to mężczyźni

90 procent bezdomnych to mężczyźni

84 procent samobójstw z powodu kryzysu popełnili mężczyźni

70 procent młodych bezrobotnych to mężczyźni

Kobiety mają 30 proc. większe szanse dostać się na uniwersytet. Po jego ukończeniu mężczyźni mają 50 proc. większe szanse stać się bezrobotnymi.

Mężczyźni przed trzydziestką zarabiają mniej niż kobiety.

SZTUKA DOPASOWANIA

Aż 78 proc. ankietowanych przez CBOS uważa, że partner powinien zachowywać się tak samo w towarzystwie, ponad 70 proc. oczekuje, żeby był tej samej religii, 51 proc. twierdzi, że dla związku jest lepiej, jeśli żona i mąż mają takie samo wykształcenie, a ich poglądy polityczne są podobne. Niezgodność charakterów to przyczyna ponad 1/3 wszystkich rozwodów w Polsce!

FACECI SĄ Z MARSA

Różnice pokazuje pewien ciekawy eksperyment. Młody, atrakcyjny mężczyzna zapytał 100 kobiet, czy będą się z nim kochać. Propozycja dotyczyła seksu tu i teraz. Wszystkie odpowiedziały "nie", jedna się wahała, mówiąc: "może... kiedyś". Gdy podobny eksperyment przeprowadziła dziewczyna, uzyskała skrajnie różny wynik. Połowa facetów odpowiedziało bez wahania "tak".

7
fot. Everett Collection / shutterstock.com fot. Everett Collection / shutterstock.com

Jak żyć?

Naukowcy nie mają wątpliwości, że dobieramy się nie tylko zgodnie z zainteresowaniami czy poglądami. Kwestią najważniejszą jest mniej więcej równy status społeczny, podobne pochodzenie i wykształcenie. Rzadko zdarzają się związki szefa działu sprzedaży z kasjerką czy dyrektorki departamentu z hydraulikiem. Zdaniem socjologów takie mezalianse, czyli związki osób znacznie różniących się pochodzeniem czy statusem, to zaledwie kilkanaście procent wszystkich par.

JAK ŻYĆ? LICZ RANDKI

Badania pokazują, że kobiety w Polsce, chociaż deklarują, że są otwarte, nowoczesne i wyzwolone, to od pewnych zasad nie odstąpiły. Całowanie: najwcześniej na drugiej randce. Na seks zdobywca serc musi poczekać nawet pięć spotkań. Lub trzy miesiące (czasami sześć), to inna wersja sprawdzania mężczyzny. Rozpoczęcie znajomości od tekstu: "mam ochotę się z tobą kochać", jest więc raczej skazane na porażkę.

DOBRZE JEST MIEĆ ZADOWOLONĄ ŻONĘ

Z badań amerykańskiego "Journal of Marriage and Family" wynika, że mężczyzna na emeryturze jest szczęśliwszy, gdy jego żona jest zadowolona z małżeństwa. Nawet jeśli on sam uważa związek za kiepski. Na poczucie szczęścia u kobiet samopoczucie mężczyzn nie ma natomiast wpływu!

JAK PODRYWAĆ: O CZYM ROZMAWIAĆ

1. Dobrze zacznij. Obserwuj ją chwilę, żeby się czegoś się o niej dowiedzieć. Zwróć uwagę na książkę, którą czytała czy torbę festiwalową, którą nosi. - Byłaś na Offie w Katowicach? Ja też - taki tekst na pewno zadziała.

2. Mów o podróżach, nie o filmach. Opowiadanie o pięknych miejscach, które odwiedziłeś, czyni cię bardziej atrakcyjnym.

3. Zdradź sekret, np. z dzieciństwa. To zbliża kobietę do ciebie.

4. Wybierz ciekawy temat rozmowy, nie gadaj o pogodzie. Ale nie przesadzaj z kontrowersjami, nie chcesz się kłócić.

5. Komplementy są w porządku, o ile nie są banalne i podszyte tanim seksizmem. Ale jeśli zauważysz, że ma piękne szpilki od Louboutina i jeszcze dorzucisz anegdotę o tym projektancie, na pewno zyskasz zainteresowanie.

6. Bądź szczery. Nie ma sensu udawać kogoś innego. Prawda szybko wyjdzie na jaw. Ona może sprawdzić cię przez Google czy Facebook.

7. Nie pomyl szczerości z ekshibicjonizmem.

8. Słuchaj, co mówi.

8