4 sytuacje, kiedy nie powinieneś zakładać jeansów

KD
Już jako młodzieniec byłeś krnąbrny i zamiast klasyków new romantic słuchałeś ostrego rocka? "Przesłuchanie" Ryszarda Bugajskiego obejrzałeś jeszcze w PRL? Okej, szanujemy, ale są momenty, kiedy należy darować sobie bunt. Zwłaszcza jeśli chodzi o jeansy.
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Wesele kumpla

Nie ważne, czy żeni się twój najlepszy przyjaciel, czy znajomy, któremu zapominasz wysłać życzenia świąteczne. Jeśli organizatorzy ustalają dress code jako casual, mimo wszystko warto postawić raczej na business casual, co oznacza: zero jeansów! Na cudzych ślubach nie ty jesteś gwiazdą i nie zmieni tego nawet złapany podczas oczepin krawat.

Chyba nie musimy dodawać, że podobne zasady tyczą się pozostałych wydarzeń okołokościelnych? Chrzest, Komunia św. albo, nie daj Boże, pogrzeb - to nie momenty, w których warto zaprezentować swoje nowe Wranglery.

Poza tym, wbrew pozorom, wcale nie tak łatwo zgrabnie połączyć jeansy z marynarką i koszulą. Są wręcz modowi konserwatyści, którzy twierdzą, że takie rozwiązanie to pomysł równie zły, co obsadzenie Małgorzaty Kożuchowskiej w filmie sensacyjnym.

1
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Rozmowa o pracę

Nie ważne w jak bardzo niekorporacyjnym środowisku chcesz pracować, jeansy nie są mile widziane podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Sorry, taki mamy klimat. Nie będzie to, oczywiście, błąd ostateczny, ale znacznie korzystniej będzie założyć np. chinosy. Chyba warto przemęczyć się przez te kilkadziesiąt minut zwłaszcza, że może zależeć od nich twoja przyszłość?

Jak już dorobisz się majątku i pałacu w Chobielinie, wtedy będziesz mógł dowolnie reinterpretować wszelakie konwenanse. No, chyba że jesteś Markiem Zuckerbergiem, to okoliczność łagodząca - możesz przyjść na spotkanie w sprawie pracy w czym chcesz.

2
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Sąd

Nie wnikamy, co sprowadza cię do sądu (ale zawsze możesz napisać o tym w komentarzu!). Jeśli dawno temu narzeczona zmuszała cię do oglądania "Magdy M.", to widziałeś, że nawet tak wyluzowany amant jak Paweł Małaszyński nie ubierał się na rozprawy w byle co. A przyznaj się - odkąd sąsiadka spod trójki powiedziała ci w windzie, że to jej ulubiony polski aktor, zapragnąłeś wyglądać jak Paweł Małaszyński.

3
Fot. Shutterstock Fot. Shutterstock

Teatr

To dosyć kontrowersyjny punkt. A ty lubisz kontrowersje, prawda? W dobie, kiedy do teatru można zaprosić wszystkich, łącznie z czeskimi gwiazdami porno, zmienia się też dress code. Oczywiście co bardziej awangardowi twórcy powiedzą ci, że to twoja sprawa w czym przychodzisz na ich sztuki. Byleby było ci wygodnie. Ale my - konserwatyści wychowani na Jasełkach i spektaklach o żabkach (sic!) - radzimy byś wychodząc do teatru, swoje ulubione jeansy zostawił w szafie.

4
Więcej na ten temat: jeans, moda