Najbardziej warszawska poetka

KD
Agnieszka Osiecka przyznała kiedyś, że nienawidzi Warszawy. Ale jednocześnie nie potrafi bez niej żyć. Poznaj miejsca, w których tworzyła najsłynniejsza z warszawskich poetek!
Fot. Jacek Marczewski/ Agencja Gazeta Fot. Jacek Marczewski/ Agencja Gazeta

Szalonym, zielonym...

Wszyscy wiedzą, czym w maju pachnie Saska Kępa. Ten niewielki fragment stolicy - ponoć bez przerwy pełen aromatu mocnej kawy - był ukochanym azylem Agnieszki Osieckiej. Choć artystka uwielbiała podróżować (nie kryła na przykład swojej fascynacji zakopiańskim hotelem "Kasprowy"), najlepiej czuła się w stolicy. Na Saskiej Kępie.

Ciężko jednoznacznie wskazać jedno miejsce, które szczególnie upodobała sobie Osiecka. Całe życie marzyła o mieszkaniu z widokiem na Park Skaryszewski. Z resztą do dziś odbywają się tam "Śpiewanki Osieckowe", goszczące mieszkańców nie tylko Pragi. No i to przecież wciąż jeden z najpiękniejszych parków w Polsce.

Artystka była do tego stopnia zakochana w Saskiej Kępie, że gdy w latach 70. ubiegłego wieku, na skutek przeprowadzki do Falenicy, musiała czasowo wymeldować się z Warszawy, napisała list do ówczesnego premiera, by pomógł jej tego uniknąć.

Podróż śladami Agnieszki Osieckiej zaczynamy więc na Saskiej Kępie.

***

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl

1
Fot. Jerzy Gumowski / AG Fot. Jerzy Gumowski / AG

Ul. Dąbrowiecka

Agnieszka Osiecka lubiła żartować, że Warszawa jest dla niej jak "stara, brzydka żona". Tekst, choć przewrotny, oddawał całe uczucie artystki do stolicy. A zwłaszcza - do jej domu na Saskiej Kępie, a konkretnie: przy ul. Dąbrowieckiej. Pokój poetki prezentował się wyjątkowo skromnie: książki, biurko, brudne lustro. Maszyna do pisania.

To na Dąbrowieckiej najchętniej tworzyła artystka. Wstawała wcześnie rano, bo - jak wielokrotnie powtarzała - wtedy umysł jest najświeższy. Najczęściej pisała właśnie na maszynie (nie licząc, rzecz jasna, wizyt w okolicznych knajpach - w nich swe myśli zapisywała na serwetkach). Ówcześni bywalcy posesji Osieckiej wspominają dwie postaci związane z Dąbrowiecką: matkę artystki oraz panią Helenkę - niezwykle uczynną gosposię, gotującą wspaniałe obiady.

Przy Dąbrowieckiej wciąż stoi tablica upamiętniająca poetkę. Napis przypomina o maju pachnącym szalonym, zielonym bzem.

***

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl

2
Fot. Jerzy Gumowski / AG Fot. Jerzy Gumowski / AG

Kawiarnia Sax

W Saxie "spełniały się marzenia i rozwiewały nadzieje". Agnieszka Osiecka była stałą bywalczynią Cafe Sax: obserwowała ludzi, zapisywała obserwacje. Na tej kanwie tworzyła ponadczasowe dzieła. Kawiarnia wcześniej nazywała się "Nadwiślańska", potem "Podhalańska"; "Sax" od 1990 roku. Artystka przeważnie zajmowała krzesło bardzo blisko bufetu i zamawiała koniak. Czasem na głos recytowała swoje wiersze.

Kawiarnia znajduje się przy ul. Francuskiej. - Kiedy mijam rzeźbę Agnieszki Osieckiej, umieszczoną na ul. Francuskiej, to zawsze widzę tam jakieś kwiaty, liściki i pamiątki. - opowiadała w wywiadzie dla "Polski The Times" Agata Passent, córka artystki.

***

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl

3
Fot. Google Street View Fot. Google Street View

Restauracja Maska

To ostatnie miejsce na Saskiej Kępie, w którym przystaniemy. Agnieszka Osiecka odwiedzała ją w ostatnich latach życia. Lokal powstał z kawiarenki Sułtan, odznaczającej się charakterystycznym szyldem z wizerunkiem mężczyzny w turbanie. W "Masce" artystka często widywała jednego ze swoich licznych adoratorów - Jeremiego Przyborę. Muzyk napisał nawet kiedyś piosenkę: "W kawiarence Sułtan".

***

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl

4
Dariusz Borowicz Dariusz Borowicz

Stancja na Żoliborzu

Aż dziw bierze, że był taki okres, kiedy Osiecka mieszkała na Żoliborzu. Do tej dzielnicy przeniosła się razem z Danielem Passentem, jej ówczesnym partnerem. Częstym bywalcem willi był m.in. Daniel Olbrychski, nie kryjący swojej sympatii do artystki.

Mimo że artystka spędziła na Żoliborzu spory kawał życia, i mieszkała tam, gdy cała Polska nuciła jej największe szlagiery, tamten dom, tamta dzielnica, nigdy nie stały się dla niej tak bliskie jak ukochana Saska Kępa.

***

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl

5
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Hotel Europejski

Jedną z najbliższych przyjaciółek Agnieszki Osieckiej do samego końca pozostawała Maryla Rodowicz. Panie napisały wspólnie niejeden szlagier, ot chociażby kultową "Małgośkę" - piosenkę, która wciąż króluje na wszelakich rankingach najwybitniejszych polskich utworów.

Panie bardzo lubiły przesiadywać w lobby hotelu Europejskiego, zwanego "biurem". Swego czasu jedno z najbardziej luksusowych miejsc tego typu w Polsce, kusiło odwiedzających stolicę. Rankami spotykali się tam aferzyści knujący kolejne lewe interesy, wieczorami - artyści. W międzyczasie: managerowie kolejnych muzyków, próbujący załatwić lukratywne kontrakty. Krakowskie Przedmieście zalane było wielkimi osobowościami.

***

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl

6
Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

SPATiF

Ale Agnieszka Osiecka równie chętnie i często gościła w słynnym SPATiF-ie na Alejach Ujazdowskich. To w ogóle była absolutna mekka jeśli chodzi o warszawskie środowiska artystyczne. Można było spotkać tam zarówno muzyków jak i pisarzy czy malarzy. Z pewnością jednym z bardziej charyzmatycznych bywalców tego miejsca był Janusz Minkiewicz. Wszędzie pijał alkohol z własnej piersiówki, bo ponoć był tak umówiony z właścicielami większości lokali w stolicy. A Minkiewicz chętnie romansował z Osiecką. Takie przynajmniej chodziły słuchy...

Na SPATiF składały się trzy sale. Najchętniej oblegano główną. Wpadano na kawę i wódeczkę. Najsłynniejszą anegdotą związaną z tym miejscem jest bodaj historia, kiedy to do SPATiF-u wpada pijany Jan Himilsbach. Krzyczy: "Inteligencja wypierdalać!". Na to wstaje zdezorientowany Gustaw Holoubek i zwraca uwagę: "Nie wiem jak państwo, ale ja będę wypierdalał".

***

Macie swoje ulubione miejsca w waszych dzielnicach? Możecie zgłosić w konkursie www.mojawawakonkurs.pl

7
Więcej na ten temat: osiecka