Wypalenie zawodowe: jak wrzucić wyższy bieg i nie dać się rutynie?

Wojciech Brzeziński / Polsat News
Zdarza się nawet najlepszym. Wśród nich możesz być i ty. A może już jesteś? Wypalenie zawodowe, które przekłada się na inne dziedziny życia. Znudzenie, podenerwowanie, brak poczucia sensu i celu. Ale można z tym sobie poradzić i odbić się od dna. Jak?...
fot. Andrey_Popov / shutterstock.com fot. Andrey_Popov / shutterstock.com

Praca: czas na zmiany

To miała być praca-marzenie. Po latach użerania się w gazecie Michał stwierdził, że chciałby mieć wreszcie normalne życie, pracować od poniedziałku do piątku i mieć stałą pensję zamiast wierszówki. Wysłał tylko jedno CV - i mimo niewielkiego doświadczenia dostał robotę w niewielkiej agencji organizującej konferencje dla prawników, marketingowców i innych specjalistów. Dla dziennikarza robota prosta jak drut - wymyślić temat, zaprosić kilku gości, których wcale nie było trzeba długo namawiać, i przygotować folder.

- Pierwsze tygodnie były fantastyczne - wspominał. - Chodziłem nabuzowany energią, chciałem robić tysiąc rzeczy naraz, było super! Ale miesiąc miodowy szybko minął. Każda kolejna konferencja była taka sama jak poprzednie, praca nigdy się nie zmieniała, a zegar na ścianie - przysięga Michał - między godziną 16 a 17 spowalniał o 300 proc. - Nie minął rok, a miałem wszystkie objawy klinicznej depresji - wspomina. - Przestałem się golić, wstawanie rano z łóżka stało się koszmarem, w pracy mogłem myśleć tylko o tym, kiedy wrócę do domu. Zdałem sobie sprawę, że jestem niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym miejscu.

Michał się po prostu wypalił. Zdarza się najlepszym. Czasem trwa to latami. Czasami ten moment nadchodzi szybciej. Legendarny Kurt Vonnegut dostał kiedyś, jako młody, biedny jak mysz kościelna pisarz, wielką, jak się wydawało, szansę. Pracę zaproponował mu jeden z największych sportowych magazynów w USA. Pierwszego dnia na nowym stanowisku usłyszał: "podczas słynnej gonitwy Kentucky Derby koń przeskoczył przez ogrodzenie. Weź, napisz o tym dwie strony". Po dwóch godzinach patrzenia w pustą kartkę wystukał na klawiaturze: "Pieprzony koń przeskoczył przez pieprzone ogrodzenie", po czym wstał i wyszedł.

Michał w końcu stracił pracę - przestało mu zależeć na wynikach. Nawet się ucieszył. Wrócił do mediów. Ale nie każdy ma taką możliwość. Co zrobić, kiedy dopada cię wypalenie, jak uniknąć sytuacji, w której twoja praca jest zagrożona przez zmęczenie rutyną?

1
fot. jesadaphorn / shutterstock.com fot. jesadaphorn / shutterstock.com

Wzrastasz, a potem więdniesz. Jaki lek?

- Wypalenie to taki termin, który może obejmować bardzo różne części ducha, ciała i emocji, może się wiązać z depresją i zmęczeniem, ale jest zwykle efektem rutyny - mówi Jacek Walkiewicz, doświadczony psycholog. - To jest trochę jak z cyklem życia rośliny: od posadzenia, przez wzrost po więdnięcie. Tutaj człowiek więdnie i potrzebuje czegoś, co by go wzmocniło, jak roślina wody. Czyli poczucia sensu.

Właśnie brak poczucia, że to, co robimy ma jakikolwiek sens, najczęściej prowadzi do wypalenia. Dotyczy to zwłaszcza zawodów, w których wykonuje się stałe, powtarzalne czynności - ale i tych, które na pierwszy rzut oka nie są tak powtarzalne jak tabelka w Excelu, ale do których ciągną pasjonaci czy ludzie z misją. Na przykład nauczyciele. Bo rzeczywistość ich pracy bardzo często odbiega od wyobrażeń, które mieli, kiedy zaczynali.

2
rys. jesadaphorn / shutterstock.com rys. jesadaphorn / shutterstock.com

III wojna światowa i dwa determinanty szczęścia

- Wypalenie mocno się wiąże z utratą poczucia sensu - mówi Walkiewicz. - Nie zawsze to świadomie nazywamy, ale głęboko w nas tkwi to, że to, co robimy, ma sens dla nas i innych.

Skutki są opłakane. Stajemy się apatyczni, zdołowani, zniechęceni do wszystkich i wszystkiego. Drażni nas wszystko, a najbardziej współpracownicy - drobne nieporozumienia w pracy zmieniają się w III wojnę światową. A i zdrowie też zaczyna szwankować. Bóle głowy, bezsenność albo problemy z dobudzeniem rano, niestrawność - nie jest fajnie. Ani dla nas, ani dla otoczenia. Tylko co dalej?

- Badania na Harvardzie mówią, że są dwa determinanty szczęścia: jeden to altruizm, a drugi to przyjaźnie - mówi psycholog. - Odnajdowanie sensu zaczyna się od poczucia, że jesteśmy dla siebie nawzajem. Kiedyś ktoś sadził, ktoś zbierał, ktoś mełł, ktoś piekł chleb. Wszystko, co robiliśmy, było ważne dla innych, bez naszej pracy ktoś nie mógł funkcjonować. Ludzie byli zależni od siebie i widzieli, że sobie pomagają. To jest fajny kierunek. Pomaganie innym zawsze daje poczucie wartości. A czasem wystarczy uświadomić sobie, że te tabelki, które robimy w pracy, naprawdę komuś służą, że są komuś potrzebne, że nasza praca nie jest bez sensu i znaczenia.

3
fot. jesadaphorn / shutterstock.com fot. jesadaphorn / shutterstock.com

Traktuj siebie tak dobrze jak swojego psa

Często sami jesteśmy winni własnemu wypaleniu. Narzucamy sobie potwornie wyśrubowane standardy i wściekamy się na samych siebie, że do nich nie dorastamy. W pogoni za wymarzonym celem nie dostrzegamy tego, co jest tu i teraz. I nie zastanawiamy się, czy ten cel rzeczywiście jest dla nas wymarzony, czy po prostu uznaliśmy, że takie marzenia - o większym biurze, samochodzie, domu - wypada mieć.

- Byłbym zwolennikiem lubienia siebie - mówi psycholog. - Akceptowania siebie, traktowania siebie równie dobrze, jak własnego psa, bo mam poczucie, że jesteśmy zbyt krytyczni w stosunku do siebie, zbyt rygorystyczni. Człowiek to nie sklep całodobowy, nie może być otwarty 24 godziny, odnoszący sukcesy, uśmiechający się. To jest niemożliwe i niepotrzebne.

Ale jednocześnie warto coś zrobić z innymi czynnikami, które przyczyniają się do wypalenia.

Po pierwsze - poczucie zastoju. Dokręcanie tej samej śrubki na taśmie prędzej czy później przestaje dawać frajdę. A każda praca w którymś momencie staje się powtarzalna. Trzeba pamiętać o własnym rozwoju - o kursach, szkoleniach, książkach, niezależnie od tego, co oferuje nam pracodawca. Warto brać udział w nowych projektach - nawet jeśli są skazane na porażkę. To zmiana rytmu i nowe doświadczenia, które w przyszłości tylko zaprocentują. Po drugie - poczucie przytłoczenia. To zwykle kwestia organizacji pracy, własnego świata. Trzeba wprowadzić porządek we własnym życiu, zaczynając od pracy: podsumuj swoje zadania, uporządkuj je i zabierz się za nie, zaczynając od najważniejszych spraw. Inaczej, robiąc 10 rzeczy naraz, szybko stracisz poczucie panowania nad swoim życiem. I wreszcie po trzecie - równowaga. - Jestem zwolennikiem życia zharmonizowanego - mówi Walkiewicz. - Jest czas na pracę, jest czas na przyjaciół, sferę społeczną, na siebie i pasje. Praca zajmuje większość naszego czasu, ale musimy pamiętać o zmianie rytmu, regeneracji od spraw, które nas na co dzień zajmują. Na pewno sprzyja temu posiadanie własnej pasji. Ona daje świadomość tego, po co spędzamy większość życia w pracy. Daje szerszą wizję i pozwala przebrnąć trudniejsze momenty.

A co z Michałem? Żyje w medialnym chaosie, ale wieczorami ma wyłączony służbowy telefon. Bo spędza je, malując. Nie narzeka już na wypalenie. A czy ty potrafisz wylogować się do normalnego życia?

4
fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com fot. YURALAITS ALBERT / shutterstock.com

Jak nie dać się rutynie?

Rutyna zabija. Nic tak szybko nie prowadzi do wypalenia, jak poczucie, że robimy wciąż to samo, tak samo i z tymi samymi ludźmi. Zwłaszcza najambitniejsi bardzo boleśnie odczuwają brak urozmaicenia. Co zrobić?

1. Dbaj o rozwój zawodowy. Ucz się nowych rzeczy. Korzystaj z kursów, poducz się języków i czytaj fachową literaturę. Angażuj się w nowe projekty, nawet ryzykowne. Ważne, żebyś nie czuł, że stoisz w miejscu.

2. Planuj sobie dzień pracy, żeby nie przytłoczyła cię lawina zadań. Wypisz sobie rano, co masz do zrobienia i co z tego jest najważniejsze. Nie rób stu rzeczy naraz.

3. Naucz się odmawiać. Fajnie mieć w pracy kumpla, który zawsze zgadza się na podmienienie dyżurów, ale nie bądź zbyt dobry dla innych kosztem własnego szczęścia.

4. Czasem pomagają drobiazgi. Codziennie jeździsz tą samą drogą do pracy? Tym razem pojedź inną. Twój mózg od razu poczuje, że coś się zmieniło. Tylko wyjedź parę minut wcześniej, żeby nie musieć się tłumaczyć, że zabłądziłeś...

5. Jeśli czujesz, że jest źle, pogadaj z kimś, najlepiej psychologiem. Świeże spojrzenie z zewnątrz może pomóc znaleźć sposoby na wyrwanie się z kieratu. Nikt sam nie wyciągnął się z bagna za uszy.

6. Daj sobie prawo do odpoczynku. Jeśli pierwszą rzeczą, którą robisz rano, i ostatnią przed spaniem jest sprawdzanie służbowego maila, to chyba masz problem z priorytetami.

7. Ruszaj się! Twój oklapnięty od wiecznego siedzenia przed komputerem organizm stale krzyczy do twojego mózgu "daj mi spokój!". Rozruszaj go trochę, im więcej energii spalisz, tym więcej będziesz jej mieć następnego dnia.

8. I najważniejsze: zastanów się, czego tak naprawdę chcesz od życia. I czy to, czego chcesz najbardziej na świecie, rzeczywiście jest tym, na co poświęcasz najwięcej energii. To nie oznacza, że musisz od razu rzucić pracę i zacząć produkować ręcznie robione deski do snowboardu. Ale przypomnisz sobie, po co pracujesz - może właśnie po to, żeby mieć za co realizować swoje pozapracowe pasje.

"Nasze ciało dobrze się orientuje w stanie ducha. Jego reakcje to podpowiedź: zatrzymaj się"

5

Zobacz także:

Psycholog Jacek Walkiewicz: "Wypalenie zawodowe? Róbcie coś dla siebie, bo inaczej wybuchniecie"

Psycholog Jacek Walkiewiczfot. Studio Soul

6
Więcej na ten temat: poradnik, praca