6 typów kobiet, które nas wkurzają

Piotr Mieśnik
Brunetki, blondynki, ja wszystkie was, dziewczynki, caaałować chcę! - no dobra, nie rozpędzajmy się. Bo są też kobiety, od których chcemy się trzymać jak najdalej. Co jednak zrobić, jeśli nie możemy zdezerterować?
mat.promocyjne mat.promocyjne

Było nas trzech...

...w każdym z nas inna krew: Paweł, sportowiec, żonaty dwudziestokilkulatek; Rafał, key account manager i regionalny trouble maker, tuż po 40. i tuż po rozwodzie (ma dziewczynę i kochankę, choć nie wiadomo, która jest którą) i ja, 34-letni dziennikarz, w związku partnerskim, ale nie takim modnym, bo nie patchworkowym, a do tego w heteroseksualnym. Wszyscy już nieco zmęczeni kobietami, choć niewyobrażający sobie bez nich życia, przysiedliśmy elegancko przy butelce porto, a następnie już nie tak z klasą opróżniliśmy lodówkę i osuszyliśmy barek. A do tego zaczęliśmy straszliwie JE obgadywać. Oto stenogram naszej rozmowy.

1
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Zimne suki

- Mówię wam, najgorsze są zimne suki - zaczął Rafał, a mnie przebiegł dreszcz politycznej poprawności. - Nie brzydź się tak, nawet w babskich pismach tak same o sobie piszą - starał się uspokoić. - Latasz za nimi, chcesz się podobać, a im bardziej się starasz, tym bardziej cię olewają. Pokazują, jakie to są harde, jakie niezależne, jak my im już do niczego nie jesteśmy potrzebni. I jeszcze łażą w tych spodniach, w tych marynarkach i szarogęszą się wszędzie - zaczął narzekać dinozaur urodzony jeszcze w latach 70. - Daj spokój, nie jest tak źle. Moja też taka była i zobacz, jakoś się dogadujemy - Paweł, rocznik '91, podniósł do góry pięść z wysuniętym środkowym palcem, na który dla zgrywu założył obrączkę.

- Trafiła ci się zimna suka? Olewa cię? To walisz ją na odlew jej własną bronią. Udajesz niezainteresowanego, kompletnie nieczułego na wdzięki, olewasz ją jeszcze bardziej. One tego nie znoszą, a jeśli dobrze wszystko rozegrasz, będzie twoja. I to niekoniecznie już taka zimna - zaczął nam się wymądrzać małolat.

2
Fot. MTL Maxfilm, kadr z filmu Fot. MTL Maxfilm, kadr z filmu "Och Karol 2"

Mądralińskie trajkotki

- Ja nie znoszę tych mądralińskich trajkotek, które wszystko o wszystkim wiedzą: jak się ubierać, jak zachowywać, gdzie co ma leżeć i mało tego, o wszystkim tym poinformują, zalewając cię potokiem słów - odezwałem się w końcu i ja, żeby nie wyszło, że dziennikarz, a nie ma nic do powiedzenia. - No to nie znosisz jakichś 99 proc. kobiet, bo one zazwyczaj lubią dużo gadać - zaczął rechotać Rafał.

Gdy już chciałem odparować cios w tym werbalnym fechtunku słowem-pałką: "stereotypy", znowu wtrącił się "Młody". - Czytałem, że potwierdzają to badania. Kobiety używają nawet trzy razy więcej słów niż mężczyźni - błysnął.

Sprawdziłem go w smartfonie. Miał rację. Amerykańska psychiatra Louann Brizendine obliczyła, że kobieta wypowiada średnio ok. 20 tys. słów dziennie, a facet ledwie 7 tys. - No to jak jesteś taki mądry, to co robić z gadułą? - Normalnie, gadaj z nią, ale nie pozwalaj się rozkręcać, dyscyplinuj pytaniami, które pozwolą wrócić do tematu - to, co mówił najmłodszy z nas, miało jakiś sens. - A co z mądralińskimi? - zapytałem. - Stary, odpowiedź na wszystko znają tylko idioci. I idiotki. Trzeba się szanować i się z nimi nie zadawać - rzucił Rafał, odpalając kolejną fajkę.

3
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Kompleksiary

W końcu przyszła pora na naszego młodego geniusza. Na szczęście alkohol zaczął już działać, więc i jemu język się rozwiązał. - Wkurzają mnie kompleksiary. Moja niestety też tak ma: ciągle coś jej się w sobie nie podoba, ciągle do kogoś się porównuje, ciągle ma przez to zły humor - zwierzył się. - A jak idziecie razem ulicą, to rozglądasz się za dupami na boki? Opowiadasz jej o dziewczynach, które ci się podobają? Mówisz, że fajna ta z reklamy, bo taka szczupła i seksowna? - zaczął strzelać pytaniami Rafał, a "Młody" tylko kiwał głową. - No to sam sobie zafundowałeś to, że ona ma kompleksy. Bo czuje, że ją ciągle porównujesz, że nonstop bierze udział w wyścigu. Skończysz jak ja: z rozwodem, alimentami i dwiema nowymi dziewczynami na miejsce tamtej, bo przecież mam kryzys wieku średniego i musiałem sobie to jakoś zrekompensować.

4
Fot. kadr z filmu Fot. kadr z filmu

Weganki/joginki/feministki

Postanowiłem rozluźnić nieco napiętą atmosferę. - Wiecie, po czym rozpoznać, że dziewczyna, z którą się umówiliście, jest weganką? Nie? Spokojnie, sama wam powie - rzuciłem kawałem z brodą. O dziwo, zaczęli się śmiać.

- Zamiast weganki możesz wstawić też joginkę - zaproponował Paweł. - Albo feministkę - dorzucił nasz miłosny trouble maker. - Strasznie dużo ostatnio się porobiło nawiedzonych dziewczyn z misją. Do mojego fitness clubu takie przychodzą i chcą cię nawracać: na niejedzenie mięsa, rozwój duchowy, walkę o prawa mniejszości. Do pewnego momentu to jest spoko, ale jak przeginają i tylko o tym potrafią gadać, to nawet najfajniejsza dziewczyna robi się straszną męczybułą - Paweł relacjonował swoje odczucia.

Zgodnie stwierdziliśmy, że z weganką i joginką da się żyć, pod warunkiem że nie będzie trzeba rezygnować z części siebie. - Znałem jednego dyrektora, który w domu jadł tylko soję, tofu i kiełki, a w pracy potrafił podkradać z kuchni kanapki, byleby zjeść szynkę - zadumał się Rafał.

5
fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Fatnesski i laski z bickiem

- Skoro już mowa o fitness clubie, to mnie wpieniają fatnesski, ale też laski z bicepsem zarazem - wtrąciłem. Kumple zrobili wielkie oczy. - No fatnesski to wszystkie te owersajzowe laski, które na siłę wbijają się w legginsy i opowiadają w  kółko o zdrowym żywieniu i życiu fit, a ty przecież patrzysz na nią i dobrze wiesz, że w torebce ma batona na "złą chwilę", która będzie już za chwilę. Albo w drugą stronę przegięcie. Odpalam Instagram, a tam dziewczyny z bicepsami większymi od mojego, "nie ma że nie mogę", "dziś leg day", "siła!". Co one naczytały się naszych wpisów sprzed 10 lat z Grona i Naszej Klasy i teraz małpują czy co? - rozpędziłem się w swoim wywodzie. - Chill, Miechu, to tylko moda, trzeba przeczekać, samo przejdzie - Rafał ze zrozumieniem poklepał mnie po plecach.

6
Fot. HUBERT KOMERSKI/mat. prasowe Fot. HUBERT KOMERSKI/mat. prasowe

Tinderówki

- A ja mam dość jeszcze tych tinderówek - Rafał zawiesił gdzieś wzrok ponad flaszką. - Co one zrobiły z tą aplikacją, która była tak prosta i pożyteczna: podoba się - w prawo, nie podoba - w lewo, dobraliście się? No to jazda, bo wiadomo, po co się tam było. A teraz wszystkie w opisach profili mają jakieś filozoficzne gnioty, że męża szukają, miłości. No i wszystkie powyżej 173 cm wzrostu mają, gdzie się, do cholery, podziały piękne filigranowe Polki? - Rafał już niemal krzyczy i sam znajduje rozwiązanie tego problemu. Z wyjątkową celnością ciska smartfona do akwarium. Ratuje go to, że odkąd "Welonek" wyciągnął płetwy, nie ma w nim wody.

A druga oczywista oczywistość jest taka, że po kilkugodzinnej rozmowie w towarzystwie kilku butelek nie narzekalibyśmy nawet, gdyby w naszym towarzystwie pojawiła się przemądrzała, trajkocząca i nawet przypakowana wegefeministka. I to wcale nie dlatego, że proporcjonalnie do spożywanego alkoholu zmniejszyły nam się wymagania.

Po prostu dopiero wtedy nabraliśmy odwagi, by zmierzyć się ze współczesnymi kobietami.

7
Więcej na ten temat: kobieta, mężczyzna, społeczeństwo, związek