7 trików, dzięki którym przetrwasz zakupy z kobietą

Piotr Mieśnik
Nie mam się w co ubrać, kotku, w szafie pustki - przymila się do ciebie ona. Żołnierzu, baczność! I włącz czujność. Dzięki naszemu survivalowemu poradnikowi może nawet uda ci się jakoś przeżyć ten jej zakupowy szał.
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Miłe złego początki...

Wpadasz do sklepu. Chcesz T-shirt. Biały, czerwony czy czarny? Bodziec, reakcja. Niech będzie ten ostatni. Szybko płacisz. Najchętniej zbliżeniowo. Stoisko z alkoholem, orientalnymi przyprawami? Ogarniasz je w mig, a już masz pełny koszyk. I tylko w sportowym spędzasz dłuższą chwilę. No, taką pięciominutową. Choć najczęściej i tak nie musisz już opuszczać swojego centrum dowodzenia światem, a więc wygodnego fotela, na którym siedzisz z laptopem. Klik, klik i po sprawie. Zakupy zrobione.

I bajka ta byłaby nie tylko piękna, ale i prawdziwa, gdyby nie... ona. Twoja ukochana, która nie wiedzieć czemu uwielbia cię wyciągać na zakupy. I to najczęściej te, na których godzinami wybiera te swoje fatałaszki i świecidełka. Uważaj: to jej poligon i jej zasady gry. Tylko od ciebie zależy, czy z tej potyczki wyjdziesz tylko nieco poobijany, czy też czekają cię prawdziwe tortury.

Parafrazując słynnego Sun Tzu, autora "Sztuki wojny", można powiedzieć, że twoja jednoosobowa armia zginie, jeśli przed wspólnymi zakupami nie będzie miała strategii, żywności i pieniędzy. To ty musisz mieć poukładany w głowie plan wspólnego wypadu na shopping, który sprawi, że unikniecie kłótni, nudy i fochów. To ty musisz zadbać o to, żeby na zakupach nie być głodnym. Bo twój głód równa się frustracji, agresji i niezadowoleniu, a to przekreśli wszelkie twoje plany. Zakupy bez pieniędzy? Sam wiesz, że tego jeszcze nie wymyślono, a życie na kredyt to nie najlepszy biznesplan.

Nasze zachowania na zakupach wydają się mieć uwarunkowania, które wykształciliśmy w drodze ewolucji. Według badań Daniela Krugera z Michigan School of Public Health naśladujemy praprapraprababki i prapraprapradziadków. Ty polujesz na dużą okazję, a ona zachowuje się jak zbieraczka - musi obejrzeć, zastanowić się. Tak było przed wiekami. Mężczyźni czyhali na grubego zwierza, a kobiety cierpliwie zbierały jagody, oddzielając dobre od trujących.

1
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Postaw zasieki i sam wybierz pole bitwy!

Oczywiście mógłbyś uciec, tanio wykpić się od wspólnych zakupów. Ale czy taka dezercja przystoi prawdziwemu facetowi? Tym bardziej że dla twojej pewnie lepszej, a już zdecydowanie ładniejszej połówki to taka ważna sprawa. Musisz zmierzyć się z tym wyzwaniem. Co nie znaczy, że nie możesz mieć wpływu na to, jak to wszystko będzie wyglądało. Tuż przed zakupami postaw więc zasieki. Jasno określ, ile czasu możecie poświęcić na buszowanie po sklepach (ramy czasowe uzasadnij jakimiś wspólnymi planami, np. kinem czy spotkaniem ze znajomymi). Możesz także znaleźć centrum handlowe z takimi promocjami i sklepami, że przekonasz ją, że warto odwiedzić tylko to miejsce zamiast trzech innych.

2

Wojna błyskawiczna. Wyprzedź jej atak

Z badań zachowań konsumenckich Polaków wynika, że najdłuższe i największe zakupy robimy w piątki i soboty. Skoro już jesteś uzbrojony w tę wiedzę, to potrafisz przewidzieć, że właśnie koniec tygodnia to czas, gdy ona może wpaść na pomysł wyjścia na zakupy z tobą. Zaskocz ją i... sam to zaproponuj! Po co? Jeśli inicjatywa wyjdzie od ciebie, to ty będziesz panem sytuacji, który określi czas, miejsce i zasady akcji. Zdobędziesz też dodatkowe punkty u niej: mężczyzna sam proponujący kobiecie wypad na zakupy? Będzie zachwycona.

3
fot. Shutterstock fot. Shutterstock

Sabotuj jej działania

Stara mądrość piłkarska powiada, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Jeśli w twojej kobiecie obudził się demon zakupów i wiesz, że tej lawiny jej konsumenckiego chciejstwa nie powstrzyma już nikt ani nic - to możesz zdecydować się nieco sabotować jej plany. Oczywiście mając na myśli wasze dobro wspólne, przez które rozumiesz np. dbałość o wasze finanse. Przed zakupami umówcie się, że przygotowujecie listę rzeczy, które macie kupić, i pod żadnym pozorem nie wydłużycie jej podczas zakupowych orgii. Możesz też przeprowadzić internetowy research i sprawdzić centra handlowe i outlety, które w dniu waszego wyjścia mają najlepsze promocje. Niegłupim pomysłem są też poranne zakupy. Wtedy nie tylko będziesz mógł przetrwać, bo mniej przepychających się ludzi będzie ci działało na nerwy, ale też unikniesz sytuacji, gdy twoja partnerka będzie kupowała coś kompulsywnie, naśladując inne niewiasty.

4
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Gry i zabawy na poligonie oraz szpiedzy

Nie zawsze wiesz, co siedzi w głowie twojej pani. Czy wspólny wypad na zakupy wiąże się tylko z uzupełnieniem bielizny i kilku dodatków, czy też wasz budżet powinien się przygotować na potężne tąpnięcie. Od czego ma się szpiegów? Bliska przyjaciółka czy koleżanka twojej partnerki może być dla ciebie świetnym źródłem informacji. Zresztą może też się przydać i później. Zaaranżuj zakupy we trójkę. Wystarczy, że chwilę posnujesz się z nimi po sklepach, a potem ze skruszoną miną wyznasz, że same sobie poradzą najlepiej. A ty w tym czasie możesz czmychnąć na pobliską siłownię albo poczytać "Logo" przy kawie. Prawda, że całkiem kusząca alternatywa?

5
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Wet za wet

Wśród wielu możliwych złych scenariuszy wspólnych zakupów na szczęście są też dobre i - co by nie mówić - naprawdę przyjemne. Współpracuj ze swoją połówką podczas zakupów. Rozmawiaj z nią, doradzaj, dziel się wrażeniami. Jeśli ona traktuje cię jako pełnoprawnego zakupowego partnera, a nie jak tragarza i bankomat w jednym, to jest szansa na jeszcze jedno miłe zakończenie. Zakradnij się razem z nią do przymierzalni. Jeśli potrzebujesz pretekstu, niech będą nim te stringi, które na wystawie tak ci się spodobały. Poproś, żeby je przymierzyła, zaoferuj, że w zamian za to staną się prezentem dla niej. Co potem? To już od was zależy. Same takie wspólne przebieranki mogą nakręcić was na dalszy ciąg, który wydarzy się już w domu. Choć nie wszystkie pary będą w stanie się powstrzymać. Wtedy pamiętajcie tylko o jednym: zróbcie to tak, żeby nie przeszkadzać innym!

6
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Wyślij emisariusza

Czasem bywa i tak, że wiesz, że powinieneś, no ale po prostu nie możesz. Bo grill i piwo z kumplami, bo trzeba wypucować motocykl albo gra twoja ukochana "11" z tymi znienawidzonymi patałachami. No nie możesz i już. Co zrobić? Przeproś partnerkę najmocniej, jak tylko potrafisz, i wyślij z nią na zakupy swojego emisariusza. Czy będzie złoty, platynowy czy po prostu pomarańczowy - to bez znaczenia. Kolor twojej karty kredytowej nie gra roli. Gra ją za to najwyższy stopień zaufania, jaki demonstrujesz swojej wybrance tym gestem.

7
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Wspólny front

No tak, wszystko fajnie - myślisz sobie - ale co, jeśli ja też lubię zakupy? Co jeśli powtórzyłbyś za Andym Warholem (zmieniając cytat nieco tu i ówdzie), że "kupować to bardziej amerykańskie, niż myśleć, a ja jestem amerykański jak każdy". No, cóż - lepszej sytuacji nie można sobie wymarzyć. Skoro tak, to hulaj dusza, limitów nie ma. Za pieniędzmi nie płaczcie. W końcu Marilyn Monroe twierdziła, że wcale szczęścia nie dają, bo tak naprawdę dają je zakupy właśnie.

8
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Ściąga dla kobiety

Najlepsze chęci nie wystarczą, jeśli i twoja partnerka nie podejdzie świadomie do wyzwania, jakim są wspólne zakupy. Jeśli dobrze się dogadujecie, możesz pokazać jej poniższą listę albo po prostu zostaw "Logo" w dobrze widocznym miejscu, otwarte na tych stronach. A nuż się zainteresuje.

1. Nie pozwól, żeby twój facet na zakupach był głodny.

2. Nie przesadzaj z podpytywaniem o opinie.

3. Byłaś już raz w tym sklepie. OK, drugi raz jest jeszcze dopuszczalny. Trzeci, siódmy i dziesiąty już nie!

4. Wiem, że łatwo się to mówi, ale: podejmuj szybko decyzje. No, dobrze, zacznijmy od małych kroczków: podejmuj nieco szybciej decyzje.

5. Znasz go i wiesz komu kibicuje, kiedy ma trening. Sprawdź, czy trując o zakupach, nie żądasz, by odpuścił swoją pasję.

6. Większość z nas cierpi na gawiedziowstręt. Wybierz dzień, gdy w sklepach nie ma tłoku. Oszczędzisz mu nerwów.

9