Setki CV i nic? Jak wysyłać ich mniej i zdobyć pracę

Wojciech Brzeziński, Polsat News
CV. Dwie litery, a tyle emocji. Niby nie da się bez solidnie napisanego zawodowego życiorysu walczyć o porządną pracę, ale mimo to jego pisanie bywa po prostu mordęgą. A dla niektórych czarną magią. Jak opowiadają rekruterzy, nadal wielu kandydatów nie potrafi załapać absolutnych podstaw.
rys. liravega / shutterstock.com rys. liravega / shutterstock.com

Dwie szkoły pisania CV

Na przykład tego, że są rzeczy, które lepiej zachować dla siebie. - Naprawdę nie powinniśmy podawać powodów rozstań z małżonkiem, wyliczać stanu majątkowego, a takie kwestie się pojawiają - mówi Monika Płucienniczak, kierownik ds. klientów ogólnopolskich w Work Service. Przez jej biurko przechodzą setki CV. I nadal zdarzają się takie, które ją zaskakują. - Duże pole do popisu dają działy "hobby" i "zainteresowania". Zdarza się chwalenie zainteresowaniami, które w dosyć dziwnym świetle stawiają kandydata. Na przykład fakt, że robimy zdjęcia do pism erotycznych raczej nie pomoże, gdy staramy się o stanowisko manedżera w firmie farmaceutycznej.

- W dzisiejszych czasach CV najlepiej zawsze mieć pod ręką - mówi Konrad Suski z Randstad Engineering. - To zwykle nie jest problem w przypadku inżynierów - oni są przyzwyczajeni do tego, że to do nich wydzwaniają headhunterzy, czasami sami rozsyłają CV żeby "wybadać" sytuację na rynku. Ale w innych branżach różnie bywa. Osoby, które długo pracują w jednej firmie, często mają z CV problem, bo przygotowują je wtedy, kiedy czują się zagrożone albo kiedy ktoś się do nich odzywa z ofertą - wyjaśnia Suski. A nad CV trzeba usiąść i poważnie się zastanowić. Są dwie zasadnicze szkoły ich tworzenia: albo piszesz je pod konkretną ofertę, albo masz jedno wzorcowe, a do ewentualnego uwypuklenia tych cech, które mogą się przydać w danej firmie, wykorzystujesz list motywacyjny albo umieszczoną tuż pod danymi osobowymi rubrykę "cel", która coraz częściej pojawia się w CV.

- Wszystko zależy od specyfiki zawodu - tłumaczy Płucienniczak. - Lekarz specjalista może po prostu wysyłać to samo CV do każdego pracodawcy. Ale jeśli nie dotyczy to tak konkretnego zawodu lepiej dopasować CV do wymogów pracodawcy. Możemy wzmocnić przekaz dotyczący posiadanych umiejętności i kwalifikacji jakie na danym stanowisku są pożądane. Miło jest także przeczytać w mailu, do którego jest załączone CV, "zapoznałem się z państwa ofertą" i kilka słów dodanych od siebie. Od razu wiadomo, że człowiek wie, na jakie stanowisko aplikuje, a z tym bywa różnie - radzi Płucienniczak.

1
rys. liravega / shutterstock.com rys. liravega / shutterstock.com

CV powinno mieć jedną stronę? To mit!

Kiedyś panowało przekonanie, że cały zawodowy życiorys najlepiej zmieścić na jednej stronie. To wyczyn zwłaszcza dla kogoś, kto ma na koncie kilkanaście lat pracy i parę osiągnięć. To mit - i to szkodliwy, bo może prowadzić do tego, że przemilczymy coś, co zwróci na nas uwagę. Ale nie przesadzajmy z objętością, 2-3 strony powinny wystarczyć. Nadmierne gadulstwo raczej nie popłaca.

- Rekordowe CV, które do mnie trafiło, miało 47 stron, spis treści i podziękowania dla rodziny i współpracowników - wspomina z rozbawieniem Suski - były nawet przypisy. Ale tak naprawdę liczy się treść, a nie to, na ilu stronach ją zmieścimy - przekonuje.

Więc skoro jesteśmy przy treści, po kolei. Podstawa to dane osobowe. Oczywiste? Nie dla wszystkich.

- Często dane są, ale zupełnie nieaktualne - mówi Płucienniczak. - Ktoś żyje w przeświadczeniu, że szuka pracy, a pracodawcy uparcie się nie odzywają. Tymczasem nie zauważył, że adres, który podaje, jest nieaktualny od pięciu lat. Albo jest w nim literówka. Zdarzało się mi kontaktować z potencjalnym kandydatem przez Facebooka, ale wiadomo, że takie sytuacje raczej nie są normą - zaznacza.

W Polsce raczej nie dołącza się do CV zdjęć. Choć są wyjątki

- U nas obowiązuje brytyjski model pisania CV, a w nim się zdjęć nie umieszcza, żeby nie pojawiły się sugestie, że to przez zdjęcie kogoś odrzuciliśmy - mówi Suski. - Zresztą jeśli nie mamy dobrego, biznesowego zdjęcia, to lepiej nie dawać fotografii w ogóle, bo komplet zdjęć rodzinnych też mi się nieraz zdarzył - wspomina.

- Nie jestem zwolenniczką zamieszczania zdjęć. Niemniej jednak są zawody, w których wygląd i prezencja stanowią jedne z kryteriów przyjęcia - na przykład hostessy. Zamieszczenie zdjęcia w CV wynika wyłącznie z dobrej woli i nie jest wymagane - dodaje Płuciennik.

2
fot. Andrey_Popov / shutterstock.com fot. Andrey_Popov / shutterstock.com

Klucz do zabawy, ale i grzech śmiertelny

Wymagane za to jest opisanie własnego doświadczenia. To klucz do sukcesów. I to tutaj kandydaci sami podkładają sobie nogę.

- Niektórzy mają tendencję do koloryzowania - mówi Płucienniczak. - To, że patrzyliśmy przez szybę, w jaki sposób pracują pracownicy produkcyjni przy taśmie, to nie to samo, co koordynowanie i nadzór ich pracy - przestrzega.

To wszystko wychodzi podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Dla wielu kandydatów CV ma być jedynie środkiem do celu, a tym celem nie jest sama praca, ale dostanie się na rozmowę. Z założeniem, że potem "jakoś to będzie". Więc naginają prawdę. To błąd. Wystarczy kilka precyzyjnych pytań, jak wyglądała taka praca "koordynacyjna", i... masz gwarancję, że nikt do ciebie nie zadzwoni. Wyolbrzymianie swoich osiągnięć czy kwalifikacji to grzech śmiertelny i niestety bardzo powszechny.

- Czasami braki w doświadczeniu możemy nadrobić umiejętnościami - tłumaczy Suski. - Oczywiście pewne kompetencje, na przykład wyższe wykształcenie techniczne, są często warunkiem nie do przeskoczenia, ale jeśli spełniamy 3/4 wymogów, warto aplikować. Nasi klienci są elastyczni i jeśli na spotkaniu z nami dana osoba nadrobi te braki innymi cechami, zdarza się, że pracodawca i tak się na nią decydują - pociesza.

Tak naprawdę przed każdą aplikacją warto zrobić prasówkę. Czym dokładnie zajmuje się firma? Kim są jej klienci? W jakim kierunku się rozwija? Kto dokładnie będzie jej potrzebny? Często wystarczy kilkanaście minut przy wyszukiwarce internetowej czy branżowych portalach albo telefon do znajomego z konkurencji i już wiadomo, które z doświadczeń warto opisać bardziej precyzyjnie. Czasami zwracając uwagę na osiągnięcia, których nie ma w wymogach z ogłoszenia, a które mogą okazać się dla pracodawcy bezcenne.

- Jeśli nawet stanowisko jest dla nas nowe, opiszmy nasze kompetencje i to, jak mogą być tam wykorzystane - tłumaczy Suski.

3
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Bogactwo doświadczeń też może być poważnym obciążeniem

Czasami problemem jest to, że w CV jest... zbyt wiele doświadczeń. A konkretnie zbyt wielu byłych pracodawców, często z różnych branż. To problem. Ale do przezwyciężenia.

- Statystyczny Polak zmienia pracę siedem razy. Jeśli w wieku 25 lat ktoś ma na koncie siedem miejsc pracy, to często CV jest odrzucane podczas rozmowy telefonicznej, jeśli argumentem jest tylko "bo mi się tam nie podobało" - opowiada Suski. - Trzeba mieć dobry powód, żeby zmieniać pracę co pół roku. W innym przypadku firma może się obawiać, że świeżo wyszkolony pracownik przejdzie do konkurencji - ostrzega.

Lepiej opisać powód, dla którego zmieniłeś pracodawcę. Bankructwo? Cięcia? A w przypadku zmiany branży - motywy, którymi kierowałeś się, szukając nowych wyzwań. Przygotuj się na pytania o przyczyny zmiany pracy, które mogą paść podczas rozmowy wstępnej.

- Staramy się z każdym dobrze zapowiadającym się kandydatem porozmawiać najpierw telefonicznie - tłumaczy Płucienniczak. - Różne są koleje losu i czasem ktoś, kto w ciągu roku był w czterech firmach, jest dobrym fachowcem, ale miał pecha - wyjaśnia.

Kto cię poleca?

Przygotuj się na pytanie o referencje. Warto zamieścić je już w CV, trzeba mieć je pod ręką na wypadek rozmowy telefonicznej.

- Ważne jest to, jak kandydat reaguje na pytanie o referencje - mówi Suski. - Może być przygotowany i odpowiadać na pytania o okoliczności rozstania z firmą, ale na pytanie o referencje nagle się spina. To zawsze ważny sygnał.

A uciekanie od odpowiedzi i tak nic nie da, bo jeśli rekruterowi zależy, zadzwoni do pracodawcy. Co ważne, raczej nigdy nie zadzwoni do obecnego.

Na koniec zrób sobie przysługę: i kiedy już postawisz ostatnią kropkę w CV, przeczytaj je kilka razy. Albo daj do przeczytania komuś innemu. - Pamiętam CV, w którym na końcu była adnotacja "i dodaj sobie jakiś kurs, a jak go nie masz, to wymyśl" - śmieje się Płucienniczak. - Albo takie, w którym w rubryce "osiągnięcia życiowe" pojawiło się "wysłałem w zeszłym miesiącu 172 CV" - wspomina. A takie kwiatki to niemal gwarancja, że w kolejnym miesiącu dobijesz do... 173.

4
fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com

7 grzechów głównych: co dyskwalifikuje twoje CV

1. Brak danych kontaktowych. Niby oczywiste, ale wciąż bardzo często trafiają się ludzie, którzy może nawet mają ciekawy życiorys, ale co z tego, skoro podany e-mail jest nieaktualny, a komórki brak?

2. Kłamstwo. Wystarczy jedno drobne naciągnięcie prawdy, które wyjdzie podczas weryfikacji CV, a rekruterom zapala się czerwona lampka. Bo jeśli "naciągniesz" znajomość angielskiego, to skąd mają wiedzieć, czy reszty życiorysu po prostu nie wyssałeś z palca?

3. Błędy ortograficzne. Funkcja sprawdzania pisowni w edytorze tekstu jest od tego, żeby z niej korzystać. Jeśli nie potrafisz poświęcić 15 minut na spokojne przeczytanie własnego CV, pracodawca może wyjść z założenia, że do innych obowiązków podejdziesz równie "dokładnie".

4. Zbytnia wylewność. Czy pracodawcę naprawdę interesuje to, że właśnie kupiłeś nowy samochód? Że twoja była okazała się pomyłką? Pamiętaj: starasz się o przyjęcie do pracy, a nie do domu Wielkiego Brata.

5. Zdjęcia. Zwykłe zdjęcie portretowe jest OK, choć należy je dołączać raczej wtedy, kiedy starasz się o pracę, przy której wygląd jest istotny, czyli tam, gdzie będziesz reprezentować firmę na zewnątrz. Wygląd technika IT czy manedżera produkcji ma stosunkowo niewielkie znaczenie. Ale nadal trafiają się zdjęcia "plażowe" czy z wigilii u babci - do takiego kandydata raczej nikt prędko nie zadzwoni.

6. Elementy sugerujące, że nawet nie czytałeś ogłoszenia. Na przykład: umiejętności dramatycznie nieprzystające do poszukiwanych czy list motywacyjny napisany ewidentnie pod inną firmę, z podmienioną tylko naprędce nazwą.

7. Brak klauzuli o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych. Uwaga! W dużych firmach rekrutacyjnych takie CV od razu idzie do kosza *

5
Więcej na ten temat: kariera