5 rzeczy, których mężczyzna nigdy nie powinien mówić kobiecie

Malvina Pe
Jestem za szczerością w związku. Kiedy jakieś zachowanie mojego partnera mnie drażni, mówię mu o tym otwarcie, ale zważając na słowa. Są jednak granice szczerości, których przekroczenie może rozbudzić w bliskiej osobie kompleksy... Oto pięć tekstów, których absolutnie nie powinno się mówić partnerce.
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

"Czy ty zawsze musisz być taką [wstaw epitet]?"

Powiedzmy to głośno: zdarza nam się czasami w związku wybuchnąć, wypowiadając mało cenzuralne epitety. Pomijając fakt, że nazywanie partnerki "suką", "jędzą" czy "zołzą" jest wysoce niewskazane, równie niewskazane jest używanie zaimków upowszechniających (zawsze) albo przeczących (nigdy). Chodzi o to, żeby nie stwierdzać, że twoja partnerka co do zasady jest jakaś (np. sukowata), a na dodatek, że jest taka zawsze, albo że nie jest jakaś (np. elokwentna) nigdy. Tak więc zamiast zapytać: "Czy ty zawsze musisz być taką zołzą?!", lepiej ująć to w następujący sposób: "Ostatnio częściej się denerwujesz. Coś cię trapi? Może wina?".

1
fot. shutterstock.com fot. shutterstock.com

"Przytyłaś."

To straszne stwierdzenie jest dozwolone jedynie wtedy, kiedy twoja partnerka jest w ciąży albo bardzo chce nabrać parę kilo i otwarcie o tym mówi. W przeciwnym wypadku musisz, stary, inaczej kombinować, jak dać jej do zrozumienia, że zaczyna przypominać pączka w maśle.

Wyciągnij dziewczynę na rower albo na siłownię, zaproponuj, że ugotujesz coś dobrego i zdrowego, a najlepiej usiądź z nią i pogadaj, bo wiele kobiet ma tak, że swoje smutki zajada albo się ze stresu hormonalnie rozregulowuje i jeb - nagle wjeżdża dziesięć kilo w gratisie.

Jeśli jej nie przeszkadzają dodatkowe kilogramy i tobie też nie robią one wielkiej różnicy, nie ma nawet o czym gadać. Ale jeśli skok wagi frustruje twoją partnerkę, to motywowanie jej na zasadzie: "No, dawaj, dawaj, samo się nie zrzuci", nie jest najlepszym sposobem. O wiele lepiej działa subtelna pomoc.

I lampka wina, rzecz jasna.

2
fot: shutterstock.com fot: shutterstock.com

"Ładna ta twoja przyjaciółka. Wolna?"

Nie musisz nawet pytać, czy jest wolna. Wystarczy, że westchniesz do jej wdzięków i już masz przechlapane. Nawet jeśli twoja dziewczyna nie jest z natury zazdrosna, dasz jej pierwszy powód, żeby była. Pamiętaj, jej koleżanki mogą sobie majtać cyckami na prawo i lewo albo machać ci certyfikatami z Mensy przed nosem niczym Doda, ale nigdy nie mogą być mądrzejsze i atrakcyjniejsze od twojej partnerki. To z NIĄ jesteś i to ONA dla ciebie powinna być najseksowniejsza, najpiękniejsza, najinteligentniejsza, słowem: NAJLEPSZA. Kapujesz?

No, to teraz możesz skoczyć po wino.

3
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

"Moja eks była lepsza w łóżku"

A mój eks miał większego. Jesteś pewny, że chcesz iść tą drogą? Porównywanie obecnej partnerki do swoich byłych jest mniej więcej jak występ Mandaryny w Sopocie - nie do zniesienia. I bez sensu. To, co było, minęło, jesteś tu i teraz i tworzysz zupełnie nową relację z zupełnie nowym człowiekiem. Na tym się skup i nad tym pracuj, zamiast rozmyślać o tym, że 12 lat temu pukałeś taką Jolkę, która coś tam, coś tam, coooś tam.

4
Fot. shutterstock Fot. shutterstock

"Nie bierz tego zbyt poważnie"

Jeśli chcesz być z kobietą dla samego seksu, w niezobowiązującej relacji, powiedz jej o tym na samym początku, a nie po pięciu miesiącach randkowania, sypiania ze sobą i wspólnego wybierania mebli w Ikei. W przeciwnym razie możesz skończyć jak ten stół. Bez nóg.

5