Gdy przeszkadzają okulary: historia pewnej znajomości

RG
Ona - zjawiskowa blondynka (brunetka, ruda, skreślić/wybrać zgodnie z preferencjami estetycznymi). I ty - który chcesz ją poderwać. Szybkie sprawdzenie listy: strój - właściwy, twarz - gładka, woda kolońska - oszałamiająca, fryzura - męska, okulary... Stary, naprawdę okulary? Przykro nam, okulary zmniejszają twoje szanse na podryw. Nie wierzysz? Oto 7 przykładów.

W klubie

Gdzieś ją musiałeś zauważyć. Na ulicy, w tramwaju, w sklepie (ale to kiepskie miejsca na rozpoczęcie znajomości). Może w pubie? Klubie? Klubokawiarni? Gdzieś, gdzie jest miło i nie pada.

No to wyobraź sobie. Jesień, na dworze chłód, wchodzisz do knajpki w okularach, których szkła momentalnie zasnuwa irytująca mgiełka. Jesteś przyzwyczajony, więc cierpliwie czekasz aż zniknie.

W tym czasie Zjawiskowa Blondynka kończy drinka i wychodzi z pubu. Mija cię w drzwiach, ale ty tego nie widzisz, bo ta cholerna mgiełka zasnuwa szkła okularów. Taram, szansa na miłość życia właśnie przepadła. A ty nawet tego nie wiesz, więc przy barze zamiast zamówić stopkę wódki, prosisz barmana o małe piwo. Porażka.

1
fot. EMprize / shutterstock.com fot. EMprize / shutterstock.com

Na plaży

A może zjawiskową blondynkę miałeś szansę spotkać w lecie, na plaży? Leżałeś sobie na ręczniku. Opalony, wysportowany, atrakcyjny facet (tzn. jesteś o tym święcie przekonany, w praktyce bywa różnie).

Wstajesz i idziesz popływać - cóż może bardziej zaimponować kobietom, niż wysportowany mężczyzna pokonujący morskie fale i znikający prawie na horyzoncie. Znikasz więc na tym horyzoncie, wracasz, niestraszne ci morskie pływy.

Wychodzisz na brzeg, kobiety patrzą z podziwem, ty się rozglądasz, ale okulary zostawiłeś na ręczniku, bo w okularach źle się pływa. Zjawiskowa Blondynka uśmiecha się do ciebie, ale ty zauważasz jakąś rozmytą plamę zamiast kuszącego uśmiechu. "Hipis jakiś" - myślisz sobie i wracasz na ręcznik. Porażka.

2
fot. Tomasz Wawer, archiwum redakcji, Wikipedia/lirum larum (montaż) fot. Tomasz Wawer, archiwum redakcji, Wikipedia/lirum larum (montaż)

Skok na bungee

Gdybyś miał jednak wtedy soczewki zamiast okularów, to po wyjściu z morza zauważyłbyś Zjawiskową Blondynkę. W pubie mgiełka nie przesłoniłaby ci wzroku, więc zatrzymałbyś Zjawiskową Blondynkę przy stoliku, zamówiłbyś dla niej kolejnego drinka. Umówiłbyś się na randkę.

A na randce... warto Zjawiskowej Blondynce zaimponować. Jest dźwig, jest skok na bungee. Ona przerażona: - "Podziwiam facetów, którzy nie boją się z tego skoczyć!"

Ty (również lekko przerażony): - "Naprawdę? To kaszka z mlekiem."

Skaczesz. Lecisz. Boisz się, ale w powietrzu machasz do niej kozacko. Niestety, okulary wybierają inną trajektorię lotu, więc machasz nie do Zjawiskowej Blondynki, tylko do ochroniarzy. Zjawiskowa Blondynka skręca się ze śmiechu, gdy ty na ziemi na czworakach szukasz okularów.

Gdy wracasz do niej z lekko pękniętymi szkiełkami, usłyszysz zaraz "było miło, głupio wyszło..." i zostaniecie przyjaciółmi.

3
fot. Bork / shutterstock.com fot. Bork / shutterstock.com

W deszcz przez ulicę

Ale jakimś cudem się udało i jest kolejna randka. Kupiłeś kwiaty. Biegniesz, żeby się nie spóźnić. Ale mamy złotą polską jesień, więc oczywiście leje jak z cebra. Przed tobą szeroka ulica, na której pędzące samochody rozpryskują wodę z kałuż. To znaczy - domyślasz się, że rozpryskują, bo krople deszczu na szkłach twoich okularów utworzyły wzorek przypominający łowicką wycinankę.

Masz mało czasu, pędzisz przez ulicę. Patrzysz w lewo (łowicka wycinanka), patrzysz w prawo (łowicka wycinanka), biegniesz. Pisk opon, głuche uderzenie ciała o maskę samochodu. Lądujesz w szpitalu (oby!). Na randkę nie przyszedłeś, Zjawiskowa Blondynka podejrzewa cię o skłonności samobójcze. Nawet przyjaciółmi nie zostaniecie.

4
fot. stockyimages / shutterstock.com fot. stockyimages / shutterstock.com

Całowanie okularników

Jakimś cudem przebrnąłeś jednak przez te niebezpieczeństwa. Kolejne spotkanie. Czerwona róża, czerwone wino, czerwone usta Zjawiskowej Blondynki. Odprowadzasz ją do domu.

Ona w ramach stylizacji założyła okulary. Zerówki, ale ładnie w nich wygląda. Ty na nosie masz swoje hipsterskie bryle. Zaczynacie się całować. Tryk, tryk, trykają twoje okulary o jej szkła. Tryk, tryk, tryk, trykacie tak sobie, trykacie, romantyczny nastrój pryska, ona zaczyna się śmiać. Zostajecie przyjaciółmi.

5
fot. Elnur / shutterstock.com fot. Elnur / shutterstock.com

Bójka

A gdybyś musiał bronić honoru Zjawiskowej Blondynki? Gdybyś, stojąc przed knajpką usłyszał, jak jakiś podchmielony cham ją obraża? Ruszasz w bój, bo jak śpiewał Stanisław Staszewski, a po nim jego syn Kazik, któż umie tak jak Polak "tak o słowo jedno zaraz w mordę bić".

No to teraz przekalkuluj sobie, czy większe szanse na obronę honoru Zjawiskowej Blondynki masz w okularach, czy bez? A może ze względu na nie odpuściłbyś w ogóle walkę?

Tak czy inaczej, ujma na honorze i utrata serca Zjawiskowej Blondynki gwarantowane.

6
fot. michelaubryphoto / shutterstock.com fot. michelaubryphoto / shutterstock.com

Szukanie prezerwatyw

Wyobraźmy sobie jednak teoretycznie, że okularów nie zgubiłeś i serca Zjawiskowej Blondynki nie straciłeś. Ba, wręcz przeciwnie, Zjawiskowa Blondynka nie dość, że pozwoliła się odprowadzić do domu, to jeszcze zaprosiła na herbatę. A herbata okazała się winem.

A krótka wizyta zaczęła się przedłużać, atmosfera stała się gorąca, namiętność opanowała wasze zmysły. I już jesteście w łóżku (na podłodze, w łazience, w kuchni - wedle upodobań), już czujesz się zdobywcą, ale resztki rozsądku przebijają się do świadomości i krzyczą "nie zapomnij o antykoncepcji", albo prościej - "prezerwatywy!".

Ty już bez okularów (bo po co w chwili bliskości okulary?) zaczynasz ręką przeszukiwać spodnie czy torbę. Na ślepo, bez okularów... Nie możesz znaleźć, sytuacja staje się krępująca (dla ciebie) i śmieszna (dla niej). Porażka zbliża się wielkimi krokami.

Stary, a teraz przyznaj sam szczerze, czy zdobycie w okularach na nosie Zjawiskowej Blondynki nie graniczy z cudem?

7