Podróż pociągiem po Afryce

Max Suski
Podróż po Afryce kojarzy się z męczącą jazdą na wielbłądzie albo w trzęsącym się samochodzie terenowym. A gdyby tak na podbój Afryki ruszyć pociągiem?
fot. toptur.pl fot. toptur.pl

Wąskie tory Afryki

Szesnaście dni jazdy po krajach południowej Afryki - takie hasło u przeciętnego urlopowicza wywołuje natychmiast dreszcz przerażenia. Spokojne wakacje na plaży w Tunezji, skok do Egiptu samolotem tanich linii i pięciogwiazdkowy hotel, ewentualnie rejs po Morzu Śródziemnym - proszę bardzo. Ale kto by się tłukł gdzieś po Zambii, Botswanie czy Namibii? Piasek, dżungla, lwy, węże, kanibale, muchy tse-tse i masa podobnych przyjemności. Kto by to wytrzymał? Niech jadą globtroterzy, dziwacy, zaprawieni w bojach podróżnicy; ja się boję.

Tymczasem mało kto wie, że południe Czarnego Lądu ma do zaproponowania jedną z większych ciekawostek podróżniczych - wyprawę pociągiem Shongololo.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Pociąg należy traktować właściwie jak hotel - to tylko miejsce noclegowe. Najważniejsze w tej wyprawie jest bowiem oglądanie Afryki z bliska.

Shongololo w języku Buszmenów oznacza stonogę. Jak chce oficjalna legenda, gdy Afrykanie po raz pierwszy zobaczyli pociąg ciągnięty przez parowóz, widok skojarzyli właśnie z wijącym się robalem, tyle że wypuszczającym kłęby dymu.

Na tle słabo rozwiniętej infrastruktury Afryki sieć kolejowa w krajach na południu kontynentu wygląda całkiem nieźle. Ma przy tym nietypowy rozstaw torów, wynoszący zaledwie 1067 mm (tzw. "rozstaw przylądkowy"). W trudnym terenie taniej i łatwiej buduje się bowiem kolej wąskotorową.

W 1995 r. Shongololo rozpoczął kursy po wąskich torach dziewięciu krajów: RPA, Namibii, Lesotho, Suazi, Botswany, Mozambiku, Zambii, Zimbabwe i Tanzanii. Jak widać, wspólny rozstaw toru okazał się spoiwem skuteczniejszym niż umowy i organizacje międzynarodowe. Shongololo podróżuje po kawałku świata, który w przeszłości był przedmiotem rywalizacji między metropoliami. Poszczególne części południowej Afryki należały do Anglików, Holendrów, Portugalczyków i Niemców. W Namibii, która dopiero w 1990 roku uzyskała niepodległość, niemiecki wciąż jest jednym z trzech języków urzędowych, obok angielskiego i afrikaans. Ten ostatni wylągł się jeszcze z holenderskiego, zanim w Kapsztadzie zapanowali Anglicy; z kolei w Mozambiku mówi się po portugalsku.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Pociąg należy traktować właściwie jak hotel - to tylko miejsce noclegowe. Najważniejsze w tej wyprawie jest bowiem oglądanie Afryki z bliska.fot. toptur.pl

Pociąg należy traktować właściwie jak hotel - to tylko miejsce noclegowe. Najważniejsze w tej wyprawie jest bowiem oglądanie Afryki z bliska

1
fot. toptur.pl fot. toptur.pl

Mercedesem na słonia

Podobnie jak to było z Orient Expressem, pociąg Shongololo nie ma jednej ustalonej trasy. Przejazdy zostały podzielone na "adventures" o poetyckich nazwach. Dune Adventure prowadzi z Kapsztadu na północ, przez terytorium Namibii (lub z powrotem). Good Hope Adventure to wycieczka przez RPA między Kapsztadem a Johannesburgiem. Z kolei Southern Cross Adventure kursuje między Johannesburgiem a zapierającym dech w piersiach Wodospadem Wiktorii na granicy Zimbabwe i Zambii.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Stacja Victoria Falls fot. toptur.pl

Trasa specjalna, nazwana na cześć XIX-wiecznego szkockiego odkrywcy "On the traces of dr. Livingstone", prowadzi z Victoria Falls do stolicy Tanzanii.

Inaczej niż kolej transsyberyjska, Shongololo nie jest po prostu środkiem transportu. To raczej hotel na kołach, co jest zaznaczane przez spółkę zarządzającą w materiałach reklamowych: drogi podróżniku, oszczędzasz nerwy - z nami tylko raz rozpakowujesz bagaże i raz je pakujesz. Niczego nie zapomnisz, niczego nie zgubisz. Celem jazdy nie jest dotarcie do celu, ale podróż sama w sobie i zwiedzanie Afryki podczas codziennych wypadów. Jest faktycznie jak w hotelu - pociąg ma własny bar i restaurację, własną pralnię i wręcz hotelową obsługę. Przedziały są sprzątane, łóżka ścielone, ubrania prasowane.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Barfot. toptur.pl

2
fot. toptur.pl fot. toptur.pl

Wygodnie, choć bez luksusu

Kabiny Ivory i Gold

Ale o ile Orient Express to Rolls-Royce wśród pociągów, to afrykańskiemu Shongololo bliżej do Land Rovera. Wagony są stare, ale porządnie wyremontowane. Przedziały podzielono na trzy klasy - w tej najdroższej, oprócz własnej łazienki jest nawet klimatyzacja, a przedziały mają powierzchnię całych dziesięciu metrów kwadratowych. W najtańszej klasie Ivory jest tylko umywalka, ale za to każdy przedział jest wyposażony w sejf i wentylator.

Przez szesnaście dni pociąg jedzie głównie nocą, przejeżdżając od 150 do 300 km na dobę. Dzień przeznaczony jest na różne atrakcje: jazdę na słoniu, nurkowanie, grę w golfa, nawet loty balonem. Pociąg sam nie wszędzie dojeżdża, dlatego ostatnie wagony są załadowane klimatyzowanymi mercedesami sprinterami, do dyspozycji pasażerów. Pociągiem podróżują także profesjonalni przewodnicy.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Kabina Emeraldfot. toptur.pl

Rozkapryszonych turystów, przyzwyczajonych do wszelkich wygód, należy jednak ostrzec, że od Shongololo nie należy oczekiwać komfortu typowego dla pięciogwiazdkowego Ritza. Jedna z amerykańskich internautek skarży się na forum, że kolejowe menu jest monotonne, a łóżka za wąskie. Ostrzega też, że średnio dwa razy dziennie wysiada generator napędzający także pompy wody, więc pod prysznicem może nas nagle zaskoczyć susza w kranie; przy odrobinie pecha kwadrans w mydlinach jest zapewniony. Na dodatek narzeka, że cena podróży obejmuje tylko sam przejazd i dwa posiłki dziennie, za inne atrakcje trzeba płacić oddzielnie. Także za wodę do picia (około dolara za półlitrową butelkę), poza tą w kranie, która na wszelki wypadek jest mocno chlorowana.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Wagon restauracyjnyfot. toptur.pl

Jednak większość komentarzy i wspomnień, które można znaleźć na podróżniczych forach internetowych, jest pełna pochwał pod adresem Shongololo. Doskonałe obiady, obfite śniadania, uprzejma obsługa: "w Shongololo nigdy nie zgłodniejecie" - czytamy na tripadvisor.com. "Mnóstwo lokalnych smaków i zapachów. Jedna z kolacji była zorganizowana poza pociągiem, pod gwiazdami, na dodatek okraszona występem lokalnego zespołu".

3
fot. toptur.pl fot. toptur.pl

Integracja afrykańska

Ponieważ każdy przedział to rodzaj "pokoju", czasem całkiem obszernego, w kilkunastu wagonach mieści się niewielu pasażerów. Jest ich z reguły około 60, nad nimi czuwa dwadzieścia kilka osób załogi. Grono jest więc wystarczająco kameralne by w ciągu dwóch tygodni zawrzeć nowe cenne znajomości z wariatami-podróżnikami przybywającymi z całego świata.

Zarządcy Shongololo Express kuszą propozycjami korporacje, organizując firmowe wyjazdy integracyjne. Może zamiast ciągnąć załogę jak zwykle nad jezioro i strzelnicę, warto zafundować im kolejowe safari?

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Ostatnie wagony to platformy przewożące mikrobusy Mercedesa. To tymi samochodami podróżni podjeżdżają ze stacji do samej atrakcji, np. słynnych Wodospadów Wiktorii na rzece Zambezi.fot. toptur.pl

Ostatnie wagony to platformy przewożące mikrobusy Mercedesa. To tymi samochodami podróżni podjeżdżają ze stacji do samej atrakcji, np. słynnych Wodospadów Wiktorii na rzece Zambezi

 

Każdy pociąg Shongololo kursuje kilka razy w roku. Cena zaczyna się od około 1,6 tysiąca dolarów za podróż najtańszą kabiną na trasie do Namibii (cena w ofercie "early bird"); ponad dwa razy droższe są podróże "Śladami Davida Livingstone'a" i "Południowy Krzyż". Rezerwację można zrobić także w polskich biurach podróży, organizujących przelot z Polski do RPA.

Shongololo może wydawać się nieco banalnym środkiem do zwiedzania Afryki, niegodnym prawdziwego podróżnika. Bo jak to: zamiast szukać wrażeń na własną rękę człowiek rozbija się klimatyzowanym pociągiem, kąpie pod prysznicem, od czasu do czasu wypuszczając się w teren klimatyzowanym samochodem? Nie za wygodnie?

Ale nie przesadzajmy, w końcu nawet Orient Express stracił zupełnie swój charakter - jest dziś luksusową zabawką goszczącą na pokładzie amerykańskie gwiazdy, podróżującą slalomem po Europie.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Pociąg należy traktować właściwie jak hotel - to tylko miejsce noclegowe. Najważniejsze w tej wyprawie jest bowiem oglądanie Afryki z bliska.fot. toptur.pl

4
fot. toptur.pl fot. toptur.pl

Przykładowe trasy shongololo

Trasy Good Hope Adventure i Southern Cross Adventure

Bohater Vorbeck

Trasa "Śladami Davida Livingstone'a" równie dobrze mogłaby nazywać się "śladami generała von Lettow-Vorbecka". Mało kto wie, że Tanganika (kontynentalna część Tanzanii), czyli dawna Niemiecka Afryka Wschodnia, była jedynym miejscem na świecie, gdzie podczas pierwszej wojny światowej nie doszło do przegranej wojsk niemieckich. Bohaterem był generał Paul von Lettow-Vorbeck. Dowodził liczącym 12 tys. ludzi garnizonem, z czego większość stanowili tubylcy, tzw. askarysi. Oddziały Vorbecka prowadziły walkę partyzancką na pograniczu kolonii brytyjskich i mimo niewielkiej liczebności lały Anglików aż miło. Rozeźleni przeciwnicy w 1916 r. rozpoczęli ofensywę w sile 45 tys. ludzi pod wodzą Jana Smutsa, ale Vorbeck uciekł do Mozambiku, gdzie zdobył broń i nowych ludzi, a potem do Rodezji Północnej (dzisiejsza Zambia). Jeszcze 13 listopada 1918 r., czyli dwa dni po kapitulacji Niemców w Europie, pobił tam Anglików, zdobywając miasto Kasama. Poddał się dopiero 10 dni później, po tym jak Brytyjczycy przysłali doń posłańca z wieścią o zakończeniu wojny w Europie.

podróże, afryka, Podróż pociągiem po Afryce, Shongololo Expressfot. toptur.pl

5
Więcej na ten temat: afryka, podróże