To najlepsze kluby w Polsce [PRZEWODNIK]

Aleksander Hudzik, stradam
Gdzie zabalować w piątek? Gdzie przetańczyć początek roku? Oto najciekawsze propozycje. Sprawdź, jakim typem imprezowicza jesteś, a my podpowiemy, w jakich miejscach i formatach CZEKA cię dobra zabawa. Stworzyliśmy unikalny przewodnik z najlepszymi klubami w Polsce.

Hipsterzy

W definicję hipsterstwa wpisana jest przekora. Więc gdy wszyscy inni wybierają ulubione kluby, by tymi samymi, dobrze wydeptanymi trasami wracać co piątek do domu, hipsterzy wolą bawić się nie w konkretnych klubach, a "na konkretnych imprezkach". W knajpie, nad rzeką, na squacie. I chociaż ten brak lokalizacyjnej stałości bywa uciążliwy, dzięki muzyce można na nowo odkryć miasto. Jeśli czujesz, że to zabawa nie na twoje lata, dowiedz się przynajmniej, jak spędzają wieczory twoje dzieci.

Brutaż
Bruitage oznacza po francusku efekty dźwiękowe, a i skojarzenie z czymś brutalnym nie jest tu przypadkowe. Gdy na Wixapolu (patrz obok) bawią się wszyscy - mechanicy i doktoranci filozofii - na Brutażu atmosfera jest bardziej elitarna. Choć wstęp na tę imprezę techno ma oczywiście każdy, na parkiecie przeważają studenci ASP, artyści i ludzie kultury. Gdzie spotkasz Brutaż? Przede wszystkim w Warszawie, najczęściej w lokalu Kulturalna w Pałacu Kultury. Szukaj ubranych na czarno ludzi wsłuchanych w połamane dźwięki. Balanga regularnie przeciąga się do poranka. Za 20 zł.

Intruder Alert
Rihanna zmiksowana z muzyką eksperymentalną. Hałasy i hity. Nadchodzą obcy. Intruder Alert to najmłodszy z imprezowych cykli, które mogą zaspokoić alternatywny gust. Trzon stanowi trzech didżejów i jedna didżejka. W Polsce nie tak popularni, ale na ich imprezy otwierały się kluby nawet w Japonii. Intruder Alert to momentami również przystępna muzyka, a co więcej - tu nie grożą ci kolejki do klubu, bo Intruderzy dopiero dobijają się do popularności. Grają przede wszystkim w stolicy, dosyć regularnie nawiedzają klub Chmury na Pradze. Za wstęp liczą sobie 20 zł.


Fot. materiały prasowe klubu

Wixapol
Rave, schranz i gabber. Mówi ci to coś? Nie. Więc wyobraź sobie najbardziej hałaśliwą muzykę w takim tempie, że tuptanie do rytmu zamienia się w dziki bieg. Ekstremalne, ale w ten sposób przy techno bawili się ludzie 10 i 20 lat temu. Bawi się tak i dzisiejsza młodzież, zwłaszcza na Wixapolu, imprezie organizowanej od kilku lat najpierw w Warszawie, a dziś także Białymstoku, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie. Miasta się zmieniają, lecz roztańczony tłum prowadzi ta sama trójka didżejów oraz zapraszani przez nich artyści. Wstęp do 20 zł, zabawa dłuższa niż do białego rana. POLECAMY LEKTÓREM IH FEJZBUGA.

1

Maratończycy

Zabawa powinna trwać do białego rana, jednak nikt nie powiedział, że po wieczorze ma cię od razu zastać świt. Zagięcie czasoprzestrzeni jest możliwe, trzeba tylko wiedzieć, gdzie go szukać. Oto miejsca dla maratończyków, którzy bawią się z piątku na niedzielę. Albo i dłużej.

Berghain
Z okna pociągu wtaczającego się na Berlin Wschodni zobaczysz stary budynek przypominający fortecę. To rzeczywiście bastion. Bastion techno. Zjeżdżają tu miłośnicy tej muzyki z całej Europy. W kolejce do wejścia trzeba spędzić kilka godzin, a i to nie gwarantuje sukcesu. Bramkarze mogą bez podania powodu powiedzieć: "nie". Jeśli uda ci się wejść do środka i zwiedzić pomieszczenia wypełnione półnagimi zombie i klubowymi dźwiękami, zabawę przerwie ci dopiero alarm w telefonie przypominający o tym, że czas już zawijać na pociąg powrotny do Polski. Nie zapomnij o butelce wody na drogę.

Berlin, Am Wriezener Bahnhof

Luzztro
Mekka warszawskich imprezowiczów, którzy lubią kłaść się spać wtedy, gdy inni wstają do pracy. Chociaż wielu patrzy na ten lokal podejrzliwie, gdy ochota na tańce nie przechodzi o piątej rano, kierunek jest tylko jeden. W tzw. Lustrach spodziewaj się muzyki klubowej w każdym wydaniu, od przyjemnego house'u po ciemne techno. W środku duszno, gorąco, ale czy nie o to chodzi w klubie?

Warszawa, al. Jerozolimskie 6

Instytut

W Instytucie impreza będzie spektakularna, nawet jeśli zaciągną cię siłą, na taksówkę wydasz więcej niż na wstęp, a do tego wcale nie lubisz techniawki. To olbrzymia fabryczna hala, w dzień powszedni wywołuje się tu pioruny, a od święta dobry bit. Niby dwa, trzy razy w roku, ale jak balet się rozkręci, wielu hamuje dopiero po kilku dniach.

Warszawa, ul. Mory 8

Szpitalna 1
Hipsteriada dla ciut twardszych. Chociaż sąsiedztwo nobliwego krakowskiego rynku zobowiązuje do zachowania powagi, klub potrafi zmienić się w inferno. Wszystkie wymienione w naszym hipsterskim zestawieniu imprezy zawitały kiedyś na Szpitalną, a to tylko wierzchołek tej góry.

Kraków, ul. Szpitalna 1


Fot. materiały prasowe klubu

2

Starsi państwo

"Zatańcz ze mną czarny Alibabo" - może to i niepolityczne, ale w ustach Andrzeja Zauchy brzmi niewinnie. No i nie o słowa chodzi, a o porywającą melodię! Zwłaszcza gdy z innymi złotymi hitami miksuje ją gwiazda seniorskiej konsolety - DJ Wika.

Mozaika
Stylowy lokal, widok na drzewa, a do tego kieliszeczek czegoś mocniejszego. Jeszcze tylko kilka płyt Abby, rzewne "Yes, sir, I can boogie" duetu Baccara i panie proszą panów! Tak bawią się tu seniorzy na copiątkowych "fajfach". Kto twierdzi, że "starość nie radość", powinien niezwłocznie wybrać się do Mozaiki. Uwaga tańczymy tylko do 22.

Warszawa, ul. Puławska 53

Riviera Remont
Riviera to klub studencki, ale w niedzielę popołudniem zamienia się
w miejsce spotkań seniorów nie gorsze od deptaka w Ciechocinku. Powodem tych spotkań jest DDD - Dyskoteka dla Dorosłych. To wówczas zatańczysz do największych hitów Mieczysława Fogga, Krzysztofa Klenczona, Trubadurów, a niejedna starsza pani zaśpiewa po wszystkim "Józek, nie daruje ci tej nocy". Zaczynamy punkt 17. Płacimy 20 zł.

Warszawa, ul. Waryńskiego 12 a

3

Modni krawaciarze

Piątek, piąteczek, piątello. Trzeba się zabawić. Nie masz już ochoty na szlajanie się po klubach, w których priorytetem jest cena alkoholu? Sprawdź, czy znasz te adresy. Jeśli tak, to w kwestiach planowania strategii weekendowej imprezy jesteś team leaderem.

Bal
Niech żyje bal, ten tekst znamy wszyscy. Jeśli lubisz pogrzać się w blasku celebrytów, przyjdź do Balu na Nowogrodzką. Jest niemal pewne, że napotkasz tu kilka znanych nazwisk. Muzykę zagra didżej, który wie, jak mieszać hity z satelity i w którym momencie włączyć "De-spa-ci-to". Najpierw jednak po szocie. Za dyszkę. Wstęp za dwie.

Warszawa, ul. Nowogrodzka 31

Mewa Towarzyska
Gdzie się bawić nad Bałtykiem?
Tylko w Mewie Towarzyskiej, z doborowym towarzystwem. Mewa w Sopocie jest trochę jak Niebo w Warszawie. Bark w bark tańczą tu panowie pod krawatem i wytatuowane dzieciaki. Otwarte w czwartki, piątki i soboty, ale do 5 rano, a potem afterparty na piaszczystej plaży. Tylko nie wchodź do wody!

Sopot, ul. Pułaskiego 15/2

Miłość
Jeśli chcesz udowodnić znajomym, którzy weekend rozpoczynają w taksówce z Mordoru na Mazowiecką, że potrafisz bawić się lepiej, to zabierz ich do Miłości. Ulica Kredytowa jest obok ulubionych miejsc białych kołnierzyków, ale klimat zabawy w Miłości jest nieporównywalnie fajniejszy od tego, który oferują napompowane lokale ulicę obok. Tu liczy się muzyka - w klubie koncertowali The Internet, Anderson .Paak, Shigeto, czyli gwiazdy młodej sceny. Efekt wzmacniają sceneria i gołe niebo, bo klub w znacznej części jest przeszklonym patio.

Warszawa, ul. Kredytowa 9

Niebo
Nie-Boska zabawa w klubie dla wszystkich: i dla hipstera, i dla krawaciarza. Atmosferę tworzą tu przede wszystkim wielka i wysoka sala, spory ogródek oraz antresola, z której możesz monitorować sytuację na parkiecie. Na scenie Nieba zobaczysz i didżejów, i gwiazdy muzyki "na żywo". Lokal skrywa też pewną tajemnicę. Ma świetne miejsce na afterparty, jeśli wiesz, gdzie go szukać. Niebo jest najgorętszym miejscem sezonu, dlatego nie zdziw się, że ustawiają się kolejki. Warto czekać!

Warszawa, ul. Nowy Świat 21


Fot. materiały prasowe klubu

4

Sentymentalni

Kiedyś do klubów chodziło się po muzykę, a nie po to, żeby wrzucić kilka momentów na Insta. Jest wciąż parę miejsc, które pamiętają, przy jakim bicie serca polskiego bicie najszybsze.

Ekwador
Białe rękawiczki, gwizdki. Klub w osadzie pod Poznaniem to legenda. Kiedyś otwarty co weekend, dziś raz w miesiącu. Wtedy parking przed Ekwadorem wypełnia się do ostatniego miejsca, a lokal pęka w szwach od miłośników muzyki żwawej. Granie przerywają okrzyki: "Jadą,jadą,jadą!!!". Impreza zamyka się w momence, gdy babcie klubowiczów wychodzą na mszę w pobliskim kościele.

Manieczki, ul. Wybickiego 9

Energy 2000
W Energy słuchało się DJ-a Hazela. Połowa lat 90: do klubu trzeba dojechać samochodem, bo do Przytkowic pod Krakowem komunikacja miejska nie dociera. Mimo tego w największej, bo mierzącej ponad 2500 m?, dyskotece w Polsce bawiły się co weekend tysiące. Potem klub przeniesiono do centrum Katowic. Mury już nie te same, ale duch imprezy jednak nie zaginął.

Katowice, ul. Plebiscytowa 3

5

Poszukiwacze innych wrażeń

Zabawa zabawą, ale przecież nie tylko o nią chodzi. Dla tych, którzy lubią czasem zejść z parkietu i zaszyć się w nietypowym miejscu, popatrzeć przed siebie czy poczuć się jak na swojskim weselu, mamy trzy propozycje! Każdą z nich powinieneś odhaczyć podczas karnawału!

Club Wesele
Biały welon, smoking i przyśpiewki. Są tacy, którzy po prostu uwielbiają swojski klimat balu po zaślubinach. W Clubie Wesele masz wszystko, czego wymagasz od rasowego weselicha!

Warszawa, ul. Żurawia 32/34


Fot. materiały prasowe klubu

Dom
"Łódź, k.a", znamy ten slogan. Konglomerat kulinarno-kulturalny, jakim jest Off Piotrkowska, udowadnia, że miasto, któremu wielu wieszczy rychły upadek, ma się całkiem dobrze. Dom to nie tylko grube balety, ale i koncerty, spotkania, jedzenie, filmy, meczyki.

Łódź, ul. Piotrkowska 138/140

Surowiec
Rozrywka jest sztuką, sztuka rozrywką. We wrocławskim Surowcu zobaczysz wystawy, popracujsz na warsztatach i posłuchasz wykładów, a w lecie rozłoższ się na leżaku z widokiem na Odrę i kino Nowe Horyzonty. Zimę przetańczysz w (przyciasnym) lokalu.

Wrocław, ul. Ruska 46 a


Fot. materiały prasowe klubu

The View
Niektórym klimat odpowiada, inni powiedzą, że stężenie plastiku zbyt wysokie. Wszyscy są zgodni co do jednego. Widok z 28. piętra na stolicę rekompensuje noc nieudanego podrywu.

Warszawa, ul. Twarda 18

6

Wtajemniczeni

Masz już dość przeciskania się do baru i tłumaczeniu barmanowi zawiłości twojego autorskiego połączenia whisky z lodem? Nie masz też specjalnej ochoty na to, by ktoś niepowołany przyłapał cię na chwilce słabości ze szklanką w ręku i dziewczyną w garści? Zabawisz się w tajnych barach zwanych "speakeasy".

Bez Tytułu
Niewtajemniczeni i przypadkowi goście nie trafią tu nigdy. My zdradzimy ci jednak sekret i podpowiemy, jak dotrzeć do jednego z najbardziej strzeżonych miejsc na klubowej mapie stolicy. Jeśli przy Poznańskiej 16 świeci się czerwona lampka, to sygnał, że w lokalu, w piwnicach restauracji Bez Tytułu, czeka na ciebie barmani poleruje szkło, które zaraz trafi w twoje ręce. Za drinki trzeba zapłacić więcej, ale dobrze wiemy, że prywatność kosztuje.

Warszawa, ul. Poznańska 16

Weles
Jeszcze do niedawna w Welesie obowiązywała zasada: masz token - wchodzisz. Token dostawali tylko znajomi znajomych. Dziś jest łatwiej. Wejdziesz, jeśli potrafisz tu trafić. A droga do lokalu w samym centrum Warszawy to mały labirynt. No ale przecież o to właśnie chodzi, żeby przypadkowe osoby nie patrzyły, gdy akurat bawisz się w gronie przyjaciół. Wnętrze stylowe, alkohole wyszukane, muzyka raczej w tle.

Warszawa, ul. Nowogrodzka 11

7