Najlepsze polskie towary eksportowe

Redakcja
Patriotyzm, patriotycznie, patriota - modne słowa odmieniane przez wszystkie przypadki. Słowa, słowa, słowa. Ale czy największej dumy nie odczuwamy przypadkiem wtedy, gdy o Polakach, polskich firmach i produktach staje się głośno na całym świecie? Oczywiście, że tak! Narodowe ego rośnie wtedy do rozmiarów XXL i zgodnie chwalimy się, że coś jest "made in Poland".
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Najlepsze polskie towary eksportowe. Czym i kim możemy się chwalić za granicą?

Czy największej dumy nie odczuwamy przypadkiem wtedy, gdy o Polakach, polskich firmach i produktach staje się głośno na całym świecie? Oczywiście, że tak! Czym i kim możemy się chwalić za granicą?

POLSKA REPREZENTACJA PIŁKARSKA

Po raz pierwszy od 2006 zagramy w piłkarskich Mistrzostwach Świata, czego już obawiają się inne drużyny! Hiszpańska "Marca" pisze, że polska kadra - z Lewandowskim na czele - to drużyna, na którą "trzeba uważać", z kolei francuskie "L'Equipe" podkreśla doskonałą atmosferę w naszej szatni. Choć do najważniejszej imprezy sportowej przyszłego roku jest jeszcze trochę czasu (Mundial odbędzie się w Rosji na przełomie czerwca i lipca), selekcjonerzy innych reprezentacji już bacznie przyglądają się Polakom!

Tomek Michniewicz zapytany przez nas o najlepiej rozpoznawalnych Polaków za granicą, odpowiedział tak: "Gdzie nie pojedziesz, każdy zna Roberta Lewandowskiego. "Skąd jesteś, z Polski? O, Robert Lewandowski! W Afryce połowa dzieci ma koszulki z jego nazwiskiem. To obecnie nasz bohater narodowy."

1
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Reserved

Czyli Zara znad Wisły; nasz polski H&M. Wiodąca marka w portfolio LPP (oprócz niej mają też House, Croppe, Mohito i Sinsay). Firma sprzedaje rocznie 70 mln sztuk odzieży; nie tylko w Polsce i Europie (w samej Rosji ma kilkadziesiąt sklepów), ale też w Kuwejcie, Katarze czy Egipcie. Walczy o najlepsze lokalizacje - w Budapeszcie ma wielki sklep przy głównym deptaku, w krajach bałtyckich w najlepszych galeriach handlowych, właśnie otwiera swój flagowy sklep przy Oxford Street w Londynie. Inwestorzy nie radzą przedwcześnie otwierać szampana - na rynkach rozwiniętych trzeba się dużo nagimnastykować, żeby klient cię zauważył. Oni tej gimnastyki się nie boją. Co ciekawe, prezes LPP to jedna z bardziej tajemniczych postaci polskiego biznesu - stroni od mediów i prawie nigdy nie wypowiada się publicznie. Nie przeszkadza mu to lądować na listach najbogatszych Polaków.

2
fot. Shutterstock fot. Shutterstock

Prince Polo

Wafelek serwowany na pokładach samolotów LOT-u. Niebywale popularny na Islandii. Do dziś bywa tam dodawany w zestawie do kawy, można go kupić nawet na najbardziej odludnej stacji benzynowej w miejscowości, której nazwy nikt nie potrafi wymówić. Na wyspie pojawił się w połowie ubiegłego wieku w ramach międzyrządowej wymiany handlowej. Islandczycy dawali nam śledzie, my im wódkę i wafelki. Co ciekawe, były to jedyne nieislandzkie słodycze na wyspie. Ich import był zabroniony w ramach wspierania lokalnej gospodarki, dlatego prince polo księgowane były jako... biszkopty, bo była to dozwolona grupa produktów. W latach 70., gdy Prince Polo było tam u szczytu popularności, statystyczny Islandczyk zjadał co roku mniej więcej 1 kilogram tych wafelków!

3
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Pizza z keczupem

Co robi Włoch po przylocie do innego kraju? Zwiedza zabytki, podrywa dziewczyny, uczy się słówek w nowym języku? Nic bardziej mylnego. Szuka pizzerii, by poczuć się jak w ojczyźnie (choć, co zabawne, przeciętny Włoch nie zjada rocznie dużo więcej pizzy niż przeciętny Polak). Jakże duże jest jego zdziwienie, gdy na talerzu przed nim ląduje pizza polana obficie keczupem. U siebie, jeśli już, to skropi ją oliwą. Zupełnie nie rozumiemy oburzenia. I snobizmu w niektórych polskich pizzeriach, w których właściciele wieszają karteczkę "keczupu do pizzy nie podajemy". Jak smakuje ci pizza z keczupem, to ją sobie polewaj. To twoja pizza, twoje kubki smakowe i twoja dwunastnica.

4
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Krówki mleczne

Mleko, cukier, margaryna, masło i syrop ziemniaczany. Kaloryczne, słodkie i kojarzące się z dzieciństwem. Zwane w niektórych kręgach "mordoklejkami" lub "ciągutkami", choć duża część klientów nigdy nie wymówiłaby tych nazw. Polskie krówki podbijają bowiem... Chiny, Europę Zachodnią czy kraje arabskie, choćby Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Kuwejt (to akurat zrozumiałe - Arabowie lubią bardzo słodkości). Co ciekawe, w Polsce działają fabryki krówek, które produkują głównie lub wyłącznie na eksport. Taka chociażby firma Gniewko z Kluczewa produkuje aż 250 ton krówek rocznie, z czego ponad połowa trafia do Niemiec, Francji, Słowacji, a nawet Japonii i Iranu.

5
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Chleb

To, jakie kto lubi pieczywo, to sprawa bardzo indywidualna, choć jedząc sztuczny chleb tostowy w Wielkiej Brytanii nie dziwimy się, że klientelą "The Polish bakery" przestała być tylko tamtejsza Polonia.

Statystyki mówią same za siebie - branża piekarnicza jest jedną z najszybciej rosnących gałęzi gospodarki pod kątem eksportu, ze średnim wzrostem rzędu kilkunastu procent rocznie (dotyczy to głównie mrożonego pieczywa do odpieku - w Europie Zachodniej to już co druga bułka, w Polsce niebawem przekroczymy próg 20 proc.). Co ciekawe, eksport pieczywa z Polski jest już pięciokrotnie większy niż... wódki.

6
mat. prasowe mat. prasowe

Bielenda

Z danych GUS wynika, że co drugi wyprodukowany w Polsce krem, balsam czy lakier do paznokci trafia za granicę. Polskie kosmetyki stają się ulubionym prezentem w dyplomacji (po płytach Chopina), a Polska jest już szóstym największym eksporterem kosmetyków w Europie. Jedną z marek, która skutecznie walczy o międzynarodowego klienta, jest Bielenda. Firma powstała w 1990 r., nazwę zawdzięcza założycielce Barbarze Bielendzie. Bielenda jako pierwsza w kraju zastosowała do produkcji preparatów kosmetycznych m.in. ekstrakt z miłorzębu japońskiego, była także na naszym rynku pionierem wykorzystania w kosmetykach oleju arganowego.

Dziś biznesem zarządzają synowie założycielki, dla których nie ma żadnych granic - kosmetyki z ich nazwiskiem na opakowaniu można kupić już w 45 krajach, w tym na wyjątkowo wybrednym rynku południowokoreańskim. Co ciekawe, szczególnie łakomym kąskiem są tamtejsi mężczyźni, którzy generują jedną czwartą (tak, tak!) światowych przychodów w segmencie męskich kosmetyków.

7
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

PESA

Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz wygramoliły się z komunistycznych struktur i z nowym zarządem z impetem wkroczyły w XXI w. PESA wyprodukowała pierwszy w Polsce tramwaj niskopodłogowy, pierwszy pociąg jednoprzestrzenny (przechodzi się po nim bez otwierania i zamykania drzwi). Opracowała też pociąg, który może pędzić ponad 200 km/h. Wagony z Bydgoszczy jeżdżą już po torach m.in. Ukrainy, Włoch i Rumunii, a w zeszłym roku firma zawarła umowę na dostawę 470 pociągów dla Deutsche Bahn.

8
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Big Star

Polska marka ze szwajcarskim rodowodem. Jej historia jest o tyle interesująca, że to Polacy pokazali Szwajcarom, jak się robi biznes, a nie odwrotnie. Najpierw była ekspansja marki w Polsce - pamiętacie start TVN-u? Na reklamach tam nie oszczędzano. W 2007 r. Bogdan Kaczmarek i Wiesław Kostera wykupili udziały od szwajcarskich partnerów i rozpoczęli samodzielny rozwój firmy. W Polsce Big Star ma doskonałą sieć sprzedaży - ponad 200 salonów. Ponadto mają kilkadziesiąt salonów m.in. w Słowenii, Libanie, na Litwie, Łotwie, w Niemczech, Chorwacji czy Kazachstanie. Źródło sukcesu? Ponoć Polak zmieni fryzjera, zmieni samochód i markę smartfona. Ale jak już raz upodobał sobie konkretne dżinsy, to trudno go przekonać do konkurencji.

9
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Polskie jachty

W Polsce jedna łódka przypada na 400 osób, podczas gdy w takiej Norwegii tylko na siedem! To tłumaczy, dlaczego aż 95 proc. produkcji polskich stoczni jachtowych trafia za granicę. Prym wiedziemy w segmencie jachtów motorowych do 9 m z silnikami zaburtowymi i żaglowych, w których ponoć jesteśmy europejskim liderem (a według firmy Polboat drudzy na świecie po USA). Najwięcej łódek "odpływa" od nas do Holandii (to główny rynek), ale też do Skandynawii i Niemiec, a nawet krajów Zatoki Perskiej. Firmy, które warto zapamiętać: Galeon, Sunreef, Delphia Yachts czy Northman.

10
Janusz Kamiński, jeden z najlepszych polskich operatorów filmowych FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK/AG Janusz Kamiński, jeden z najlepszych polskich operatorów filmowych FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK/AG

Polscy operatorzy filmowi

Media uwielbiają "polskie akcenty" podczas gali Oscarów. Często doszukują się ich wcale nie tam, gdzie trzeba (nie, Scarlett Johansson nie jest Polką). Natomiast od Polaków roi się w rubryce "zdjęcia" hollywoodzkich produkcji. Ponoć nazywa się ich nawet "polską mafią". Przykłady? Janusz Kamiński, ulubiony operator Spielberga (ma na koncie Oscary za "Listę Schindlera" i "Szeregowca Ryana"), Andrzej Bartkowiak, robił m.in. "Adwokata Diabła", Sławomir Idziak ma na koncie nominację do Oscara za "Helikopter w ogniu", Paweł Edelman, który robił filmy z Polańskim - "Rzeź" czy "Pianistę". Za kamerą we wszystkich częściach "Piratów z Karaibów" stał natomiast Dariusz Wolski.

11
mat. promocyjne mat. promocyjne

CD Project Red

Wizytówka sukcesu polskich gier wideo (międzynarodową furorę robi parę innych naszych firm!). Hitem jest oczywiście seria "Wiedźmin", bazująca na autorskim silniku, która tak rozpropagowała prozę Sapkowskiego (20 mln sprzedanych egzemplarzy), że serial na jej podstawie wyprodukuje Netflix. CD Projekt to także platforma GOG.com. W 2016 r. firma wypracowała 584 mln zł przychodów ze sprzedaży i 251 mln zł zysku netto. Kolejnym hitem ma być "Cyberpunk 2077", czekamy.

12
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Żubrówka

Ulubiony souvenir z Polski. Wynajmując kwaterę na AirBnb, zdarzyło nam się, że gospodarz zszedł z ceny pod warunkiem, że przywieziemy mu "schoobroofke". To wódka legenda. Do jej produkcji używa się trawy żubrowej z Puszczy Białowieskiej, która według wierzeń jest afrodyzjakiem. Zbiera się ją ręcznie i tylko raz do roku - wczesnym latem, kiedy jest najbardziej aromatyczna. To dzięki niej wódka zyskuje niepowtarzalną barwę, smak i aromat. Jest już dostępna w ponad 40 (słownie: czterdziestu!) krajach. Pije się ją nie tylko saute - najbardziej popularnym na całym świecie drinkiem na bazie Żubrówki jest tatanka, co w języku Indian Lakota oznacza "bizon". W Polsce nadaliśmy temu drinkowi swojską nazwę "szarlotka", bo to mieszanka Żubrówki z sokiem jabłkowym, ćwiartkami jabłka i odrobiną cynamonu. Coraz większą popularnością cieszy się drink Piękny&Bestia, będący połączeniem Żubrówki z cydrem.

13
GRZEGORZ BUKAŁA GRZEGORZ BUKAŁA

Rowery Kross

Naszym miastom wciąż daleko do Amsterdamu czy Kopenhagi, gdzie w zalewie rowerzystów spacerowicze bywają osamotnieni. Jednak polscy producenci jednośladów dorównują najlepszym. Przykład: rowery Kross z Przasnysza. To największa marka rowerowa w Polsce i jedna z największych marek w Europie. Ale zamówienia napływają także z Madagaskaru czy Chile. Firma w tym roku kupiła holenderską spółkę Multicycle - to taki rowerowy Rolls-Royce. Media biznesowe porównały to do "zakupu Jaguara przez Tata Motors".

14
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Drutex

Wbrew pozorom firma nie produkuje drutu, choć od tego zaczynała w latach 80. swoją działalność. Myślano nawet o zmianie nazwy. "Wiele razy powtarzałem, że chciałem, by firma nazywała się LG, ale producent telewizorów mnie ubiegł" - żartował w jednym z wywiadów prezes firmy Leszek Gierszewski. Jednak firma ma już silną markę, którą wzmocniła jeszcze kampania z gwiazdorami Juventusu Turyn, Borussi Dortmund i Bayernu Monachium. Tylko w Polsce nazwa kojarzy się z drutami. Plus: dobrze się ją wymawia nawet w Stanach czy Meksyku, gdzie również trafiają okna Drutexu (w USA m.in. wymieniali okna w nowojorskim hotelu Hilton, w Meksyku w największej fabryce klocków Lego). Drutex jest największą europejską firmą stolarki okiennej, a już ponad 73 proc. jej produkcji idzie na eksport. W tym roku nowością, która ugruntuje ich pozycję na świecie, jest inteligentne okno. Poza swoimi standardowymi funkcjami oferuje możliwość oglądania telewizji, korzystania z internetu i pracy na panelu bezdotykowym.

15
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

UEG

Michał Łojewski wpadł przed laty na pomysł, żeby wyprodukować ubranie z tyveku. To taki materiał, który wygląda jak papier, ale różni się od niego tym, że nie da się go podrzeć. Z jednorazowego strzału wyrosła marka, która właściwie w ogóle nie jest znana w Polsce. Zwie się UEG - to skrót od usa e getta, czyli "użyj i wyrzuć". Produkty z jej oznaczeniem sprzedawane są w bardzo prestiżowych butikach w Tokio czy Nowym Jorku. Chwalą ją sobie blogerki i raperzy, chwalił dział produktowy Pumy, która zaprosiła UEG-a do stworzenia kolekcji specjalnej. Wyglądała nie jak z Polski, nie jak z Europy Wschodniej, ale jak z kosmosu, bo to chyba ulubione miejsce Michała Łojewskiego.

16
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Cohnpol

Kiedy Henryk Konopka zakładał swój zakład szewski w Stanisławiu Dolnym, nie spodziewał się zapewne, że po prawie 40 latach jego buty będą sprzedawane w 40 krajach na pięciu kontynentach, pokazywane na targach obuwniczych na całym świecie, w tym - jako jedyna polska firma - na Magic Las Vegas (to takie Salone Del Mobile świata obuwniczego). Firma produkuje 1600 par dziennie. Inwestuje w modernizację parku maszynowego, podkręca detale.

17
fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Pani Kasiu

Jest to unikalna w skali globalnej forma grzecznościowa. Przeczy logice, choć pozwala się równocześnie i spoufalić, i pozostać na dystans. Łączymy formę pani/pan ze zdrobnieniem imienia - pan Zenek, pani Krysia. Gastarbeiterzy na kontraktach menedżerskich nie mogą tego zrozumieć - "jak to, skoro pani, to nie Basia, skoro Basia, to nie pani". Nie próbujemy tego im tłumaczyć. I z tego miejsca pozdrawiamy wszystkie panie Zosie i panów Tomków!

18
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Mokate

Rodzinna firma Mokate (bo Mo-krzysz, Ka-zimierz, Te-resa) to firma znana w Polsce od 1992 r. dzięki wprowadzeniu na rynek "cappuccino" - czyli smakowej kawy w proszku. To ona sprawiła, że przez wiele lat ludzie oczekiwali od "cappucino" karmelu albo innej wanilii i byli rozczarowani, że w Starbucksie czy Coffeeheaven jej nie dają. Już trzy lata po powstaniu firma eksportowała swoje produkty do 30 krajów. Dziś liczba ta się prawie potroiła, nieco zmienił się też model biznesowy - firma dostarcza nie tyle produkty docelowe, co półprodukty, także dla swojej konkurencji.

19
Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

4F

Z jednej strony znaczek 4F to symbol rozpoznawczy Polaków na nartach w Livigno czy na innym Hopoku. Z drugiej strony to silna europejska marka, która śmiało rozpycha się na rynku. Najpierw Adam Małysz osiągał sukcesy z jej znaczkiem na piersi, potem były igrzyska w Vancouver - wówczas firma ubierała całą reprezentację. Obecnie poza polską drużyną ubierają także Łotyszy i Serbów, dzięki czemu również Novak Djoković nosi 4F. Łukasz Kubot zakłada ich ubrania od dawna - jest ambasadorem marki. To w koszulce z 4F wygrał w tym roku Wimbledon (ku uciesze prezesa 4F, który uwielbia tenis). Mocną stroną zespołu jest Ranita Sobańska - to jedna z nielicznych polskich projektantek specjalizująca się w odzieży sportowej. Czy z sukcesami? Raporty finansowe i ambitne plany rozwoju mówią za siebie.

20
Fot. Łukasz Ziętek Fot. Łukasz Ziętek

CCC

Obuwniczy gigant. Stawiamy dolary przeciw orzechom, że kiedyś prześcignie Deichmanna na europejskim rynku. Bo choć można czasem grymasić na jakość i fasony ich butów, to Dariuszowi Miłkowi - założycielowi firmy - nie można odmówić biznesowej fantazji i umiejętności realizacji celów. Zaczynał od jednego stoiska w Polkowicach, a dziś sprzedaje 25 milionów par butów rocznie w swoich 700 sklepach w całej Europie.

21
Więcej na ten temat: idziak, mokate, prince polo, reserved