Top 10: lista przyjemności prawdziwego mężczyzny

sn, phz
Dom, drzewo, syn, bla, bla, bla... takie listy nas kompletnie nie interesują. Jak już zarobisz, zasadzisz, zbudujesz, spłodzisz - czas na przyjemności. I tu pojawiamy się my, redaktorzy Logo24 z gotową listą rzeczy (przyjemnych!), które - naszym zdaniem - każdy facet powinien sobie, choć raz w życiu, zafundować.
fot.  ventdusud/shutterstock.com fot. ventdusud/shutterstock.com

1. Podróż przez Stany

Można, w ostateczności, przez całe życie spędzać wakacje na leniwym grzaniu tyłka na plaży, poczynając od Rowów, przez Hurghadę, na Malediwach (czego wam życzymy!) skończywszy. Ale każdy facet powinien przynajmniej raz przed śmiercią przeżyć prawdziwą męską podróż. Ponieważ jednak w tym poradniku nie chodzi o to, by wymagać rzeczy niemożliwych (ani nawet trudnych), nie proponujemy wyprawy na Arktykę, pokonania powiatu bełchatowskiego na piechotę czy objazdu Polski z szalikiem Legii na szyi.

Zamiast tego zrób to, co Kerouac, Easy Riders i Wańkowicz - przejedź USA wszerz. Najlepiej od wybrzeża do wybrzeża, najlepiej na harleyu, tym na wskroś amerykańskim rumaku. A jeśli nie chce ci się robić prawa jazdy na motocykl - cadillakiem, mustangiem czy innym trans amem, który nawet nazwę ma ku temu odpowiednią. To będzie prawdziwa podróż - już nie wycieczka, jeszcze nie ekspedycja. A jeśli będzie ci brakowało grzania tyłka, u celu czekają na ciebie plaże Kalifornii.

1
fot. Attila JANDI/shutterstock.com fot. Attila JANDI/shutterstock.com

2. Danie z rozdymki tygrysiej

Już wyjaśniamy. Rozdymka tygrysia to słynna ryba fugu, kulinarny rarytas Japonii. Dlaczego akurat taką gastronomiczną przygodę polecamy, a nie wizytę w którejś z najlepszych restauracji świata? Bo źle przyrządzona fugu jest zabójcza. Dosłownie. Zawarta głownie w wątrobie tej ryby tetrodotoksyna jest około 1200 razy bardziej śmiertelna od cyjanku. Podczas jedzenia tego przysmaku pytanie, czy kucharz zna się na swojej pracy, zyskuje dodatkowy wymiar.

Wprawdzie w licencjonowanych restauracjach wypadki zatrucia zdarzają się bardzo rzadko, ale dreszczyk emocji pozostaje. Jeśli wolisz większy dreszcz, poszukaj knajpy, w której podają fugu tak spreparowane, by pozostała w niej minimalna ilość trucizny. Wywołuje ona wtedy uczucie kłucia i drętwienia języka i warg. Jest ryzyko, jest zabawa!

2
fot. Boris Diakovsky/shutterstock.com fot. Boris Diakovsky/shutterstock.com

3. Zdalnie sterowany model

Każda kobieta powie wam, że mężczyzna przez całe życie nosi w sobie małego chłopca. Niech będzie, my przynajmniej umiemy się do tego przyznać.

A o jakiej zabawce marzy prawie każdy chłopiec? Oczywiście o wypasionym, zdalnie sterowanym modelu, obojętnie czy będzie to samolot, śmigłowiec, samochód, czołg czy motorówka. Dla wielu moment, w którym będą mogli spełnić to marzenie, nadchodzi dopiero w dorosłym życiu. Będą wtedy kupować sobie zabawkę pod przykrywką prezentu dla syna.

Ale wszyscy wiemy, jaka jest prawda. Prawda jest taka, że 6-kanałowy helikopter albo łódź z napędem benzynowym i dopalaniem podtlenkiem azotu kupują dla siebie. Bo niewiele rzeczy potrafi sprawić facetowi równą przyjemność.

3
fot. stockcreations /shutterstock.com fot. stockcreations /shutterstock.com

4. Butelka świetnej whisky

Tak, tak, warto choć raz w życiu kupić butelkę przedniej szkockiej. Nie blenda z dyskontu, ale trunku, którym będziesz mógł świętować swoje sukcesy. Sięgnij po szkockiego single malta, z nazwą, która od razu kojarzy się z wrzosowiskami, zamczyskami, Marią Stuart, kamieniem ze Scone i Braveheartem. Sugerujemy: Ardbeg, Glendronach, Balvenie, Bunnahabhain, Glenfarclas, Laphroaig. Ponad 10-letnie trunki kosztują kilkaset złotych, starsze - odpowiednio więcej.

Uczciwie ostrzegamy, że smakowanie takiej whisky uzależnia. Ale to uzależnienie od klasy i tradycji. Spokojnie, kiltu zakładać nie musisz.

4
fot. Laszlo Szirtesi/shutterstock.com fot. Laszlo Szirtesi/shutterstock.com

5. Finał Ligi Mistrzów

Na arenie gwiazdy z milionowymi kontraktami, przed telewizorami setki milionów widzów, a na trybunach tysiące fanów, wśród nich ty. Nie, nie chodzi o sylwestrowy wieczór na placu Konstytucji ani centralne dożynki w Spale. Mowa o jakimś wielkim wydarzeniu sportowym, które raz w życiu po prostu trzeba zaliczyć na żywo. Choćby dla samego spektaklu, jeśli niekoniecznie interesujesz się sportem.

Proponujemy finał piłkarskiej Ligi Mistrzów - bo zawsze w Europie, bo nie trzeba czekać cztery lata na kolejny, jeśli nie uda ci się zdobyć biletów. No i prawie bez wyjątku gwarantuje niezwykły spektakl (w odróżnieniu od często nudnawych finałów mundiali). Jak mówią kibice ostatniego zwycięzcy - must see!

5
fot. Vasilchenko Nikita/shutterstock.com fot. Vasilchenko Nikita/shutterstock.com

6. Wieczór w kasynie

Faites vos jeux, mesdames et messieurs, rien ne va plus - te słowa mają w sobie jakąś magię. Zwłaszcza jeśli wypowiada je krupier w jednym z kasyn Monte Carlo. Co tam, może być nawet Vegas, a nawet Sopot. Ale kto choć raz nie spróbuje wizyty w kasynie, ten umrze nudziarzem.

Oczywiście, jak z każdą używką lepiej być ostrożnym, ale jeśli już masz zamiar przehulać cały majątek i spadek po cioci z Przasnysza, zrób to z klasą. Jedź do Monako, załóż smoking i popijaj martini przy black jacku.

 

7. Festiwal muzyczny

Zabawa na całego: Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą, 2012 r., Festiwal muzyczny, top 10, Top 10: lista przyjemności prawdziwego mężczyznyfot. Dziurek/shutterstock.com

Glastonbury, Roskilde, Przystanek Woodstock, Opene'er. Wybierz, który ci odpowiada i jedź. Z kumplami i namiotem. Muzyka nie jest najważniejsza. Taki festiwal to morze alkoholu, armia facetów, którzy staną się błyskawicznie twoimi kumplami oraz tłumy kobiet, które chciałbyś poderwać. Pomódl się przed wyjazdem, żeby padało. Wtedy będziesz mógł zaliczyć jeszcze taniec w błocie, jak na prawdziwym, oryginalnym Woodstocku.

Pamiętasz, jak dziennikarze TV Trwam zrobili reportaż z polskiego Przystanku Woodstock i mówili o pijaństwie, seksie, narkotykach i upadku moralności? Mieli rację. Dlatego właśnie powinieneś pojechać.

 

8. Tydzień w luksusowym hotelu

Tydzień w luksusowym hotelu, top 10, wakacje, hotele, Top 10: lista przyjemności prawdziwego mężczyzny, Tydzień w luksusowym apartamencie sprawi, że poczujesz się jak XIX-wieczny arystokratafot. ollyy/shutterstock.com

Przeciwieństwo Przystanku Woodstock. Wynajmujesz apartament (najlepiej królewski), jesz śniadanie w łóżku na srebrnej tacy, pijesz szampana na tarasie, jesz obiad w wybornej restauracji. Śniadanie w garniturze, obiad w smokingu, wieczorny bal we fraku. Paczkę "popularnych" zostawiasz w domu, palisz tylko cygara. Z wycieczek fakultatywnych: wizyta w operze i partyjka golfa.

Przez tydzień czujesz się jak XIX-wieczny arystokrata i jest ci z tym wyjątkowo dobrze. Po tygodniu przypominasz sobie, że musiałeś na to pracować sam, a nie wykorzystywać harówkę twoich chłopów pańszczyźnianych. Ale i tak warto raz w życiu przeżyć swoją Belle Époque.

6
fot. Dziurek/shutterstock.com fot. Dziurek/shutterstock.com

7. Festiwal muzyczny

Glastonbury, Roskilde, Przystanek Woodstock, Opene'er. Wybierz, który ci odpowiada i jedź. Z kumplami i namiotem. Muzyka nie jest najważniejsza. Taki festiwal to morze alkoholu, armia facetów, którzy staną się błyskawicznie twoimi kumplami oraz tłumy kobiet, które chciałbyś poderwać. Pomódl się przed wyjazdem, żeby padało. Wtedy będziesz mógł zaliczyć jeszcze taniec w błocie, jak na prawdziwym, oryginalnym Woodstocku.

Pamiętasz, jak dziennikarze TV Trwam zrobili reportaż z polskiego Przystanku Woodstock i mówili o pijaństwie, seksie, narkotykach i upadku moralności? Mieli rację. Dlatego właśnie powinieneś pojechać.

7
fot. ollyy/shutterstock.com fot. ollyy/shutterstock.com

8. Tydzień w luksusowym hotelu

Przeciwieństwo Przystanku Woodstock. Wynajmujesz apartament (najlepiej królewski), jesz śniadanie w łóżku na srebrnej tacy, pijesz szampana na tarasie, jesz obiad w wybornej restauracji. Śniadanie w garniturze, obiad w smokingu, wieczorny bal we fraku. Paczkę "popularnych" zostawiasz w domu, palisz tylko cygara. Z wycieczek fakultatywnych: wizyta w operze i partyjka golfa.

Przez tydzień czujesz się jak XIX-wieczny arystokrata i jest ci z tym wyjątkowo dobrze. Po tygodniu przypominasz sobie, że musiałeś na to pracować sam, a nie wykorzystywać harówkę twoich chłopów pańszczyźnianych. Ale i tak warto raz w życiu przeżyć swoją Belle Époque.

8
fot. Celso Pupo/shutterstock.com fot. Celso Pupo/shutterstock.com

9. Karnawał w Rio

Benjamin Disraeli, jeden z najwybitniejszych brytyjskich premierów, a przy okazji dandys i literat, powiedział podobno, że "rasowy mężczyzna jest drapieżnikiem, który ściga tylko wielką zwierzynę: władzę lub kobiety". Ładne zdanie. My dodamy, że drapieżnik powinien wybrać teren łowów, więc proponujemy Rio de Janeiro. W tym miejscu błagamy o wybaczenie śliczne cariocas (mieszkanki Rio) za to porównanie do zwierzyny. To przez tych Brytyjczyków.

A kiedy do tego Rio pojechać? Oczywiście na słynny karnawał (najbliższy termin: 8-12 lutego 2014 roku). Bo Rio Carnaval to kilkudniowa, niekończąca się impreza. Jedyna w swoim rodzaju. Muzyka, piękne kobiety, taniec i Copacabana. Parafrazując słynnego Niemca: "zobaczyć karnawał w Rio i umrzeć".

Karnawał w Rio to oczywiście słynne pokazy szkół samby w Sambodromo, ale również uliczne potańcówki i popijawy, czyli blocos:

ameryka południowa, wakacje, top 10, Karnawał w Rio, Top 10: lista przyjemności prawdziwego mężczyzny, Karnawał w Rio de Janeiro, Uliczne imprezy, czyli blocos, są za darmo. Na pokazy samby w Sambodromo trzeba mieć bilet, który może kosztować nawet ponad tysiąc dolarówfot. Migel/shutterstock.com

Szukając opisów karnawału w Rio trafiliśmy na wpis gościa o nicku Markyxk. Tenże napisał, że "ulice są zaśmiecone i zasikane, Brazylijki w ogóle się nie uśmiechają, na Sambadromo cały czas grają sambę i trudno to wytrzymać, a mieszkańcy Rio lekceważą tych, którzy nie mówią po portugalsku". Nam się wydaje, że Markyxk to typ, który potrafiłby narzekać na wszystko, więc mu nie wierzymy.

RADA:

W czasie karnawału warto przyjrzeć się oczywiście wspaniałym kostiumom tancerek samby...

ameryka południowa, wakacje, top 10, Karnawał w Rio, Top 10: lista przyjemności prawdziwego mężczyzny, Karnawał w Rio de Janeiro, Skąpe stroje tancerek przyciągają uwagę...fot. Celso Pupo/shutterstock.com

...ale czasami warto również odwrócić głowę. Nie tylko faceci przyjeżdżają w końcu na ten karnawał!

ameryka południowa, wakacje, top 10, Karnawał w Rio, Top 10: lista przyjemności prawdziwego mężczyzny, Karnawał w Rio de Janeiro, Tak samo jak trybuny Sambodromo!fot. Migel/shutterstock.com

9
fot. Tomasz Wawer fot. Tomasz Wawer

10. Skok na bungee

Na koniec jeden drobny wyjątek - do porządnego skoku na bungee nie potrzeba specjalnych przygotowań, trzeba jednak mieć jaja, żeby zrobić to, co przed trzydziestu laty tak poetycko opisał generał Jaruzelski: "Niedawno stanęliśmy na skraju przepaści; na szczęście od tego czasu zrobiliśmy krok w przód".

Przy czym z góry zastrzegamy - jeśli skok na bungee, to tylko w Szwajcarii, z tamy Verzasca. To tam skakał w "Goldeneye" agent 007, to tam przed laty skakał nasz dziennikarz. 220 metrów wysokości (więcej niż taras widokowy na Pałacu Kultury), będziesz miał co wspominać do końca życia.

10
Więcej na ten temat: top 10