I ty możesz zacząć zarabiać na swoim hobby!

Wojciech Brzeziński, Polsat News
Na pytanie: "Kto może opowiedzieć o tym, jak się rzuca korpo, żeby zająć się swoją pasją", dostałem dokładnie 36 odpowiedzi w ciągu zaledwie trzech godzin. Od tamtej pory wciąż pojawiają się nowe. Przy okazji okazuje się, że prawie wszyscy marzą o tym, żeby rzucić to wszystko i wyjechać gdziekolwiek, byle jak najdalej od korpo.
PATRYK OGORZAŁEK PATRYK OGORZAŁEK

A może by tak rzucić wszystko i zostać bieszczadzkim drwalem?

Praca na etacie to z jednej strony bezpieczeństwo, z drugiej - eksploatacja czasowa i brak wolności - mówi Michał Bloch, coach, który pomaga zmęczonym korpożyciem zająć się freelancerką. - Coraz więcej ludzi ma dość, więc i ja mam coraz więcej klientów - mówi.

Jest kilka sposobów na rzucenie korpożycia. Można, to prawda, po prostu zostać bieszczadzkim drwalem, chociaż większość korpoludków raczej miernie posługuje się siekierą. Dla bezpieczeństwa, własnego i innych, lepiej sobie to odpuścić. Pewniejszym sposobem jest freelancerka. Możesz wykorzystać talenty, które już masz, ale już na własnych warunkach. Zwłaszcza jeśli tak naprawdę kręci cię to, co robisz, ale masz dosyć biurokracji, papierologii, hierarchii i wysiadywania dupogodzin.

1
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Gdzie uciec?

- Niektórzy tak szybko biegną, że nie mają czasu ładować taczek. Bałem się tego, że będę tam tkwił jak chomik w kółku - wspomina swoje dawne korpoczasy Kamil Rakocy, który rzucił posady: w korporacji i rządzie, żeby zostać niezależnym analitykiem. - Bycie freelancerem ma zaletę: albo robisz projekty, które sprawiają ci przyjemność, albo dajesz takie stawki, że przyjemność przestaje mieć znaczenie.

Tyle że warto od razu zaznaczyć: rzucanie poukładanego życia na etacie albo nawet na solidnej, rzetelnie płaconej "śmieciówce" - nie jest dla każdego. Po pierwsze i najważniejsze, tracisz stabilność finansową. I dla wielu z nas to jest argument wystarczający, bo jesteśmy przywiązani do kredytów jak wół do pługa. Ale są też inne problemy: tracisz (względną) stabilność czasową, pracując na swoim, będziesz musiał poświęcać pracy czas, który może w innym przypadku spędziłbyś z kumplami czy rodziną. Wreszcie - co, jeśli po kilku miesiącach przekonasz się, że to, co wydawało ci się pasją na resztę życia, jest równie monotonne jak to, od czego uciekałeś? Gdzie uciekniesz dalej?

2
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Żegnaj, życie w garniturze

- Nie każdy ma świadomość, z czym to się je - tłumaczy Michał Bloch. - Pierwsze takie złudzenie to to, że rozwiniemy działalność poboczną, freelancerską, jeszcze będąc na etacie, i suchą nogą przejdziemy do realizacji pasji. Ludzie mają wyobrażenie, że dopiero jak będą regularne dochody, to odejdą z korpo. A to się nie dzieje. Zakładam się o to z każdym klientem. To jest niemożliwe z prostego powodu. Praca etatowa zabiera najwięcej czasu i ten primetime najbardziej produktywny, kiedy odbywają się spotkania. A po godzinach trudno buduje się markę osobistą, biznes budujący dochody. Drugie wyobrażenie to to, że uda się wszystko zrobić bezpiecznie, a biznes z bezpieczeństwem, rozumianym jako comiesięczne wpływy, ma niewiele wspólnego. Większość takich biznesów jest sezonowa. Marek Kamiński z browaru Kingpin, też uciekł - z dyrektorskiego stanowiska - choć zamiast freelancerki wybrał życie piwowara właśnie. - Życie w korpo było życiem bardziej poukładanym, bardziej od-do, bardziej powtarzalnym i rutynowym. Do tego było życiem w garniturze. Zupełnie za tym wszystkim nie tęsknię. Podobała mi się skala wyzwań, ale totalnie dość miałem korporacyjnej biurokracji.

To druga ścieżka: kompletne odcięcie przeszłości, rzucenie się w coś, czym nigdy się nie zajmowałeś. Potencjalna satysfakcja? Ogromna. Potencjalne ryzyko? Jeszcze większe. Bardzo wiele zależy od odpowiedniego przygotowania i wsparcia.

3
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Potrzeba czasu

- Mam wiele pasji, które rozwijam od wielu lat. Piwo jest jedną z nich i nie pojawiła się ona nagle, raczej budowała się przez lata. Mam coś takiego, że jak znajdę coś, co naprawdę mnie kręci, to muszę wiedzieć wszystko i to możliwie szybko. W pewnym momencie z piwem doszedłem do takiego etapu, że podjąłem decyzję o zajęciu się tym na poważnie, zawodowo. I wtedy zaczęła się jeszcze większa nauka, bo po trzech latach funkcjonowania firmy nadal jesteśmy raczej na początku drogi - opowiada Kamiński.

- Żeby odnieść sukces, potrzebujesz czasu, chęci do nauki, determinacji i wsparcia, także rodziny. Bez tego może po prostu zabraknąć ci sił. Musisz rzucić się na nową wiedzę, musisz błyskawicznie zrozumieć, jak działa rynek, w który chcesz wejść, jakie rządzą nim prawa, kim są gracze, jakie mają siły i słabości. I wreszcie: gdzie dokładnie w tym wszystkim chciałbyś znaleźć się ty. Na to wszystko trzeba czasu. Nie warto więc trzaskać drzwiami, zanim nie zrobisz dobrego rozpoznania. Także rozpoznania samego siebie. Bo może ręczne robienie desek surfingowych brzmi dziś jak coś, co chciałbyś robić przez resztę swoich dni, ale skąd wiesz, czy za rok czy dwa ciągle będziesz uważał to za dobry pomysł na życie? Czy nie lepiej, żeby coś, co jest fantastycznym hobby, pozostałe hobby, bez presji związanej z koniecznością zarabiania na życie? Czy zmiana hobby w pracę nie skończy się zniechęceniem do pasji?

4
Fot. kadr z filmu 'Dziennik Bridget Jones' Fot. kadr z filmu 'Dziennik Bridget Jones'

Rezygnacja z prywatnych planów...

- Ja proponuję klientom taki test niedzielnego obiadu - tłumaczy Bloch. - Ktoś, kto pracuje na etacie, w porze obiadu w niedzielę ma ukłucie: "jutro znowu do roboty". Musisz znaleźć sobie taką specjalizację, żeby zamiast tego mieć myśl "chciałbym się położyć wcześniej w niedzielę spać, żeby już był poniedziałek". Brzmi abstrakcyjnie, ale jest możliwe, można mieć zawód, który będzie dawał tyle frajdy, ze będziesz chciał robić więcej, gdzie zamiast frustracji masz dobre zmęczenie, jak po dobrym treningu na siłowni. Jeśli okazuje się, że droga, którą idziemy, to nie nasza droga, to bez względu na to, ile idziemy, warto zawrócić - dodaje.

Problemem bywa kwestia oddzielenia życia prywatnego od zawodowego, bo prowadząc własny biznes i pracując na własny rachunek, zwykle trudno jest wyznaczyć sztywną granicę - mówi Kamiński. - Jeśli trzeba, pracujesz o każdej porze dnia i nocy, rezygnujesz z prywatnych planów. Nieważne jest dla mnie w tej chwili np. to, że zarabiam 4-krotnie mniej niż w korpo. Na pewno dużo łatwiej zarabia się w korporacji. W ogóle tam żyje się wygodniej. Ale robisz to, bo chcesz to robić, a nie, bo ktoś ci każe. Gdy pracujesz dla siebie, robisz wszystko na 100%.

Słowem, ci, którzy rzucili korporację i poszli za marzeniami, rzadko żałują - oczywiście jeśli odnieśli sukces.

5
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Jak zająć się swoją pasją na pełny etat

1. Znajdź czas na swoją pasję
Zanim spróbujesz z niej żyć, upewnij się, że jesteś w niej naprawdę dobry. Ćwicz, trenuj, ucz się, rozwijaj umiejętności i opracowuj swoje pomysły. Potrzebujesz certyfikatów, bo na przykład chcesz uczyć nurkowania? Zrób je na spokojnie, bez rzucania korpo. Chcesz zająć się stolarką? Ćwicz w weekendy, budując szafki dla cioci. Zostań mistrzem, zanim rzucisz robotę.

2. Poznawaj nowych ludzi
Budowanie kontaktów w twojej nowej branży to podstawa. Poszukaj ludzi, od których możesz się dowiedzieć wszystkiego, czego potrzebujesz, którzy pomogą ci pokazać się na nowym rynku.

3. Posprzątaj finanse
Zanim skoczysz na głęboką wodę, upewnij się że nie rozwalisz się o kamień z napisem "długi". Musisz poświęcić się nowej pasji, a nie tracić czas na finansowe zmartwienia. Upewnij się, że nie pójdziesz na finansowe dno bez comiesięcznej pensji.

4. Porozmawiaj z bliskimi
Będziesz potrzebować wsparcia. Finansowego, fizycznego i psychicznego.

5. Planuj
Opracuj sobie plan działań na pierwsze miesiące czy lata. I przyzwyczaj się do myśli, że trzeba go będzie zmienić, kiedy przekonasz się, jak wygląda rzeczywistość.

6. Wybierz dobry moment
Wskocz w nową rolę wtedy, kiedy będzie to najłatwiejsze i najkorzystniejsze. Trudno zarobić na życie jako instruktor narciarski w lipcu.

7. Utrzymuj motywację
Apatia jest najprostszą drogą do klęski, a będzie wiele chwil, kiedy po prostu nie będziesz już dawać rady. Tu przyda się rodzina i przyjaciele. Ale najważniejsze jest to, co sam masz w głowie.

6
Więcej na ten temat: hobby, praca, zarobki