Weselny savoir-vivre. Krótki przewodnik dla pary młodej oraz gości

Adam Jarczyński
Wybraliśmy cztery weselne wątpliwości, które w waszych mailach do nas pojawiały się najczęściej. Na pytania związane ze ślubnym savoir-vivre odpowiada Adam Jarczyński - dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety.
shutterstock shutterstock

Weselny savoir-vivre: zaproszenia

Wkrótce planujemy z narzeczoną ślub. Zastanawiam się, czy na wesele trzeba wszystkich zapraszać osobiście. To będzie około 100 par. A czy na sam ślub można zaprosić mailem lub na Facebooku? No i z jakim wyprzedzeniem to robić?

Jeżeli uznamy, że wesele jest wyjątkowym wydarzeniem, to i sposób zaproszenia powinien być wyjątkowy. Nie zaliczyłbym do niego korespondencji e-mailowej ani jakiejkolwiek formy powiadomienia na Facebooku, choć nie rezygnowałbym z nich całkowicie - ale o tym za chwilę.

100 par to faktycznie sporo i może nam po prostu nie starczyć czasu, by zaprosić wszystkich osobiście, choć byłoby to bardzo eleganckie. Z praktyki wiem, że wiele osób mieszka poza naszym krajem, innych trudno złapać nawet w przelocie, a przecież nie chodzi o to, by przyjść, przekazać zaproszenie i pobiec dalej.

Jeżeli nie mamy zbyt wiele czasu, to rozsądnie będzie udać się z zaproszeniem osobistym do najbliższej rodziny i przyjaciół. Do pozostałych zadzwońmy i wyślijmy zaproszenie w formie papierowej - to częsta praktyka przy okazji zapraszania na przyjęcia z udziałem dyplomatów. Najpierw wykonuje się telefon, a jeśli zapraszana osoba potwierdza swoją obecność w trakcie rozmowy - wysyła się zaproszenie papierowe, w którym nie ma już prośby o potwierdzenie przybycia, często pod postacią R.S.V.P. (fr. repondez s'il vous plait - uprasza się o odpowiedź).

Co do terminu wysyłania zaproszeń obowiązuje bardzo prosta zasada - im wcześniej, tym lepiej. Nieelegancko jest zaprosić kogoś tydzień przed. Co więcej, mogłoby to oznaczać, że zaproszony został umieszczony na liście gości kategorii "B" i upycha się go do stołu w zastępstwie gościa kategorii "A", który właśnie poinformował młodą parę, że jednak się nie pojawi.

Wracając do Facebooka i korespondencji e-mailowej. W przypadku tego pierwszego, można stworzyć zaproszenie np. na ślub cywilny lub kościelny bądź zamkniętą grupę dyskusyjną związaną z naszym przyjęciem. Z kolei korespondencja e-mailowa może posłużyć jako formuła P.M. do tradycyjnie wysłanej korespondencji.

1
fot. unsplash.com fot. unsplash.com

Weselny savoir-vivre: osoba towarzysząca

Jeśli wiem, że kuzynka ma chłopaka, ale nie znam go osobiście, to czy na zaproszeniu powinienem pisać "z osobą towarzyszącą" czy prosić o podanie jego nazwiska?

Bardziej elegancką formułą byłoby, gdyby na zaproszeniu widniały nazwiska osób, które zapraszamy i których oczekujemy podczas wydarzenia. Jednak, jeżeli wiemy od kuzynki, że relacje nie do końca się układają, czego oczywiście nie życzę, to dla bezpieczeństwa, albo raczej spokoju zainteresowanej, dopiszmy "z osobą towarzyszącą". Bo jakby to wyglądało, gdyby na przyjęciu pojawiła się z Markiem, a na zaproszeniu był Marian. Choć technicznie nic to nie zmieni, to przynajmniej po rozstaniu z dotychczasowym partnerem nie będzie kłuło jej w oczy jego imię i nazwisko. Nieznajomość osobista nie powinna być ograniczeniem w przypadku wypisywania imiennych zaproszeń.

2
Zdjęcie ilustracyjne | PxHere | Domena publiczna Zdjęcie ilustracyjne | PxHere | Domena publiczna

Weselny savoir-vivre: pieniądze

Czy dając młodym pieniądze w kopercie, powinienem na niej napisać od kogo to? A możne dołączyć liścik z życzeniami i tam się podpisać? Czy też powinno to być anonimowe?

Jeżeli chcemy przekazać, że to my wręczyliśmy taki, a nie inny prezent, to polecałbym formułę zmierzającą w kierunku dyskrecji, a mianowicie liścik z ciepłymi słowami wewnątrz koperty. Wprawdzie nikt nam nie zabroni podpisywać się na jej zewnętrznej części tłustą Tahomą 50 pkt, ale jest to, w moim mniemaniu, odrobinę zbyt ostentacyjne. A bon ton to przecież w większości przypadków gra subtelności. Znam osoby, które całkowicie rezygnują z dołączenia identyfikacji darczyńcy, gdyż nie zależy im na tym, by widziano kto, co oraz ile. Czy popełniają gafę? W żadnym wypadku. Po prostu cieszą się, że mogą wesprzeć młodą parę, jakakolwiek by to kwota nie była.

3
materiały prasowe materiały prasowe

Weselny savoir-vivre: oczepiny

W czerwcu idę na wesele kolegi. Wiadomo, będą oczepiny, a ja jestem kawalerem i wszyscy będą mnie wyciągać do tych głupich zabaw dla singli. Jak się od nich wymigać? Mój szybki ślub jeszcze przed czerwcem nie wchodzi w grę.

Solidaryzuję się z Panem, również nie przepadam za oczepinami. Jest kilka wyjść - może Pan nadużyć alkoholu, aby już nie brano Pana pod uwagę podczas jakichkolwiek interakcji towarzyskich (choć to sposób, którego nie polecam, bo nie dość, że ucina nam drogę do innej zabawy, to jeszcze pozostawimy po sobie mało eleganckie wrażenie).

Alternatywnie, na czas przaśnych zapasów z balonikiem, można oddalić się w część mniej uczęszczaną podczas przyjęcia, czyli zajrzeć do ogrodu czy wyjść na dziedziniec. Namawianie gości do udziału w mało estetycznych, rubasznych, naruszających strefę komfortu zabawach to duże "foie gras" (a nawet faux pas). Choć taktowny gość będzie grał w rytm muzyki, jaką zaproponuje mu gospodarz, to nie musi, powtarzam - nie musi podejmować każdego wyzwania.

Jak się wymigać? Po prostu nie wstawać od stołu, powiedzieć: "Dzięki, ale nie czuję się z tym dobrze, to nie dla mnie". Często powtarzam, że "Dżentelmen cierpi w milczeniu", ale są pewne granice.

4
Więcej na ten temat: savoir vivre, wesele, ślub