13 największych obciachów w modzie męskiej

Małgorzata Szwed-Kasperek
Każde czasy mają swoją modę, a nawet mody, każde kolekcjonują również własne obciachy. Ale są też obciachy ponadczasowe. Oto lista 13 modowych wpadek, na które mężczyzna musi uważać.  Panowie! tak się nie ubieramy:
fot. shutterstock fot. shutterstock

Białe skarpety, ciemne półbuty

Rodem z lat 80., kiedy takie rozwiązanie promowali m.in. Michael Jackson i John Travolta. Ale to było i się skończyło. Na szczęście. Niczego nie usprawiedliwiają białe - najczęściej frotowe, grube - skarpety do ciemnych półbutów. W wersji skrajnej mają jeszcze nieśmiertelne paski - granatowy i czerwony. Zdecydowanie nadają się do tenisa, ale nie do większości sytuacji miejskich, nie wspominając o biznesowych. Do zapamiętania: skarpetki muszą być zbliżone kolorem do butów i ubrania, a do garnituru - wyłącznie czarne lub granatowe.

1
fot. shutterstock fot. shutterstock

Skarpetki do sandałów

Okropne, a jednak prawdziwe. Wciąż widujemy panów podczas mniejszych i większych upałów w sandałach i... skarpetach. Niestety, również za granicą. Skarpety te często są koloru cielistego lub szaroburego. Rzekomo mają chronić przed kurzem ulicy i poceniem się stóp w sandałach. Zaliczmy to do miejskich legend. Sandały zawsze nosimy na gołe stopy, to samo dotyczy mokasynów! Latem odpadają również tak lubiane przez panów w Polsce basenowe klapki w mieście oraz tzw. laczki - męskie półbuty bez pięt (zwłaszcza ze skarpetką). Przypominamy również, że skarpetki zdejmujemy do wszystkich scen łóżkowych - nagi facet w skarpetkach jest wyjątkowo śmieszny.

2
fot. shutterstock fot. shutterstock

Złoty łańcuch lub sygnet

Kojarzą się ze stylem "cygańskim" w jak najgorszym wydaniu. I nie pomogą tu sławy na skalę 50 Cent. Złoty łańcuch zbyt mocno kojarzy się z łysą głową, przerośniętym karkiem i dresem. Elegancki mężczyzna może nosić dyskretny łańcuszek - jeśli czuje się z nim związany. Nic nie szkodzi, kiedy widać go na wakacjach, ale w sytuacjach oficjalnych nie eksponujemy go, nosimy pod koszulą. Gruby, złoty łańcuch zastąpił tak modny kilka dekad temu złoty ząb. Obie rzeczy są w równie złym guście. Sygnet z rodowym herbem może nosić jedynie ten, kto rzeczywiście ma szlacheckie korzenie. Jednym słowem: autentyczny albo wcale.

3
fot. shutterstock fot. shutterstock

Widoczna metka

Błąd często popełniany w latach 90., ale widoczny i dziś - metka przyszyta na rękawie. Producent umieszcza ją co prawda na zewnątrz, ale tak jak i inne metki, wymaga ona odcięcia. Nawet jeśli znajduje się na niej nazwa baaaardzo znanej marki - trudno - o klasie garnituru decyduje jego tkanina i forma, a nie krzycząca nazwa i logo. Wtajemniczeni po jakości zorientują się, co masz na sobie, a mniej zorientowanym wystarczy ogólne wrażenie. Krzyczące loga i emblematy zostawmy tym, którzy za szczyt swoich stylistycznych możliwości uznają dres Adidasa z lampasami po bokach. I jeszcze jedno: kupując garnitur dobrej marki, możesz się spotkać z widocznymi na rękawach nitkami. To fastrygi oznaczające, że marynarka była ręcznie wykańczana. Natychmiast po zakupie wyciągnij nitki. Nie są to "ozdobne aplikacje".

4
fot. shutterstock fot. shutterstock

Koszula z krótkimi rękawami w biurze

Naprawdę nie czepiamy się casualowej koszuli z krótkimi rękawami noszonej (koniecznie na zewnątrz!) do dżinsów lub drelichowych spodni. W biznesie taka koszula jednak nie uchodzi. Mimo to wielu panów odczuwa pokusę, by przywdziać ją latem i nosić solo - bez marynarki, ale - o zgrozo - z krawatem, wpuszczoną do garniturowych spodni wykończonych paskiem. To typowa "pseudoelegancja", brakuje jeszcze plastikowego grzebyczka wystającego z tylnej kieszeni spodni. Styliści są bezlitośni: uchodzi to jedynie księgowym na emeryturze oraz sprzedawcom samochodów. Biznesmen nosi koszulę z długimi rękawami także latem (dobrej jakości koszule, na przykład te uszyte z egipskiej bawełny, świetnie wchłaniają pot). Sprawę ułatwia to, że marynarkę (w kolekcjach letnich uszyta jest z najcieńszej wełny) można zdjąć w biurze, wymagana jest jedynie na spotkaniach. Jeśli nosisz koszulę casualową, nigdy nie zapinaj ostatniego guzika - to rozwiązanie wskazane jest tylko w przypadku koszuli biznesowej z krawatem.

5
fot. Agencja Gazeta / materiały prasowe fot. Agencja Gazeta / materiały prasowe

Zaczes na pożyczkę i niechlujny wąs

Czyli klasyczne zaczesanie włosów (a właściwie strąków), by ukryć początki łysienia. Zabieg bezowocny, bo i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi, i tym bardziej komentują. Zdecydowanie bardziej polecamy noszenie początków łysiny z godnością, a nawet wyrównanie maszynką całości - jest to rozwiązanie stokroć bardziej i funkcjonalne, i stylowe. Jeśli jesteśmy przy włosach, trzeba wspomnieć również o wąsach. To one zdradzają wielu Polaków za granicami kraju. Szczecina nad górną wargą naprawdę jest dyskwalifikująca. Pomyślmy o Boracie. Dla niektórych fascynatów dopuszczalne są bardziej wyrafinowane, wystylizowane wąsy na wzór chociażby cesarza Franciszka Józefa. To samo dotyczy brody - zapuszczona, rosnąca "sama sobie" (nie ku ozdobie) jest nieaktualna i nieapetyczna: zbierają się nawet w niej, a później straszą resztki jedzenia. Jednak wypielęgnowana, wystylizowana "bródka" potrafi być bardzo modnym atrybutem. Prawdą jest, że "design" wkrada się w różne dziedziny naszego życia.

6
fot. shutterstock fot. shutterstock

Tani garnitur

Wykonany na ogół ze sztucznego materiału, często reklamowany jako pierwszy garnitur "studniówkowy". O ile na osiemnastolatku nie razi, to na trzydziestolatku już bardzo. Wystrzegaj się wszelkich namiastek, ersatzów, zamienników, garnituropodobnych rozwiązań. Niby ten sam garnitur nosi adwokat i akwizytor, ale tak naprawdę różni je wiele - poczynając od bazy, a więc tkaniny. Nie pozwalaj sobie na tani poliester; porządny, biznesowy garnitur musi być wykonany z wełny - latem jest ona lżejsza, zimą - cięższa. Zawsze na miejscu. Wełna (czasem z dodatkiem luksusowego kaszmiru lub jedwabiu) gwarantuje doskonałe układanie się garnituru oraz to, że również podczas zmiany pozycji, na przykład siadania, wraca do swego poprzedniego kształtu. Nie ma taryfy ulgowej. To samo dotyczy krawatów: w pracy obowiązują tylko jedwabne, nie poliestrowe. Po prostu: "co wolno studentowi, to nie biznesmenowi".

7
fot. shutterstock fot. shutterstock

Czarny garnitur od rana

Prawdziwe faux pas. Wielu mężczyznom czerń wydaje się bardzo eleganckim kolorem (i słusznie), w związku z czym noszą ją od rana. Prawda jest jednak taka, że czerń lubi wieczór - z wzajemnością. W ciągu dnia, nawet na oficjalne spotkania, wybieramy szarość (najlepiej odcień "marengo", a więc ciemnoszary) lub typowo biznesowy granat. Czerń jest dopuszczalna, jeśli nie jest zbyt dosłowna ("fałszywa" czerń) i urozmaicona tenisowymi prążkami - takie rozwiązanie jest bardzo mile widziane od samego rana. Prawdziwa, intensywna czerń jest zarezerwowana tylko na wieczór, jeśli nosisz ją od godziny 8, możesz zostać wzięty za... przedsiębiorcę pogrzebowego. Z kolei kolor brązowy przypisany jest tylko godzinom spędzanym w pracy. Dodajmy, że raczej na nieformalne sytuacje. Anglicy uważają wręcz, że brązowy nie jest elegancki i należy go unikać w biurze. Nawet jeśli nie jesteśmy tak ortodoksyjni, pamiętajmy, że "no brown after six" - w godzinach wieczornych brąz jest niedopuszczalny. Nic dziwnego, przecież nosimy czerń.

8
fot. shutterstock fot. shutterstock

Ciężkie buty lub sportowa kurtka do garnituru

Biznesowy garnitur ma swoje prawa - najlepiej czuje się w towarzystwie lekkich, skórzanych półbutów (oksfordów) i płaszcza - nawet o krótkiej linii, tzw. samochodowej. Zdecydowanie źle prezentuje się natomiast w oprawie butów na solidnej, traperskiej, tudzież pionierskiej podeszwie i kurtki o sportowym charakterze. Zdarza się, że kurtka jest wręcz narciarska. Rozumiemy praktyczność sytuacji. Ale jeśli już ktoś nosi garnitur, powinien mieć również płaszcz. Nie musi być on długi, ale zawsze musi przykrywać marynarkę.

9
fot. shutterstock fot. shutterstock

Podróbki

Najlepsza podróbka nie zastąpi oryginału. Dotyczy to zwłaszcza drogich zegarków i galanterii skórzanej. Nigdy nie kupuj na internetowych aukcjach  i po tzw. okazyjnych cenach skóropodobnych teczek i butów. Najlepsze zawsze będzie to, co oryginalne i autentyczne. Nie akceptuj tombaku zamiast złota ani skaju zamiast skóry. Istnieje zbyt duże ryzyko, że twoi partnerzy w biznesie natychmiast rozpoznają fałszywe sygnały.

10
fot. Agencja Gazeta fot. Agencja Gazeta

Saszetka

Zwana inaczej pederastką - to określenie funkcjonuje nawet w "Słowniku Języka Polskiego" jako "mała, płaska torebka na dokumenty, noszona w ręku przez mężczyzn".

Hm, doskonałe uzupełnienie sandałów ze skarpetkami. W bardziej współczesnej wersji zastępowana przez tzw. nerkę - torebeczkę na dokumenty, pieniądze, a nawet komórkę, przypiętą do paska. Szczerze? Równie obciachowa, zwłaszcza w dużych rozmiarach.

11
fot. shutterstock fot. shutterstock

Podkoszulek pod białą koszulą

Nie wiadomo, dlaczego niektórym panom wbrew przysłowiu, że "najbliższa ciału koszula", najbliższy okazuje się podkoszulek lub, o zgrozo, t-shirt. Do tego przeświecające bezlitośnie przez koszulę. Na początek przypomnijmy, że koszulę biznesową zawsze nosimy w towarzystwie marynarki, którą wypada zdjąć jedynie w sytuacjach nieformalnych, na przykład przy własnym biurku w biurze. Ponadto, współczesne koszule wykonane są ze świetnej jakości bawełny, która pochłania pot. Według niektórych podkoszulek ma za zadanie wchłaniać pot, ale przecież jest to bezsensowne, jeśli nie ma rękawków, więc - nie ma potrzeby przywdziewać kolejnej warstwy odzieży w upalny dzień. Dobra koszula wystarczy. Zimą zaś grzeje nas nie podkoszulek, a marynarka z cięższej gatunkowej wełny. Podkoszulek pod koszulą to relikt z czasów, kiedy mama ubierała nas "na galowo". Zostawmy więc to rozwiązanie w tamtej epoce. Podobnie jak inne atrybuty dzieciństwa: na przykład krawat w Myszki Miki.

12
fot. shutterstock fot. shutterstock

Brak higieny

Często idzie w parze z błędami w ubieraniu się. I niestety, wciąż dotyczy spraw fundamentalnych: zadbanych paznokci, ładnego uśmiechu, łupieżu. Niedobre jest również przegięcie w drugą stronę - nadużywanie solarium i żelu do włosów. Noszenie spodni o luźnym stanie nie powinno być usprawiedliwieniem dla ukazywania postronnym obserwatorom swojego dessous, o gołych (będziemy dosadni - owłosionych) pośladkach nie wspominając. Przy siadaniu w garniturowych spodniach pamiętajmy również o tym, że unikamy póz, w których eksponowana jest owłosiona łydka. Wystrzegajmy się noszenia rzeczy za małych, wierząc, że dzięki temu jesteśmy odbierani jako szczuplejsi - działa to dokładnie na odwrót. Brzuszek staramy się maskować, a nie uwydatniać poprzez wkładanie koszuli lub T-shirtu do spodni i mocniejsze ściśnięcie paskiem. Okropne.

13
Więcej na ten temat: akademia stylu, buty, moda męska, skarpetki, spodnie