Pokonaj nieróbstwo: podsuwamy sposoby, jak wziąć się do roboty

Piotr Mieśnik
"Jeśli masz coś zrobić dziś, przełóż to na pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego" - to naprawdę fajny żart przy piwie z kumplami, ale fatalny sposób na życie. Fachowo nazywa się to prokrastynacja. I da się z nią wygrać.
fot. Maglara / shutterstock.com fot. Maglara / shutterstock.com

Jeśli lubisz wszystko odkładać na jutro...

- Piotr, kiedy dostanę tekst? - dzwoni do mnie redaktor z "Logo". - Daj mi jeszcze dwa dni. Muszę go wycyzelować, takie ostatnie poprawki - łżę jak pies. Bo przecież nic jeszcze nie napisałem, wszystko odkładam na ostatnią chwilę, choć stres, że muszę go napisać, zżera mnie od tygodni. Dostaję dwudniowe odroczenie, ale najgorsze jest to, że i tak będę zwlekać do ostatnich godzin. Tylko wtedy jestem w stanie zmusić się do pisania.

Znasz to skądś? Ważne egzaminy za pasem, a ty w kółko powtarzasz: "Zrobię to później, spokojnie, jeszcze mam czas". Albo postanowienie, że zaczniesz chodzić na siłownię. Proste pozmywanie naczyń. Wymiana żarówki. Wszystko czeka, wszystko odkładasz na później?

Jeśli rozpoznajesz w tym siebie, to mam dla ciebie dwie wiadomości.

Zła jest taka, że twoje wieczne "odkładactwo" to może być coś znacznie poważniejszego niż lenistwo. Prokrastynacja. Brzmi źle? Tak powinno, to jedno z bardziej nietypowych zaburzeń psychicznych, z którym coraz częściej mamy do czynienia w naszych czasach. Ale nie możesz się załamywać. To, że doczytałeś ten artykuł do tego momentu, świadczy o tym, że jednak jest w tobie wola, żeby coś z tym zrobić. I to jest właśnie druga wiadomość, ta dobra.

CO TO JEST PROKRASTYNACJA

Każdy z nas czasem coś odkłada na potem. Problem pojawia się wtedy, gdy zdarza ci się to zawsze albo bardzo często. Gdy nie potrafisz tak zaplanować swojego życia, żeby wszystko nie zwaliło ci się na głowę w ostatniej chwili. Gdy od zrealizowania celu odciągają cię inne, małe (kawa, papieros, internet) lub większe (spotkanie ze znajomymi, jeszcze jeden odcinek serialu) rzeczy. - O prokrastynacji mówimy wtedy, gdy pomiędzy zamierzonym a faktycznym czasem wykonania zadania pojawia się wyraźna luka - wyjaśnia prof. Clara Lay, prowadząca badania nad tym zaburzeniem. Mówiąc inaczej - sytuacja przedstawia się jak w krążącym w sieci popularnym memie: "Jestem bardzo zajęty robieniem rzeczy, których nie muszę robić, po to, by uniknąć robienia czegokolwiek, co powinienem robić".

1
fot. Andrea Danti/shutterstock.com fot. Andrea Danti/shutterstock.com

Skąd to się bierze

Naukowcy nie zaskakują, bo jak zwykle ich opinie są podzielone. Jedni, jak choćby Daniel Gustavson z Uniwersytetu Kolorado w Boulder, winą za zwlekanie obciąża geny. Według niego prokrastynacja może być efektem ubocznym zbyt pochopnych decyzji podejmowanych przez przodków. Ci bowiem w obliczu zagrożenia musieli szybko podejmować decyzje, które nie zawsze okazywały się trafne. Teraz zaś zagrożeń nie ma aż tak wiele, więc i decyzje można przekładać.

Inni badacze utrzymują zaś, że winni mogą być nasi nazbyt surowi rodzice. Jeśli takich miałeś, to czasem jedyną formą buntu, na którą mogłeś sobie pozwolić, było wyłącznie odwlekanie wykonania tego, co ci kazali zrobić. No, a teraz ten twój "bunt" nie przeminął, tylko się umocnił. Niestety.

Nie ma chyba jednak sensu zwalać winy na innych. Prokrastynację musisz po prostu złapać jak byka za rogi i zwalczyć ją, bo to twoja słabość. Tu nawet farmaceutyki są średnio skuteczne. Tylko ciężka praca nad sobą, dzień za dniem, tydzień za tygodniem, jak żmudna walka z nałogiem sprawią, że wygrasz.

"Prokrastynacja jest jak karta kredytowa. To świetna zabawa, dopóki nie dostaniesz rachunku" - aktor Christopher Parker

SUKCES

Piotrek (33 lata, dziennikarz)
Pisząc ten artykuł, postanowiłem sam powalczyć z własnym odkładactwem. Zastosowałem się do kilku zasad, o których wspominałem wcześniej. Przede wszystkim po prostu postanowiłem to zrobić i nie odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę. To naprawdę daje duże zadowolenie i komfort psychiczny. Poza tym zastosowałem metodę dzielenia: najpierw zrobiłem research, potem miałem przerwę na trening na siłowni, a dopiero po nim wziąłem się za pisanie. Poprosiłem także o "pomocną dłoń". Moja dziewczyna nie tylko dopingowała mnie, ale sprawdzała też, czy rzeczywiście piszę artykuł, a nie dyskutuję na Twitterze.

PORAŻKA

Karolina (26 lat, pracuje w banku)
"Potem, jutro, od nowego tygodnia" to moja strategia od lat. Zdarzało się już, że zawalałam przez to ważne projekty, bo przecież nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy w ostatniej chwili nie zwali nam się na głowę coś jeszcze. Najgorsze w odkładaniu jest to, że przez nie żyjemy w ciągłym stresie. Cały czas mam z tyłu głowy, że coś jeszcze powinnam zrobić, że są niezałatwione sprawy. A to jest bardzo męczące psychicznie.

2
fot. Maglara / shutterstock.com fot. Maglara / shutterstock.com

9 sposobów, by wygrać ze swoim wewnętrznym

1Planuj i organizuj swoją pracę Powinieneś stworzyć listę rzeczy do zrobienia. Wyznacz priorytety i określ dokładny czas, w którym zaczniesz je robić i w którym powinieneś skończyć. Kolejne odhaczane na liście sukcesy powinny być dla ciebie motorem napędowym do dalszej pracy nad sobą. Według badań przeprowadzonych na uniwersytecie w Konstancji sposób przedstawienia zadań ma ogromny wpływ na późniejsze powodzenie ich realizacji. Taka lista może zwiększyć twoją szansę na powodzenie aż dwukrotnie.
2Uporządkuj swoje miejsce pracy Nie ma znaczenia, czy jest to biurko, komputer czy po prostu twoje najbliższe otoczenie. - Wyłącz Facebooka, wycisz telefon, wyłącz alerty w skrzynce mailowej - radzi dr Jarosław Kulbat, psycholog i trener z wrocławskiej SWPS.
3Zagwarantuj sobie dobrą atmosferę Zawczasu przygotuj sobie kawę, tak abyś w trakcie pracy nie musiał o niej ciągle myśleć. Weź ulubiony notes, długopis - bo drobiazgi też mają znaczenie. Zbuduj przez to swój własny system kodów, które dla twojego mózgu będą kojarzyły się jednoznacznie - to czas kreatywnej pracy i realizowania zadań.
4Po prostu zacznij Łatwo powiedzieć, ale... no właśnie, może też łatwo zrobić? Tyle razy już przekładałeś wszystko na ostatnią chwilę, więc choć raz pokaż sam sobie, że jesteś panem swojego życia, i postąp inaczej. Nie zastanawiaj się, zrób teraz to, co chciałeś przełożyć na później. Przełam się. Jeśli to zrobisz i poczujesz zadowolenie, może wejdzie ci już w nawyk? Warto żebyś zapamiętał maksymę Horacego: "Kto zaczął, już zrobił połowę". I coś w tym musi być, bo nawet mój trener od boksu, którego bym nie podejrzewał o to, że jest fanem filozofii, powtarza: "Samo to, że wyjdziesz z domu na trening, to już połowa sukcesu".
5Sam ustal deadline * Skoro sam musisz sobie poradzić z własnymi słabościami (bo nie chcesz chyba rujnować się finansowo, chodząc do terapeuty), to sam też musisz wziąć się w ryzy i wyznaczyć sobie nieprzekraczalne granice. A swoje deadline'y planuj ze sporym zapasem przed tymi faktycznymi. Potrzebujesz pomocy? Skorzystaj z kalendarza, aplikacji na telefonie albo ustawień na komputerze, które przypomną ci o terminach i pomogą ich dotrzymać.
6Podziel pracę na mniejsze części Nie od razu Rzym zbudowano, a ty nie od razu musisz poradzić sobie z całym skomplikowanym zadaniem. Dziel je na mniejsze części, a każdy mały sukces niech motywuje cię do większego. Nie chce ci się sprzątać mieszkania? Podziel to na zmywanie naczyń, odkurzanie, układanie książek itp. Gdy pozmywasz, zobaczysz pierwszy efekt. Może wtedy łatwiej będzie ci wyciągnąć z szafy odkurzacz.
7Zacznij od rzeczy najłatwiejszych, kończ na trudnych Ta zasada jest jednak zmienna i zależy od twojego charakteru. Jeśli małe sukcesy cię motywują, rzeczywiście powinieneś zacząć od najłatwiejszych wyzwań, a najtrudniejsze zostawić na potem, gdy będziesz już w rytmie. Albo zrób kompletnie na odwrót. Zacznij od rzeczy najtrudniejszej, gdy wiesz, że sukces zmotywuje cię tak, że małe wyzwania to będzie już potem bułka z masłem.
8Znajdź pomocną dłoń Nawet taki twardziel jak ty może czasem potrzebować pomocy. Znajdź kogoś (dziewczyna, przyjaciel), kto nie tylko będzie ci kibicować i motywować w twojej drodze do celu, ale też będzie sprawdzać twoje postępy. Nic tak nie motywuje do działania jak to, że obserwuje nas ktoś, na kim nam zależy.
9Zwiększ swoją motywację - dawaj sobie nagrody Twoim problemem jest to, że zanim przejdziesz do rzeczy najważniejszych, skupiasz się na mniejszych, które często sprawiają ci drobne przyjemności. Zmień kolejność. Kawa, papieros, serfowanie po necie czy gra w ulubioną strzelankę - tak, ale jako nagroda po zrealizowaniu zadania.

3
fot. Maglara / shutterstock.com fot. Maglara / shutterstock.com

Rada Eksperta

Pokaż sobie, że twoje wyzwanie nie jest jednym wielkim arbuzem, który trzeba zjeść naraz. To raczej kilka lub kilkanaście małych i lekkich kawałków, które możesz z łatwością schrupać na deser, jeden po drugim. Wizualizując zadanie, zwróć uwagę na każdy pojedynczy aspekt procesu realizacji. Pomyśl osobno o każdej czynności i zobacz siebie wykonującego jedną po drugiej. Nie bądź zdziwiony, jeśli od razu poczujesz narastającą potrzebę zabrania się do działania. Tym razem się jej nie opieraj, po prostu zrób to, co masz do zrobienia - radzi Michał Pasterski, trener rozwoju osobistego, wykładowca Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu, właściciel firmy Life Architect.

Ponoć większość ludzi dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Klasyczny Mr. Perfect nie znosi porażek, więc na wszelki wypadek w ogóle zaniechuje działań. Tymczasem, paradoksalnie, perfekcję można osiągnąć, ucząc się na metodzie prób i błędów.

PIĘĆ TWOICH LĘKÓW

Oto najczęstsze przyczyny (często nieuświadomione!) prokrastynacji:

1. Lęk przed porażką. Zmora perfekcjonistów: bo nie sprostam zadaniu, lepiej odłożę to na ostatnią chwilę, to usprawiedliwi moje niepowodzenie.

2. Lęk przed sukcesem - bo inni będą mi zazdrościć, bo oczekiwania wobec mnie wzrosną.

3. Lęk przed bezradnością - chcę wszystko kontrolować, manifestować niezależność, poczuć dreszczyk emocji.

4. Lęk przed izolacją - bo lubię, gdy ktoś inny podejmuje za mnie decyzje, pilnuje mnie, bo chcę, żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę.

5. Lęk przed intymnością - bo gdy skupię się na zadaniu, mogę oddalić się od bliskich osób albo wręcz przeciwnie - zbliżę się do nich tak, że dostrzegą moje wady.

NAJSŁYNNIEJSZY POLSKI LEŃ

Odwieczne odkładanie wszystkiego na później przydarza się także wpływowym osobom. Wystarczy wspomnieć, że władca Polski Zygmunt August (1520-1572) dorobił się ironicznego przydomka "król dojutrek". Znany był bowiem ze swojego lenistwa i tego, że wiele spraw przekładał na później.

Skąd się wzięło złowieszcze słowo "deadline"? Ponoć podczas wojny secesyjnej, gdy nie było środków, żeby odgradzać jeńców i więzić ich, wyznaczano linię, której przekroczenie karano śmiercią.

4
Więcej na ten temat: poradnik